Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lis już wtedy był myśliwym

Tłumaczenie: Alicja Rosenau
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,03 (143 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
21
8
19
7
52
6
19
5
14
4
4
3
3
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Der Fuchs war damals schon der Jäger
data wydania
ISBN
9788375361544
liczba stron
256
język
polski
dodała
Koka

Za motto tej powieści wybrała Müller słowa Wienieczki z "Moskwy-Pietuszek" Wieniedikta Jerofiejewa: "to nic, to nic, powiedziałem sobie, nic nic", powtarzane w chwili największego zagubienia, niczym zaklęcia, które mają moc utrzymywania przy życiu. Również bohaterowie Müller posługują się tajemnymi formłkami, pod którymi plusują strach, wściekłość i gniew. Powieść rozpoczynają fragmenty...

Za motto tej powieści wybrała Müller słowa Wienieczki z "Moskwy-Pietuszek" Wieniedikta Jerofiejewa: "to nic, to nic, powiedziałem sobie, nic nic", powtarzane w chwili największego zagubienia, niczym zaklęcia, które mają moc utrzymywania przy życiu. Również bohaterowie Müller posługują się tajemnymi formłkami, pod którymi plusują strach, wściekłość i gniew.

Powieść rozpoczynają fragmenty poetyckiej prozy, której tematem jest szare i wrogie miasto, jego równie szarzy i zmęczeni mieszkańcy, sprawy wymykające się spod ludzkiej kontorli, nieprzychylna przyroda. W ten opis wplatają się wspomnienia z dzieciństwa. Stopniowo wyłania się z nich klaustrofobiczna historia o społeczeństwie zniszczonym i zdemoralizowanym przez terror i strach.

Proza Müller osiąga swoje napięcie nie tyle przez akcję, co przez nagromadzenie intensywnych, przesyconych dziwnością i znużeniem obrazów. Na ich tle przsuwają się marzenia o ucieczce i strach przed nią, potrzeba miłości zmienia się w seks, który ma choć na chwilę zagłuszyć samotność, splugawiony seks jest instrumentem władzy, narzędziem terroru wobec kobiet, lojalność w każdej chwili może zmienić się w zdradę. Koniec dyktatury przynosi łzy ulgi i żałoby po bliskich oraz stopniowe zanikanie starchu - ale wygranymi pozostają oprawcy, a radykalne rozliczenie z przeszłością nie jest możliwe.

[Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2005]

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (358)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5941
allison | 2016-10-21
Na półkach: Rok 2016, Przeczytane
Przeczytana: 20 października 2016

"Lis już wtedy był myśliwym" to oryginalna, zapadająca w pamięć powieść noblistki.
Czyta się ją niespiesznie, tym bardziej, że akcja nie pędzi tu z zawrotną prędkością. Ani razu jednak nie poczułam podczas lektury znużenia, wręcz przeciwnie - byłam podekscytowana i trudno było mi oderwać się od czytania. Może właśnie z tego względu dozowałam sobie śledzenie losów bohaterów, by móc być z nimi jak najdłużej.

Powieść Herty Muller jest jednocześnie przerażająca i piękna.
Przytłaczający i wstrząsający jest obraz życia w komunistycznym kraju. Rodzinna Rumunia autorki jawi się tu jako miejsce rządzone przez szalonego dyktatora, którego wizerunek ludzie oglądają codziennie na okładkach gazet, na plakatach, w telewizji, jego głos słyszą w radiu i w zakładowych "szczekaczkach". To koszmar, od którego nie można się uwolnić. Nawet ci, którzy próbują stworzyć sobie jakiś wewnętrzny azyl, nie mają szans, by odciąć się od przerażającej rzeczywistości. Ta rzeczywistość to puste portfele i...

książek: 354
Kinga | 2011-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2011

Bardzo żywy, prawdziwy i silny obraz szarego, brudnego, nieciekawego społeczeństwa w totalitarnej Rumunii. Fragmentaryczna narracja z każdą stroną składa się w bardziej wyrazistą całość, jest jak puzzle. Muller pisze pięknym, nasyconym metaforami stylem, sprawiając, że każda, nawet najbardziej prozaiczna sytuacja staje się Wydarzeniem. Zdecydowanie polecam.

książek: 629
karolinaflora | 2014-07-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2014

Bolesna i przejmująca. Nie przekonuje mnie najzupełniej styl Muller, czasami wręcz irytuje, ale jak się raz wejdzie w życie Adiny, Clary, Paula i innych, w rzeczywistość rumuńskiego systemu chylącemu się ku upadkowi, to ciężko się z niego wydobyć. Można to przypłacić depresją. Jej widmo jednak mija niejako w momencie śmierci dykatatora i jego żony. Bardzo przejął mnie opisany przez Muller moment oglądania w telewizji ekzekucji Ceausescu - tak też wspominała go, mimo że oglądany w Polsce, moja mama. Groza, radość i smutek jednocześnie.
Przerażający świat opisany bardzo sugestywnie, jednak jak dla mnie nazbyt zmetaforyzowany, nazbyt poetycki.

książek: 359
zoska111 | 2016-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 marca 2016

Książka inna niż wszystkie. Muszę przyznać, że przystosowanie się do stylu pisarki zajęło mi dobre kilkadziesiąt stron, jednak efekt końcowy wart jest przetrwania początkowego szoku. Zdecydowanie warto przeczytać - odświeżające.

książek: 425
mieszka | 2016-11-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada 2016

To jest powieść kontrastowa. Nie jest łatwa, nie jest przyjemna, a wciąga.
Realistyczna, wręcz naturalistyczna, a poetycka.
Okrutna, bezwzględna, a czysta.

książek: 565
kismetka | 2015-02-04
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 29 stycznia 2015

Ależ to ciężka książka była. Jej mała objętość może być myląca, ponieważ mieści się tam tyle brudu, smrodu, poniekąd absurdu rumuńskiej rzeczywistości z czasów Ceausescu, że nie da się tego szybko czytać – czytałam to kilkanaście tygodni, po dosłownie kilka stron dziennie.

Powieść przepełniona jest niesamowicie dziwnymi obrazami, często nużącymi, opisanymi typowym dla Müller stylem. Jest tu sporo zdań krótkich, bardzo prostych (aż czasem chciałoby się te zdania rozwinąć), choć nie brakuje też opisów bardzo rozbudowanych, bardzo zmetaforyzowanych, aż nazbyt poetyckich jak na syf, który przedstawiają.

Najprościej mówiąc, powieść ukazuje tęsknotę Rumunów za wolnością, za oswobodzeniem się spod dyktatury Ceausescu, za miłością, tu myloną z seksem. I znów, jak to u Müller, te wszystkie tęsknoty i dążenie do ich spełnienia obfitują w brud, smród, zezwierzęcenie ludzkich zachowań. I wzbudzają obrzydzenie u czytelnika.

Mimo zbliżonej tematyki, „Dziś wolałabym siebie nie spotkać” tej...

książek: 367
Przemek Skoczyński | 2013-08-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 sierpnia 2013

Rumunia tuż przed zmianami. Niezwykle piękny, tajemniczy i pełen metafor język tworzy atmosferę grozy, jaka towarzyszy ludziom żyjącym pod rządami dyktatora. Ciężki klimat i fabuła, którą trzeba dosłownie wyławiać z bardzo poetyckich i rozbudowanych opisów. Nie dla każdego.

książek: 40
Mikołaj | 2015-03-31

Niebywałe odczuwanie języka i otaczającego świata. Muller sprawia wrażenie posiadającej szósty zmysł, literatka z krwi i kości, z ciała i duszy, czy z czego tam chcecie - pełna, kompletna, czysta.

książek: 93
dziubson | 2016-03-23
Na półkach: Przeczytane

Styl Herty Muller to jest jakieś mistrzostwo świata. Stosować skondensowaną, jedyną w swoim rodzaju poetycką frazę do opisania świata tak niepoetyckiego, to jest niejako jej trademark i rozumiem, że dla kogoś kto szuka fabuły, czy losów bohaterów to jest sprawa bolesna i nużąca. Na szczęście - różnimy się pięknie, a książek na świecie jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mam wrażenie, że one są wszystkie o tym samym, chociaż najprostsza do przyswojenia wydaje mi się "Dzisiaj wolałabym siebie nie spotkać", może też ze wzdlędu na ilość bohaterów. Dla mnie "Lis..." jest to tyle wspaniały, że - choć trudno w to uwierzyć - kończy się dobrze. Chociaż Muller jest tym przykładem mądreo, wybitnego pisarza, który wie, że właściwie "dobrze" i "źle" nie istnieje. Więcej nie napiszę, żeby nie spojlerować. Wspaniały, straszny, potworny, pięknie opisany świat.

książek: 222
Magdalena Nowakowska | 2013-12-28
Na półkach: Przeczytane

Na książkę Lis już wtedy był myśliwym trafiłam przypadkowo. Powieść leżała w bibliotece jako jedna z tworzących stos wątpliwej wartości czytadeł. A ta proza wprawia w osłupienie. Szokuje. Trzyma w napięciu okrutnymi obrazami komunistycznego terroru, a nie akcją. Tej książka nie posiada wiele, ale brak wydarzeń jest jej mocną stroną.

Powieść nie ma liniowej budowy. Wydaje się, że wszystko w niej opisane trwa jednocześnie,

z pominięciem następstwa czasowego. Doba totalitaryzmu nie dzieli się na następujące po sobie godziny. Fabuła jest poszatkowana, pozornie nieskładna i przez to intrygująca.

Totalitaryzm odczłowiecza ludzi, zwłaszcza kobiety. Czyni to brutalnie, a Herta Müller napisała o tym (nie tylko w Lisie…) bez oporów. Autorka rozbiła świat na okruchy, którym wnikliwie się przygląda, ale których nie wyjaśnia. Całość jest doprawiona prozą poetycką, snującą swój oniryzm przez całą powieść. Ten sposób opisu rzeczywistości wzmaga rosnące w odbiorcy niedowierzanie i strach....

zobacz kolejne z 348 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd