451° Fahrenheita

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
7,61 (3640 ocen i 345 opinii) Zobacz oceny
10
321
9
658
8
984
7
996
6
434
5
174
4
39
3
28
2
1
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fahrenheit 451
data wydania
ISBN
9788374809221
liczba stron
176
język
polski
dodał
Mariusz

Przerażająco prorocza powieść o przyszłości w świecie postliterackim… Guy Montag jest strażakiem. Jego praca polega na niszczeniu najbardziej zakazanego ze wszystkich dóbr, źródła wszelkich niesnasek i nieszczęść: książek. Nie przychodzi mu do głowy, że mógłby kwestionować swoje nijakie życie – dopóki nie zostanie mu objawiona przeszłość, w której ludzie nie żyli w strachu, i teraźniejszość,...

Przerażająco prorocza powieść o przyszłości w świecie postliterackim…

Guy Montag jest strażakiem. Jego praca polega na niszczeniu najbardziej zakazanego ze wszystkich dóbr, źródła wszelkich niesnasek i nieszczęść: książek. Nie przychodzi mu do głowy, że mógłby kwestionować swoje nijakie życie – dopóki nie zostanie mu objawiona przeszłość, w której ludzie nie żyli w strachu, i teraźniejszość, w której można postrzegać świat przez pryzmat idei. Zaczyna ukrywać w domu książki, które wkrótce zagrożą jego życiu.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 581

Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz

Niezmiennie podziwiam autorów, którzy mimo ogromnego dystansu lat decydują się tworzyć własne wizje przyszłości i o czym przekonujemy się dopiero z czasem – mają niepokojąco wiele racji. Przyglądając się przewidywaniom Orwella czy Huxleya możemy zauważyć, że były one bardzo rozbudowane i dotyczyły najmniejszego nawet skrawka otaczającej codzienności. Czasem jednak wystarczy zaledwie jeden aspekt, który sam w sobie tworzy świat rodem z koszmaru, co najgorsze, wielce prawdopodobnego.

W klasycznej powieści Raya Bradbury'ego - „451º Fahrenheita” takim punktem wyjścia jest palenie książek, które uważane są za szkodliwe. Mają one źle wpływać na ludzi, a ich posiadanie jest zakazane. Mimo to nieliczni śmiałkowie starają się z nimi obcować, jednak wskutek całkiem rozległej sieci donosicielstwa nie trwa to zbyt długo, a konsekwencje takiego postępowania są dalekosiężne i nieuniknione.

Pozbywaniem się wspomnianych już woluminów zajmują się strażacy, którzy oczyszczającym ogniem wysyłają niebezpieczne treści w niebyt. Jednym z nich jest główny bohater Montag, który za sprawą nowo nabytej znajomości nabiera coraz większych wątpliwości w stosunku nie tyle nawet swojej pracy, co całej otaczającej go rzeczywistości. Ukazywanej przez wszystkich w kategorii zbawienia, a przypominającej bardziej więzienia bez widocznych krat.

Brzmi to wszystko co najmniej intrygująco, a ciekawość wzrasta, gdy dostajemy kolejne kawałki układanki. Świetnym pomysłem jest tu ukazanie oderwania od życia za sprawą...

Niezmiennie podziwiam autorów, którzy mimo ogromnego dystansu lat decydują się tworzyć własne wizje przyszłości i o czym przekonujemy się dopiero z czasem – mają niepokojąco wiele racji. Przyglądając się przewidywaniom Orwella czy Huxleya możemy zauważyć, że były one bardzo rozbudowane i dotyczyły najmniejszego nawet skrawka otaczającej codzienności. Czasem jednak wystarczy zaledwie jeden aspekt, który sam w sobie tworzy świat rodem z koszmaru, co najgorsze, wielce prawdopodobnego.

W klasycznej powieści Raya Bradbury'ego - „451º Fahrenheita” takim punktem wyjścia jest palenie książek, które uważane są za szkodliwe. Mają one źle wpływać na ludzi, a ich posiadanie jest zakazane. Mimo to nieliczni śmiałkowie starają się z nimi obcować, jednak wskutek całkiem rozległej sieci donosicielstwa nie trwa to zbyt długo, a konsekwencje takiego postępowania są dalekosiężne i nieuniknione.

Pozbywaniem się wspomnianych już woluminów zajmują się strażacy, którzy oczyszczającym ogniem wysyłają niebezpieczne treści w niebyt. Jednym z nich jest główny bohater Montag, który za sprawą nowo nabytej znajomości nabiera coraz większych wątpliwości w stosunku nie tyle nawet swojej pracy, co całej otaczającej go rzeczywistości. Ukazywanej przez wszystkich w kategorii zbawienia, a przypominającej bardziej więzienia bez widocznych krat.

Brzmi to wszystko co najmniej intrygująco, a ciekawość wzrasta, gdy dostajemy kolejne kawałki układanki. Świetnym pomysłem jest tu ukazanie oderwania od życia za sprawą małżonki głównego bohatera Millie, która staje się żywym przekaźnikiem odmóżdżającego systemu. Praktycznie całe dnie spędza z muszelkami w uszach wpatrzona i otoczona przez ścianowizory przelewa swoje istnienie przez następujące po sobie programy stające się dla niej wszystkim czego pragnie od życia.

To przerażające wizja własnoręcznie wypranego mózgu, tym bardziej bolesna, gdy przyjrzeć się małżeńskim relacjom, które praktycznie nie istnieją. Najbardziej można się o tym przekonać, gdy nawet wspomnienie pierwszego spotkania okazuje się być gdzieś daleko i żadne z małżonków nie potrafi jej go przypomnieć. Ukazanie kryzysu relacji za pomocą wybrania świata na swój sposób wirtualnego może tym bardziej niepokoić, że przypomina współczesną wizję komunikacji, jakże wygodną, ale mimowolnie pozbawiającą nas osobistego kontaktu. Tak przecież różnego od wysyłania tekstowych wiadomości czy przesyłania własnego obrazu bardziej uświadamiającego samotność niż przywracającego bliskość.

Równie ujmująca jest kreacja mediów wpływających na swoich widzów i kreujących wśród nich ściśle określoną wizję rozwoju dalszych wypadków. Widmo wojny jest odsuwane na dalszy plan, natomiast najbardziej interesujące staje się podążanie za sensacją. Często sztucznie napompowaną i sztucznie zakończoną zarazem. Mimo to żywo angażującą członków społeczności, którzy na wydane z góry polecenie wypatrywania zbiega, niczym roboty w tym samym momencie wyruszają by spełnić narzucone zadania.

Przede wszystkim zaś upadek wieszczony przez Bradbury’ego widoczny jest w uzmysłowieniu czytelnikowi, że książki to tak naprawdę wyłącznie namacalny symbol upadku. Symbol mający nam uzmysłowić, że wszystko zaczęło się tu od braku krytycznego myślenia, wyrażania wątpliwości, wielogłosu, którego nie sposób lekceważyć. Tymczasem mamy tu brak myślenia w ogóle, zastąpiony przez chłonięcie pustych i emocjonalnie angażujących treści. Zamknięcie w wybranej przez nas samych klatce, prętach strachu, które mylimy z bezpieczeństwem. Czai się tu odezwa, jakże aktualna, że wybór bezpieczeństwa kosztem wolności jest najgorszym, co możemy uczynić we własnym interesie.

Po roku 1984 Orwella i Nowym wspaniałym świecie Huxleya, 451º Fahrenheita staje się kolejnym czołowym przedstawicielem wieszczącym niepomyślną wizję przeszłości, spełniającą się w wielu aspektach. Uświadamiającą, że nie możemy zrzucić wynikających problemów na karb innych, zatopić się bezwiednie w przyjemnościach konsumpcjonizmu i spoglądać z bezmyślną akceptacją w to, co przekazują nam media. Roy Bradbury oferuje nam ostrzeżenia z zakresu tych ostatecznych, choć trudno powiedzieć czy nie jest już na nie za późno. Osobiście mam nadzieję, że nie i dzięki takim lekturom jest dla nas jeszcze szansa o ile odważymy się po nią sięgnąć.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (9064)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 29677

Czy ktoś z Was wyobraża sobie życie bez książki? Albo świat, w którym posiadanie książek grozi spaleniem całego domu? Wydaje się być nieprawdopodobne, a jednak książka z gatunku klasyki science-fiction napisana przed pięćdziesięciu laty pokazuje, że jednak ma coś wspólnego ze światem współczesnym.

Raymond Bradbury ur. 22 sierpnia 1920 w Waukegan. Amerykański pisarz należący do światowej czołówki twórców fantastyki. Znany również jako : Edward Banks, William Elliot, D. R. Banat, Leonard Douglas, czy też Leonard Spaulding. Znany również z powieści " Jakiś potwór tu nadchodzi", czy "Słoneczne wino". Zmarł w 2012 roku w Los Angeles.


Na pierwszych stronach powieści poznajemy Guy Montaga'a, który wykonuje zawód strażaka. Jednak niech Was to nie zmyli, bowiem Montag zamiast gasić pożary, zwyczajnie je wznieca. Do obowiązków naszego bohatera należy palenie książek, gdyż są uważane za coś zbytecznego i niepotrzebnego. Liczy sie tylko wygoda i rozrywka. Guy swój zawód wykonuje od 10...

książek: 6572
allison | 2014-03-10
Przeczytana: 10 marca 2014

Rzadko sięgam po fantastykę, ale tę powieść przeczytałam ze względu na treść - zaintrygowała mnie historia o świecie, w którym książki są palone, ich czytelnikom grozi śmierć, a w najlepszym razie więzienie.

Jako mol książkowy niemal fizycznie czułam swąd palonego papieru i aż wychodziłam ze skóry, śledząc losy strażaka, który z posłusznego systemowi niewolnika zmienił się w wolnego człowieka.

Świat przedstawiony przez Bradbury'ego jest przerażający. Nie ma w nim miejsca nie tylko na książki, ale i na myślenie, emocje, własne decyzje. To typowo antyutopijna rzeczywistość, w której życiem ludzi rządzą odgórnie narzucone, często absurdalne, ale obwarowane strasznymi sankcjami nakazy.
Jak to jednak w antyutopiach często bywa, w końcu rodzi się bunt, który stopniowo dojrzewa do wyzwolenia.

Dużo jest w powieści mądrych i nieprzegadanych myśli o literaturze jako ponadczasowej wartości, o książkach, przyjemności i zaletach czytania...
To także lektura skłaniająca do smutnych...

książek: 348
GraceSuarez | 2016-05-26
Przeczytana: 26 maja 2016

Ta książka jest rewelacyjna. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że autor w tamtych latach stworzył tak niezwykłe dzieło a co ważniejsze - to co napisał sprawdziło się i świat dzisiaj wygląda bardzo podobnie jeśli nie tak samo.

Totalitaryzm zawsze jest ciekawy ze względu na formy, które dla zmyłki przybiera. W antyutopijnym świecie Bradbury'ego książki są czymś złym i należy je palić. Postęp idzie do przodu, trzeba unieszkodliwić umysł. Guziki zostały zastąpione zamkiem automatycznym, bo po co tracić czas na zapinanie koszuli?
Czynności jakie wykonują obywatele ograniczają się do oglądania teleścianek, połykania pigułek - dzięki którym zamieniają się w syntetyczne organizmy niezdolne do jakichkolwiek uczuć i emocji. Zmanipulowani przez media nie martwią się również o swoje rodziny.
Główny bohater jest postacią tragiczną. Jego życie - bezbarwne i poukładane, zmienia się dopiero wtedy gdy poznaję sąsiadkę. Następuje załamanie jego światopoglądu.

Książka jest fenomenalna zawiera...

książek: 416
Łokieć_Pana_D | 2016-12-02
Na półkach: Przeczytane

A jak przyjdą i spalą książki? Poszczują psem mechanicznym i wyświdrują żonę z emocji? A gdy będę wierzgał, to i mnie spalą. Nie przyjdą? Czy wszechobecny brak samodzielnego myślenia i masowa papka edukacyjno-serialowa to niegroźna zabawa? Wyluzowanie?
Książka - protest. Krótka, dosadna. Żadna tam literatura piękna. Stawia do pionu jak paralizator. To nie jest koszmarna wizja autora. To żyje. Boję się, że kiedyś - wzorem bohatera - zobaczę dziewczynę, która zapyta: "Czy jesteś szczęśliwy?" A ja się tego pytania przerażę.
Bradbury woła, bym się odłączył. Bym nie był odbiornikiem do reklamy przyssanym. Bym został istotą, która myśli. Sama. Potrafi weryfikować dane, jakie w nią tłoczą.
Nic dodać. Czy się zestarzała? Wolne żarty. Bardziej potrzebna dziś niż wtedy, kiedy powstała.

książek: 972

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jak wyglądałby świat bez książek? Czy zbliżamy się do świata przedstawionego w powieści pana Bradbury’ego? Czy inteligencję będziemy gnębić i odrzucać? I ostatnie pytanie: czy książki są złem?
„Magia tkwiła jedynie w tym, co książki mówiły, jak zszywały razem skrawki wszechświata w jedną szatę dla nas.”
Chyba każdy na tym portalu zdaje sobie sprawę z wyjątkowości książek. Nie ważne czy to fikcja, czy dzieje historyczne, ważne, że przenosi nas w zupełnie inny świat.
„Ludzie sami przestali czytać, z własnej chęci.”
Cóż... z tego co widzę, ludzie naprawdę przestają czytać. Dokąd zmierzamy? Może wpierw wytłumaczę dokąd zmierzyła akcja książki, a potem zastanówmy się nad rzeczywistością – czy z nami jest równie źle?

Kiedy ludzie odrzucili książki i inteligencję, zawód strażaka zupełnie zmienił swoją definicję. Zamiast pomagać ludziom w kryzysowych sytuacjach – np. gasząc domy, oni zaczęli wzniecać pożar, jeśli tylko znaleźli książkę w domu osobnika. Nowe rozrywki, „rodzinka” i wiele...

książek: 696
Na półkach: Przeczytane

„451° Fahrenheita” to jedna z tych książek, o której mam wrażenie napisano już wszystko. Ja, podobnie jak większość mieszkańców naszego kraju, najpierw trafiłem na film doskonałego, a w moim prywatnym mniemaniu najlepszego reżysera francuskiej nowej fali – Francoisa Truffauta. I tenże film właśnie spodobał mi się tak bardzo, że mimo upływających lat i poznania tysiąca nowych historii czy to rzeczywistych, czy literackich, czy wreszcie filmowych, dalej losy Guya Montaga i jego żony drążyły mnie od środka, nie pozwalały o sobie zapomnieć. I nawet nie chodzi już o to, na co wszyscy zwracają uwagę – na palenie książek. Bo pewnie jednakowo mogli palić i inne przedmioty – maskotki, pozwalające nam pamiętać o dzieciństwie, obrączki, jako symbole naszego dorosłego życia, czy chociażby ludzi, jako powrót do tego, co już było. Wcale nie te płonące stosy książek mnie tak przyciągnęły. To wizja zatracenia, którą najpierw Bradbury opisał, a później Truffaut sfilmował, dręczyła moje myśli od...

książek: 1306
Villiana | 2017-05-22
Przeczytana: 22 maja 2017

„Nie pozwól potokowi melancholii i ponurej filozofii zatopić naszego świata.”

Moje pierwsze spotkanie z autorem, obyło się bez większych uniesień, ale trzeba przyznać, że autor stworzył bardzo przekonywującą i możliwą wizję świata.

A w wizji tej ludzie nie muszą się niczym martwić, ani wiszącą groźbą wojny, ani rozpamiętywać przeszłości, w ogóle nie muszą myśleć, żyją tu i teraz, faszerowani nic nie znaczącymi obrazami na ścianie telewizyjnej. Myślenie może prowadzić tylko do zbędnego chaosu. Książki są zakazane, spalane przez strażaków, często razem z właścicielem, który jednak ośmielił się zapoznać ze słowami z minionych czasów. Pewnego dnia Montag, jeden ze strażaków doznaje przebudzenia i postanawia sprawdzić, co może być interesującego w książkach…

Autor maluje smutną rzeczywistość. Przyglądając się otumanieniu żony Montaga na usta cisnęło się tylko pytanie, co to jest za życie? Przykro było patrzeć na ich małżeństwo, na brak chęci zrozumienia siebie nawzajem, i na to, co z...

książek: 668
Karol | 2018-05-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 maja 2018

Niestety, ale moim zdaniem ta książka zwyczajnie nie przetrwała próby czasu.

Pomysł jest kapitalny, zakończenie całkiem poprawne, ale styl jak i cała fabuła za nic świecie mnie nie porywa. Oczekiwałem zdecydowanie więcej po tak znanym tytule, który dorobił się własnej legendy. Były momenty w których zaczynałem się wciągać, ale niestety były to tylko momenty. Większość czasu spędzamy na tych samych, wciąż powtarzających się rozważaniach o ludzkości, które o ile całkiem intrygujące z początku, tak z czasem zaczynają nużyć.

Nie ma tutaj bohaterów za których chciałbym trzymać kciuki, brakuje mi jakiejkolwiek akcji. Filozofia i rozważania nad przyszłością ludzkości nie obronią się same. Widać tutaj sporo nawiązań do stylu Orwella, ale tak jak tam wszystko było dopracowane i dopięte na ostatni guzik, tak tutaj są wyraźne braki.

książek: 327
glodnawyobraznia | 2018-05-19
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 19 maja 2018

Cała recenzja tu: http://glodnawyobraznia.blogspot.com/2018/05/pietno-swiata-bez-ksiazek.html
Po "451 stopni Fahrenheita" sięgnęłam z ciekawości – aby sprawdzić, czy napisana w 1953 roku powieść science-fiction Raya Bradbury'ego zawiera nadal aktualne treści, ale też ze względu na główny pomysł – czyli świat bez książek. Jak zatem wypada lektura z poprzedniego stulecia?

Głównym bohaterem jest trzydziestoletni Guy Montag, z zawodu strażak. A ponieważ wynaleziono specjalną niepalną folię, którą pokrywa się całe budynki, służba pożarnicza jest czymś zupełnie innym niż u nas – zamiast walką z ogniem zajmuje się bowiem jego wzniecaniem i jest wzywana, by palić zakazane woluminy wraz z domami ich właścicieli. A tak się składa, że wszystkie książki są zakazane, ponadto można nawet zostać ukaranym za spacer na świeżym powietrzu. Żona Guya Mildred całymi dniami ogląda telewizję i marzy o tym, by mieć ekran na kolejnej, czwartej ścianie, bo wtedy mogłaby w pełni uczestniczyć w programie...

książek: 705
Tathagatha | 2011-12-13
Przeczytana: 11 grudnia 2011

Czytając tą książkę momentami zastanawiałam się, czy nie powinno się zaliczyć jej do literatury grozy. Strach we mnie wywołały dwie wizje.

Pierwsza to świat bez książek. Jak ubogie i nudne byłoby nasze życie bez literatury? Zarówno dla czytelników, jak i twórców. Ciężko mi w ogóle sobie coś takiego wyobrazić. Ile wrażliwości, ile emocji, ile spojrzeń na świat zostalibyśmy pozbawieni?
I przede wszystkim: pozbawieni wolnej woli, możliwości realizowania się w wybranym przez nas kierunku. A to wszystko w imię naszego 'dobra'.

Drugą wizją jest to co stało się z ludźmi. To otępienie umysłowe, brak samodzielnego myślenia. Powtarzanie tego, co ktoś wtołkował do tych durnych łbów. To tak jakby naćpać większość ludzi i sterować nimi jak marionetkami, takie bydło które pędzi się w jedna stronę, a ono lezie tam gdzie mu się każe i jest szczęśliwe bo ma co żreć.

Więc czytając i wyobrażając sobie, że żyję w takim świecie czułam autentyczne przerażenie.

Ray napisał tą książkę pół wieku temu,...

zobacz kolejne z 9054 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Fahrenheit 451” – zwiastun już w sieci

Już jest! Do internetu trafił właśnie pierwszy krótki zwiastun filmu „Fahrenheit 451” – nowej ekranizacji najsłynniejszej powieści Raya Bradbury’ego, którą pokaże stacja HBO.


więcej
Ognisty eksperyment

Powieść „451° Fahrenheita” jest doskonale znana czytelnikom. Opowiada o świecie, w którym książki są zakazane, a strażacy zajmują się ich paleniem. Pewne studio graficzne przygotowało nową edycję powieści Bradbury'ego... Aby móc ją przeczytać, trzeba ją potraktować ogniem!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd