
Babel, czyli o konieczności przemocy

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Babel: An Arcane History
- Data wydania:
- 2023-03-08
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-03-08
- Data 1. wydania:
- 2022-08-23
- Liczba stron:
- 763
- Czas czytania
- 12 godz. 43 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379648634
- Tłumacz:
- Grzegorz Komerski
- Inne
Pamiętasz wspaniałe opowieści o angielskich gentlemanach i ich eleganckim życiu?
Ta książka nie będzie opowieścią o nich, ale o ludziach, na których plecach, spracowanych rękach i krwi zbudowano Imperium Brytyjskie z całą jego zamożnością, elitarnością i dobrym wychowaniem.
Robin, osierocony pół-Chińczyk, trafia do Anglii, gdzie ma tylko jedno zadanie: uczyć się. Zdobywać wiedzę, poznawać nowe języki a potem odpracować dług wobec Imperium w oksfordzkim instytucie Babel. Wszystko zmienia się w dniu, a właściwie w nocy, gdy Robin poznaje pewnego człowieka. Bliźniaczo podobnego fizycznie, ale żyjącego według całkowicie innych zasad.
To spotkanie zrujnuje misternie budowany świat Robina. Obróci wniwecz jego poczucie sprawiedliwości, wypali złudne poczucie bezpieczeństwa i zmusi do zadania sobie pytania: komu należy się moja wierność?
W tej historii nie będzie prostych odpowiedzi ani gotowych recept. Będzie za to gorzka opowieść o wyzysku, niesprawiedliwości i bezwzględnej walce o władzę. Będzie nie mniej gorzka opowieść o próbie przywrócenia sprawiedliwości.
Myślisz, że wiesz, co jest słuszne i właściwe? Spróbuj zmierzyć się z tą opowieścią.
Kup Babel, czyli o konieczności przemocy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Babel, czyli o konieczności przemocy
Wieża ze srebra i słów
Na początku XIX wieku w Chinach, w Kantonie, mały chłopiec czeka przy zwłokach matki na własną śmierć. Zamiast śmierci pojawia się mężczyzna, który ofiaruje mu szansę na przeżycie, na wyjazd do Anglii i na kształcenie się pod jego okiem. Wszystko to za cenę wyrzeczenia się własnego imienia, za obietnicę włożenia wszystkich sił w naukę, a następnie podjęcie pracy dla Imperium. W ten sposób mały Chińczyk przybiera nowe imię, Robin Swift, i podejmuje naukę, która ma mu dać możliwość wpływania na świat za pomocą grawerowanych w srebrze słów w oxfordzkiej wieży Babel, będącej siedzibą Królewskiego Instytutu Translatoryki. To tu Robin zdobędzie wiedzę, pozna tajemnice magii słów wyrytych w srebrnych sztabkach i znajdzie przyjaźń. A równocześnie nauczy się, czym są nadużycia kolonializmu i władzy, nierówności rasowe i społeczne, a wreszcie – na czym polega konieczność przemocy.
„Babel, czyli o konieczności przemocy” to osadzona w dziewiętnastowiecznym Oxfordzie powieść Rebekki F. Kuang, autorki „Trylogii wojen makowych”. Książka zarówno budzi zachwyty, jak i zbiera słowa krytyki – według mnie zarówno jedne, jak i drugie są w pełni uzasadnione. Zacznijmy od zachwytów.
W mojej ocenie „Babel” ma trzy główne zalety. Pierwszą jest stworzenie systemu magicznego opartego na przekładzie. Wychodząc od założenia, że w tłumaczeniu często traci się część sensu czy też bogactwa oryginału, oxfordzcy uczeni opracowali system grawerowania w srebrnych sztabkach par słów pochodzących z różnych języków. Srebro przechwytuje znaczenie utracone w przekładzie i pozwala wykorzystać je do najróżniejszych celów: wzmocnienia mostów, zwiększenia szybkości i bezpieczeństwa pojazdów, poprawy jakości wody, a nawet do produkcji broni. Aby opanować tę sztukę, młodzi tłumacze muszą doskonale władać obcymi językami, wychwytywać ich niuanse i ciągle szukać par słów, które mogłyby być użyte dla rozwoju Imperium. Ich studia stanowią drugą zaletę powieści. Oxford nie jest jedynie tłem dla rozgrywających się wydarzeń, ale stoi w ich centrum, staje się dla studentów domem, miejscem, w którym odnajdują siebie. Studentów Babel wyróżniają wielkie zaangażowanie i pasja, skłaniające ich do żywych dyskusji i nauki ponad siły. Najwięcej cytatów zaznaczyłam właśnie we fragmentach opisujących ich lekcje, wywody na temat etymologii słów, odkrycia i przemyślenia. Wreszcie trzecia zaleta powieści to ukazanie problemów związanych z kolonializmem, rozterek młodych ludzi, którzy wszystko, co mają, zawdzięczają Imperium, a równocześnie z powodu Imperium musieli wyrzec się własnej tożsamości i znosić ciągłe prześladowania. Nie twierdzę, że opinie autorki w tej kwestii są szczególnie odkrywcze, ale jednak jest to temat, o którym wciąż warto rozmawiać.
Główną wadą „Babel” jest to, że nie wypada najlepiej jako powieść. Jest wprawdzie ciekawą książką, prezentującą wartościową refleksję zarówno nad przekładem, jak i nad kolonializmem, ale niestety nie może się poszczycić ani dynamiczną akcją, ani dobrą kreacją postaci. Kuang szczegółowo opisuje studia bohaterów, ale kiedy dochodzi do ważnych zwrotów akcji i potencjalnie najbardziej dramatycznych wydarzeń, wydają się one ukazane w sposób skrótowy, a nawet płytki. Paradoksalnie sceny nauki mają w sobie więcej dynamiki niż sceny walki. O bohaterach niewiele można powiedzieć. O ile Robin wyróżnia się przez swoje rozterki na temat tego, komu winien jest lojalność, o tyle jego kolegom brak wyrazistości, a ich działania są przewidywalne i nie wzbudzają większych emocji.
„Babel” nie jest ani złą książką, ani arcydziełem. Podobała mi się przede wszystkim za głęboki ukłon w stronę sztuki przekładu i za refleksje nad kolonializmem, a wszystko to w klimacie dark academia. Słowa i idee wypadają w niej lepiej niż kreacja bohaterów i rozwój akcji – pewnie dlatego pojawiają się uwagi, że książka lepiej sprawdziłaby się jako esej niż jako powieść. Dla mnie mimo swoich wad stanowiła przyjemną, ciekawą i wartościową lekturę.
Agnieszka Kruk
Oceny książki Babel, czyli o konieczności przemocy
Poznaj innych czytelników
8602 użytkowników ma tytuł Babel, czyli o konieczności przemocy na półkach głównych- Chcę przeczytać 4 760
- Przeczytane 3 597
- Teraz czytam 245
- Posiadam 688
- 2023 303
- 2024 134
- Ulubione 123
- Audiobook 114
- Chcę w prezencie 90
- Fantastyka 79













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Babel, czyli o konieczności przemocy
Zapowiadało się naprawdę dobrze...
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że "Babel" jest zbyt przegadany. Kiedy czytałam za pierwszym razem opinie i tezy wykładowców o przekładzie, byłam naprawdę zaciekawiona. Bo przedstawiono je interesująco, i można było głębiej zastanowić się nad tłumaczeniem tekstu. Jestem po studiach filologicznych, i co nieco rozumiałam te rozważania. Ale tych opinii czy hipotez było stanowczo za dużo, i przez to akcja książki mocno spowalniała. Kiedy już się coś działo (zwłaszcza w pierwszej połowie książki),zaraz wracaliśmy do uczelni, zajęć, tematów prac, esejów, mnóstwa książek do czytania przez głównych bohaterów... Jakby to było najważniejsze, a nie sprawa ze srebrem i widmem wojny... Ja po pewnym czasie zastanawiałam się, o co chodzi z podtytułem "O konieczności przemocy", skoro zdecydowana część historii to uniwersyteckie rozważania. Jak już działy się rzeczy, które bezpośrednio nawiązywały do podtytułu, to byłam już tak zmęczona częścią uniwersytecką powieści, że momentami tylko przelatywał wzrokiem akapity, aby znaleźć akcję. I musiałam na akcję właściwą oraz istotne tematy czekać do koło pięćsetnej strony...
Ale też nie chcę odmawiać autorce tego, jak pisze. Czytałam jej "Yellowface", które mnie zachwyciło, i na samym początku "Babel" też zapowiadał się na coś ciekawego i wciągającego. Bo ciężko było mi się oderwać od książki, a styl jest, wbrew tematyce, lekki i przystępny. Strony same mi się przewracały, mogę tak rzec. Jak dla mnie, to jest ogromna zaleta tej książki. Tylko brakowało mi w niej równowagi. Że fabuła oraz rozważania o języku, kolonialiźmie czy władzy byłyby na podobnym poziomie. Bo po pewnym czasie można zapomnieć, co działo się z Robinem i jego przyjaciółmi. Poza tym, że dużo się uczyli i zdawali egzaminy.
Nie powiem, jestem trochę rozczarowana "Babelem", ale nie odrzucam innych książek autorki. Bo już czekają w biblioteczce na swoją kolej 😉
Zapowiadało się naprawdę dobrze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogę pozbyć się wrażenia, że "Babel" jest zbyt przegadany. Kiedy czytałam za pierwszym razem opinie i tezy wykładowców o przekładzie, byłam naprawdę zaciekawiona. Bo przedstawiono je interesująco, i można było głębiej zastanowić się nad tłumaczeniem tekstu. Jestem po studiach filologicznych, i co nieco rozumiałam te rozważania. Ale...
No tak jeszcze nie wiem jak to ocenić
No tak jeszcze nie wiem jak to ocenić
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[...]
-Strach to jedyna rzecz, która działa. To tylko taktyka …
-To nie wynika z taktyki - Jej głos stał się ostrzejszy. -To wynika z żalu.
Nie mógł się odwrócić. Nie chciał, żeby zobaczyła jego minę.
-Sama mówiłaś, że chcesz, żeby to miejsce spłonęło
-Ale jeszcze bardziej – powiedziała Victoire, kładąc mu rękę na ramieniu – chcę, żebyśmy przeżyli.
[...]
Tłumaczenie nie zawsze musi oznaczać zdradę. Dobre tłumaczenie to po prostu chęć słuchania.
𝐍𝐀𝐉𝐁𝐀𝐑𝐃𝐙𝐈𝐄𝐉 𝐂𝐇𝐀𝐎𝐓𝐘𝐂𝐙𝐍𝐀 𝐙 𝐏𝐑𝐙𝐄𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐍𝐘𝐂𝐇 𝐃𝐎 𝐓𝐄𝐉 𝐏𝐎𝐑𝐘 ⵑ
Od razu zaznaczę, że rozpoczęcie lektury "Babel" z nastawieniem, że będzie to przypominać chociaż w niewielkim stopniu "Wojnę makową", to mylące i skazujące na rozczarowanie oczekiwanie (rym niezamierzony)
I kolejna, w której bohaterowie są skazani na porażkę... ale czy na pewno...
Trudna i mozolna do przeczytania. Dużo dłużyzn językowych, które mogą przytłoczyć.
Wymaga sporej dawki cierpliwości i wgryzienia się w tekst (zamierzone). Te "rozkminki" językowe mogą być ciekawe dla kogoś, kto zajmuje się tłumaczeniami. Chociaż nawet wtedy odbiera się to jako "popis". Jest to ewidentnie opowieść zbudowana wokół wykształcenia lingwistycznego Autorki i jej chęci do obszernego omówienia kolonializmu, niewolnictwa i rasizmu przez pryzmat semantyki, etymologii i w moim odczuciu filologię. Ale czy koniecznym był zabieg obudowywaniem tych zagadnień zbędną ilością słów... rzecz gustu czytającego tekst odbiorcy.
W każdym razie osoby, które są przynajmniej dwujęzyczne i miały do czynienia z branżą tłumaczeniową, wiedzą, że nie ma idealnej, bezpośredniej korelacji między słowami lub frazami w jednym języku, a słowami i frazami w innym języku. Po drodze zawsze coś ginie lub jest zniekształcone. A to, co zrobić z tym zniekształceniem, od wieków jest przedmiotem debat w dziedzinie tłumaczeń.
Czy dokładne tłumaczenie jest w ogóle możliwe?
Co oznacza „wierne tłumaczenie”?
