Wypychacz zwierząt

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,81 (704 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
22
9
65
8
115
7
244
6
140
5
83
4
10
3
20
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375740202
liczba stron
472
język
polski

Spokojnie, to tylko fikcja... Czyżby? A więc wierzysz w to, co widzisz... Strzeż się! Bo znane i bezpieczne bywa podstępne. Zbłądzić możesz, podążając jedną z dróg, gdy wiele innych w zasięgu wzroku. Przyszłość jawi się milionem możliwości, ale to teraźniejszość Cię zaskoczy. Przesuń kamień, a runie imperium. A więc ufasz rozumowi… Najwyraźniej pracownię wypychacza zwierząt odwiedzić musisz,...

Spokojnie, to tylko fikcja... Czyżby?

A więc wierzysz w to, co widzisz... Strzeż się! Bo znane i bezpieczne bywa podstępne. Zbłądzić możesz, podążając jedną z dróg, gdy wiele innych w zasięgu wzroku. Przyszłość jawi się milionem możliwości, ale to teraźniejszość Cię zaskoczy. Przesuń kamień, a runie imperium.

A więc ufasz rozumowi… Najwyraźniej pracownię wypychacza zwierząt odwiedzić musisz, na pokład U-boota wsiąść, przeżyć pocałunek Loisetty, przetrwać syberyjską zamieć, posłuchać pożegnalnego blues'a albo specjałów kuchni Wschodu skosztować. Zaprasza autor „Księgi Jesiennych Demonów”. Oto kolejna – pełna niesamowitości, wyrazistych bohaterów i mrocznej tajemnicy – antologia jego opowiadań. A liczba ich... 13.

Spis treści:
- Hobby ciotki Konstancji,
- Zegarmistrz i łowca motyli,
- Nagroda,
- Buran wieje z tamtej strony,
- Obrona konieczna,
- Pocałunek Loisetty,
- Specjały kuchni Wschodu,
- Farewell Blues,
- Weneckie zapusty,
- Wypychacz zwierząt,
- Weekend w Spestreku,
- Trzeci Mikołaj,
- Wilcza zamieć,
- Posłowie

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1670
Krzysztof Baliński | 2012-02-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 lutego 2012

Buran wieje z tamtej strony, [w: ] J. Grzędowicz, Wypychacz zwierząt




O czym jest to opowiadanie? Bardzo dobre pytanie, odpowiedź jest jedna o błędzie w historii. Tu na przykładzie tylko historii Rosji, zdaniem Grzędowicza, mamy, że zaistnienie w historii takich szajbusów jak Lenin, Stalin i im podobnych porąbańców jest tak absurdalne, że po prostu tu jakiś chochlik zaszalał i narobił w historii XX wieku niezłego bałaganu. A więc, wedle tej koncepcji, istnienie faszyzmu i komunizmu, to po prostu error, takie rzeczy niestety się zdarzają, choć nie powinny.

Właściwie to opowiadanko mogłoby mieć forme dramatu teatralnego, bo praktycznie jest ograniczone do dialogu dwóch osób, rówieśników Andrieja Stiepanowicza i Iwana Iwanowicza, ok 30 latków, łączy ich jedno urodzili się w tym samym mieście, tyle, że dla jednego to jest Sankt Petersburg, a dla drugiego Leningrad, i na koniec mamy strzelankę i trochę krwi się polało.

Mamy rok 1973 zimą, gdzieś na Syberii, pewien gość, Andriej Stiepanowicz będący na wakacjach, że też nie ma lepszych miejsc na świecie, niż spędzanie wakacji na Syberii w środku zimy?, ale mniejsza z tym, jakoś wątek musiał autor sklecić, wyjechawszy, na rekonesans gąsienicowym wozem spotyka dziwnego gościa. Delikwent wygląda mało ciekawie, jest wyczerpany fizycznie, wygłodzony, strasznie brudny, ubrany w więzienne łachy, wychudzony, będący na pograniczu śmierci głodowej. Przedmioty jakie ma przy sobie też są dziwne, niespotykane, nawet ruble są zupełnie inne. Ubranie jak na warunki syberyjskiej zimy, bardzo skromne, za ciepłe na lato, a na zimę strach pomyśleć brrrrr. Andriej Stiepanowicz jest dobrym człowiekiem przygarnia nieznajomego.

Zabiera go do swojego mieszkania, pozwala mu się wykąpać, najeść, posiedzieć w przyjemnym ciepełku. Po prostu ratuje mu życie, tak to trzeba określić.

