Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
6,95 (239 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
19
8
50
7
78
6
48
5
16
4
7
3
5
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eleanor Oliphant Is Completely Fine
data wydania
ISBN
9788327628695
liczba stron
352
język
polski
dodał
HarperCollins

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową. Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej...

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze. Skończyła trzydzieści lat, jest filologiem klasycznym, ale pracuje w księgowości, oszczędzając każdego pensa. Nosi niezniszczalny bezrękawnik, ma stały harmonogram posiłków i niechętnie rozmawia z kolegami z pracy. Uwielbia zakupy w Tesco i swoją jedyną roślinę doniczkową.
Eleanor doskonale wie, jak przetrwać, ale nie wie, jak żyć. Nie brakuje jej niczego, z wyjątkiem… wszystkiego. Ludzie na ogół mają ją za wariatkę. Są jednak wyjątki – ci, którzy chcą jej pokazać, że życie może być lepsze, nie tylko „znośne”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1310

Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie…

Jest to jedna z tych książek, których się nie zapomina. Taka, która najpierw przyciąga wzrok okładką, później intryguje treścią, a następnie nieustannie siedzi w głowie, bo jej fabuła wręcz krzyczy. Razem z nią próbuje się przebić główna bohaterka - zakompleksiona, aspołeczna dziwaczka, której życie naznaczone fizycznym i psychicznym bólem, wciąż jest niepełne, nieszczęśliwe, nieudane, wreszcie smutne, bo okraszone absolutną samotnością. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” nie jest jednakże publikacją przygnębiającą. Widniejący na jej końcu promyk nadziei to obietnica dla wszystkich, którzy nie widzą sensu życia albo mają się za nieudacznika…

Eleanor zbliża się do 30. Nie jest atrakcyjna (ma szpecące blizny na twarzy), ani specjalnie interesująca (mama twierdzi, że jest brzydka, dziwna, odstręczająca, etc.). Pracuje jako najzwyklejsza „urzędniczka z księgowości”. Codziennie zakłada te same ubrania i zjada te same, gotowe posiłki. Mówi to, co myśli, kompletnie nie zwracając uwagi na uczucia innych. Poprzez swoją szczerość jest momentami zarówno zabawna, jak i tragiczna. Pewnie także dlatego nie ma znajomych, przyjaciół ani rodziny, a w jej mieszkaniu od roku nie było nikogo z wyjątkiem fachowców z administracji. Na dodatek nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Dyskutuje za to chętnie z rośliną - niecierpkiem papuzim. Jest samotna i początkowo próbuje przekonać samą siebie, że dobrze jej z tym: „Zawsze szczyciłam się tym, że umiem funkcjonować sama. Jestem jedynym ocalałym...

Jest to jedna z tych książek, których się nie zapomina. Taka, która najpierw przyciąga wzrok okładką, później intryguje treścią, a następnie nieustannie siedzi w głowie, bo jej fabuła wręcz krzyczy. Razem z nią próbuje się przebić główna bohaterka - zakompleksiona, aspołeczna dziwaczka, której życie naznaczone fizycznym i psychicznym bólem, wciąż jest niepełne, nieszczęśliwe, nieudane, wreszcie smutne, bo okraszone absolutną samotnością. „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” nie jest jednakże publikacją przygnębiającą. Widniejący na jej końcu promyk nadziei to obietnica dla wszystkich, którzy nie widzą sensu życia albo mają się za nieudacznika…