Jak zmieniały się filozofie przekładu na przestrzeni dziejów?
Gdzieś przeczytałam, chyba jakiś wywiad z Autorką właśnie, gdzie wspomina o niemieckich filologach w XIX w., którzy byli bardzo zainteresowani tym, czym jest ta mistyczna kraina sensu. Mówili o niej w bardzo magicznych kategoriach, o tej nieosiągalnej krainie czystych myśli, której nigdy nie da się idealnie wyrazić – można ją było jedynie przybliżyć jednym językiem, a następnie niedoskonałym przybliżeniem w innym. Co więc dzieje się z substancją, która ginie pośrodku?
Ale czy to wszystko powinno znaleźć się powieści,, czy to już przekroczenie granic, nawet alternatywnej fikcji ?
𝐓𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐚 𝐢𝐬𝐭𝐨𝐭𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢𝐧𝐟𝐨𝐫𝐦𝐚𝐜𝐣𝐢 :
Trzeba zaznaczyć, iż w samym przekazie biblijnym w Księdze Rodzaju, wyrażenie „wieża Babel” nie pojawia się. W dwóch miejscach (Rdz 11,4-5) mowa jest o „mieście i wieży”, natomiast w trzecim (Rdz 11,8-9) jest mowa o „mieście”, które zostaje nazwane Babel (hebr. בָּבֶל – „pomieszanie, zmieszanie”),nazwą, która według etymologii biblijnej pochodzić ma od czasownika balal (hebr. בָּלַל – „mieszać, pomieszać”). Babel jako miasto pojawia się również w innym miejscu Księgi Rodzaju, wśród miast nad którymi panować miał Nimrod:
W *Kodeksie Leningradzkim, zawierającym hebrajski rękopis Biblii, słowo Babel (hebr. בָּבֶל) pojawia się 262 razy i występuje tam jako hebrajska nazwa miasta Babilon.
Przejdę do finału, gdzie słowo czytaj imię, które przewija się przez większą część książki, mogłoby wskazywać na "zwycięstwo", ale jak to w życiu bywa, nic nie jest jednoznaczne.
I czy ta alternatywna rzeczywistość przedstawiona tutaj nie jest jak najbardziej realna, zważywszy na to co się teraz wyprawia na świecie... W pewnym sensie na pewno tak.
Chyba Autorka wybiegła do przodu, ale trzeba przyznać iż trafnie wskazała na przyczyny, symptomy , diagnozę i niestety brak antidotum.
𝗖𝗭𝗬 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ?
𝗗𝗟𝗔 𝗪𝗬𝗧𝗥𝗪𝗔Ł𝗬𝗖𝗛 𝗜 𝗕𝗘𝗭 𝗡𝗔𝗦𝗧𝗔𝗪𝗜𝗘𝗡𝗜𝗔 𝗡𝗔 𝗣𝗢𝗥𝗬𝗪𝗔𝗝Ą𝗖𝗘 𝗭𝗪𝗥𝗢𝗧𝗬 𝗔𝗞𝗖𝗝𝗜 .
𝗝𝗔𝗞𝗢 𝗜𝗡𝗡𝗘 𝗦𝗣𝗢𝗝𝗥𝗭𝗘𝗡𝗜𝗘 𝗡𝗔 𝗢𝗧𝗔𝗖𝗭𝗔𝗝Ą𝗖𝗬 Ś𝗪𝗜𝗔𝗧 𝗣𝗥𝗭𝗘𝗭 𝗣𝗥𝗬𝗭𝗠𝗔𝗧 𝗝Ę𝗭𝗬𝗞𝗢𝗭𝗡𝗔𝗪𝗦𝗧𝗪𝗔?
Może to jest jakiś argument na tak. Potrafię docenić zasób wiedzy i chęć jego przekazania, ale czy konieczny kosztem fabuły hymm w tej kwestii bym polemizowała.
Ta lektura pozostawiła mnie z nieprzyjemnym odczuciem niedosytu, to było powierzchowne, postacie raczej jednowymiarowe i pomimo obfitości materiału odniosłam wrażenie, że niczego nowego dla mnie nie wniosło.
Był potencjał, ale moim skromnym zdaniem zmarnowany, więc dla mnie osobiście rozczarowujące.
