Prowincja pełna złudzeń

Cykl: Prowincja pełna... (tom 8)
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
7,01 (71 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
8
8
6
7
27
6
17
5
5
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377793244
liczba stron
256
język
polski
dodała
Ag2S

Życie pełne złudzeń. Może właśnie po to czasami załamuje się w nim światło, byśmy na ekranie naszych marzeń zobaczyli tęczę? Złudzenia bywają czasem siłą. Na tym polega niezwykłość tego świata, że w tym, co z pozoru błahe, efemeryczne i nietrwałe, znajdujemy na koniec oparcie dla następnych dni. Bohaterka kolejnego tomu powieści Katarzyny Enerlich już wie, że ma prawo do szczęścia, jak każdy z...

Życie pełne złudzeń. Może właśnie po to czasami załamuje się w nim światło, byśmy na ekranie naszych marzeń zobaczyli tęczę?
Złudzenia bywają czasem siłą. Na tym polega niezwykłość tego świata, że w tym, co z pozoru błahe, efemeryczne i nietrwałe, znajdujemy na koniec oparcie dla następnych dni. Bohaterka kolejnego tomu powieści Katarzyny Enerlich już wie, że ma prawo do szczęścia, jak każdy z nas. Postanawia tym razem o to szczęście walczyć sama; nie zdając się już na łaskawe sploty wydarzeń.
Wypełniona bolesnymi doświadczeniami, przekonuje się, że to, co przeżyła, jest w rezultacie jej siłą. Dzięki temu potrafi więcej rozumieć i więcej widzieć – bo po to właśnie w naszym życiu istnieją życiowe zakręty. Sztuka jogi, którą od lat uprawia, sprawia, że otwiera się na nowe życie i nowe myślenie. Horyzonty jej odczuwania poszerzają się, dzięki czemu zaczyna żyć coraz piękniej.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/

źródło okładki: http://prowincjapelnamarzen.blog.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 855
Kaś | 2015-11-20
Przeczytana: 08 listopada 2015

Gdy jakiś czas temu niemal hurtem poznawałam prowincjonalny cykl, co i rusz serwowałam Wam pełne zachwytów opowieści. Chwaliłam niesamowity klimat, pochłaniające czytelnika wydarzenia i talent autorki do splatania ze sobą zasłyszanych opowieści. Zachwycałam się tym, że powieść trafia do mnie jak żadna inna, wnosi do życia nieco magii i prostoty, za którą wielu z nas tak tęskni. Była niesamowitą inspiracją i dawała nadzieję. Dlaczego o tym wszystkim mówię? Powody są dwa. Z jednej strony premierze Prowincji pełnej złudzeń towarzyszyły głosy, że jest to już ostatni tom cyklu, a więc jego zamknięcie; z drugiej zaś – tym razem ciężko mi było odnaleźć w książce wszystkie te aspekty na takim poziomie, jak wcześniej. Ale o tym za chwilę.

Po finale siódmego tomu Ludmiła odcina przeszłość grubą kreską – choć sprawia jej to ból, całkowicie zamyka poprzedni rozdział i poświęca się własnym sprawom; nie chce kolejny raz brać na barki odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Jednak los bywa przewrotny… Za sprawą spotkanego przypadkowo mężczyzny bohaterka będzie zmuszona wrócić do tego, przed czym tak uciekała. Jak się okazuje, sprawy zdążyły niesamowicie się skomplikować…

W tym tomie Ludmiła staje się postacią naprawdę trudną w obyciu. Mimo wieku i życiowego doświadczenia popełnia wciąż te same błędy i zupełnie nie stosuje się do filozofii, której wyznawanie deklaruje. Każdy dzień to dla niej walka z własnymi myślami i przekonaniami; walka, której czytelnik staje się bezpośrednim uczestnikiem. Dobrze jest widzieć bohaterów nieidealnych, którzy popełniają błędy; dobrze też, że ktoś pokazuje, jak trudna jest dla człowieka droga uważności i wyciszenia – nie zmieniamy się od razu, „na pstryk”, musimy włożyć w to bardzo dużo pracy. Z drugiej strony jednak naprawdę ciężko momentami patrzy się na zmienność Ludmiły i jej zacietrzewienie. Długo mi to nie przeszkadzało, jednak przy tej książce naprawdę czułam dyskomfort.

Kolejną sprawą jest sama fabuła. Wydarzenia rozłożone są nierównomiernie – doświadczenia negatywne i godzenie się z nimi zajmuje nieproporcjonalnie więcej czasu i miejsca w stosunku do samego rozwiązania. Miło by było poczytać co nieco o ludzkim szczęściu i drodze do życiowej harmonii, tymczasem autorka po prostu przemyka po wieńczącym książkę happy endzie. Gdyby to rzeczywiście miało być zakończenie ośmiotomowej serii – zostało potraktowane troszkę po macoszemu; z kolei jeśli pojawi się kolejny tom, możemy być pewni, że ten spokój i tak zostanie zburzony. W obu przypadkach warto by pokusić się o szerszy opis, tymczasem wszystko dzieje się gładko i w mgnieniu oka – naprawdę szkoda, bo obraz szczęścia mógłby wnieść do książki równie wiele, jak ciągle pojawiające się trudności.

W tej części nie do końca spodobały mi się również wstawki dodatkowe. W cyklu prowincjonalnym tak już jest, że autorka często wplata w treść książki jakąś zmodyfikowaną opowieść – w tym przypadku jest to historia rzeźbiarza Arthura Schulwitza (oczywiście odpowiednio skrócona i zmodyfikowana). Do tej pory takie dodatki raz mi się podobały, raz nie i tym razem trafiło na ten słabszy moment – w opowieść włączone są całe rozdziały z historią artysty i choć mają jako taki związek z fabułą, mnie akurat chwilami nudziły. W tym przypadku jednak jest to odczucie całkowicie subiektywne, bo na pewno wielu osobom opowieść przypadnie do gustu.

Na szczęście niezmienne pozostało jedno - charakterystyczny, prowincjonalny klimat. Pachnące jedzeniem przepisy i opisy przyrządzania potraw, promocja zdrowego stylu życia, bycie bliżej natury i hołdowanie wewnętrznemu spokojowi. Dla tych aspektów powiem: było warto.

Jak widzicie kilka czynników złożyło się na to, że ta książka nie będzie moim ulubionym tomem prowincjonalnego cyklu. Wiele wcześniejszych mnie zachwyciło i zmusiło do refleksji, przy tej jednak albo przewracałam oczami, albo ją odkładałam na jakiś czas, albo zwyczajnie się nudziłam. Może to kwestia gustu, może kilku aspektów pechowo zebranych razem. Na szczęście cała opowieść ma tyle plusów, że serię z pewnością będę wspominać z wielkim sentymentem i jeszcze nie raz do niej wrócę.

------------------------------------------
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2015/11/katarzyna-enerlich-prowincja-pena-zudzen.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gorzej być nie może

Czy kobietę rzeczywiście można traktować jako wielofunkcyjnego i niezawodnego robota? W sumie niektóre ambitnego kobiety mogą być za takie uważane. Bo...

zgłoś błąd zgłoś błąd