Dudziak

Nieprzysiadalność. Autobiografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,25 (122 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
15
8
39
7
37
6
18
5
4
4
5
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308064252
liczba stron
649
język
polski
dodał
lapsus

Marcin Świetlicki — jeden z najwybitniejszych polskich poetów współczesnych, który z sukcesem łączy dwa pola działań: literaturę i muzykę — w obszernej autobiograficznej rozmowie z Rafałem Księżykiem, mistrzem wywiadu rzeki. Z reguły nieskory do zwierzeń i pilnie strzegący granicy prywatności, w tej książce Świetlicki opowiada zaskakująco otwarcie o swoim życiu, nie pomijając epizodów...

Marcin Świetlicki — jeden z najwybitniejszych polskich poetów współczesnych, który z sukcesem łączy dwa pola działań: literaturę i muzykę — w obszernej autobiograficznej rozmowie z Rafałem Księżykiem, mistrzem wywiadu rzeki.

Z reguły nieskory do zwierzeń i pilnie strzegący granicy prywatności, w tej książce Świetlicki opowiada zaskakująco otwarcie o swoim życiu, nie pomijając epizodów bolesnych, trudnych, a nawet dramatycznych, nie popada jednak nigdy w tani sentymentalizm ani celebrycki ekshibicjonizm.

„Mogłem uczestniczyć w panelach, jeździć na stypendia, w radiu i telewizji czytać z kartki swoje wiersze, które nie byłyby takie, jakie są, tylko byłyby takie, żeby się wszystkim podobały. Mogłem tak zrobić, być może byłbym spokojniejszy, byłbym szczęśliwszy. Mogłem tak wybrać, ale tak nie wybrałem”.

W opowieściach Marcina Świetlickiego pojawiają się między innymi najważniejsi twórcy pokolenia „brulionu”, muzycy zespołu Świetliki, dziennikarze i redaktorzy "Tygodnika Powszechnego", malarze Grupy Ładnie, legendarne postacie sceny muzycznej, artyści z którymi na przestrzeni lat przyjaźnił się, wadził, współpracował. Niezwykły zmysł obserwacji oraz ironiczne spojrzenie pozwalają Świetlickiemu tworzyć żywe i kapitalnie uchwycone portrety indywidualne i środowiskowe. Wyłania się z tego odmalowany z odrębnej perspektywy zapis przemian Polski ostatnich czterdziestu lat.

Prawdziwie fascynujący, wielowymiarowy autoportret wybitnego artysty, człowieka dojrzałego i doświadczonego. Wątki biograficzne przeplatają się tu z refleksjami dotyczącymi nie tylko sztuki, ale także przyjaźni, miłości, rodzicielstwa, lojalności, wiary, pokusy autodestrukcji i woli przetrwania.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1658

Który to Świetlicki?

Któregoś dnia to miasto będzie należeć do mnie.

Fragment wiersza Marcina Świetlickiego „Opluty”

Ja się nie spodziewałem, że może powstać tak osobista książka o Marcinie Świetlickim. Co prawda Rafał Księżyk prowadził swoje rozmowy z nie byle kim. Kazik Staszewski, Tomasz Stańko, Robert Brylewski czy Tymon Tymański byli już bohaterami jego książek, więc może to skłoniło Marcina Świetlickiego, by zwierzać się publicznie z całego swego życia. „Nieprzysiadalność. Autobiografia” to bardzo długa rozmowa, która ma objętość 650 stron. Bardzo długa, bardzo ciekawa i w wielu momentach bardzo śmieszna.

Książka to prawdziwe kompendium, jeśli chodzi o twórczość urodzonego w 1961 roku poety. Zawiera ona 27 rozdziałów, z których każdy odnosi się do ważnego momentu w twórczości Świetlickiego, bo cała ta rozmowa jest pisana z perspektywy twórczości i dzieła. Wszystko, co prywatne, pojawia się przy okazji, niejako ukazując kontekst twórczości bohatera.

A przecież działalność Marcina Świetlickiego to nie tylko poezja. To także kolejne projekty muzyczne jak Świetliki czy Zgniłość, to książki prozą, praca w Tygodniku Powszechnym, czy tworzenie magazynu telewizyjnego „Pegaz”. Z tej rozmowy wyłania się wiele twarzy poety na różnych etapach życia. Co łączy te wizerunki? Dystans do własnej osoby, do tego, co się tworzy i do całego środowiska. „Nieprzysiadalność” to książka pełna humoru i ironii i chyba najpełniejsze spektrum tego, czym stała się polska literatura po 90. roku.

Kraków i Nowa Huta -...

Któregoś dnia to miasto będzie należeć do mnie.

Fragment wiersza Marcina Świetlickiego „Opluty”

Ja się nie spodziewałem, że może powstać tak osobista książka o Marcinie Świetlickim. Co prawda Rafał Księżyk prowadził swoje rozmowy z nie byle kim. Kazik Staszewski, Tomasz Stańko, Robert Brylewski czy Tymon Tymański byli już bohaterami jego książek, więc może to skłoniło Marcina Świetlickiego, by zwierzać się publicznie z całego swego życia. „Nieprzysiadalność. Autobiografia” to bardzo długa rozmowa, która ma objętość 650 stron. Bardzo długa, bardzo ciekawa i w wielu momentach bardzo śmieszna.

Książka to prawdziwe kompendium, jeśli chodzi o twórczość urodzonego w 1961 roku poety. Zawiera ona 27 rozdziałów, z których każdy odnosi się do ważnego momentu w twórczości Świetlickiego, bo cała ta rozmowa jest pisana z perspektywy twórczości i dzieła. Wszystko, co prywatne, pojawia się przy okazji, niejako ukazując kontekst twórczości bohatera.

A przecież działalność Marcina Świetlickiego to nie tylko poezja. To także kolejne projekty muzyczne jak Świetliki czy Zgniłość, to książki prozą, praca w Tygodniku Powszechnym, czy tworzenie magazynu telewizyjnego „Pegaz”. Z tej rozmowy wyłania się wiele twarzy poety na różnych etapach życia. Co łączy te wizerunki? Dystans do własnej osoby, do tego, co się tworzy i do całego środowiska. „Nieprzysiadalność” to książka pełna humoru i ironii i chyba najpełniejsze spektrum tego, czym stała się polska literatura po 90. roku.

Kraków i Nowa Huta - Sodoma z Gomorą - z Sodomy do Gomory jedzie się tramwajem. „Opluty”

I jest jeszcze jeden bohater tej książki obok Marcina Świetlickiego – miasto Kraków i ludzie, którzy je wypełniali. Jerzy Pilch, Andrzej Stasiuk, Maciej Maleńczuk to tylko kilku, których poznajemy w kontekście relacji z poetą. Autor „Autobiografii” nie oszczędza na szczerości i ironii. Nie ma w tej książce klękania na kolana a momentami jest ona złośliwa, jednak poczucie humoru Świetlickiego niweluje nutę jadu czy pretensji. Kraków z „Nieprzysiadalności” to Kraków prywatny, z dobrymi knajpami i ludźmi, którym chce się tworzyć. Marcin Świetlicki w swojej rozmowie z Rafałem Księżykiem wcale nie jest „nieprzysiadalny”, raczej bardzo „przysiadalny”, wylewny i szczery. Jednak przez cały czas ukrywa się za ironią i swoją twórczością, tak że dostajemy Świetlickiego nie wprost tylko Świetlickiego artystę – człowieka, który poświęcił swoje życie tworzeniu.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (357)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 224
Arturion | 2017-12-01
Na półkach: Przeczytane

Dobry poeta, to i autobiografia ponad dobra. Pytania Rafała Księżyka często potrafią otworzyć skorupę niechęci poety do wypowiedzi. Świetlicki pięknie i - chyba często szczerze - opowiada. Trudno się oderwać. Rodzenie się "punkowca", odkrywanie Cohena, Stachury (i cenne odrzucenie jego "buddyjskiego mistycyzmu"), zupełnie przypadkowe Wojaczka. No i trwała niechęć do teatru (na przykładzie wandalizmu Gardzienic). Także fascynacje, które dla lubiących poezje Świetlickiego są cennym potwierdzeniem "słusznej drogi".
Nie trzeba być miłośnikiem poezji, by utonąć w tej księdze. Nie na śmierć. Dużo jest w niej życiodajnego tlenu. Niestety czasami ten tlen tworzy związki łatwopalne. Świetlicki jako obserwator rzeczywistości społecznej to nie ta maska, która najlepiej przystaje do jego twarzy. Rzeczywistość, jak dla mnie, łyka nazbyt powierzchownie i komentuje na poziomie felietonisty z niewielkim zmysłem analitycznym. Tu widać, że jest prawdziwym poetą, bowiem w wierszach ostre cięcia...

książek: 2147

Dwóch Panów zaprasza nas do życia jednego z nich...wywiad - rzeka trwający w Krakowie od czerwca 2016 do czerwca 2017.
W tle słyszę melorecytację z oprawą muzyczną Świetlików...

"...No, to właściwie o tym samym.
Ale starym pisarzem jeszcze nie jestem. Jeszcze mam
mnóstwo do odkrycia. Cały czas oczekuję na coś, czego się nie spodziewam. Jeszcze się słowa nie zużyły, jeszcze wiele wiele można z nimi zrobić. Chciałbym robić zupełnie coś innego. Owszem, pisać będę zawsze, być może chodzi o zmianę stylu pisania, o inne techniki, być może chodzi o tematykę. W takim momencie dziesięć lat temu zacząłem prozę pisać i myśleć, że teraz też dojrzewam do czegoś nowego, co by mnie mogło ponieść. O to chodzi. Nie lubię nudy. Przygotowuję się do jakiegoś momentu genialności. To nie zależy tylko ode mnie, ale też od warunków, od tego, co się wydarzy. Wyobrażałem sobie taki moment, kiedy słowa są wykorzystane, wytrawione, moment zakończenia. Będzie wtedy spokój, ale czy ja chcę...

książek: 338
Andrzej | 2017-10-29
Przeczytana: 29 października 2017

W kolejnej doskonałej rozmowie Rafała Księżyka, którego interlokutorem jest Marcin Świetlicki poznajemy trzy twarze krakowskiego poety. Artysty, komentatora rzeczywistości i osoby prywatnej. W pierwszym wcieleniu oczarowuje w drugim rozczarowuje a w trzecim napawa smutkiem.

Okazuje się, że to całe outsiderstwo Świetlickiego to koncesjonowany pic na wodę. Oto „poeta osobny” bredzi jak Janda, Stuhr i inny nieprzysiadalny Mateusz Kijowski. I oczywiście grzeczniutko podpisuje poparcie dla czarnego marszu. Pogardza księżmi i politykami prawicy posługując się niekiedy pomowieniami, symetrycznymi do antysemityzmu, ktorym się brzydzi. Szydzi z Kaczyńskiego i braku jego konta w banku, drwi z prezydenta, z reżimowej – a jakże - telewizji i oczywiście z Antoniego Macierewicza. To taka nieprzysiadalność skrojona na rozmiarek milośników KODu. Świetlicki jest przy tym tak zapeklowany w ironii i szyderstwie, że ma się wrażenie, iż na wiele ważnych spraw wychodzących poza knajpy, tzw. „akcje...

książek: 403
Tomasz Wojewoda | 2017-12-07
Przeczytana: 04 grudnia 2017

CHWILOWA PRZYSIADALNOŚĆ

Kiedy mniej więcej w połowie września, Marcin Świetlicki napisał na swoim facebookowym profilu: „A o grubej, ponad 600 stron, książce, która już tuż tuż, jeszcze nic nie powiem”, miałem wielką nadzieję, że jest to zapowiedź powrotu niejakiego Mistrza, bohatera prozy Świetlickiego sprzed dekady, który to powrót według słów samego autora „jest niewykluczony, choćby w zupełnie inny sposób”. Tymczasem czytelnik otrzymuje blisko 650 stron wywiadu-rzeki z poetą. Na okładce – fotografia Świetlickiego ze skrzydłami, z filmu „Anioł w Krakowie” Artura „Barona” Więcka z 2002 roku. Świetlicki – trochę anioł, trochę trup. Sprawcą całego zamieszania jest Rafał Księżyk (ur. 1970) – dziennikarz (redaktor naczelny „Playboya”) i pisarz, autor m.in. eseju o Williamie S. Burroughsie, specjalizujący się jednak w wywiadach-rzekach (dotychczas ukazały się jego rozmowy z Tymonem Tymańskim, Kazikiem Staszewskim, Tomaszem Stańką i Robertem Brylewskim). Widać, że był Księżyk do tej...

książek: 68
henio32 | 2018-09-05
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 05 września 2018

Muszę powiedzieć , że bardzo lubię twórczość Marcina Świetlickiego - szczególnie tą muzyczną - dlatego też bez wahania sięgnąłem po tą książkę. Jest ona wspaniale wydana - grube, ładne okładki, papier przyzwoity, książka szyta, generalnie bardzo solidna. Zawiera 649 stron, 27 rozdziałów, prawie 100 fotografii w tekście oraz na końcu kalendarium /życiorys/, bibliografie /co i kiedy wydał/, dyskografię /co, kiedy i z kim nagrał/, filmografię i spis ilustracji.
Książka ma formę wywiadu rzeki w której pytania na wszelkie możliwe tematy zadaje Rafał Księżyk.
Trzeba też stanowczo zaznaczyć, że M.Świetlicki to człowiek zdecydowanie niesztampowy /poeta/, indywidualista, ktoś kto może być każdym z wyjątkiem zwykłego zjadacza chleba... Dlatego też aby z przyjemnością przeczytać tą książkę trzeba najpewniej być fanem twórczości M. Świetlickiego albo po prostu lubić czytać biografie ludzi niebanalnych.
Książka zawiera losy bohatera od urodzin aż do roku 2017. Jest tu oczywiście bardzo wiele...

książek: 1180
Łukasz Witt | 2017-11-11
Przeczytana: 11 listopada 2017

Z twórczością Marcina Świetlickiego mam do czynienia dopiero od 2012 roku i nieco żałowałem, że tak późno się zorientowałem, że takowa istnieje, bo być może szybciej bym dojrzał kulturalnie oraz życiowo. Ta pozycja brutalnie wskazała, że wcale tak wiele nie wiedziałem o autorze, jego różnych przedsięwzięciach, powiązaniach, życiu muzycznym, dlatego była to dla mnie wyśmienita książka do poznania kogoś, z kim bądź co bądź trochę chcę się utożsamiać.
Wtrącenia polityczne akurat mi nie przeszkadzały, staram się wzlatywać ponad nie. Zaskoczyła mnie występująca liczba zapożyczeń w poezji autora, że The Beatles, Mickiewicz, najbliższe otoczenie, codzienność, w sumie to wolałbym być ich nieświadomym, oczywiście jednak wiele nie zmienią w moim postrzeganiu dzieł Świetlickiego. I ta konieczność bycia poetą, bo jakże można inaczej, trzymanie się z dala od materializmu, pisanie wynikające ze słabości - kupuję to w pełni.
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czytać słabego wywiadu ze...

książek: 9836

"Mam to na końcu języka,
mój język nie ma końca" (Specyficzny anioł)

Świetlickiego cenię za pokoleniową wrażliwość i właśnie język. Nie wiem, czy nie ma końca, ale na razie wciąż potrafi zaskakiwać zbitkami pojęciowymi, ironią wobec rzeczywistości, zwykle perspektywą spoza układów. Jest literatem, który pracuje nad stworzeniem polskiego potocznego języka literackiego, z którego jego wiersze i piosenki się składają. Prozy jak dotąd nie czytałem. W rozmowie też nieźle sobie radzi - właściwie nie wiem, kto bardziej: on, który właściwie jakby sam snuje opowieść, czy Książek, który umiejętnie i erudycyjnie go do tych zwierzeń podpuszcza. A mowa jest o wszystkim: wiele wątków biograficznych, ale przede wszystkim historia wierszy, powieści, piosenek, historia współpracy z grupami, o których dowiedziałem się dopiero z książki. Sporo o alternatywnej geografii Krakowa.
To, że obrażają się na niego wszystkie kamaryle - od GW przez TVP po prasę prawicową - a także, że nie przyjmuje...

książek: 636
annie warhol | 2017-11-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017

sam wywiad na 6/10 i treść też na 6/10, można skrócić do 3/5. przyjemnie się czytało, ogień jest na samym początku, potem w tych fragmentach o wspólnym tworzeniu, imprezowaniu. trudno zarzucić świetlickiemu niespójność, bo kto jest spójnym człowiekiem, właściwie w ogóle trudno cokolwiek zarzucić też tej książce, oprócz tego, że mało nowej wiedzy mi dostarczyła na temat jednego z moich ulubionych poetów, a w sumie ja tej wiedzy prawie nie mam, mimo że kiedyś se wygrałam konkurs na esej o nim. smutne i trafne zakończenie, zarówno z diagnozą obecnych czasów, jak i z kontestacją samotności. no i co, no i fajnie.

moja zabawna recenzja z moją twarzą na wierzchu: https://youtu.be/AT4grun32B0

książek: 498
Kasia | 2017-11-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 12 listopada 2017

Z twórczością Marcina Świetlickiego zetknęłam się bodajże rok przed maturą (2006), pamiętam, że jego wiersz "McDonald's" figurował w podręczniku do języka polskiego, a nauczycielka nie kwapiła się, by o owym wierszu pogadać. Pomyślałam wtedy "fajnie!", i na własną rękę zgłębiłam poezję Świetlickiego. Co w niej wyczytałam wtedy - to moje, ale dzięki niej jakoś porządkowałam rzeczywistość (i nierzeczywistość również).
Każdy bunt jednak się ustatecznia, więc teraz, po 11 latach czytam Świetlickiego inaczej. Dojrzalej. Dokładniej. Ale czytam i śledzę bezustannie. Wywiad-autobiografię czytałam w amoku - w pracy, w drugiej pracy, w autobusie. Gdy społeczeństwo wymuszało na mnie oderwanie się od książki, reagowałam niechęcią (ujęcie eufemistyczne). Bo to wzorcowo przeprowadzony wywiad, Rafał Księżyk nie zadaje pytań - on nadaje kierunek zwierzeniom swojego rozmówcy. Nie narzuca się, jego obecność podczas poznawania opowieści Świetlickiego jest niewyczuwalna i niezbędna jednocześnie....

książek: 26
Pawel_N | 2018-06-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 czerwca 2018

Ten wywiad-rzeka wzbudza we mnie naprawdę skrajne uczucia. Pamiętam jak dziś gdy po maturze w późnych latach 90-tych wybrałem się z trzema kumplami w Pieniny i w walkman'ie katowałem Ogród Koncentracyjny na maksa. Potem już na studiach, pewnego dnia, będąc z lekka dziabniętym odwiedziłem kino Tęcza na Żoliborzu gdzie grały Cukierki i po raz pierwszy zobaczyłem Świetlickiego na żywo. Jakimś cudem, sam nie wiem jak, mój kumpel tak mną wymotał że znaleźlismy się za kulisami, zobaczyliśmy pana Marcina i dostałem od niego autograf który mam do dzisiaj i nie zapomnę jak to bardzo był miły facet z którym zamieniliśmy kilka słów w te 2-3 minuty.
Teraz przeczytałem tą książkę i jestem rozszarpany. Marcin Świetlicki jako artysta. Czyta się to świetnie. Jako muzyk? czyta się tym bardziej świetnie bo wyrastam z tego samego korzenia. Ale to co jest najbardziej koszmarne w tym wywiadzie, i najgorsze jest to że przecież autor zadając te pytania tego nie wymuszał na swoim rozmówcy, to ta ciągnąca...

zobacz kolejne z 347 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Wrocławianie chętnie kupują dobre książki na targach!

Cieszy ogromnie zainteresowanie wrocławian książkami! Od samego otwarcia 26. Wrocławskich Targów Dobrych Książek (w czwartek w południe) licznie odwiedzali je zainteresowani, ale tłumy były widoczne zwłaszcza w weekend. Podobnie jak rok temu Targi Dobrych Książek odwiedziło łącznie około 60 tys. osób, a wielu wydawców już sobotę zanotowało tak dużą sprzedaż książek, jak rok temu po zakończeniu imprezy w niedzielę.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd