Ciotka Julia i skryba

Okładka książki Ciotka Julia i skryba autora Mario Vargas Llosa, 9788324009527
Okładka książki Ciotka Julia i skryba
Mario Vargas Llosa Wydawnictwo: Znak literatura piękna
473 str. 7 godz. 53 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La tía Julia y el escribidor
Data wydania:
2008-04-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Data 1. wydania:
2020-01-01
Liczba stron:
473
Czas czytania
7 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324009527
Tłumacz:
Danuta Rycerz
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciotka Julia i skryba w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ciotka Julia i skryba

Średnia ocen
7,0 / 10
2353 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ciotka Julia i skryba

avatar
708
134

Na półkach: , ,

Ależ to przyjemna lektura :) I fajnie, że ma wątek romansu młodego mężczyzny ze starszą o ponad 10 lat kobietą - bardzo lubię takie wątki tym bardziej, że są w kontrze do tego, co przedstawiała większość litaratury przez setki lat (starszy partner, młodsza, czasem o wieeeele młodsza partnerka) :)

W powieści przeplatają się losy głównych postaci (które brzmią bardzo autentycznie, a to dlatego, że bazują na prawdziwych wydarzeniach, o ile dobrze pamiętam, część powieści jest autobiograficzna) oraz losy postaci fikcyjnych z popularnych radiowych słuchowisk. Granice jednak dla czytelnika mogą być umowne, ponieważ dla nas cała książka jest fikcją :)

Pomimo lekkości, autor zawarł też parę mądrzejszych przemyśleń, bez silenia się na intelektualizm. To oznacza dobrą lekturę.

Moje pierwsze spotkanie z Llosą zaliczam do wyjątkowo udanych.

Ależ to przyjemna lektura :) I fajnie, że ma wątek romansu młodego mężczyzny ze starszą o ponad 10 lat kobietą - bardzo lubię takie wątki tym bardziej, że są w kontrze do tego, co przedstawiała większość litaratury przez setki lat (starszy partner, młodsza, czasem o wieeeele młodsza partnerka) :)

W powieści przeplatają się losy głównych postaci (które brzmią bardzo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1520
1495

Na półkach:

Lekkie zaskoczenie, bo to jednak nieco inny Llosa niż ten dotychczas mi znany: prostszy, bardziej "zabawowy", z dystansem do bohaterów. Według mnie to przede wszystkim przewrotny hymn na temat sztuki opowiadania.

To jedna z lżejszych powieści Noblisty (a moja 6.) pod kątem formalnym i językowym, nie tak wyrafinowana jak najważniejsza dla mnie “Rozmowa w +Katedrze+”. O wiele łatwiejsza od jego arcydzieł, choć z drugiej strony jednak nie tak popowa, jak np. “Pochwała macochy”...

Niemniej jednak żadne to czytadełko. To wciąż bardzo dobra literatura, gdzie liczne problemy społeczne, polityczne, moralności. I problem rzetelnego dziennikarstwa. Choć to lżejsza literatura, to dziś życzyłbym tego, co w niej - a to 1977 r. - każdej książce z tego segmentu…

To również niezły fresk ówczesnego peruwiańskiego społeczeństwa. Elity z Miraflores pokazane z prześmiewczej perspektywy, jak i cała Lima i Peru, a może i cały świat przedstawiony.

To także rzecz o złudzeniach na nasz własny temat, ale i osób, które wybieramy, czy też jesteśmy wybierani, nie mówiąc już o odwieczno-uniwersalnych zasadach zatrudniania, stosunkach w pracy, relacji społecznych, wszechobecnej korupcji, zasad pracy policji czy służby kapłańskiej, o administracji, zwłaszcza lokalnej, nawet nie mówiąc itp.

Według mnie nie jest to jednak rzecz całkowicie realistyczna. Ów romans 18-latka ze starszą o kilkanaście lat ciotką (do tego: o zgrozo, rozwódką!) wygląda nieco jak żart - tylko się całują, z dzióbków non stop piją i trzymają za ręce, nic więcej (do ślubu),a ich związek cukierkowo-oleodrukowy....

Nieco cytatów w tym wątku:

“Przysięgłem sobie, że nie zostaniemy, tak jak wszystkie znane mi małżeństwa, jeszcze jedną nieszczęśliwą parą, tylko będziemy zawsze z siebie zadowoleni”.

“Nic do siebie nie mówiliśmy, ale nasze ręce i usta wymownie wyrażały głębokie i piękne uczucie, jakie nas łączyło”.

“- Najstraszniejsze dla rozwódki nie jest to, że wszyscy mężczyźni czują się w obowiązku proponować jej te rzeczy – informowała mnie ciotka Julia. – Najgorsze jest, że skoro jesteś rozwódką, to uważają, że romantyzm jest już niepotrzebny. Wcale nie zabiegają o to, abyś się w nich zakochała, nie prawią ci subtelnych komplementów, ale od razu proponują ci wszystko bez ogródek i jak najbardziej wulgarnie”.

“Zamykając oczy, jak w dzieciństwie, starałem się skupić myśli na sprawach abstrakcyjnych i budzących szacunek – cyfry, trójkąty, koła, babcia, moja mama – aby erekcja ustąpiła”.

“Obiecywaliśmy sobie, podczas gdy nasze ręce i usta uczyły się wzajemnie poznawać siebie i sprawiać sobie przyjemność, że będziemy się zawsze kochali, że nigdy nie będziemy się okłamywać ani oszukiwać i nigdy się nie rozstaniemy”.

“- Gierki polegające na tym, że trzymamy się za ręce, że całujemy się w kinie to nic poważnego, a przede wszystkim nie dają ci prawa do mojej osoby. Musisz to sobie wbić do głowy, syneczku”.

Zaskoczyło mnie, że w tak znacznym stopniu jest to rzecz autobiograficzna. Nie wiedziałem, że także i sam Llosa ożenił się z kobietą starszą od siebie. Krótko mówiąc: przetworzył swoje doświadczenia na literaturę. A może to właśnie jest przyczyną, że wyszło, jak wyszło?

Świetne jest zaś przenikanie głównej narracji z radiowymi opowieściami pisanymi przez Pedra Camacho, tytułowego skrybę, które towarzyszą zasadniczej narracji, czy też może ją uzupełniają. Przynoszą one ostro zarysowany obraz społeczeństwa. Zawsze kończą się w apogeum napięcia - nie tylko dlatego słucha ich “cała Lima”. Większość dotyczy obsesji seksualnej tamtejszych mężczyzn, wszak to świat “machismo”.

Idealnie osadzone w tamtejszej obyczajowości, dają one mnóstwo satysfakcji nie tylko radiowym słuchaczom w książce, ale i jej czytelnikom.

Jako odwieczny miłośnik radia jestem zachwycony tymże wątkiem. Z czasem Camacho myli swoich bohaterów (a może robi to celowo?),co znajduje odzwierciedlenie w kolejnych jego tekstach.

Kilka cytatów o nim:

“Pisał słuchowiska, w miarę jak były nadawane przez radio. Stwierdziłem, że napisanie każdego rozdziału zabierało mu zaledwie dwa razy tyle czasu co jego nagranie, to znaczy godzinę”.

“Robił wrażenie, że przepisuje na czysto jakiś tekst, który zna na pamięć, albo że pisze na maszynie coś, co mu dyktowano. Jak to było możliwe, że z taką szybkością, z jaką jego małe palce uderzał w klawisze maszyny przez 9 do 10 godzin dziennie, wymyślał sytuację, anegdoty, dialogi rozmaitych historii różniących się od siebie? (...) Po skończeniu rozdziału wcale go nie poprawiał, ani nawet nie czytał; oddawał go sekretarce”.

“Nie przechowywał żadnej kopii swoich radiowych słuchowisk. Były komponowane w cichym przekonaniu, że powinny ulotnić się zaraz po tym, jak zostaną przetrawione przez słuchaczy”.

Wydarzenia i postacie z tych opowiadań zazębiają się w bardzo zabawny sposób. Co istotne, znaczna część słuchaczy odbiera fakty z tych opowiadań jako coś, co faktycznie się zdarzyło (odwieczna to wada pewnego segmentu odbiorców).

Paradoksalnie opowieści Camacho podobały mi się nawet bardziej niż główna narracja o tym nieszczęśliwym romansie z ciotką - powtórzę: umyślnie trywialna i opisana w stylistyce najlepszej, czyli najgorszej, południowoamerykańskiej telenoweli.

Acha, to takie Radio i takie czasy (niestety - dawno przeszłe),że narrator, który tam pracuje, zakazuje puszczania informacji o śmierciach, o zabitych czy wypadkach, czego pracownicy nie przestrzegają. Zupełnie jakby żyli dziś, gdy wiadomości o zgonach, najlepiej nagłych i szokujących, nieznanych nam ludzi, drastycznych szczegółów pełne, okupują media, szyderczo zwane “społecznościowymi”...

BTW: nie wiedziałem że w Peru są takie antyargentyńskie nastroje. Np. takie zdanie: “Pisze o +pewnym kraju, który nawet w nazwie swojej stolicy odznacza się pedanterią (dobre wiatry, dobre czasy, zdrowie powietrze?)+”.

Ze słabości: mocno ryzykowny, a dzisiaj kompletnie niedopuszczalny, jest opisany tu wątek gwałtu na kilkunastoletniej dziewczynce - nawet jeżeli uznać, że w kraju latynoskim takie były (czy tylko wtedy?) “standardy”....

“Koci sposób poruszania się, podnoszenia się z miejsca z charakterystycznym rozstawieniem nóg, w sposób kołysania biodrami, odrzucania do tyłu ramion i opierania rąk na biodrach, zachęcająca dezynwolturą, a przede wszystkim sposób patrzenia z aksamitnymi i wyzywającymi oczami oraz zwyczaj zagryzania dolnej wargi ząbkami jak u myszki - wszystko to sprawiało, że Sarita Huanca Salaverria wydawała się posiadać ogromne doświadczenie i wiekową mądrość. (...)
- Dziewczynka ma diabła we krwi, a co gorsza, prawdopodobnie zdaje sobie z tego sprawę”.

Nieco cytatów:

“Nastawił gramofon wybierając najlepsze nagrania utworów Albinoniego, Vivaldiego i Scarlatiego, bowiem zdecydował, że tylko weneckie barokowe nastroje będą dobrym lekarstwem na poważne cierpienia jego duszy”.

“Był z tych ludzi którzy nie uznają rozmówców, tylko słuchaczy”.

“- Dlaczego tak niegodziwie porzuciłaś mego biednego syna, ty łotrzyco? (..)
– Bo to, czym się chlubią wszyscy kawalerowie, synowi pani służy tylko do robienia siusiu”.

“Niepokoił po nocach swoich towarzyszy, zapewniając, że akt płciowy dokonany za pomocą własnej ręki został pobłogosławiony przez Boga po to, aby dostarczyć satysfakcji duchownym zmuszonym do ślubów czystości, a w każdym razie do uczynienia tych ślubów znośnymi. Argumentował, że prawdziwy grzech tkwi w przyjemności, jakiej dostarcza obce ciało kobiece albo (bardziej perwersyjnie) obce ciało”.

“Pod zachętą ciemności, w zbiorowych sypialniach, na każdym posłaniu dokonywano najgorętszych zespoleń, gwałtów i aktów sodomii, zachodzono w ciążę, więc w konsekwencji rozmnożyły się zbrodnie na tle zazdrości. Drugim problemem były kradzieże: wspólne życie zamiast znieść żądzę posiadania, podnieciło ją do granic szaleństwa. Sąsiedzi kradli jedni drugim niemalże zepsute wyziewy, jakimi oddychali”.

“Skonsumowanie małżeństwa odbywało się bardzo powoli, niczym serial, w którym wśród pogróżek i klęsk odnoszonych na skutek przedwczesnego działania, złego celowania i błądzenia rozdziały następowały po sobie wolno potęgował się nastrój zawieszenia”.

“Człowiek powinien zachowywać się jak dżentelmen wśród dżentelmenów i jak kanalia wśród kanalii. Na tym polegał właściwie rozumiany honor, reszta znaczyła być idiotą”.

“Odrażającym typom, którzy się onanizują i przychodzą do niej prosić na kolanach o ratunek, dawała w prezencie pisma pornograficzne, a pacjentom narkomanom, tym strzępom ludzkim, które pełzają po podłodze i wyrywają sobie włosy z głowy rozprawiając o fatalizmie, ofiarowywała papierosy z marihuany i garście koki”.

“Nie należał do owych modernistów, który głoszą, że kobieta poza narządami do rodzenia dzieci posiada również mózg i może pracować na równi z mężczyzną”.

“Okazał się jeszcze mniej inteligentny aniżeli byki, z którymi walczył, i prawie tak samo jak one niezdolny do wyrażania się za pomocą słów”.

“Była to kobieta, którą natura obdarzyła pięknym głosem, chcąc wynagrodzić w jakiś sposób ów zbiór pomyłek, jaki stanowiło jej ciało”.

“W dzieciństwie nic nie wskazywało na to, że zostanie księdzem, bo wcale nie uprawiał z zamiłowaniem nabożnych praktyk, chętnie zaś puszczał bąki i latawce”.

“Peru zawsze wydawało mi się krajem ludzi smutnych”.

Lekkie zaskoczenie, bo to jednak nieco inny Llosa niż ten dotychczas mi znany: prostszy, bardziej "zabawowy", z dystansem do bohaterów. Według mnie to przede wszystkim przewrotny hymn na temat sztuki opowiadania.

To jedna z lżejszych powieści Noblisty (a moja 6.) pod kątem formalnym i językowym, nie tak wyrafinowana jak najważniejsza dla mnie “Rozmowa w +Katedrze+”. O...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
4

Na półkach:

To było moje pierwsze spotkanie z Noblistą, ale jakże przyjemne. Całkowite oczarowanie. Po tej książce postanowiłam częściej i świadomie wybierać książki noblistów, a wcześniej myślałam, że tego nie da się czytać. "Ciotka Julia i skryba" powaliła mnie na kolana formą i niesamowicie bujną wyobraźnią autora. Jeden rozdział poświęcony jest teraźniejszej historii młodego pisarza, który zakochał się z wzajemnością w swojej starszej ciotce (skandal w rodzinie!). Historia ta jest autobiografią autora. Następny rozdział to słuchowisko radiowe. I taka przeplatanka do końca książki. Słuchowiska radiowe, każde jest o czym innym i kończą się w najlepszym momencie, ale są one MAJSTERSZTYKIEM !!! Losy pisarza i jego miłości także z przyjemnością się czyta. Książkę naprawdę szczerze polecam.

To było moje pierwsze spotkanie z Noblistą, ale jakże przyjemne. Całkowite oczarowanie. Po tej książce postanowiłam częściej i świadomie wybierać książki noblistów, a wcześniej myślałam, że tego nie da się czytać. "Ciotka Julia i skryba" powaliła mnie na kolana formą i niesamowicie bujną wyobraźnią autora. Jeden rozdział poświęcony jest teraźniejszej historii młodego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4675 użytkowników ma tytuł Ciotka Julia i skryba na półkach głównych
  • 3 112
  • 1 496
  • 67
1117 użytkowników ma tytuł Ciotka Julia i skryba na półkach dodatkowych
  • 866
  • 95
  • 63
  • 28
  • 26
  • 20
  • 19

Inne książki autora

Mario Vargas Llosa
Mario Vargas Llosa
Mario Vargas Llosa - peruwiański pisarz, dziennikarz, myśliciel, polityk. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2010. Urodził się w Arequipie w Peru jako jedyne dziecko Ernesto Vargasa Maldonado oraz Dory Llosa Ureta. W rok po urodzeniu jego rodzice rozwiedli się, a rodzina Llosów przeniosła się do Cochabamby w Boliwii, gdzie jego dziadek Pedro Llosa podpisał 10-letni kontrakt na uprawę ziemi w hacjendzie Siapina (mieszkając w Boliwii, pełnił także funkcję honorowego konsula Peru). W 1945 José Luis Bustamante y Rivero, krewny dziadka Pedra, został wybrany na stanowisko prezydenta Peru. Zaproponował Pedrowi Llosie stanowisko prefekta Piury. Llosa przyjął je i natychmiast się tam udał. Reszta rodziny dołączyła do niego na przełomie lat 1945/1946. W 1947 jego rodzice ponownie wzięli ślub i przenieśli się do Limy. Gdy był młodzieńcem, zaczął pisać opowiadania i poezje. W zdominowanym przez męską siłę społeczeństwie (kult macho) literatura była uznawana za domenę kobiet. Ojciec Maria Vargasa Llosy, zaniepokojony zainteresowaniami syna, wysłał czternastolatka do szkoły kadetów Colegio Militar Leoncio Prado w Limie. Miał nadzieję, że wojskowe życie zmieni zainteresowania syna. Przeżycia pisarza z okresu pobytu w szkole były podstawą jego pierwszej powieści Miasto i psy. Po dwóch latach w szkole wojskowej wrócił do Piury, żeby dokończyć szkołę średnią. Obserwacja tego miasta zaowocowała powieścią Zielony dom. W czasie nauki Mario Vargas Llosa zaczął pracować w lokalnej gazecie. Jeszcze przed ukończeniem szkoły średniej napisał opowiadanie Los jefes i rozpoczął pracę nad swym pierwszym dramatem scenicznym La Huida del Inca. W 1953 rozpoczął studia na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Świętego Marka w Limie. Jego decyzja została przyjęta w rodzinie jako rebelia, gdyż odrzucił ofertę studiów na Papieskim Uniwersytecie Katolickim Peru, do którego uczęszczała młodzież pochodząca z klas wyższych. W 1955 – w atmosferze skandalu obyczajowego – poślubił Julię Urquidi, swą daleką ciotkę, starszą od siebie o 10 lat (zm. 10 marca 2010 w Santa Cruz, w Boliwii). Swe przygody z tego okresu przedstawił w humorystycznej powieści Ciotka Julia i skryba – autobiograficznym dziele pisarza. Po ukończeniu studiów pracował w kilku miejscach jednocześnie, między innymi redagował kronikę policyjną dla lokalnej gazety i pisał skrypty do audycji radiowych. Jego pierwszą opublikowaną informacją prasową była depesza w dzienniku „La Prensa”. W 1959 Vargas Llosa wraz z żoną przeniósł się do Paryża, gdzie pracował jako nauczyciel hiszpańskiego i dziennikarz. W 1964 rozwiódł się z Julią, a w 1965 ożenił się po raz drugi – z młodszą kuzynką Patricią Llosą Urquidi. Z drugą żoną miał troje dzieci: syna Alvara (ur. w 1966),pisarza, drugiego syna Gonzala (ur. w 1967) oraz córkę Morganę, fotografkę (ur. w 1974). W 1966 przeniósł się z Paryża do Londynu, gdzie zaczął wykładać literaturę iberoamerykańską na Queen Mary College. Jednocześnie zaczął się udzielać w emigracyjnym życiu politycznym. W całym okresie swej emigracji pisał powieści przynoszące mu światową sławę oraz zajmował się studiami nad literaturą hiszpańską. Zasiadał w jury konkursu głównego na 29. MFF w Cannes (1976) oraz na 51. MFF w Wenecji (1994). W 1990 Mario Vargas Llosa kandydował w wyborach na prezydenta Peru z ramienia liberalnego Ruchu Wolności. W pierwszej turze głosowania, 8 kwietnia, nieznaczną liczbą głosów wyprzedził Alberta Fujimoriego z sojuszu wyborczego Cambio 90. Przegrał z nim w drugiej turze, która odbyła się 10 czerwca. Laureat Premio Nacional de Novela del Perú (1967),Nagrody Księcia Asturii (1986),w 1994 otrzymał Nagrodę Cervantesa – najwyższe możliwe trofeum w świecie literatury hiszpańskojęzycznej. W 2002 otrzymał prestiżową PEN/Nabokov Award – nagrodę amerykańskiego PEN Clubu, a w 2005 przyznawaną przez American Enterprise Institute Nagrodę Irvinga Kristola jako pisarz, „obrońca demokracji, wolnego rynku i indywidualnej wolności”. 7 października 2010, w wieku 74 lat, Mario Vargas Llosa został uhonorowany Nagrodą Nobla. Szwedzka Akademia werdykt uzasadniała tym, że Vargas Llosa został nagrodzony za „kartografię struktur władzy oraz wyraziste obrazy oporu, buntu i porażek jednostki”. W 2011 otrzymał od króla Hiszpanii nobilitację i tytuł markiza de Vargas Llosa. Jego książki tłumaczyli w Polsce m.in. Wojciech Charchalis, Marzena Chrobak, Małgorzata Lewicka, Filip Łobodziński, Carlos Marrodán Casas, Kazimierz Piekarec, Danuta Rycerz, Joanna Skórnicka, Dorota Walasek-Elbanowska, Zofia Wasitowa, Ewa Zaleska.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Ciotka Julia i skryba

Więcej
Mario Vargas Llosa Ciotka Julia i skryba Zobacz więcej
Mario Vargas Llosa Ciotka Julia i skryba Zobacz więcej
Mario Vargas Llosa Ciotka Julia i skryba Zobacz więcej
Więcej