Eleanor zbliża się do 30. Nie jest atrakcyjna (ma szpecące blizny na twarzy), ani specjalnie interesująca (mama twierdzi, że jest brzydka, dziwna, odstręczająca, etc.). Pracuje jako najzwyklejsza „urzędniczka z księgowości”. Codziennie zakłada te same ubrania i zjada te same, gotowe posiłki. Mówi to, co myśli, kompletnie nie zwracając uwagi na uczucia innych. Poprzez swoją szczerość jest momentami zarówno zabawna, jak i tragiczna. Pewnie także dlatego nie ma znajomych, przyjaciół ani rodziny, a w jej mieszkaniu od roku nie było nikogo z wyjątkiem fachowców z administracji. Na dodatek nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Dyskutuje za to chętnie z rośliną - niecierpkiem papuzim. Jest samotna i początkowo próbuje przekonać samą siebie, że dobrze jej z tym: „Zawsze szczyciłam się tym, że umiem funkcjonować sama. Jestem jedynym ocalałym rozbitkiem – nazywam się Eleanor Oliphant. Nie potrzebuję nikogo – w moim życiu nie ma wielkiej pustki (…)”. Pustka jednak straszy i to dosłownie, bo nawet z lodówki. Eleanor, dojmujące momenty, w których nie ma wokół niej absolutnie nikogo, próbuje przeczekać z alkoholem. Jedynie zapijając negatywne emocje, które mogły wytrącić ją z równowagi, jest w stanie funkcjonować. Z czasem dociera do niej, że potrzebuje i chce czegoś więcej.

Pewnego dnia zakochuje się w muzyku, a jej życie niespodziewanie zaczyna toczyć się szybciej, stwarzając mnóstwo perspektyw. Eleanor dostrzega po raz pierwszy, że także w jej życiu jest wiele możliwości, których nigdy wcześniej nie brała pod uwagę. Wreszcie czuje, że może mieć na coś wpływ. Koledze z pracy wyznaje: „W moim sercu też są blizny, równie grube, równie szpecące jak te na twarzy. Wiem, że są. Mam jednak nadzieję, że pozostała tam jakaś niezmieniona tkanka, miejsce, gdzie może pojawić się i rozlać miłość. Mam taką nadzieję.” Oliphant wierzy, że wreszcie znajdzie się ktoś, kto pozwoli jej wieść normalne, szczęśliwe życie; takie, jakie wiodą inni. Ale ewolucja nie jest możliwa, jeśli pozostają niezabliźnione rany z przeszłości. Przeszłość Eleanor to wciąż coś bardzo żywego, co nieustannie niepokoi, co nie pozwala zacząć od nowa…

Bajkowa wręcz historia Eleanor Oliphant to opowieść o przemianie brzydkiego kaczątka w pięknego, świadomego siebie i patrzącego z nadzieją w przyszłość, łabędzia. Bez obaw, nie trąci sentymentalizmem nawet przez chwilę. Dotyka do żywego, wyciska łzy i powoduje u czytelnika istne katharsis. Nie wiem dlaczego, bo z pewnością nie jest to lektura z tych najwyższych półek, na dodatek pisana piórem debiutantki. Może dlatego, iż autorce udało się dotknąć pewnej „żenujacej przypadłości, której człowiek nabawił się w niejasny sposób. Przerażająca, nieuleczalna, tak straszna, że lepiej w ogóle o niej nie wspominać; inni nie chcą o niej słyszeć z obawy, że mogliby się nią zarazić albo skusić los, by zesłał na nich podobne nieszczęście.” Samotności. Gail Honeyman stworzyła książkę uroczą, bardzo ciepłą, wzruszającą, bliską człowiekowi pod każdą szerokością geograficzną. Potwierdza nią, iż człowiek nie jest samotną wyspą, a kontakt z drugim może przynieść nie tylko ból, frustrację i cierpienie, ale przede wszystkim być inspirujący, dawać siłę, budzić nadzieję i radość.

Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (852)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1747
Piotr | 2017-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 czerwca 2017

Po tej lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, kiedy w końcu zmądrzeję i zrozumiem, że rekomendacja ulubionych pisarzy nie zawsze idzie w parze z moimi oczekiwaniami. Tak było i tym razem.

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, ale tylko według autorki. Kobieta, która nienawidzi swojej pracy, w każdy piątek kkupuje butelkę wódki, aby weekend był łatwiejszy do przetrzymania. Ma prawie trzydzieści lat, pracuje w firmie na najniższym stanowisku i ma raczej marne szans na awans. Prawie niezauważana przez innych, czuje się dobrze ze swoimi kompleksami, które są dla niej furtka do porównywania się z innymi. Eleanor robi wszystko według schematów, a mury, które buduje wokoło siebie, nie pozwalają na bliższe kontakty z innymi. Jest przesadnie oszczędna i zwyczajnie skąpa. Praktycznie nie ma rodziny, poza matką, z którą cotygodniowe kontakty telefoniczne są zwyczajnie wyczerpujące.

A jednak pojawia się ktoś, na pozór zupełnie z innego świata, dla kogo podejmuje próby wyjścia ze...

książek: 2962
Marago | 2018-02-02
Przeczytana: 02 lutego 2018

"Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" autorstwa Gail Honeyman nie nazwałabym książką, ale raczej stanem umysłu tytułowej bohaterki. Pomysł na fabułę jest świetny. Dla kogoś, kto nie zetknął się z zespołem stresu pourazowego (PTSD), może być zaskakujący. Niestety wykonanie zamysłu nie do końca mi się podobało. Widziałam w nim wiele merytorycznych błędów. No, ale cóż. to jest literatura. I tak to należy przyjmować.

Rzecz początkowo jest prowadzona w sposób żartobliwy i niestety nudny. Autorka zespoliła w swojej książce farsę z tematem bardzo istotnym i bolesnym. Po przeżyciach, jakie miały miejsce w życiu Eleanor, pozostały popiół i zgliszcza, z którymi poradziła sobie totalnym wyparciem. Wyparciem zarówno rzeczywistości - tej, która miała miejsce, tej, która trwa i jest bardzo wykrzywiona, a wreszce - wyparciem samej siebie. Jesteśmy w salonie krzywych luster, w którym nie ma nic stałego i nic pewnego.

Niestety lektura powieści nie wzbogaciła ani moich doznań literackich, ani...

książek: 4864
Wkp | 2017-06-08
Na półkach: Przeczytane, Współpraca

ELEANOR JAKOŚ SIĘ MA

Prosta, może nawet aż za prosta, okładka, opis jakich wiele… Nie wiele więc brakowało, bym nie sięgnął po tę powieść, ale na szczęście trafiła w moje ręce. Dlaczego na szczęście? Bo to naprawdę ciekawa książka, której zaletą jest jej prostota. I ta pozornie nijaka bohaterka, będąca postacią ciekawszą, niż większość wymyślnych heroin zaludniających stronice podobnych utworów. A zatem, bez zbędnego przedłużania, poznajcie Eleanor Oliphant!

Eleanor Oliphant to kobieta jakich wiele. Można rzec szara myszka, która nigdy z tej roli nie wyrosła. Zbliża się do trzydziestki, od dziewięciu lat pracuje w tej samej firmie na najniższym biurowym stanowisku, które dostała z litości i dlatego, że była bezpiecznym wyborem, który nie odejdzie z tej pracy, jest wycofana i zamknięta w swoim świecie. Nie chce, żeby coś się w jej życiu zmieniło, bo choć nie jest cudownie, nie jest też wcale źle. A przynajmniej Eleanor stara się o tym nie myśleć, robiąc wszystko według ustalonego...

książek: 1883

Teraz, kiedy ktoś się mnie spyta 'jak się masz?', to milion razy zastanowię nad odpowiedzią 'mam się dobrze'. Bo będę miała w głowie historię Eleanor Oliphant...
Intrygowała mnie ta pozycja ze względu na tematy, jakimi interesuję się od jakiegoś czasu, czyli samorozwojem oraz samoakceptacją. Chociaż początek powieści szedł mi opornie (ze względu na to, jakim sposobem bohaterka opowiada o sobie i otaczającej ją rzeczywistości), to - jak świetnie określili to poprzedni użytkownicy LC - im bliżej poznawałam Eleanor, jej losy, tym bardziej ją rozumiałam i wręcz kibicowałam kobiecie w odnalezieniu się w uczuciach, przeszłości oraz pogodzeniu się ze światem. Po prostu autorka za pomocą narracji pierwszoosobowej bardzo dobrze pokazała cały proces przemiany kobiety o niskim poczuciu własnej wartości w osobę, która chce znaleźć swój przepis na szczęście i nie boi się zaryzykować. Jestem wręcz oczarowana książką o Eleanor - sama wielokrotnie złapałam się podczas lektury na tym, że głębiej...