Zatem podsumowując nie odradzam i nie polecam. Zdecydujcie sami, przeczytajcie i wyróbcie sobie własne zdanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 :
Książka pt. „Babel” czerpie inspirację z dzieł Frantza Fanona , psychiatry i filozofa, który bada niższość rasową i szkody psychologiczne, jakie może przynieść kolonializm. Wśród jego dzieł znajdują się „The Wretched of the Earth” i „Black Skin, White Masks”. Na powieść wpłynęły również badania Edwarda Saida nad fikcyjnym przedstawieniem orientalizmu i kolonializmu. System magii wykorzystany w powieści został zainspirowany mitologią grecką i XIX-wiecznymi filologami niemieckimi poszukującymi sfery znaczenia.
Kodeks Leningradzki (Codex Leningradensis oznaczany B19A lub L) – najstarszy zachowany rękopis zawierający cały tekst Biblii hebrajskiej. Zawiera tekst masorecki i jest podstawą najpopularniejszego wydania tego tekstu – Biblia Hebraica Stuttgartensia (wcześniej trzeciego wydania Biblia Hebraica, a także najnowszego Biblia Hebraica Quinta),a przez to także większości współczesnych tłumaczeń tekstu Starego Testamentu na inne języki.
*Według Leksykonu biblijnego opowieść jest ostrzeżeniem przeciwko wynoszeniu się przez człowieka. Według R.N. Whybraya opowieść mówi w pierwszej kolejności o tym, jak ludzkie wybujałe ambicje, zagrażające Bożej supremacji, spotkały się z Bożą reakcją udaremniającą ludzkie plany. Drugorzędnym celem było wyjaśnienie różnorodności języków i rozproszenia ludzkości na Ziemi. Byron L. Sherwin uważa, że tekst był polemiką z religią babilońską i w celach polemicznych stosuje błędną etymologię słowa „Babel” – zamiast „bramy boga”, jak w języku akadyjskim, oznacza ono zamieszanie i zamęt. Według Sherwina opowieść jest też wstępem do historii Abrahama – Bóg porzuca nadzieję, że wyznawać go będą wszyscy ludzie, zamiast tego wiąże się szczególnie z jednym z narodów.
*Nowy Testament - Opowieść o wieży Babel mówiąca o pomieszaniu języków znajduje swoje nowotestamentowe odniesienie w postaci pięćdziesiątnicy, kiedy to apostołowie zaczęli nauczać we wszystkich znanych językach.
*Język Adamowy – mitologiczna koncepcja istnienia uniwersalnego prajęzyka, od którego według Biblii mają wywodzić się wszystkie języki świata.
Według Księgi Rodzaju (2:19),język ten został stworzony przez Adama, gdy Bóg Ojciec kazał mu nadać nazwy wszystkim rzeczom. Ponieważ Biblia nie precyzuje jednak, jaki to był język, egzegeci rozmaicie spekulowali na ten temat.
*Prajęzyk ludzkości, nazywany po angielsku Proto-Human (także: Proto-World lub Proto-Sapiens) – hipotetyczny prajęzyk, z którego wywodzą się wszystkie języki ludzkości. Jego istnienie jest zakładane w teorii monogenezy[w innych językach] wszystkich istniejących języków. Teoria ta daje się uzasadnić na gruncie historycznym, biologicznym i psychologicznym, występuje także w okultyzmie, ezoteryce, religii i mitologii w takich zagadnieniach jak np. język Adamowy, Wieża Babel. Ze względu jednak na olbrzymi przedział czasowy (50 do 100 tysięcy lat) dzielący współczesność od czasu, kiedy ten hipotetyczny język mógł być w użyciu, większość lingwistów uważa udowodnienie wspólnego pochodzenia wszystkich języków świata za niemożliwe na gruncie językoznawstwa.
Niezależnie od kwestii ogólnej monogenezy mowy ludzkiej możliwe są też przypadki powstania zupełnie nowego języka w oderwaniu od istniejących. Przykładem może być tutaj nikaraguański język migowy, który rozwinął się w sposób naturalny wśród głuchych dzieci słyszących rodziców.
dodatkowe informacje wiki oraz przepastne zasoby internetu.
[...]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-Strach to jedyna rzecz, która działa. To tylko taktyka …
-To nie wynika z taktyki - Jej głos stał się ostrzejszy. -To wynika z żalu.
