
Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać287
ArtykułyZa nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Popularne wyszukiwania
Polecamy
James Joyce

Urodzony: 02.02.1882Zmarły: 13.01.1941
Irlandzki pisarz tworzący w języku angielskim, jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Urodził się w katolickiej rodzinie Johna Stanislaua Joyce’a i Mary Jane Joyce w Rathgar, dzielnicy Dublina. Był najstarszym z dziesięciorga rodzeństwa, z których dwoje umarło na tyfus. Rodzina Joyce’a, poza krótkim okresem dobrobytu, żyła w nędzy. Rodzice posłali Jamesa do szkoły jezuickiej Clongowes Wood College. Joyce miewał lęki już od czasów młodości. Lęk przed psami spowodowany był atakiem jednego z tych czworonogów. Miał również lęki przed burzami z piorunami i przed morzem. W pewnym okresie zaczął bać się wiary.
Już w młodym wieku postanowił zostać pisarzem. W 1891 roku Joyce napisał wiersz ku czci Charlesa Parnella, „niekoronowanego króla Irlandii” pod tytułem Et tu Healy. Jego ojciec wydrukował to dziełko i wysłał do Biblioteki Watykańskiej, a w listopadzie tego roku opublikował je w „Stubbs Gazette”. W 1893 ojciec zrezygnował z pracy, co stało się powodem nędzy rodzinnej i zmusiło młodego Joyce’a do nauki w domu. W tym czasie ojciec John popadł w alkoholizm, James opisywał to później w opowiadaniach Dublińczycy. Następnie James przeniesiony został do szkoły jezuickiej Belvedere.
W wieku 16 lat porzucił wiarę. Odmówił wtedy swojej matce przyjęcia komunii w czasie Wielkanocy, co opisał również w swej autobiograficznej książce Portret artysty z czasów młodości. Tłumaczył to swoim strachem przed ewentualną prawdziwością religii. Pomimo nieprzyznawania się do wiary, studiował namiętnie filozofię św. Tomasza z Akwinu, którego estetyka była podstawą filozoficzną jego twórczości. Gdy miał 17 lat, wielki wpływ wywarła na niego lektura dzieł Henryka Ibsena. Na studiach jako jedyny nie krytykował dramatów Williama Butlera Yeatsa, oskarżanego o czary i brak patriotyzmu. Powtarzał wielokrotnie, także w swoich książkach, że nie będzie służył rzeczom, w które nie wierzy, choćby była to religia, ojczyzna czy rodzina. Prowadził bardzo rozwiązłe życie. Od 1898 studiował filologię i filozofię na uniwersytecie w Dublinie (University College Dublin),ucząc się włoskiego, francuskiego i staroangielskiego.
Po napisaniu Świętego Oficjum w 1902 przerwał studia medyczne w Dublinie i wyjechał pierwszy raz do Paryża. W 1904 opuścił Irlandię udając się do Triestu wraz z Norą Barnacle, swą późniejszą żoną. Mieszkał w Zurichu i Paryżu. Pisał wtedy Stefana bohatera, którego uznał za dzieło nieudane, a większość rękopisu spalił. Jego kolejną próbą opisania siebie był Portret artysty z czasów młodości, który wydał w 1904 roku. W postaci Stefana Dedalusa (znanej także ze Stefana bohatera i Ulissesa) autor zawarł swoje życie i credo.
Zurych i Triest
W roku 1904 przeniósł się do Zurychu. Uczył tam w szkole językowej Berlitz. Wysłany do Triestu zaczął pisać Ulissesa. Jednym z jego uczniów był Italo Svevo – włoski pisarz, którego twórczość została odkryta w latach 50. XX wieku. Następnie uczył w Puli, do czasu gdy Austriacy, po wykryciu siatki szpiegowskiej, postanowili wysiedlić wszystkich obcych. Po roku Nora urodziła Giorgio (w domu Joyce’ów mówiło się po włosku, stąd włoska wersja imienia). Często pomagał mu jego młodszy brat, Stanisław Joyce, którego w książkach James opisuje jako natręta. Po urodzeniu Giorgia Stanisław chciał dołączyć do Joyce’ów w Trieście. Stanisław opiekował się starszym bratem dbając o jego zdrowie (Joyce sięgał po alkohol jak jego ojciec). W 1906 roku Joyce przeniósł się do Rzymu, gdzie pracował w miejskim banku. Rzym jednak mu się nie spodobał, wrócił więc do Triestu, gdzie w 1907 roku Nora urodziła córkę, Łucję. W 1908 roku Joyce’owie odwiedzili Irlandię. James przedstawił syna Johnowi Joyce’owi, a Nora odwiedziła rodzinę w Galway. W 1912 James jeszcze raz odwiedził Dublin, gdzie wydał Dublińczyków. W 1915 roku zamieszkał w Zurychu. Często bywał w kawiarniach, gdzie spotkać można było między innymi Lenina. Słynny krytyk Ezra Pound zapoznał wtedy Joyce’a ze znaną wydawczynią, emancypantką Harriet Shaw Weaver, która później wydała w Paryżu jego Ulissesa.
Pewnego dnia Joyce miał silny krwotok z oka. Po pewnym czasie musiał założyć opaskę, a jego wzrok z roku na rok się pogarszał, aż ostatecznie stracił go zupełnie. Od 1917 do 1930 przeszedł 25 operacji okulistycznych. W tym czasie jego córka Łucja zachorowała na schizofrenię. Jedynym napisanym wtedy dziełem był Finnegans Wake. Życie skończył w Zurychu, gdzie – jak mówiono – „zmarł pijany, ślepy i bez grosza”. Wiele źródeł podaje, że był chory na syfilis i być może to, mimo leczenia, wyniszczyło mu organizm. Zmarł na zapalenie otrzewnej o drugiej rano, 13 stycznia 1941 roku, przed utratą świadomości mówiąc „Czy nikt nie rozumie?”. Zwłoki skremowano na Fluntern Cemetery. Po śmierci odnaleziono rękopis zatytułowany Giacomo Joyce, który został wydany dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku. http://www.jamesjoyce.ie/
Już w młodym wieku postanowił zostać pisarzem. W 1891 roku Joyce napisał wiersz ku czci Charlesa Parnella, „niekoronowanego króla Irlandii” pod tytułem Et tu Healy. Jego ojciec wydrukował to dziełko i wysłał do Biblioteki Watykańskiej, a w listopadzie tego roku opublikował je w „Stubbs Gazette”. W 1893 ojciec zrezygnował z pracy, co stało się powodem nędzy rodzinnej i zmusiło młodego Joyce’a do nauki w domu. W tym czasie ojciec John popadł w alkoholizm, James opisywał to później w opowiadaniach Dublińczycy. Następnie James przeniesiony został do szkoły jezuickiej Belvedere.
W wieku 16 lat porzucił wiarę. Odmówił wtedy swojej matce przyjęcia komunii w czasie Wielkanocy, co opisał również w swej autobiograficznej książce Portret artysty z czasów młodości. Tłumaczył to swoim strachem przed ewentualną prawdziwością religii. Pomimo nieprzyznawania się do wiary, studiował namiętnie filozofię św. Tomasza z Akwinu, którego estetyka była podstawą filozoficzną jego twórczości. Gdy miał 17 lat, wielki wpływ wywarła na niego lektura dzieł Henryka Ibsena. Na studiach jako jedyny nie krytykował dramatów Williama Butlera Yeatsa, oskarżanego o czary i brak patriotyzmu. Powtarzał wielokrotnie, także w swoich książkach, że nie będzie służył rzeczom, w które nie wierzy, choćby była to religia, ojczyzna czy rodzina. Prowadził bardzo rozwiązłe życie. Od 1898 studiował filologię i filozofię na uniwersytecie w Dublinie (University College Dublin),ucząc się włoskiego, francuskiego i staroangielskiego.
Po napisaniu Świętego Oficjum w 1902 przerwał studia medyczne w Dublinie i wyjechał pierwszy raz do Paryża. W 1904 opuścił Irlandię udając się do Triestu wraz z Norą Barnacle, swą późniejszą żoną. Mieszkał w Zurichu i Paryżu. Pisał wtedy Stefana bohatera, którego uznał za dzieło nieudane, a większość rękopisu spalił. Jego kolejną próbą opisania siebie był Portret artysty z czasów młodości, który wydał w 1904 roku. W postaci Stefana Dedalusa (znanej także ze Stefana bohatera i Ulissesa) autor zawarł swoje życie i credo.
Zurych i Triest
W roku 1904 przeniósł się do Zurychu. Uczył tam w szkole językowej Berlitz. Wysłany do Triestu zaczął pisać Ulissesa. Jednym z jego uczniów był Italo Svevo – włoski pisarz, którego twórczość została odkryta w latach 50. XX wieku. Następnie uczył w Puli, do czasu gdy Austriacy, po wykryciu siatki szpiegowskiej, postanowili wysiedlić wszystkich obcych. Po roku Nora urodziła Giorgio (w domu Joyce’ów mówiło się po włosku, stąd włoska wersja imienia). Często pomagał mu jego młodszy brat, Stanisław Joyce, którego w książkach James opisuje jako natręta. Po urodzeniu Giorgia Stanisław chciał dołączyć do Joyce’ów w Trieście. Stanisław opiekował się starszym bratem dbając o jego zdrowie (Joyce sięgał po alkohol jak jego ojciec). W 1906 roku Joyce przeniósł się do Rzymu, gdzie pracował w miejskim banku. Rzym jednak mu się nie spodobał, wrócił więc do Triestu, gdzie w 1907 roku Nora urodziła córkę, Łucję. W 1908 roku Joyce’owie odwiedzili Irlandię. James przedstawił syna Johnowi Joyce’owi, a Nora odwiedziła rodzinę w Galway. W 1912 James jeszcze raz odwiedził Dublin, gdzie wydał Dublińczyków. W 1915 roku zamieszkał w Zurychu. Często bywał w kawiarniach, gdzie spotkać można było między innymi Lenina. Słynny krytyk Ezra Pound zapoznał wtedy Joyce’a ze znaną wydawczynią, emancypantką Harriet Shaw Weaver, która później wydała w Paryżu jego Ulissesa.
Pewnego dnia Joyce miał silny krwotok z oka. Po pewnym czasie musiał założyć opaskę, a jego wzrok z roku na rok się pogarszał, aż ostatecznie stracił go zupełnie. Od 1917 do 1930 przeszedł 25 operacji okulistycznych. W tym czasie jego córka Łucja zachorowała na schizofrenię. Jedynym napisanym wtedy dziełem był Finnegans Wake. Życie skończył w Zurychu, gdzie – jak mówiono – „zmarł pijany, ślepy i bez grosza”. Wiele źródeł podaje, że był chory na syfilis i być może to, mimo leczenia, wyniszczyło mu organizm. Zmarł na zapalenie otrzewnej o drugiej rano, 13 stycznia 1941 roku, przed utratą świadomości mówiąc „Czy nikt nie rozumie?”. Zwłoki skremowano na Fluntern Cemetery. Po śmierci odnaleziono rękopis zatytułowany Giacomo Joyce, który został wydany dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku. http://www.jamesjoyce.ie/
6,8/10średnia ocena książek autora
5 354 przeczytało książki autora
14 005 chce przeczytać książki autora
204fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood
6,5 z 83 ocen
308 czytelników 19 opinii
2022
Angielski. The Dubliners = Dublińczycy. Poziom B2-C1
James Joyce, Marcin Frankiewicz
7,3 z 12 ocen
100 czytelników 2 opinie
2019
The James Joyce BBC Radio Collection. Ulysses, A Portrait of the Artist as a Young Man & Dubliners
James Joyce, Gordon Bowker
0,0 z ocen
1 czytelnik 0 opinii
2019
Dubliners & A Portrait of the Artist as a Young Man and Other Works
James Joyce
0,0 z ocen
7 czytelników 0 opinii
2019
Literatura na Świecie nr 11-12/2018 (568-569)
Edward Morgan Forster, James Joyce
0,0 z ocen
14 czytelników 0 opinii
2018
EleWator nr 1 (1/2012) - James Joyce
James Joyce, Piotr Paziński
0,0 z ocen
0 czytelników 0 opinii
2012
Topos, nr 1-2 (122-123) / 2012
James Joyce, Krzysztof Karasek
1,0 z 1 ocen
4 czytelników 0 opinii
2012
Powiązane treści

