Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nigdzie w Afryce

Tłumaczenie: Tomasz Dziedziczak
Wydawnictwo: Marginesy
6,73 (73 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
10
7
21
6
18
5
10
4
1
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nirgendwo in Afrika
data wydania
ISBN
9788365282859
liczba stron
384
język
polski
dodała
Ag2S

Rok 1938. Walter Redlich, żydowski adwokat spod Wrocławia, emigruje do Kenii. Tuż przed wybuchem wojny dołączają do niego żona z pięcioletnią córeczką. Afryka początkowo wydaje się nieprzyjazna i trzeba czasu, aby ją poznać i zrozumieć. Nie jest to łatwe, zwłaszcza dla Jettle, która traktuje wyjazd jako stan przejściowy i nie zamierza się przystosować. Problemów z zaadaptowaniem się nie ma...

Rok 1938. Walter Redlich, żydowski adwokat spod Wrocławia, emigruje do Kenii. Tuż przed wybuchem wojny dołączają do niego żona z pięcioletnią córeczką. Afryka początkowo wydaje się nieprzyjazna i trzeba czasu, aby ją poznać i zrozumieć. Nie jest to łatwe, zwłaszcza dla Jettle, która traktuje wyjazd jako stan przejściowy i nie zamierza się przystosować. Problemów z zaadaptowaniem się nie ma tylko mała Regina, która w przeciwieństwie do rodziców szybko przesiąka tym miejscem. Zaprzyjaźnia się z tubylcami, rozumie przyrodę i otaczający ją świat.

Redlichowie nie potrafią uwolnić się od poczucia winy wobec bliskich, którzy zostali w Niemczech lub w Polsce. I od tęsknoty za ojczyzną, za rodziną, przyjaciółmi i zwyczajną pracą. Tutaj muszą walczyć z przyrodą i jej kaprysami, z upałem, biedą i poniżeniem.

Nigdzie w Afryce pełna jest dramatów, rozterek i lęków. Ale i marzeń.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133096/nigdzie-w-afryce?idcat=0

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133096/nigdzie-w-afryce?idcat=0

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 102
Zajawka | 2017-06-03
Na półkach: Przeczytane

Wiedzieliście, że jeśli uda Wam się zjeść całe mango, nie pozwalając ani kropli soku uciec po brodzie ani dłoni, to znak błogosławieństwa potężnego boga Mungo? Albo że w drzewach guawy może mieszkać wróżka? Albo że jak skrzyżujesz palce, to unikniesz trucizny kłamstwa, które wypłynęło na Twoje usta?

A wiedzieliście, że był taki kraj, gdzie tak nienawidzono Żydów, że musieli uciekać? Bardzo daleko. Najlepiej do Nikąd. Na przykład do Kenii.

Walter wraz z córeczką Reginą i żoną Jettel ucieka z Niemiec do Kenii, gdzie musi zacząć nowe życie - takie, gdzie silne ręce znaczą więcej niż prawnicza toga, a malaria atakuje znienacka. Regina zaskakująco szybko daje się uwieść czarowi niezwykłej krainy, jaką jest Afryka: swoimi dziecięcymi oczami bada każde nowe zjawisko albo smakuje słowa, które w suahili brzmią jak muzyka. Nawiązuje przyjaźnie i wreszcie oddaje serce spieczonej ziemi i porom deszczowym. Rozpieszczonej Jettel nie jest w stanie zmienić żadna tragedia, natomiast Walter nigdy tak naprawdę nie przestał tęsknić za ojczyzną. I gdy wojna zmierza ku końcowi, nad farmą jak szarańcza unosi się pytanie: jak - i gdzie - wrócić.

"Nirgendwo in Afrika" czytałam jak starą afrykańską baśń. Pomimo świadomości, że gdzieś rozgrywa się wojna, w Afryce życie wyglądało inaczej. Też dlatego, że zupełnie inaczej się na to życie patrzy i inaczej się o nim mówi. Nawet śmierć traktowana jest zupełnie inaczej. Afryka potrafi przymrużyć oczy i uśmiechnąć się z politowaniem, widząc starania białego człowieka, który potrafi żyć tylko zgodnie z europejskim pędem i nigdy nie zrozumie choćby tej naturalnej zagadki, jaką jest śmierć.

Najbardziej chwytającymi za serce byly postaci murzyńskich służących, a dokładniej - Owuora, który przez cały okres tułaczki pozostał wierny ludziom, którym pomagał. Jego poczucie humoru, spokojna mądrość i jedność z ziemią były dla refugees prawdziwym błogosławieństwem. I nadzieją na lepsze jutro.

Na mnie zadziałał ten afrykański czar słów. Słońce rozświetliło mi czaszkę od środka i wypełniło usta smakiem soli. Autorka nasyciła każdą stronę tym, co język ma najlepszego dla ludzi, którzy muszą odkryć zupełnie obcy kraj, a nie są w stanie rozstać się z ojczyzną. Jednocześnie jest mi niezwykle bliski jej stosunek do słów - które zawsze niosą ze sobą znaczenie. Dlatego tak ważne jest, żeby myśleć o tym, co i jak się mówi.

Nawet, jeśli chwilowo jest się nigdzie.

Zapraszam na: pisanewzatchnieniu.wordpress.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Naznaczeni. Mroczna strona

Nadal jestem pod wrażeniem serii Naznaczeni, jednak druga część troszkę mniej podobała mi się od pierwszej. Co prawda, po raz kolejny nie wiedziałam,...

zgłoś błąd zgłoś błąd