Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wierność w stereo

Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Seria: Literatura w spódnicy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
5,6 (850 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
30
8
53
7
165
6
170
5
213
4
58
3
104
2
19
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
High Fidelity
data wydania
ISBN
9788371501050
liczba stron
239
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Jest to opowieść o tym, co naprawdę liczy się w życiu. Trzydziestopięcioletni Rob Fleming, uzależniony od muzyki pop właściciel podupadającego sklepu z płytami, zadaje sobie pytanie, czy warto żyć w maleńkim mieszkaniu, czy raczej powinno się założyć prawdziwy dom i rodzinę i pomyśleć o prawdziwej pracy. Czy warto planować swoje życie z kimś, czyja kolekcja płyt jest nieporównywalna z naszą?

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

Brak materiałów.
książek: 62
ania193 | 2012-06-11
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 04 czerwca 2012

Książka Nicka Hornby’ego „Wierność w stereo” jest jednym z najpopularniejszych dzieł pisarza, tuż obok powieści „Był sobie chłopiec”, która bardziej znana jest w filmowej wersji. „Wierność w stereo” również została przeniesiona na ekrany kin, a jej filmowy, polski tytuł to „Przeboje i podboje”. Książka ta nie odstaje stylistyką od poprzednich dzieł autora, ma podobny styl pisania i opowiada o współczesnych nam bohaterach, w których możemy odnaleźć cząstkę siebie.
Ale czy na pewno jest dziełem godnym ekranizacji?
Głównym bohaterem książki jest 35-letni Rob – kolekcjoner płyt, fanatyk muzyki i właściciel sklepu muzycznego, w którym pracuje.
Jego przygody i stany emocjonalne stanowią największą część książki. Rob wielokrotnie snuje refleksje na temat życia. W większości są to jednak truizmy, nad którymi nie potrzeba się rozwodzić, a tym bardziej przenosić je na strony książek jak to zrobił Nick Hornby. Jednak część z tych niby banalnych myśli głównego bohatera jak np.: „W życiu liczy się tylko to, co się lubi, a nie to, czy nas lubią(…).” są niezwykle mądre w swej prostocie i godne zapisania, by czytelnik zastanowił się nad najprostszymi, ale i najistotniejszymi aspektami filozofii życia.
Przez niemal całą powieść autor poprzez kreację głównego bohatera, opis jego poczynań, zapisanie myśli i słowa, daje do zrozumienia, że gust muzyczny w pewnych kręgach jest wyznacznikiem wartości człowieka, a jakość gustu danej osoby równa się jakości osobowości tej osoby. Przynajmniej tak zachowuje się Rob i jego dwaj koledzy z płytowej branży, z którymi pracuje. Jak przystało na muzycznych ksenofobów, krytykują i spisują na straty każdego, kto ma odmienny i w ich mniemaniu gorszy od nich gust. Co autor chciał przez to ukazać? Myślę, że jest to jedna z ważniejszych kwestii poruszanych w książce. Ocenianie ludzi jest, było i zapewne będzie bardzo powszechne. Niestety, bo przecież „nie należy spierać się o upodobania”. Moim zdaniem autor chciał skrytykować takie postępowanie. Zrobił to w inteligentny sposób, najpierw wprowadzając czytelnika w ten system wartościowania człowieka, a na końcu rozliczenia się z tym tematem, kiedy to Laura, dziewczyna Roba, stosuje na nim pewną terapię. Poznaje go z sympatycznymi ludźmi, z którymi bohater od razu się zaprzyjaźnia, a następnie pokazuje mu ich dyskografię, która zdecydowanie nie wzbudza zachwytu w bohaterze. Wreszcie ośmiela się on wypowiedzieć zdanie:
„… dzisiaj skłonny jestem przyznać (oczywiście w cichości ducha) , że w pewnych dziwnych, anormalnych i zapewne niepowtarzalnych okolicznościach nie liczy się to, co lubisz, ale to, jaki jesteś.”
W powyższym zdaniu, które jest jakby rozliczeniem się autora z tym problemem, wyczytać można dość pesymistyczne spostrzeżenie. Otóż według Hornby’ego nie da się całkowicie odmienić ludzi i ich spojrzenia na innych bez stwarzania pewnych absurdalnych kryteriów. Jest to trafny zabieg autora, który w inteligentny i nienachalany sposób nakierowuje czytelnika na prawidłowy system oceniania drugiego człowieka. Odtąd każdy, kto przeczyta tą książkę, a kto skreślał osoby tylko ze względu na ich odmienny gust zastanowi się, czy rzeczywiście takie postępowanie jest dla kogokolwiek korzystne. Rob bowiem w bardzo naiwny sposób wygłasza swoje teorie, aż w końcu zostaje przyłapany przez Laurę w uwikłanej przez nią intrydze na rozbieżności swoich osądów.
Jeśli chodzi o język dzieła, jest on bardzo bliski współczesnemu czytelnikowi i niemal każdy może utożsamiać się z bohaterem. Narracja jest 1-planowa, a styl wypowiedzi konsekwentnie utrzymany w luźnym charakterze. Występują szczere, przeszywające do szpiku kości przemyślenia bohatera i wulgaryzmy, po które Hornby moim zdaniem sięga zbyt często. Chęć stworzenia współczesnej kreacji bohatera nie musi równać się z nadużywaniem niecenzuralnych słów. Już same monologi wewnętrzne bohatera sprawiają, że ma się wrażenie jakby przyglądało się sobie samemu przez lupę, bez konieczności czytania wulgarnych wyrażeń, które znacznie psują dobry styl pisarski książki. Owe przyglądanie się własnemu sumieniu i własnemu ego jest nieraz bolesne, ale działa jak cios pobudzający do wewnętrznej metamorfozy, do zmiany na lepsze. Krótko mówiąc jest to książka, z której dowiadujemy się o sobie czegoś, o czym właściwie niby wiemy, ale z całych sił staramy się zapomnieć. Zabieg ten jest bardzo korzystny, bo pozwala zajrzeć nam w głąb naszej natury. Natomiast stworzenie postaci współczesnej, którą cechuje nadzwyczajna szczerość w swych myślach i wypowiedziach jest zabiegiem moim zdaniem lekko komercyjnym, ponieważ niemal każdy lubi się utożsamiać czy to z podmiotem lirycznym w wierszu, czy bohaterem książki, filmu czy spektaklu teatralnego. Każdy wybierając się do kina, teatru, sięgając po poezję lub włączając płytę pragnie znaleźć tam cząstkę siebie. Autor chcąc więc trafić do szerokiego grona odbiorców, zastosował ten chwytliwy zabieg.
Zabawna forma książki spojona jest z poważną tematyką. Takie połączenie często jest wykorzystywane w różnych dziełach sztuki. Ma to na celu uwolnienie utworu z niepotrzebnego patosu. Dzięki temu czytelnik może się zrelaksować i pośmiać przy zabawnych dialogach, sytuacjach i błyskotliwej narracji, a zarazem głębiej zastanowić nad kwestiami moralnymi, nad własnym ego, sensem życia. Nick Hornby spoił to w bardzo kunsztowny sposób. Jest to mistrzowskie połączenie kwestii żartobliwych z poważnymi, przy czym „mistrzostwo polega na tym, że nie widać szwów” – cytując naszą wielką pisarkę - Wisławę Szymborską.
„Wierność w stereo” jest także swoistym przewodnikiem po świecie muzycznym. Znaleźć tutaj można niezliczoną ilość tytułów piosenek, albumów i nazw zespołów. Czasami czytelnik może odnieść wrażenie, że czyta czasopismo muzyczne, a nie książkę obyczajową. Obszerne i liczne recenzje wydawnictw muzycznych mogą po pewnym czasie znudzić czytelnika, jeśli nie jest on zainteresowany taką tematyką. Dla wielu „muzycznych” czytelników jednak książka ta może stać się początkiem nowych ścieżek dźwiękowych i odkryć muzycznych. Książka ta oswaja więc czytelnika z innym rodzajem sztuki, co jest jej wielkim atutem.
W pewnym momencie Laura zadaje Robowi następujące pytanie: „Czy w filmie, którym jest twoje życie, wszyscy oprócz ciebie grają role drugoplanowe?”. Rob odpowiada wtedy w następujący sposób: „Oczywiście. Jak w filmach każdego z nas”. Ten krótki dialog, choć znajduje się mniej więcej w środku powieści, jest de facto jej kluczem i podsumowaniem. Stanowi o egoizmie każdego z nas. Tak samo jak bohater książki, każdy z nas skupiony jest najbardziej na swoich własnych uczuciach, pragnieniach i rozterkach. I choć pojęcie empatii wyraźnie wzrosło w ostatnich czasach wśród ludzkości, to jednak tak naprawdę uczucia i historie innych są u nas na drugim planie. Jest to bardzo ważne spostrzeżenie autora i moim zdaniem największa, choć niezbyt chlubna, mądrość książki. Aby myśleć o innych, najpierw potrzebujemy zaspokoić swoje własne żądze i pragnienia. Bez tego marni z nas altruiści.
Podsumowując wszystkie mocne i słabe strony książki, ośmielam się stwierdzić, że mimo niewątpliwych niedoskonałości, książka ta warta jest uwagi. Dowiedzieć się z niej można czegoś, co sami przed sobą ukrywamy, a przecież poznanie samych siebie i samodoskonalenie jest najważniejsze w życiu. Ta książka może nam w tym pomóc.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przyjaciel rodziny

Lisa Jewell (ur. 1968) - brytyjska pisarka; ta książka (czwarta) z 2004 roku.; na LC 5,78 (184 ocen i 24 opinie); czyli słabo. I ty...

zgłoś błąd zgłoś błąd