Rozmowy
24

Aktualności
LubimyCzytać
716
Wyzwanie czytelnicze Lubimyczytać. Temat na styczeń 2026

Publicystyka
Konrad Wrzesiński
35
Kiedy jak nie latem? 10 arcydzieł, które zdążysz jeszcze nadrobić

Aktualności
LubimyCzytać
11
Fleabag, Wednesday Addams, Carrie Bradshaw, Rory Gilmore i Emily Cooper, czyli co czytałyby bohaterki seriali, gdyby miały urlop?
Czy Rory Gilmore czytałaby klasykę na plaży? Czy Carrie Bradshaw zrezygnowałaby z upchnięcia do walizki jednej pary szpilek od Manolo Blahnika na rzecz reportażu? A Wednesday...

Aktualności
Anna Sierant
129
100 najlepszych książek ostatnich 100 lat. Aż dwoje polskich autorów na liście
Co jakiś czas największe media światowe lub te działające w poszczególnych krajach przygotowują listę najlepszych książek: albo wszech czasów, albo europejskich, albo XX wieku. Tym...

Publicystyka
Konrad Wrzesiński
57
7 powieści o samotności, które dobrze przeczytać w trudnych chwilach
Od nihilistycznej rozpaczy Osamu Dazaia, przez groteskę Hrabala, po kontemplacyjny rytm Jona Fossego. Literatura od zawsze stanowi przestrzeń, w której samotność znajduje swoje...

Publicystyka
Konrad Wrzesiński
138
Książki, które będziesz czytać miesiąc, ale będzie warto
Gotowi, by przepaść? Zapomnieć o czytelniczych statystykach i wreszcie przeczytać książki, które odkładaliśmy na wieczne nigdy? Podpowiadam, od których warto zacząć.
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Wczesny ranek. Wyruszyć o świcie. Podróżować dookoła, wyprzedzając słońce, ukraść mu cały dzień. Robić tak bez końca i nie starzeć się ani o...
Wczesny ranek. Wyruszyć o świcie. Podróżować dookoła, wyprzedzając słońce, ukraść mu cały dzień. Robić tak bez końca i nie starzeć się ani o dzień
59 osób to lubi
- James Joyce , Ulisses
Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Tak, mógłby. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa...
Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Tak, mógłby. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa.
37 osób to lubi - James Joyce , Ulisses
Człowiek genialny nie popełnia żadnych omyłek. Jego błędy są dobrowolne i stają się wrotami odkryć.
25 osób to lubi
Najnowsze opinie o książkach autora
Dublińczycy James Joyce 
6,9

"Tak, nadeszła już pora podróży na zachód. Tak, gazety miały rację; śnieg pada w całej Irlandii. Okrywa każdą piędź równiny centralnej, nagie pagórki, miękko spływa na bagniska Allen, a dalej, na zachodzie, w ciemne i groźne fale Shannonu. Obsypał także samotny cmentarz na wzgórzu, gdzie leży Michael Furey, sutą okiścią srebrzy pochylone krzyże i nagrobki, pręty niskiego ogrodzenia, nagie, bezlistne krzaki. Słyszał śnieg cicho spływający na wszechświat i dusza jego zamierała z wolna, jakby nadeszła ostatnia godzina dla wszystkich żyjących i zmarłych".
Tymi pięknymi frazami kończy się opowiadanie "Zmarli", zamykające zbiór piętnastu tekstów, jakie młody Joyce napisał o Dublinie i jego mieszkańcach. Zacytowany fragment usłyszałem w filmie "W pokoju obok" i głęboko nim poruszony, zapragnąłem sięgnąć po "Dublińczyków". W nadziei, że podobnym stylem odznacza się cały cykl.
Drugą motywacją była chęć oswojenia się z prozą autora "Ulissesa" (lektury, od której się odbiłem). W "Dublińczykach" pojawiają się postaci, które powrócą na kartach najsłynniejszego dzieła Joyce'a. Wprawdzie nie w rolach głównych (nie spotykamy tu ani Blooma, ani Dedalusa),lecz na drugim i trzecim planie. Ponadto opowiadania wprowadzają nas w Joyce'owski świat i nastrój, będąc przy tym dużo łatwiejsze w odbiorze. To ich niemała zaleta.
Utwory te przenika atmosfera melancholii. Emanuje z nich bolesna prawda o ulotności naszych starań, bezsensie ludzkiej krzątaniny wokół rozlicznych spraw, które w ostatecznym rozrachunku nie mają żadnego znaczenia. Obserwujemy służące i damy, robotników i inteligentów, starców i młodzieńców. Słyszymy strzępy rozmów dobiegających z pubów. Jesteśmy na gwarnych ulicach, w zaśmieconych zaułkach, w dokach. W domostwach szacownych mieszczan i suterenach ludzi z marginesu.
Część nowel sprawia wrażenie afabularnych kadrów, urywają się jakby bez puenty. W wielu z nich kulminacją nie jest zdarzenie, a swoista epifania, w której bohater uświadamia sobie własny los, swą egzystencjalną sytuację. Joyce osiąga ten efekt językiem pozornie neutralnym i oszczędnym, w którym emocje nie są nazywane wprost, lecz wyłaniają się z drobnych gestów, pauz i niedopowiedzeń.
Najdłuższe i najbardziej przejmujące opowiadanie "Zmarli" traktuje o przyjęciu bożonarodzeniowym, podczas którego Gabriel Conroy pojmuje, że prawdziwą miłością jego żony był chłopiec z czasów panieńskich, którego zostawiła drżącego na deszczu, opuszczając rodzinną wioskę i udając się do Dublina.
Z kolei w otwierających zbiór "Siostrach" towarzyszymy dwóm starym pannom w pierwszych dniach po śmierci ich brata, katolickiego księdza. Sytuacja ukazana jest z perspektywy chłopca, który wraz z matką odwiedza dom pogrążony w żałobnej stagnacji.
Uwagę zwraca "Przypadek godny ubolewania" o samotnym urzędniku, którego z marazmu próbuje wyrwać zakochana w nim czterdziestoletnia dama. Pan Duffy, który "żył w pewnym oddaleniu od własnego ciała", unika jednak zbliżenia i odrzuca szansę na miłość, co dla kobiety kończy się tragicznie. On zaś wraca do stanu uczuciowego odrętwienia i alienacji.
Nie mogę powiedzieć, że "Dublińczycy" mnie zachwycili, aczkolwiek bez wątpienia to jakościowa proza. Być może nieco nierówna (kilka opowiadań jest zupełnie przeciętnych),ale już zdradzająca wielki kunszt autora (zwłaszcza w znakomitych "Zmarłych").
Sugestywne sceny z Dublina początku XX wieku przedstawione w realistycznej stylistyce, nasączone gorzkim smutkiem, chłodną mgłą oraz alkoholem, a miejscami także zabawnym sarkazmem – oto "Dublińczycy" w wielkim skrócie. Zbiór godny polecenia.
Ulisses James Joyce 
7,3

„Ulałłomusię”
"Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do Biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem."
No, to już nie musicie męczyć tego gniota.
Jeśli jedynym atutem ma być ukazanie "strumienia świadomości", zabawa językiem i łamanie reguł, to niech się literaci dalej tym podniecają, ale beze mnie. 1/4 to zdecydowanie za dużo straconego czasu. Nie odnalazłem w pierwszej ćwiartce ani jednej ciekawej myśli.
Jeśli genialność tego dzieła ma się opierać na smarkozielonym, serze jako trupie mleka i cebulsztyku, to Ministerstwo Kultury co roku powinno wydawać gruby tom zawierający młodzieżowy slang i pomysłowe szyderki rzucane na lekcjach, bo dzieci w podstawówce potrafią być równie kreatywne.














