Nie mógł się odwrócić. Nie chciał, żeby zobaczyła jego minę.
-Sama mówiłaś, że chcesz, żeby to miejsce spłonęło
-Ale jeszcze bardziej – powiedziała Victoire, kładąc mu rękę na ramieniu – chcę, żebyśmy przeżyli.
[...]
Tłumaczenie nie...
Ostatnie 100 stron książki przekartkowałam, bo już miałam dosyć.
Co mi się podobało: nawiązanie do biblijnej Wieży Babel, niektóre tłumaczenia słów i ich pochodzenie (chociaż było tego za dużo).
Przekaz, że wiedza i języki dają ogromną władzę i możliwości.
Minusy - cała reszta. Strasznie długie przypisy, zupełnie niepotrzebnie. Początek czytałam z ciekawością, bo spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego w połowie.
Bardzo długa historia, wynudziła mnie.
Ostatnie 100 stron książki przekartkowałam, bo już miałam dosyć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo mi się podobało: nawiązanie do biblijnej Wieży Babel, niektóre tłumaczenia słów i ich pochodzenie (chociaż było tego za dużo).
Przekaz, że wiedza i języki dają ogromną władzę i możliwości.
Minusy - cała reszta. Strasznie długie przypisy, zupełnie niepotrzebnie. Początek czytałam z ciekawością, bo...
Babel czyli o konieczności przemocy Rebecca F. Kuang, dark academy, początek XIX wieku, Anglia. Cholera zbiera żniwa w Kantonie - mieście w Chinach. Do miasta przybywa uczony z Oxfordu - profesor Richard Lovell. Przybywa do domu, w którym odkrywa nędzę i ciała wykończone cholerą. Wśród nich profesor znajduje chlopca- wyciąga z kieszeni sztabkę srebra, kładzie ją na nim i chłopak od razu zdrowieje. Cud? Czy jakis wymyślny mechanizm wyciągający z człowieka zarazę? Otoz właśnie to srebro poniekąd odgrywa główną rolę w powieści. Na srebrze Anglia wyniosła swoje mocarstwo. Srebro jest wszędzie, w każdych mechanizmach zaczynając od trywialnych ogrodzeń, w transporcie kolejowym - w szynach, no i oczywiście napędzają okręty wojenne. Czyli w skrócie wszystko co działa jest na bazie srebra.
Wracając do watku- profesor Lovell zabiera chłopca do Anglii, postanawia się nim zaopiekować i wykształcić. Chłopiec nadaje sobie imię Robin Swift( ma brzmieć angielsko). Do Oxfordzkiego Babelu- instytutu translatoryki, dostaje się po kilku latach surowej nauki -przygotowującej na studia- głównie łaciny i greki. Początkowo jest zachwycony, jest wspaniałe, poznaje przyjaciół, nauka idzie całkiem przyzwoicie. Nagle poznaje Griffina, również Chińczyka, który rozwala jego piękne wyobrażenie o Babelu i intencjach tamtejszych ludzi, którzy jego zdaniem pragną go omamić i wykorzystać.
Wspaniałe rozbudowana powieść, wyraziści bohaterowie, fascynująca ewolucja Robina swifta z pokornego, bojaźliwego chłopaka w wielkiego przywódcę, walczącego w imię ideałów, honoru własnej ojczyzny. Plot twist. Symbol podróży dosłownie i w przenośni. Historia imperium wzniesionym na wyzysku, dążenie Korony na posiadanie monopolu na srebrze za wszelką cenę.
Ja jestem głównie zachwycona wzrostem głównego bohatera- przemiana, która głównie jest napędzana wzgardą i oporem przed imperium, które dając lizaka w postaci wspaniałego collegu, imponującej pracy i fantastycznej przyszłości, tak naprawdę tworzy marionetkę do własnych celow. Odrzucenie tak wielu przywilejów na rzecz walki o swoją godność - taka postawa wzbudza realny zachwyt.
Polecam gorąco. P xx
Babel czyli o konieczności przemocy Rebecca F. Kuang, dark academy, początek XIX wieku, Anglia. Cholera zbiera żniwa w Kantonie - mieście w Chinach. Do miasta przybywa uczony z Oxfordu - profesor Richard Lovell. Przybywa do domu, w którym odkrywa nędzę i ciała wykończone cholerą. Wśród nich profesor znajduje chlopca- wyciąga z kieszeni sztabkę srebra, kładzie ją na nim i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę pozycję po przeczytaniu trylogii wojen makowych, która bardzo mi się podobała. Po przeczytaniu opisu, „Babel” wydawał mi się nudną i nużącą lekturą, jednak ku mojemu zdziwieniu zainteresowała mnie od pierwszych stron.
Bardzo przemówiła do mnie kreacja postaci Robina jako zwyczajnego człowieka o przeciętnych talentach i inteligencji. Przyznam, że miałam już przesyt bohaterów o ponadprzeciętnych zdolnościach, których z założenia miałam podziwiać, a nie się z nimi utożsamić. Taka kreacja na tzw. everymana sprawiła, że z Robinem łatwo było się utożsamić i sympatyzować.
Strasznie zaintrygowała mnie również postać Griffina, który jawi się jako bezwzględny buntownik i antagonista, jednak finalnie okazuje się jedynym uczciwym człowiekiem dogłębnie oddanym swoim wartościom.
Kolejnym wątkiem jaki bardzo mi się podobał była wyprawa do Chin. Wiedziałam wówczas, że na pewno coś się wydarzy, jednak nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. W tamtym momencie, fabuła przybrała zupełnie inny obrót i im dalej czytałam, tym większego bólu głowy dostawałam. Niemniej jednak, zakończenie kompletnie mnie pokonało i przeżyłam wówczas emocje jakich nigdy nie było mi dane przeżyć podczas czytania książki.
Mimo wszystko, muszę odjąć jej jedną gwiazdkę za nudniejsze fragmenty na uniwersytecie, których uważam, że było trochę za dużo.
Sięgnęłam po tę pozycję po przeczytaniu trylogii wojen makowych, która bardzo mi się podobała. Po przeczytaniu opisu, „Babel” wydawał mi się nudną i nużącą lekturą, jednak ku mojemu zdziwieniu zainteresowała mnie od pierwszych stron.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przemówiła do mnie kreacja postaci Robina jako zwyczajnego człowieka o przeciętnych talentach i inteligencji. Przyznam, że miałam już...
Ogólnie Babel bardzo mi się podobał, ale mam wrażenie, że w formie papierowej raczej nie byłabym w stanie przez niego przebrnąć, natomiast jako audiobook całkiem mi się spodobał. Widać, że autorka zrobiła bardzo duży research i naprawdę przyłożyła się do przygotowania naukowego tła. Pojawia się tu dużo informacji o filologii, etymologii i ogólnie o tym, jak działa język, a także bardzo dokładnie wyjaśnione jest działanie sztabek i całego systemu ich działania. Szkoda tylko, że jest bardzo mało akcji, bo w pierwszej połowie książki właściwie nic się nie dzieje, ale mimo to cieszę się że się z nią zapoznałam.
Ogólnie Babel bardzo mi się podobał, ale mam wrażenie, że w formie papierowej raczej nie byłabym w stanie przez niego przebrnąć, natomiast jako audiobook całkiem mi się spodobał. Widać, że autorka zrobiła bardzo duży research i naprawdę przyłożyła się do przygotowania naukowego tła. Pojawia się tu dużo informacji o filologii, etymologii i ogólnie o tym, jak działa język, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie była bardzo nierówna, przeplatanka czegoś nudniejszego i ciekawszego.
Wiele aspektów książki jest przewidywalna zwłaszcza po wydarzeniach na łodzi.
Rozumiem sens wprowadzenia systemu sztabkowego i przekaz który uwydatnia
kolonializm czy rasizm. Który również można wypatrzeć w realnym życiu. Jednocześnie szkoda, że bardziej nie rozbudowano tego konceptu. Ucieszyło mnie poruszenie tematu tożsamości który nie jest często poruszaną kwestią.
Dla mnie była bardzo nierówna, przeplatanka czegoś nudniejszego i ciekawszego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele aspektów książki jest przewidywalna zwłaszcza po wydarzeniach na łodzi.
Rozumiem sens wprowadzenia systemu sztabkowego i przekaz który uwydatnia
kolonializm czy rasizm. Który również można wypatrzeć w realnym życiu. Jednocześnie szkoda, że bardziej nie rozbudowano tego konceptu....
To chyba jedna z tych książek, którą się kocha albo nienawidzi. Nie jest pełna wartkiej akcji, romansów czy lekkich przyjemnych opisów dobrej zabawy. Znajdziecie tu za to mnóstwo długich opisów, wyjaśnień pochodzenia słów, ich odnóg i odniesień w świecie współczesnym. To jest w zasadzie 3/5 książki. Akcja jest, lecz osobiście powiedziałabym, że dopiero po 3/5 rzeczywiście się zagęszcza i książka nabiera tempa. Większość narracji jest z perspektywy Robina, więc to głównie jego światopogląd poznajemy i z nim dowiadujemy się co dzieje się wokół. A Robin sam w sobie jest niepewny, zabrany z rodzinnego domu za małego, następnie wychowany przez obcych ludzi w obcej kulturze, co na dzień dobry zabuża jego światopogląd. Jest pare rozdziałów dedykowanych jego przyjaciołom, co sądzę że było bardzo fajnym dodatkiem, bo możemy chociaż przez parę stron spojrzeć na sytuację ich oczami. Sądzę że jak na książkę, która traktuje o ekonomii, polityce itd. niektórzy mogą czuć niedosyt, bo jak wszystko może być uzależnione od głupiej wieży i studentów, którzy są babolami? Wydaje mi się że właśnie na tym polega magia tej historii i jeśli będziecie chcieli to sami sięgniecie po tą książkę.
To chyba jedna z tych książek, którą się kocha albo nienawidzi. Nie jest pełna wartkiej akcji, romansów czy lekkich przyjemnych opisów dobrej zabawy. Znajdziecie tu za to mnóstwo długich opisów, wyjaśnień pochodzenia słów, ich odnóg i odniesień w świecie współczesnym. To jest w zasadzie 3/5 książki. Akcja jest, lecz osobiście powiedziałabym, że dopiero po 3/5 rzeczywiście...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Multikulti jest zbawienne, i tylko biali tego nie rozumieją”
Robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Pomysł ze srebrnymi sztabkami, filologicznie podbudowaną technologią, Wieżą Babel zachowującą to, co traci się w przekładzie – to wszystko świeże i fascynujące pomysły. Niestety „Babel” to podręcznikowy przykład tego, jak świetny pomysł fantasy poświęcić na ołtarzu politycznej ideologii – zwłaszcza tak topornie wciskanej.
Imperializm, rasizm, kolonializm… ojej, poucz mnie jeszcze, że trzeba sąsiadom mówić „dzień dobry”. Typowe lewicowe sygnalizowanie cnoty, które jedyne co może wywołać, to przekorną sympatię do tego, co krytykuje.
Odstawiając jednak to wszystko na bok, największą bolączką jest naiwna i infantylna fabuła. Autorka nie ma zielonego pojęcia o polityce, ekonomii, funkcjonowaniu instytucji, o czymkolwiek związanym ze światem dorosłych. Bohaterami są niedojrzali studenci, i sama rzeczywistość wygląda jak skonstruowana przez niedojrzałą studentkę. Jak to możliwe, że kluczowy surowiec i nowatorska technologia nie jest w żaden sposób zabezpieczona przez władzę? Wyobrażacie sobie, że wojskowe technologie są opracowywane na publicznych uczelniach, przez multikulturową młodzież bez weryfikacji?! XD
Naprawdę szkoda, że tak ciekawy pomysł z zaklinaniem srebra, został tak głupio zmarnowany.
Jeśli wciąż nie masz dosyć utyskiwania na ultra złego białego mężczyznę, który jest jedyną przeszkodą do zbudowania raju na Ziemi, to śmiało – to książka dla ciebie.
---------
"Srebro oddaje to, co utracone w przekładzie".
"Język jest surowcem, jak złoto czy srebro".
„Multikulti jest zbawienne, i tylko biali tego nie rozumieją”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRobi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Pomysł ze srebrnymi sztabkami, filologicznie podbudowaną technologią, Wieżą Babel zachowującą to, co traci się w przekładzie – to wszystko świeże i fascynujące pomysły. Niestety „Babel” to podręcznikowy przykład tego, jak świetny pomysł fantasy poświęcić na ołtarzu...