książek: 3618

Aspołeczna młoda kobieta wcale nie jest złym wyborem na bohaterkę nietuzinkowej książki. Ale jej przewidywalność (wbrew temu co czytamy na okładce) i schematyczność w działaniu szybko sprawia, że czytanie o jej zmaganiach z dniem codziennym irytuje i nuży jednocześnie.

Spodziewałam się lektury opatrzonej ironicznym komentarzem do życia, jakimś mocnym akcentem, coby podkreślało specyficzny charakter bohaterki, a tu z niczym takim się nie spotkałam. Nie wiem czy ta książka miała być komiczna? Zabawna? idąc śladem wielu innych historii o dzisiejszych singielkach, opisywanych jako niewydarzone brzydkie kaczątka? A może raczej miała wzruszać, ukazując przeciętną jednostkę, mocno wyalienowaną, dla której co innego stanowi wartość samą w sobie niż dla większości osób w jej wieku? Problem polega na tym, że ja żadnej z tych opcji nie mogłam tutaj w pełni doświadczyć. Przede wszystkim żeby się wzruszyć literaturą, to potrzeba w niej głębi, jakiegoś bodźca kierującego nas na drogę do...

książek: 1057
Ania | 2017-08-22
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 22 sierpnia 2017

Eleanor jest moim zdaniem jedną z oryginalniejszych i wartych zapamiętania bohaterek.
Idealny obraz współczesnego społeczeństwa i relacji międzyludzkich. Ciekawa psychologia głównej bohaterki, która wzbudzała we mnie wiele sprzecznych emocji.
O rzeczach trudnych i poważnych, a lekko i z poczumiem humoru.

książek: 591
Gąska | 2017-06-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 czerwca 2017

Główna bohaterka jest trzydziestoletnią kobietą, która wiedzie poukładane życie. Od lat pracuje w tym samym miejscu, jest typem introwertyka, jest inteligentną oraz wykształconą osobą. Całe jej życie jest poukładane, wszystko, co robi, ma swój czas i miejsce, pewnego dnia, za sprawą nowego pracownika, zaczyna jednak zauważać, że czegoś w jej świecie brakuje.

Początkowo myślałam, że historia Eleanor Oliphant jest lekką komedią, myliłam się, to smutna, poruszająca opowieść o samotnej, skrzywdzonej kobiecie, która przeżyła tragedię, która była upokarzana przez matkę, która zadurzyła się w muzyku, który nie wiedział o jej istnieniu, która przez kolegów z pracy uznawana była za dziwadło, która zastanawia się nad tym, czy jej życie ma sens. Podczas lektury zrobiło mi się jej bardzo żal. Każdy potrzebuje czasem oparcia w drugiej osobie i nie chce być na tym świecie sam jak palec. Gdybym mogła, przytuliłabym ją mocno.

„Masaż głowy u fryzjera, szczepienie na grypę poprzedniej zimy —...

książek: 262
Julia | 2017-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 października 2017

Komediodramat.
Długo szukałam trafnego określenia tego tytułu. Nie jest to stricte przygnębiająca historia z cyklu okruchy życia, przy której zalewasz się łzami, współczując głównemu bohaterowi, jednak nie pozbawiona jest ona smutku. Nie jest to też książka humorystyczna, od której płaczesz ze śmiechu, ale gwarantuję, że niejednokrotnie rozśmiejesz się przy niej w głos!

Historia Eleanor jest słodko-gorzka. Z jednej strony doświadczamy jej samotności, braku celu i traumatycznych wspomnień z dzieciństwa. Z drugiej jesteśmy świadkami jej niekonwencjonalnego zachowania i towarzyszących temu kąśliwych - a przy tym idealnych w punkt - uwag i spostrzeżeń. W tej cichej, wycofanej postaci skrywa się twarda, mająca własne zdanie i pewna siebie osobowość, mimo wszystko szukająca kontaktu z drugim człowiekiem.
Debiutancka powieść Gail Honeyman wzrusza i bawi, choć tak naprawdę w jej treści przeplata się cała paleta emocji. Niebanalna lektura, którą gorąco polecam!

książek: 478
orzech | 2018-05-30

Ta powieść chodziła za mną już do jakiegoś czasu, sama nie wiem dlaczego bo raczej stronię od tego typu lektur. Zaciekawił mnie opis, zaintrygował tytuł a ostatecznie do jej przeczytania zachęciło mnie kilka dobrych opinii na jej temat.

Eleanor Oliphant wiedzie samotne i raczej monotonne życie. W tygodniu mało pasjonująca praca, co środę rozmowa telefoniczna z mamą a w weekendy telewizor i butelka wódki. Gdy pewnego dnia Eleanor zadurza się w przystojnym piosenkarzu postanawia zrobić wszystko by podbić serce obiektu swoich westchnień. Nieoczekiwanie też zaczyna się nią interesować kolega z pracy i gdy ktoregoś wieczoru ratują życie spotkanego przypadkiem staruszka, szara do tej pory egzystencja nieco ekscentrycznej Eleanor zaczyna nabierać kolorów.

Największą zaletą powieści jest oczywiście jej główna bohaterka. Eleanor Oliphant to taka Bridget Jones w tragiczniejszej wersji. Od początku wiadomo, że jakiś dramat zawarzył na całym jej życiu. Nietuzinkowa Eleanor intryguje, czasami...

książek: 730

Idealna lektura po 'oskarżenie'.
Eleanor ekscentryczna 30letnia pracownica biura.
Zacofana, samotna, nietowarzyska.
Taki obraz przedstawia nam autorka na początku.
Podobało mi się, że stopniowo poznajemy, co raz głębiej jej historię i nie wszystko było czarno-białe, i jak na początku śmieszyła jej nieporadność, zachowanie, tak potem zaczęło mi się jej robić żal...
Dzieciństwo, dom dziecka odcisnęły swoje piętno na niej i tylko dzięki 'aniołowi' udało się wyjść do ludzi, odmienić swój los i zamknąć drzwi z napisem 'przeszłość'.
Dobrze przedstawione życie, problemy, rozterki osoby samotnej i te strach, czy zapraszają mnie 'bo wszystkich', czy faktycznie 'chcą mnie tam'- wielu z nas zapewne w nowym towarzystwie ma takie dylematy.
Autorka na ostatniej stronie jeszcze mnie zaskoczyła informacja o matce, a i plus za to, że jak niesłusznie założyłam, nie zakończyło się 'jak zwykle' romansem- pomimo że to literatura kobieca i jakby z przyzwyczajenia czekałam na ten element happy endu a tu...

zobacz kolejne z 842 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Przyznano The British Book Awards

W poniedziałkowy wieczór przyznano The British Book Awards, czyli nagrody za najlepsze dokonania na brytyjskim rynku książek. Wśród laureatów wiele książek, które są już dostępne w naszych księgarniach.


więcej
Ogłoszono nominacje do Women’s Prize for Fiction

Wśród 16 nominowanych do nagrody, wcześniej znanej jako Baileys' Women’s Prize for Fiction, są laureatka Pulitzera Jennifer Egan, zdobywczyni Bookera – indyjska pisarka Arundhati Roy oraz debiutująca autorka „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd