ABSALOMIE, ABSALOMIE...

Tłumaczenie: Zofia Kierszys
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,71 (441 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
70
9
99
8
92
7
88
6
39
5
33
4
5
3
9
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
ABSALOM, ABSALOM!
data wydania
liczba stron
432
słowa kluczowe
Faulkner
kategoria
klasyka
język
polski

Absalomie, Absalomie... to dzieło uważane przez krytyków za największe osiągnięcie w twórczości Faulknera. Ze względu na charakter narracji jest to nie tyle powieść, co opowieść o życiu Tomasza Sutpena, przedstawiona przez kilka osób, których relacja rozpoczyna się w 40 lat po jego śmierci. Z poszczególnych opowieści wyłaniają się osobowości i światopoglądy narratorów. Żaden z nich nie zna...

Absalomie, Absalomie... to dzieło uważane przez krytyków za największe osiągnięcie w twórczości Faulknera. Ze względu na charakter narracji jest to nie tyle powieść, co opowieść o życiu Tomasza Sutpena, przedstawiona przez kilka osób, których relacja rozpoczyna się w 40 lat po jego śmierci. Z poszczególnych opowieści wyłaniają się osobowości i światopoglądy narratorów. Żaden z nich nie zna całej prawdy o Sutpenie. Każdy albo odkrywa nowe fakty, albo też interpretuje na nowo prawdy podane już przez innego narratora. W ten sposób autor otwiera przed czytelnikiem nowe perspektywy widzenia dziejów Tomasza Sutpena, ale też komplikuje sytuację...

 

źródło opisu: ANTYKWARIATNWS.PL

źródło okładki: ANTYKWARIATNWS.PL

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2301)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2597
VenusInFur | 2015-07-14

„Fortuna kołem się toczy”

W powieściach Faulknera – nowatorskich i na ogół niezwykle skomplikowanych – zagadki ludzkiej psychiki odsłaniane są za pomocą kunsztownych technik narracyjnych charakterystycznych dla prozy XX wieku. W „Absalomie, Absalomie” autor wykorzystał w perfekcyjny sposób rozległe możliwości, jakie otwiera technika wielu punktów widzenia powiązana z formą monologu wewnętrznego i symultanizmem. Podobnie jak inne utwory pisarza, tak i ta wykracza poza tradycyjny model epiki. Granice udzielonej czytelnikowi wiedzy wyznacza pamięć poszczególnych postaci, które stają się kolejnymi narratorami, stopniowo wzbogacającymi historię rodu Sutpenów.

Pokazane przez Faulknera amerykańskie Południe – zacofane gospodarczo, zrujnowane przegraną wojną, rządzące się specyficznymi prawami, utrzymujące przesądy rasowe – wydaje się światem pełnym okrucieństwa, a jego serce stanowi fikcyjne hrabstwo ze stolicą w Jefferson, gdzie autor osadza akcję „Absalomie…”. Jakkolwiek akcja utworu...

książek: 400
czytający | 2018-10-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 października 2018

Opuściłem mauzoleum wygasłego rodu z przekonaniem, że gorączkowy sen którego byłem świadkiem, wcale nie doprowadził do wyrównania moralnych rachunków. Będąc obecnym podczas ekshumowania wspomnień, nadal nie mogę uwierzyć w wielkość epitafium wyrytego przez Williama Faulknera. Tych kilka grobów z krzyczącymi napisami nie pomaga mi zapomnieć o fundamentalnym pytaniu zadanym bohaterom "Absalomie, Absalomie...". Dlaczego żyli? Dlaczego toczyli życie odłączone od wszelkiej rzeczywistości? W jakim celu stali się kłębem wątpliwości? Wyzwoleni z wszelkiej cielesności przebywali w ciemnym labiryncie, przeplatanym dumą i nienawiścią. W skazanym na zagładę domu oddychali chorą ambicją i miłością. Tak... tam jeszcze było miejsce dla miłości. Dla uczucia złego od samych podstaw, wyklętego przez prawo, kazirodczego od początku swego istnienia.

Bardzo ciężko jest mi zrozumieć Południe. To zmartwiałe od dusznego powietrza i przesycone zatęchłą od starości nienawiścią. A jednak ciągnie mnie tam,...

książek: 906
Wioletta | 2016-02-12
Przeczytana: 12 lutego 2016

Zarzucam sobie, że czasami, a nawet w pierwszej połowie często oddalałam się myślami od treści, bywałam nieobecna. Nie wiem czy to do końca moja wina, ale niech będzie, że moja, czy też winą jest ogromne zagęszczenie słów w bardzo obszernej opowieści. Z jednej więc strony uważam, że jest to dzieło wielkie, z niezwykłą historią, z drugiej zaś nie do końca udźwignęłam jej ciężar.
W gęstwinie słów (zapewne 99% to zdania wielokrotnie złożone) czasami brakowało mi oddechu, chwili wytchnienia, aczkolwiek język autora jest piękny.
Bracia, ojciec - Thomas Sutpen, Negry - więc rasizm, wojna, jest i siostra, i ciotka i wiele więcej postaci, których czasami nie rozpoznawałam. Jest dramat. Jest zmienność narratorów, czasów.
Jakże mylne było moje rozumowanie zachowań, przetarłam oczy dopiero pod koniec książki, chociaż to autor taką mnogość interpretacji nawarstwiał. Henry jest tu jak syn biblijnego Davida i cała ta historia Thomasa przypomina biblijną opowieść. Dlaczego doszło do dramatu?...

książek: 842
Katarzyna Bartnicka | 2016-03-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Klasyka
Przeczytana: 08 marca 2016

Zaprawdę niezwykła to powieść. Nie tylko z powodu zawikłanej fabuły, ale przez specyficzną narrację sprawia, że zostajemy wciągnięci się w jakąś przerażającą, mroczną tajemnicę. I chociaż jeszcze nic nie jest powiedziane, to przez to w jaki sposób jest ta historia opowiadana czujemy, że niechybnie to wszystko zmierza do klęski.
Z początku ta powieść sprawia wrażenie rozproszonej, napisana niebywale pokrętnymi zdaniami, które zamiast wyjaśniać wprowadzają czytelnika w głąb labiryntu. Aż wreszcie, powoli, powoli opowieść ta zaczyna stawać się spójną, jednolitą historią. A wszystko zaczęło się, bo pewien jedenasto lub dwunastoletni chłopiec został odprawiony od drzwi frontowych i poczuł co to jest duma, i to wydarzenie sprawiło, że już nikt nigdy więcej nie odważy się popełnić na nim upokorzenia.

książek: 566
Kamil | 2015-02-05

Południowa część Stanów Zjednoczony jak każde inne miejsce na świecie rządziła się swoimi prawami.
Specyficzne zachowania, tradycje, historia. William Faulkner pokazuje czytelnikowi obraz społeczeństwa
z drugiej połowy XIX wieku. Murzyn to był murzyn, muł to porządne zwierzę gospodarskie, a na obcych
patrzono nieufnie.

Otwierając pierwszą stronę wchodzimy do szklanej kuli, która na autopilocie zabiera nas w podróż.
Nie mamy kompletnie żadnej kontroli nad trasą ani tempem podróży. Możemy tylko obserwować krajobraz
i wydarzenia. Przystajemy kilka chwil nad górami na które wspina się jakiś dzielny alpinista by w mgnieniu oka znaleźć się nad wodą i spokojnie dryfować po błękitnej tafli, przemierzać dziką dżungle, widzieć jak upadają imperia i zmienią się epoki. Pozornie wszystkiemu brakuje ładu i czytając nie można oprzeć się wrażeniu, że układamy puzzle tyle tylko, że bez rysunku-wzoru. To może sprawić wiele trudu, ale nagroda jaką jest satysfakcja i ciekawość pcha nas do...

książek: 555
AleksandraB | 2012-07-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 01 lipca 2012

Zazwyczaj uciekam przed wyrażaniem opinii na temat powieści Faulknera, dając jedynie przy pomocy gwiazdek wyraz mojego zachwytu twórczością tego autora.



No bo co mam napisać, po ukończeniu ostatniej z jego najważniejszych powieści (wcześniej: Wściekłość i Wrzask, Światłość w Sierpniu, Kiedy Umieram)? Że Faulkner to dla mnie niedościgniony geniusz? Że to pisarz, którego styl jest tak dostrojony do mojego umysłu, że właściwie trudno mi obcowanie z nim nazwać czytaniem, bo "chłonięcie" wydaje się trafniejsze? Że właśnie zaczęłam się bać, że w wieku 21 lat w swoich literackich poszukiwaniach dotarłam do momentu, po którym nie znajdę już niczego, co wywołałoby podobne emocje?



Pozostanę przy tych dziesięciu gwiazdkach i na tym zakończę. Bo doprawdy, nie wiem co mogłabym napisać o dziele tak kompletnym i niepowtarzalnym.

książek: 1154
beznika | 2011-05-02
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 maja 2011

Zabiera czytelnika w podróż niełatwą, nie pozwalającą ma odwrót, zanim nie zobaczy on i nie dozna w pełni klimatu amerykańskiego Południa i nie zajrzy w głąb skomplikowanych ludzkich dusz, których dokładna analiza jest niejednoznaczna mimo oglądania ich oczami wielu świadków.
Wymaga całkowitego skupienia. Intryguje misternie skonstruowaną fabułą i zawiłą narracją. Utrzymuje czytelnika w ciągłym napięciu emocjonalnym i w nieustannej dyspozycji intelektualnej.
Polecam wszystkim, którzy łatwo, lekko i przyjemnie wolą zamienić na trudniejsze wyzwanie i znacznie zwielokrotniony, pozytywny efekt.

książek: 1471
PABLOPAN | 2012-02-16
Na półkach: Przeczytane

Książka nie należy do "łatwych" - ale historia, którą opowiada jest nietuzinkowa i szalenie zawiła w swej prostocie. Czytałem w oryginale, więc dodatkowo walczyłem z językiem stosowanym przez autora, a nie był to współczesny angielski. Polecam.

książek: 400
Marek Krzystek | 2017-03-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 27 marca 2017

Las słów, ba gęstwina wyrażeń, odczuć, porównań, przemyśleń, dobitności, aluzji, spojrzeń, spostrzeżeń, półsłówek, domysłów, i w tę dziką, niemożliwą do przebrnięcia plątaninę autor wpycha niczego nieświadomego czytelnika, stoi za nim i z jakąś bezwzględną determinacją, sadystyczną bezwzględnością, jakąś fanatyczną zaciętością bije po odsłoniętych na razy, niewinnych, niczego się nie spodziewających zmysłach, po to tylko, by czytelnik w tej dżungli wtopił się w podły czas, gdy dumne niewolnicze południe zbuntowało się i wzięło za bary z pazernym, niepohamowanym, triumfalnym jankeskim kapitalizmem. I gdy czytelnik jako tako rozewrze ten gąszcz słów, ukazuje mu się ten cały fatalistyczny, całkowicie niezrozumiały i dziwaczny dla nas, dla każdego, pusty bastion niewolnictwa, jakaś jakby z odległej zamierzchłej epoki wyspa pełna pogmatwanych zasad kierujących życiem a często śmiercią. Ta wyspa, ta ich wyspa, dla mieszkańców jest ucieleśnieniem najwyższych ideałów, którym bez sprzeciwu...

książek: 0
| 2014-08-30
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 30 sierpnia 2014

Pierwsze 150 stron czytałam baaaardzo wolno, już chciałam odłożyć tę książkę i dać sobie z nią spokój ale czytałam dalej i nie żałuję.
Opowieścią o Sutpenie, jego rodzinie oraz społeczeństwie południowych stanów USA jestem zachwycona.
Właściwie już sam tytuł oryginału "Absalom, Absalom" może czytelnika naprowadzić na treść książki. Może nie ma - jak w biblijnej historii- gwałtu, ale jest zabójstwo przyrodniego brata i.... nie będę zdradzać szczegółów, przeczytajcie sami.

zobacz kolejne z 2291 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nieprzeczytywalne

Kiedy krytycy zarzucali Joyce’owi, że „Finneganów tren” nie nadaje się do czytania, Samuel Beckett wyjaśnił im: „Ta książka nie służy do czytania – jest po to, by na nią patrzeć i słuchać jej". Dziś o książkach, których nie sposób przeczytać.


więcej
Epickość po amerykańsku

Czym jest wielka amerykańska powieść? Dość regularnie określa się tak wielkie (niekoniecznie grube) klasyki zza oceanu. Od czasu do czasu zostaje nią okrzyknięta nowo wydana w Stanach powieść. Tylko co to oznacza? Co mieści się w tej nazwie?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd