
Wierność w stereo

239 str. 3 godz. 59 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Literatura w spódnicy
- Tytuł oryginału:
- High Fidelity
- Data wydania:
- 2005-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Liczba stron:
- 239
- Czas czytania
- 3 godz. 59 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788371501050
- Tłumacz:
- Jędrzej Polak
Jest to opowieść o tym, co naprawdę liczy się w życiu. Trzydziestopięcioletni Rob Fleming, uzależniony od muzyki pop właściciel podupadającego sklepu z płytami, zadaje sobie pytanie, czy warto żyć w maleńkim mieszkaniu, czy raczej powinno się założyć prawdziwy dom i rodzinę i pomyśleć o prawdziwej pracy. Czy warto planować swoje życie z kimś, czyja kolekcja płyt jest nieporównywalna z naszą?
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wierność w stereo w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wierność w stereo
Poznaj innych czytelników
2486 użytkowników ma tytuł Wierność w stereo na półkach głównych- Przeczytane 1 811
- Chcę przeczytać 660
- Teraz czytam 15
- Posiadam 603
- Ulubione 37
- 2018 8
- Literatura w spódnicy 7
- Domowa biblioteczka 7
- Literatura angielska 6
- Zekranizowane 5











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wierność w stereo
Lekko, łatwo i przyjemnie. Jak dla mnie całkiem miły przerwynik w czytaniu kryminałów.
Lekko, łatwo i przyjemnie. Jak dla mnie całkiem miły przerwynik w czytaniu kryminałów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo 2nie jest arcydzieło literatury. Powieść lekka, lekko obyczajowa, lekko rozliczeniowa, lekko humorystyczna, lekko melancholijna. Z ukrytym ciężarem, który pojawia się gdy zaczyna się myśleć o wyborach i decyzjach glownego bohatera. Dla czterdziestolatkow.
To 2nie jest arcydzieło literatury. Powieść lekka, lekko obyczajowa, lekko rozliczeniowa, lekko humorystyczna, lekko melancholijna. Z ukrytym ciężarem, który pojawia się gdy zaczyna się myśleć o wyborach i decyzjach glownego bohatera. Dla czterdziestolatkow.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater wkurza i jest wyraźnie przedstawiony jako egocentryczny dupek. Nie uczy się na swoich błędach, wciąż roztrząsa dawne sprawy, jest uparty, skupiony na sobie, robi z siebie wiecznie ofiarę, a także zawsze jest przekonany o swojej racji. Jednak mimo tych wszystkich złych cech można znaleźć powody dla których zachowuje się tak a nie inaczej. Jest on więźniem własnego autosabotażu, nieustannie szuka samego siebie bo nie wie czego tak naprawdę chce co powoduje że stałe tkwi w tym samym miejscu. Jest też ofiarą obrazu romantycznej miłości z popkultury. Widać u niego także dużo lęku i strachu co niszczy jego związki przez jego strach przed zranieniem i opuszczeniem. Bohater jasno podkreśla że boi się decyzji, które są nieodwracalne, bo boi się popełniać błędy i boi się zobowiązań.
Rob tak naprawdę przez całą książkę dokonał może tylko minimalnej przemiany.
W książce fajne jest to dzielenie się miłością do muzyki, filmów i ogólnie kultury.
Jestem fanką takiej tematyki opisującej zmagania bohatera z samym sobą jednakże znam lepsze pozycje.
Główny bohater wkurza i jest wyraźnie przedstawiony jako egocentryczny dupek. Nie uczy się na swoich błędach, wciąż roztrząsa dawne sprawy, jest uparty, skupiony na sobie, robi z siebie wiecznie ofiarę, a także zawsze jest przekonany o swojej racji. Jednak mimo tych wszystkich złych cech można znaleźć powody dla których zachowuje się tak a nie inaczej. Jest on więźniem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zasługuje na nowy przekład z konsekwentną strategią tłumaczeniową dot. tytułów piosenek, miejsc itp.! Dosłowne tłumaczenie idiomów ("dostać swędzących stóp") i twory językowe w stylu "widzimy się o ósmawej" przyprawiają o dreszcze. Są też akty kapitulacji w postaci pozostawienia angielskiego zwrotu bez jakiegokolwiek przypisu ("zaliczyć nul points"). Gdybym nie mogła czytać między "polskimi" wierszami, oceniłabym książkę dużo niżej - tłumaczenie J. Polaka nie daje "Wierności..." równych szans w walce o przychylność czytelnika.
Książka zasługuje na nowy przekład z konsekwentną strategią tłumaczeniową dot. tytułów piosenek, miejsc itp.! Dosłowne tłumaczenie idiomów ("dostać swędzących stóp") i twory językowe w stylu "widzimy się o ósmawej" przyprawiają o dreszcze. Są też akty kapitulacji w postaci pozostawienia angielskiego zwrotu bez jakiegokolwiek przypisu ("zaliczyć nul points"). Gdybym nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor kreśli bohatera (niepoprawnego marzyciela) zawieszonego między pasją do muzyki a poważnym życiem w związku z wszystkimi jego konsekwencjami. Jak na razie siedzi on jednak, delikatnie mówiąc, w niezbyt dobrze prosperującym sklepie muzycznym w otoczeniu dwóch kumpli i na nic konkretnego nie może się zdecydować. Charakter, jakim jest obdarzony, z pewnością nie ułatwia mu zadania...
Autor kreśli bohatera (niepoprawnego marzyciela) zawieszonego między pasją do muzyki a poważnym życiem w związku z wszystkimi jego konsekwencjami. Jak na razie siedzi on jednak, delikatnie mówiąc, w niezbyt dobrze prosperującym sklepie muzycznym w otoczeniu dwóch kumpli i na nic konkretnego nie może się zdecydować. Charakter, jakim jest obdarzony, z pewnością nie ułatwia mu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdeaktualizowana biblia. I to nie dlatego, że bohaterowie dzwonią do siebie z aparatów stacjonarnych albo ze śmierdzących budek telefonicznych, namiętnie palą w lokalach gastronomicznych, a podstawowym nośnikiem muzyki jest kaseta magnetofonowa. Nie. To są tylko ostatnie gwoździe do trumny; drobiazgi, które dodatkowo sprawiają, że czytana dziś „Wierność w stereo” trąci naftaliną i budzi niesmak. Budzi ten niesmak z co najmniej dwóch powodów: 1) jak, tak słaba książka, mogła stać się aż takim wydarzeniem; 2) w jaki sposób aż tak wielu coraz mniej młodych mężczyzn identyfikowało się z jej głównym bohaterem.
Pierwszy egzemplarz „Wierności w stereo” dostałem tuż przed premierą pierwszego polskiego wydania. To była późna wiosna 1997 roku. Wręczając mi ją koledzy, dziennikarze poczytnego wówczas magazynu muzycznego, powiedzieli: - Koniecznie to przeczytaj, to o tobie. Faktycznie. Po nocnej lekturze byłem oniemiały. Nie było wcześniej dla mnie tak trafiającego w punkt bohatera i jego historii. Zresztą nie tylko dla mnie. „Wierność…” miała potężny wpływ na całe pokolenie zagrzebanych w muzyce kolesi w skórzanych kurtkach. Nawet chyba więcej niż pokolenie. Książka Nicka Hornby’ego zrobiła wielkie wrażenie m.in. na – o kilka lat ode mnie młodszym – Arturze Rojku. Do tego stopnia, że jednej ze swoich piosenek nadał, wyciągnięty z „Wierności…”, tytuł „Długość dźwięku samotności”. Utwór okazał się największym przebojem w całej – łącznie z dokonaniami Myslovitz – karierze tego wykonawcy.
Książka Hornby’ego wciąż rezonuje. Pojawił się inspirowany nią serial i – wystawiany z powodzeniem na Broadway’u – musical. Rojkowi też cały czas jest do niej blisko. Ostatnio wspomniał o niej w tekście na okładce bestsellerowej książki Jarka Szubrychta „Skóra i ćwieki…”. Wciąż jarają się nią starzy kolekcjonerzy płyt, zaś jej, skądinąd bardzo dobra, ekranizacja – „Przebobje i podboje” (2000) z Johnem Cusackiem w roli głównej – cieszy się estymą wśród entuzjastów tzw. kina kultowego. Bardzo często jej oglądanie jest stałym elementem postchłopackich wieczorów przy joincie i bro.
Sięgnąłem ponownie po „Wierność…” pod wpływem notki na książce Szubrychta, rozmowy z pewnym kolekcjonerem płyt i producentem muzycznym, który opowiadał z przejęciem o jednej z wyciętych z filmu scen (obecnej w książce) oraz sytuacjom zawodowym, które skierowały moją uwagę na lata dziewięćdziesiąte. Za pierwszym razem nie dałem rady. Wysiadłem po pierwszym rozdziale. Musiałem przeczytać coś innego. W końcu zebrałem się i przebrnąłem przez egzystencjalno-sercowe perypetie właściciela podupadającego londyńskiego sklepu płytowego.
Przebrnąłem z wielkim trudem i chyba tylko dlatego, że nie lubię/potrafię odkładać na półkę nieprzeczytanych książek. Teraz zastanawiam się, dlaczego tak mi było z „Wiernością…” ciężko.
W zasadzie niewiele się u mnie zmieniło. Wciąż wydaję większość pieniędzy na płyty, wciąż tak naprawdę interesuję się tylko popkulturą, a ludzie, którzy nie czytają, nie słuchają i nie oglądają śmiertelnie mnie nudzą. No i mam nieuregulowane sytuacje osobiste. Czyli w zasadzie nadal „kumam czaczę”. A jednak „Wierność…” śmiertelnie mnie nudziła, zaś momentami potwornie irytowała. Myślę, że główna w tym zasługa nieprawdopodobieństwa psychologicznego książki Hornby’ego.
Rozumiem, że tzw. luzactwo czasem – sądzą zresztą, że najczęściej – skrywa kompleksy oraz lęki nastolatków i chłopców w bardziej podeszłym wieku. Rozumiem też, że faceci w relacjach z kobietami, wykonują naprawdę zaskakujące fikołki. Jednak ilość neuroz zrodzonych w głowie głównego bohatera „Wierności…” sprawia, że nie tyle nie można go lubić, co trudno w niego uwierzyć. A przecież na wyświetleniu tych neuroz tak książka polega.
Zastanawiająca jest też jego odchodząca dziewczyna. Jasne, że każdy chłopiec w każdym wieku chciałby mieć mądrą, dobrą, czułą, opiekuńczą, anielsko cierpliwą i piękną partnerkę, ale w kobietę bez skazy trudno uwierzyć chyba każdemu, kto ukończył liceum/technikum. Mamy tu więc bardzo wydumaną sytuację wyjściową, nieprawdopodobną bardziej od tych z polskich komedii romantycznych. Na dodatek pisaną gorzej niż owe produkty naszej kinematografii.
No i „Wierność w stereo” uchodziła za dzieło ousiderskie – rzecz o środowisku fików pisana dla frików. Temu służy cała zbudowana przez Hornby’ego scenografia – zagracony płytami sklep głównego bohatera oraz śmierdzące alkiem i dymem tytoniowym pomieszczenia, w których się pija i bywa na koncertach. Jednak ta scenografia to jedna wielka ściema. W gruncie rzeczy „Wierność…” nie jest książką o ludziach konsekwentnie uciekających od życia w kanonach klasy średniej, a tej klasy średniej jedną wielką pochwałą.
A więc muzyczno/ousiderska biblia to wielopoziomowa ściema. Ściema, której nie ratuje kilka muzycznych smaczków oraz zdań, które weszły na stałe do slangu ludzi odwiedzających małe, wiecznie na skaju upadku, sklepy ze starymi winylami.
Hornby napisał po latach prawdziwszą (i dużo lepszą literacko) książkę o kolesiach z gitarami i ich fanach. Jednak „Juliet, naga” przeszła bez większego echa. No, ale prawda najczęściej nie jest fajna – jest niewygodna.
Zdeaktualizowana biblia. I to nie dlatego, że bohaterowie dzwonią do siebie z aparatów stacjonarnych albo ze śmierdzących budek telefonicznych, namiętnie palą w lokalach gastronomicznych, a podstawowym nośnikiem muzyki jest kaseta magnetofonowa. Nie. To są tylko ostatnie gwoździe do trumny; drobiazgi, które dodatkowo sprawiają, że czytana dziś „Wierność w stereo” trąci...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria o człowieku, który nie do końca sam wie, czego chce od swojego życia, a nawet jeśli wie, to nie potrafi o to odpowiednio zawalczyć. Jest tu wiele dylematów, problem z egzystencją i trochę smutnej i gorzkiej prawdy o tym jak życie potrafi zweryfikować marzenia i plany. Szybko się czyta, autor nadał całości dobre tempo jednak czegoś mi jeszcze w tej książce brakuje. Z ciekawości chciałabym natomiast obejrzeć film, który powstał na jej podstawie.
Historia o człowieku, który nie do końca sam wie, czego chce od swojego życia, a nawet jeśli wie, to nie potrafi o to odpowiednio zawalczyć. Jest tu wiele dylematów, problem z egzystencją i trochę smutnej i gorzkiej prawdy o tym jak życie potrafi zweryfikować marzenia i plany. Szybko się czyta, autor nadał całości dobre tempo jednak czegoś mi jeszcze w tej książce brakuje....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonie dam rady dokończyć tej książki. Główny bohater jest na tyle infantylny, że na samą myśl o samym przebrnięciu robi się niedobrze.
nie dam rady dokończyć tej książki. Główny bohater jest na tyle infantylny, że na samą myśl o samym przebrnięciu robi się niedobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater wprawdzie antypatyczny, ale jego pasje i wrażliwość jakoś tam można zaakceptować/zrozumieć; choć jego niedojrzałości i natręctw już niekoniecznie. Rozpamiętuje byłe związki, jest dziecinny i małostkowy. Ma kumpli debili. Jedynie co w tej książce może się dziś podobać to klimat. Mocno analogowy, najntisowy, pełen kaset i sklepów z płytami (ech, kiedyś to było;) Zresztą kończy się w sumie spoko. No i kilka scenek faktycznie zabawnych i dobrze napisanych. Niestety, jako całość mocno przeciętne to jest. Do zapomnienia następnego dnia. Spodoba się koneserom lat 90 i wielbicielom starych winyli;)
Główny bohater wprawdzie antypatyczny, ale jego pasje i wrażliwość jakoś tam można zaakceptować/zrozumieć; choć jego niedojrzałości i natręctw już niekoniecznie. Rozpamiętuje byłe związki, jest dziecinny i małostkowy. Ma kumpli debili. Jedynie co w tej książce może się dziś podobać to klimat. Mocno analogowy, najntisowy, pełen kaset i sklepów z płytami (ech, kiedyś to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRob Fleming to postać której nie polubiłem od pierwszej do ostatniej stronnicy. Mimo jego uwielbienia dla muzyki, jego oczekiwania wobec do świata, stosunek do najbliższych jest nieakceptowalne. Co najbardziej smutne, nie jest literacką kreacją, tacy ludzie egzystują wśród nas.
Rob Fleming to postać której nie polubiłem od pierwszej do ostatniej stronnicy. Mimo jego uwielbienia dla muzyki, jego oczekiwania wobec do świata, stosunek do najbliższych jest nieakceptowalne. Co najbardziej smutne, nie jest literacką kreacją, tacy ludzie egzystują wśród nas.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to