Ciotka Julia i skryba

Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Wydawnictwo: Znak
6,92 (1994 ocen i 149 opinii) Zobacz oceny
10
70
9
202
8
343
7
731
6
373
5
176
4
35
3
48
2
9
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La tía Julia y el escribidor
data wydania
ISBN
9788324009527
liczba stron
473
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ewa

O takim skandalu nikt jeszcze w rodzinie Maria nie słyszał. Młody, niedoświadczony student prawa zakochuje się nie dość, że we własnej ciotce, to jeszcze starszej o kilka lat rozwódce. Julia jest piękna, dojrzała i choć szuka dla siebie bardziej odpowiedniego kandydata na męża, traci głowę dla młodziutkiego chłopca. Kolejne odsłony zakazanego romansu przeplatane są odcinkami opowieści...

O takim skandalu nikt jeszcze w rodzinie Maria nie słyszał. Młody, niedoświadczony student prawa zakochuje się nie dość, że we własnej ciotce, to jeszcze starszej o kilka lat rozwódce. Julia jest piękna, dojrzała i choć szuka dla siebie bardziej odpowiedniego kandydata na męża, traci głowę dla młodziutkiego chłopca. Kolejne odsłony zakazanego romansu przeplatane są odcinkami opowieści radiowych, które zawsze kończą się w najciekawszym momencie. Ciotka Julia i skryba to majstersztyk nurtu "lekkiego", wirtuozerski popis autoironii, a zarazem perfekcyjny komentarz do popkultury i jej recepcji. Kiedy powieść ukazała się po raz pierwszy, wzbudziła sporo kontrowersji, do czego niewątpliwie przyczyniły się wyraźne aluzje autobiograficzne Vargasa Llosy. Kilka lat później uwieczniona na jej kartach pierwsza żona autora, udręczona prasową nagonką, wydała tekst Czego Varguitas nie powiedział, w którym przedstawiła własną wizję wydarzeń.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 277
Carmello | 2017-08-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 sierpnia 2017

Będąc dzieckiem, uwielbiałam telenowele meksykańskie. Rozsądniejsi ludzie zwali je tasiemcami, dla mnie jednak były to ponadczasowe historie o pięknej miłości, porywające nieprawdopodobnymi zwrotami akcji oraz ekscytujące wielkimi dramatami rozgrywającymi się na ekranie. Zgrozę budziły złe do szpiku kości postacie, skłonne - oczywiście bez innego niż zazdrość powodu - zrobić wszystko, aby zniszczyć uczucie kwitnące pomiędzy głównymi, pozbawionymi skaz, bohaterami na przekór światu, podłym rodzinom oraz zdrowemu rozsądkowi widza. Nie byłam w tym uwielbieniu osamotniona - żeńska część mojej rodziny również oszalała na punkcie tych naiwnych opowiastek. Cóż, męskie role były obsadzane zdecydowanie z myślą o zaspokojeniu potrzeb wizualnych widowni składającej się w głównej mierze z kobiet.

Moje uwielbienie do produkcji tego typu zgasło niemal tak gwałtownie, jak rodziły się w nich wielkie namiętności. Teraz wspominam je z pobłażliwym uśmiechem, nieco skonsternowana i rozbawiona. Piszę o tym dlatego, iż dla mnie autobiograficzna książka Peruwiańczyka nie jest opowieścią o skandalizującym uczuciu łączącym Varguitasa ze starszą od niego kobietą a o zderzeniu kultury wysokiej z tą masową.

Przed przeczytaniem powieści myślałam, że to Marito jest tytułowym skrybą. Autoironią posługuje się on nader często w tej pozycji, jednak tytuł jest jej pozbawiony, bowiem skryba to Pedro Camacho, wyga, tworzący skrajnie nieprawdopodobne opery mydlane w ilościach hurtowych. Telenowele rządzą się co prawda swoimi, dość abstrakcyjnymi prawami, jednak stary wyjadacz zdaje się mieć za nic nawet je - nadaje nowe znaczenie słowu ,,niedorzeczność'', każda tworzona przezeń historia jest bardziej absurdalna od poprzedniej, przez co zadziwia swoich towarzyszy pióra i zdobywa serca słuchaczy. Gardzi literaturą, krytyką oraz Argentyńczykami, czytelnikowi zaś jawi się niczym weteran słowa -niemal nie je, nie śpi, nie rozmawia z ludźmi, tylko spisuje swoje opowieści. Jest tym pochłonięty tak bardzo, że nie ma czasu na szukanie w nich sensu, przemyślenie fabuły. Nie ma czasu wyjść ze swojej bańki, więc nie może przekonać się, że jest coraz bardziej oderwany od rzeczywistości.

,,Myśli pan, że można jednocześnie produkować dzieci i powieści? Że człowiek może tworzyć, pracować wyobraźnią, jeżeli żyje pod groźbą nabawienia się syfilisu? Kobieta i sztuka wykluczają się nawzajem, przyjacielu. W każdej kobiecej pochwie jest pogrzebany jakiś artysta''.

Z drugiej zaś strony obserwujemy młodego, niepewnego siebie Llosę podejmującego pierwsze próby literackie. Potrafi on myśleć nad jednym opowiadaniem dwa tygodnie, tylko po to, aby pisać je dwa dni, następnie wyrzucić, napisać dziesięć razy od nowa i uznać, iż historia, którą chciał opowiedzieć, nie jest tego warta. Dużo czyta, często chadza do teatru, interesuje się polityką, studiuje oraz romansuje z ciotką, tak że nie jest w stanie osiągnąć wydajności Camacho; nie może też liczyć na rzesze wielbicieli, ponieważ jego opowieści nie porywają tłumów - rozumieją je zaledwie nieliczni, wymagający odbiorcy, którzy nie zawsze mu schlebiają.
Oczywiście, gdzieś w tle rozgrywa się wątek miłosny, ale zdecydowanie nie jest to ,,Powieść pełna rozpusty'' tak jak głosi nota wydawnicza. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym nawet, że historia ta została zaledwie podszyta niezwykle subtelnym erotyzmem, można natomiast znaleźć w niej wielką, romantyczną miłość, rodzącą się na przekór światu - o ironio, niczym w jednej z telenowel...

Podczas lektury nasunęło mi się skojarzenie z ,,Szmirą'' Bukowskiego - on oparł swą opowieść na kiepskich, acz powszechnych zabiegach stosowanych w kryminałach, Varguitas zaś zebrał najbardziej absurdalne motywy z kochanych w jego ojczyźnie oper mydlanych i rzucił czytelnikowi wyzwanie. Tylko od odbiorcy zależy czy je podejmie i będzie się świetnie bawił czytając tę książkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedenaście godzin

Bardzo lubię pióro Pani Simons, książki które spod niego wychodzą czyta się przyjemnie i lekko. Trylogia Jeźdźca miedzianego wprost mnie zauroczyła i...

zgłoś błąd zgłoś błąd