Potem panowie rozmawiają ze sobą, i tu zaczyna się niezła jazda! Obydwoje porozumiewają się tym samym językiem rosyjskim, a nie potrafią się dogadać. Iwan Iwanowicz, tak nazywa się nieznajomy, opowiada mu jak tu się znalazł, mówi, że jest zbiegłym zekiem, czyli więźniem łagru, i go tam ścigają. Andriej Stiepanowicz go nie rozumie, jakie wiezienia, jaki Gułag, jakie łagry, jakie transporty z więźniami, toż to jakaś aberracja normalnie? Opowiada mu o swoim kraju, który nazywa się Republika Rosyjska. Żadnej rewolucji nie było kraj jest demokratyczny, w miarę bogaty, rozwija się normalnie. A te miejsca to pustkowie, okoliczne miasta nazywają się zupełnie inaczej. W sąsiednim miasteczku, jest tylko 2 policjantów. Natomiast nie ma dookoła całej armii i milicji i różnych dziwnych służb specjalnych, niezbędnych do funkcjonowania państwa policyjnego. Andriej Stiepanowicz jest normalnym człowiekiem, w miarę dobrze sytuowanym mieszkańcem Moskwy, a więc niczym się nie różni od przeciętnego współczesnego mieszkańca stolicy tego kraju, który z kolei się specjalnie nie różni od mieszkańca Nowego Yorku czy Londynu.

Ci dwaj panowie rozmawiają ze sobą i zastanawiają się, który z nich zwariował? Już nawet Andriej Stiepanowicz zaczął wątpić, czy go ktoś przypadkiem w konia nie robi, czy naprawdę Iwan Iwanowicz nie mówi prawdy a jego z jakiś powodów zamknęli w złotej klatce.

W pewnym momencie zapalili telewizor, widzą badziewiane reklamy, akurat padło na reklamę herbaty, którą piją. Iwan Iwanowicz pyta się po cholerę oni to reklamują? Opowiada, że jakby taką herbatę rzucili w Moskwie, to migiem by się rozeszła. A Andriej Stiepanowicz mówi, że reklamują, żeby sprzedaż wzrosła. Rozmawiają zupełnie innym językiem, zatrzymując się co chwila, bo nie rozumieją podstawowych pojęć. Jeden drugiemu wszystko musi wyjaśniać jak 5 latkowi.

Bardzo ciekawy jest sen Andrieja Stiepanowicza, trafił, do "czerwonej" Moskwy, porównuje to z tym światem, który zna, i jest w szoku, ta Moskwa wygląda zupełnie inaczej, ludzie żyją w strachu, wszędzie widzi czerwone flagi, portrety wodzów rewolucji, hasła, nawet to miasto pachnie inaczej.

W końcu sprawa się wydała, obydwoje razem doszli do konkluzji, że żaden z nich nie zwariował, po prostu nie wiedzieć jakim czortem Iwan Iwanowicz trafił do innego wymiaru. W jednym mamy nasz świat, gdzie Rosja to Związek Radziecki z komunizmem, i innymi atrakcjami inżynierii społecznej jakie zafundowali rodakom towarzysze partyjni w imię "jedynie słusznej idei", a w drugim wymiarze mamy Republikę Rosyjską, normalny, demokratyczny, w miarę bogaty kraj.

Wszystkie, opisane w tym opowiadaniu, wydarzenia trwają kilka dni, przez ten czas wieje buran, wiatr i śnieżyca, dzięki czemu wszystko dookoła zamarło, łączność ze światem diabli wzięło. Ta okoliczność nie pozwoliła rozmówcom zweryfikować też w jakim są wymiarze. To niesamowite, jak szybko można zwątpić kim się jest w ogóle. W pewnym momencie wiatr przycichł, wiec postanowili sprawdzić jak się sprawy mają. Przekonali się co do prawdziwości konkluzji, że znajdują się w tym lepszym, alternatywnym świecie. Szybko trafili na pościg, bo kilku czerwonoarmistów, też się przedostało przez barierę między wymiarami, a więc pojawił się problem do rozwikłania. Jak ta impreza się skończy?

Zrecenzowałem to opowiadanie, ponieważ w moim przekonaniu jest najlepsze z całego tomu opowiadań Grzędowicza. Warto zajrzeć do tej książki i poczytać, kawałek całkiem przyzwoitej fantastyki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Machiavelli dla mam

Tytuł książki i opis z tyłu na okładce sugerują, że będzie to kolejny poradnik poświęcony rodzicielstwu. Okazuje się jednak, iż nie jest to do końca p...

zgłoś błąd zgłoś błąd