Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
6,93 (272 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
20
8
55
7
87
6
58
5
18
4
10
3
5
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eleanor Oliphant Is Completely Fine
data wydania
ISBN
9788327628695
liczba stron
352
język
polski
dodał
HarperCollins

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej...

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową.
Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem… wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 124
ChiliPorcelain93 | 2017-08-20
Na półkach: Przeczytane, E-Booki
Przeczytana: 20 sierpnia 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Niech będę błogosławiona ja, która nie kupiła papierowej wersji!

Nie wiem, może jestem jakaś dziwna, ale NIE BYŁAM W STANIE tej książki skończyć. Dawno się tak nie zawiodłam. Oczekiwałam czegoś, powiedzmy lekkiego, ale jednak nieco poruszającego. A jedyne co dostałam, to nudę, przewidywalność oraz frustrującą niekonsekwencję.

Próbowałam, no serio, próbowałam. Nie dałam rady. Ale do rzeczy.

Kupując tę książkę, sądziłam, że będzie to opowieść o nieśmiałej, skrzywdzonej, ale wartościowej osobie, na której społeczeństwo nie chce się poznać, dlatego jest samotna i niedoceniana. O, jakże się myliłam! Bohaterka to jedna z najbardziej irytujących postaci literackich, i nie tylko zresztą, świata. Jest TOTALNIE, do BÓLU niekonsekwentna. By nie być gołosłowną, podczas lektury, robiłam sobie notatki! Serio, nie robię sobie jaj. Po prostu tej niekonsekwencji było tak dużo, że nie mogłam tego spamiętać. Gdy spisałam 3 strony notatek, będąc dopiero przy 288 stronie na 737 (na moim czytniku), stwierdziłam, że nie będę marnować swojego czasu na coś tak głupiego.

Tak więc:
* gardzi ludźmi, którzy piją "zwykłą" herbatę, więc ona sama kupuje sobie jakąś tam specjalną, z drugiej strony jednak, wpierdziela pizzę z TESCO dosłownie CO TYDZIEŃ. (aha, no i bym zapomniała - gardzi ludźmi, którzy spożywają smażone jedzenie)
* jeśli chodzi o wygląd: w rozmowie z Raymondem nie wyobraża sobie, żeby ktoś patrzył na nią z przyjemnością, jednak z drugiej strony uważa się za dość atrakcyjną, by skusić Johnnego, który, zresztą wg niej MUSI mieć atrakcyjną partnerkę
*Krytykuje Raymonda a propos ubioru (jakby sportowe buty były szczytem badziewia), a sama ubiera się jak paździerz, czytaj: bezrękawnik (?!?!?!)
*intryguje mnie fakt, że kończąc studia o kierunku FILOLOGIA KLASYCZNA, dostaję pracę, pierwszą pracę!, w KSIĘGOWOŚCI! Księgowość to nie roznoszenie ulotek, trzeba co nieco wiedzieć (nie, żebym chciała obrazić osoby roznoszące ulotki!)
*wgl o co chodzi z tym jedzeniem! Gościara ocenia kogoś pod kątem tego, że potrzebuje on cynku, sama sądzi, że jej dieta jest bogata w witaminy, a (znów) zjada pizzę, popijając ją wódką. Jeśli ktoś wynalazł pizzę bogatą w witaminy powinien dostać nobla, bo to na serio przełom
*Papieroski to bleeeee i fuuu, a wóda spożywana jak woda, to już normalka i samo zdrowie
*sytuacja w SPA, czy tam u kosmetyczki - wybiera zabieg deluxe, choć nie wie na czym on polega i oczywiście się o to nie dopytuje, następnie jest niezadowolona i stwierdza, że lepiej to sobie zrobi sama w domu... tak samo z tą depilacją.. ojacie.. nie pyta się co to depilacja hollywoodzka, a potem ma bulwersa i wąty.

Na tym zaprzestanę, bo po prostu nie miałam już dalej siły czytać tego chłamu.

Zdecydowanie nie polecam. Chyba, że ktoś lubi g*wnianą literaturę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cień wiatru

Książka jest dobra ale na pewno nie jest wybitna. To czego nie mogę odmówić autorowi to kreacji bohaterów. Pierwszy raz w życiu długie opisy mi nie p...

zgłoś błąd zgłoś błąd