
Wściekłość i wrzask

388 str. 6 godz. 28 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Cykl:
- Wina i odkupienie (tom 2)
- Seria:
- Kolekcja Arcydzieł Literatury Światowej [W.A.B.]
- Tytuł oryginału:
- The Sound and the Fury
- Data wydania:
- 2020-02-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 1971-01-01
- Data 1. wydania:
- 1964-08-26
- Liczba stron:
- 388
- Czas czytania
- 6 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- Tłumacz:
- Anna Przedpełska-Trzeciakowska
- Inne
Pokazując stopniowy rozpad arystokratycznej rodziny Compsonów poprzez cztery różne style narracji, Wściekłość i wrzask prześwietla intensywne, pełne pasji relacje, w których jest jedynie egocentryzm. Autor ukazuje obraz jednych z najbardziej zapadających w pamięć postaci w literaturze amerykańskiej: pięknej i zbuntowanej Caddy, upośledzonego Benjy’ego, nawiedzonego i neurotycznego Quentina, brutalnie cynicznego Jazona oraz ich czarnoskórej służącej Dilsey. To powieść, w której centrum jest brak miłości, a bohaterowie zmagają się z rozpadem rodziny i utratą własnej reputacji.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wściekłość i wrzask w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wściekłość i wrzask
Poznaj innych czytelników
5192 użytkowników ma tytuł Wściekłość i wrzask na półkach głównych- Chcę przeczytać 3 804
- Przeczytane 1 355
- Teraz czytam 33
- Posiadam 239
- Ulubione 75
- Literatura amerykańska 46
- Chcę w prezencie 41
- Klasyka 30
- Literatura piękna 18
- Nobliści 17














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wściekłość i wrzask
Jak jest z wieloma pisarzami, którzy się "odleżeli", tak samo przy Faulknerze zaskoczyło mnie to jak wybitnym jest pisarzem. To nie ulega żadnym wątpliwością dla mnie, to literatura piękna najwyższej próby, taka jakiej szukam: bardzo gęsta, wymagająca, męcząca nawet, a przy tym, a nie mimo to, wciągająca. Fascynująca językowo, interesująca moralnie i po prostu ciekawa, jako książka do czytania. Od razu zaznaczam, że jestem fanką starych tłumaczeń Faulknera z serii "NIKE", bo te nowe, choć na pewno przejrzane, porządnie przemyślane wydają mi się sterylne, czyste, wymyślne nawet. Mam świadomość problemów starych przekładów (również dzięki lekturze "Trzech tłumaczek" Umińskiego),ale po prostu bardziej pasują według mnie do prozy Faulknera, do deliryczności tego pisania.
To powiedziawszy: "Wściekłość i wrzask" to koszmarna i koszmarnie dobra powieść. Kiedy już połapiemy się kto jest kim (a fajnie jest odkrywać to bez pomocy internetu),to przyjemność (i nieprzyjemność, bo taka jest ta książka, pełna paradoksów) czytania jeszcze wzrasta. Poznajemy losy upadłej, upadającej rodziny południowych posiadaczy, którzy z dawnej "wielkości" posiadają tylko "dumę" i jest ona jedną z przyczyn ich upadku. No nie powiem na temat Faulknera pewnie nic co nie zostało powiedziane: drażniąca, fascynująca, wymagająca, piękna proza która mimo upływu lat nie traci na znaczeniu.
Jak jest z wieloma pisarzami, którzy się "odleżeli", tak samo przy Faulknerze zaskoczyło mnie to jak wybitnym jest pisarzem. To nie ulega żadnym wątpliwością dla mnie, to literatura piękna najwyższej próby, taka jakiej szukam: bardzo gęsta, wymagająca, męcząca nawet, a przy tym, a nie mimo to, wciągająca. Fascynująca językowo, interesująca moralnie i po prostu ciekawa, jako...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie potrafię ocenić, lecz było to coś niesamowitego.
Nie potrafię ocenić, lecz było to coś niesamowitego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor robi wszystko, by zwodzić Czytelnika – jest to robione tak perfidnie, tak uporczywie, że aż nieznośnie, wręcz przemocowo. Jeszcze nigdy nie miałem tak, by do dwustu pięćdziesiątej stronicy nie wiedzieć, o czym czytam. Do teraz.
Faulkner pstrzy swoją powieść taką ilością czytelniczych pułapek, że wypacza sens obcowania z literaturą. Przeplata istotnie fabularne wątki banalnymi dłużyznami, raz po raz wynurza nas ze strumienia świadomości przez niezrozumiałe retrospekcje, miejscami odrzuca interpunkcję. Wszystko to może się jeszcze obronić skrajnie nowatorskim konceptem książki, narracyjnym novum. Ale już dobór imion postaci w taki sposób, by Czytelnik nie rozeznał się, kto jest kim, świadczy o perfidii. Uwaga: Autor jednym mianem określa bohaterów różnych czasów i płci! Tak samo zapuszczenie Czytelnika w meandry stu stron niezrozumiałych rojeń Benjego, którego biogram na końcu – oddający istotność dla fabuły – zajmuje... stronę tekstu, dowodzi, nazwijmy to, zgrywnego zamiaru Twórcy.
Faulkner, zapewne świadomy ludzkiego pędu do prawidłowości, dążenia do łatania luk w rozumowaniu, domykania narracji, szukania sensu – jakkolwiek to nazwiemy – zwyczajnie wodzi Czytelnika za nos. Tyle że skoro lektura staje się udręką, bo dla mnie tym właśnie była, poczytać to należy za porażkę Pisarza. I nawet późniejsze i łaskawe zdradzenie mi sensu fabuły i zależności między postaciami (na ostatnich stronicach książki) nic tutaj nie rekompensuje.
Autor robi wszystko, by zwodzić Czytelnika – jest to robione tak perfidnie, tak uporczywie, że aż nieznośnie, wręcz przemocowo. Jeszcze nigdy nie miałem tak, by do dwustu pięćdziesiątej stronicy nie wiedzieć, o czym czytam. Do teraz.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFaulkner pstrzy swoją powieść taką ilością czytelniczych pułapek, że wypacza sens obcowania z literaturą. Przeplata istotnie fabularne wątki...
Gdyby ktoś jeszcze w połowie mojej lektury zapytał mnie, o czym jest ta książka, miałbym poważne problemy, żeby coś sensownego mu odpowiedzieć. Rozumiem, że Faulkner zastosował strumień świadomości jako formę narracji, lecz ja czasami miałem wrażenie, że czytam bełkot bez ładu i składu, zwłaszcza części pozbawione interpunkcji. Dlaczego nie przerwałem czytania? Nie wiem. Czytanie tej książki było jak jedzenie orzeszków, nie mogłem przerwać i dobrze zrobiłem. Powieść okazała się wyśmienita! Rozkład/destrukcja rodziny została pokazana wyśmienicie.
Gdyby ktoś jeszcze w połowie mojej lektury zapytał mnie, o czym jest ta książka, miałbym poważne problemy, żeby coś sensownego mu odpowiedzieć. Rozumiem, że Faulkner zastosował strumień świadomości jako formę narracji, lecz ja czasami miałem wrażenie, że czytam bełkot bez ładu i składu, zwłaszcza części pozbawione interpunkcji. Dlaczego nie przerwałem czytania? Nie wiem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWilliam Faulkner w powieści „Wściekłość i wrzask”, przekroczył granice nie tylko literackiej formy, ale i psychicznej wytrzymałości czytelnika. To powieść, która nie tyle opowiada historię, co rozbija ją na części pierwsze, na atomy percepcji, i każe odbiorcy poskładać je od nowa – jeśli tylko starczy mu odwagi. W świecie literatury XX wieku to dzieło osobne, radykalne, w swej konstrukcji niemal bezkompromisowe, a jednocześnie olśniewające w głębi psychologicznej i moralnej. To książka, która wywraca wszystko do góry nogami, ale nie po to, by zburzyć – lecz by przebudować.
Faulkner, z całą bezwzględnością i liryzmem, konstruuje portret rozpadającej się rodziny Compsonów – starego rodu Południa, który przeżarty od środka przez własne namiętności, obsesje i niespełnienia, staje się symbolem upadku wartości, tradycji i tożsamości. A jednak Faulkner nie opowiada tej historii w sposób linearny, ani nawet klasycznie psychologiczny – sięga po technikę strumienia świadomości, po fragmentaryczność i polifoniczność narracji, co sprawia, że lektura tej powieści staje się doświadczeniem – czasem bolesnym, czasem hipnotyzującym, ale nigdy obojętnym.
Najbardziej radykalna i zarazem poruszająca część książki to pierwsza część – opowiedziana z perspektywy Bena, upośledzonego członka rodziny. Jego świadomość, pozbawiona logicznego ciągu przyczynowo-skutkowego, funkcjonuje na zasadzie impulsów, obrazów, zapachów, skojarzeń. To język czysty i chaotyczny zarazem, jak sen bez snu, przefiltrowany przez umysł pozbawiony zdolności analizy, a jednocześnie niepokojąco ludzki. Faulkner dokonuje tu literackiego eksperymentu, który nie tylko udaje się formalnie, ale przede wszystkim – emocjonalnie. Benjy nie jest narratorem w klasycznym rozumieniu, ale jego spojrzenie staje się lustrem – zdeformowanym, ale prawdziwym – w którym odbija się tragizm całej rodziny.
Druga część – głos Quentina – to jedno z najbardziej wstrząsających studiów psychiki w literaturze. Quentin to inteligent, obsesyjnie rozdarty między powinnością a pragnieniem, między tradycją Południa a jego moralnym bankructwem, między miłością do siostry Caddy a niemożnością pogodzenia się z jej seksualnością. Jego narracja to monolog wewnętrzny, pękający od napięć, erudycyjny i neurotyczny zarazem. Czas – motyw obsesyjnie obecny w jego rozdziale – nie jest tu jedynie miernikiem upływu chwil, lecz staje się symbolem niemożności zatrzymania tego, co nieuchronne. Quentin nie potrafi żyć w teraźniejszości; jego istnienie to próba zatrzymania przeszłości, która rozpada się w dłoniach jak kurz. Jego samobójstwo – zapowiedziane już na początku – nie jest klęską, lecz logiczną konsekwencją rozkładu świata, który stracił spójność.
Trzecia część – głos Jasona – to gwałtowny kontrast wobec wcześniejszych. Tu Faulkner opuszcza rejony metafizyczne, by oddać głos pragmatykowi, człowiekowi zawistnemu, cynicznemu, ale jakże potrzebnemu w tym chórze rozpaczy. Jason to typ, który mógłby dziś pracować w korporacji, z pogardą patrzeć na humanistów, i z kalkulatorem w ręku liczyć, ile emocji może sobie jeszcze pozwolić. Jego sposób mówienia – prosty, ostry, pozbawiony ornamentyki – stanowi brutalną kontrę do wcześniejszych narracji. Ale i w nim widać pęknięcie – nieco bardziej zakamuflowane, ale przez to może nawet bardziej przerażające. Jason nie czeka na zbawienie, nie wierzy w odkupienie – jego świat to świat przegranych transakcji, w których sentymenty są luksusem, na który nie może sobie pozwolić.
Ostatnia część, trzecioosobowa, niejako porządkuje cały chaos – ale tylko pozornie. Przypomina, że mimo wszystko istnieje porządek, choćby mechaniczny, zewnętrzny, niezależny od ludzkiej woli. Ale ten porządek nie przynosi ukojenia. Wręcz przeciwnie – potęguje wrażenie tragicznego determinizmu. Faulkner, snując tę końcową narrację, nie tyle zamyka historię, co zostawia ją otwartą, jak ranę, która nie przestaje krwawić.
Trudno przecenić artystyczną śmiałość Faulknera. „Wściekłość i wrzask” to powieść, która wymaga od czytelnika nie tylko cierpliwości, ale i odwagi – odwagi zanurzenia się w chaos, w bezradność języka, w ból świadomości. To nie jest książka, którą się czyta – to książka, którą się przeżywa. I choć może na początku budzić frustrację, choć wymyka się konwencjom, choć nie daje prostych odpowiedzi – z każdą kolejną stroną otwiera przestrzeń, w której literatura dotyka tego, co najbardziej ludzkie: cierpienia, miłości, wstydu, żalu, nadziei, śmierci.
Nie sposób nie docenić kunsztu językowego Faulknera. Jego zdania, choć często pozbawione interpunkcji, rozciągnięte do granic możliwości, posiadają własną muzykę, rytm, który pulsuje napięciem. Słowa w jego prozie żyją – nie jako narzędzia komunikacji, lecz jako ślady świadomości, echa wewnętrznych zmagań. Faulkner pisze nie po to, by opowiadać historię, ale by oddać stan ducha – a może raczej: stan rozkładu duszy. I czyni to z maestrią, która onieśmiela.
„Wściekłość i wrzask” to również powieść o czasie – nie tylko jako kategorii filozoficznej, ale jako źródle traumy. Czas w tej książce nie płynie, lecz zapętla się, zaciera granice między przeszłością a teraźniejszością. Każdy z narratorów tkwi w swoim własnym czasie, w swojej własnej wersji rzeczywistości. Nie ma tu jednej, obiektywnej prawdy – są tylko głosy, narracje, przeżycia. I właśnie to sprawia, że powieść Faulknera jest tak przejmująca. Bo pokazuje, że każda historia to suma subiektywnych cierpień.
Postać Caddy – choć nigdy nie mówi własnym głosem – jest sercem tej powieści. To wokół niej koncentrują się wszystkie emocje, obsesje i rozpacze pozostałych bohaterów. Caddy staje się figurą utraconej niewinności, niespełnionej miłości, zdradzonego ideału. Jej milczenie jest bardziej wymowne niż tysiące słów. W gruncie rzeczy, to ona – nieobecna, ale wszechobecna – nadaje sens całej opowieści.
Nie sposób też pominąć tytułu – zainspirowanego fragmentem „Makbeta” Szekspira: „Życie jest tylko przechodnim cieniem, nędznym aktorem, który przez godzinę się szarogęsi, a potem ginie w nicości; opowieścią idioty, pełną wściekłości i wrzasku, nieznaczącą nic.” To zdanie doskonale oddaje ducha powieści Faulknera – życie jako teatr bez sensu, pełen krzyku, chaosu i emocji, które nie prowadzą donikąd. Ale paradoksalnie – w tym bezsensie Faulkner odnajduje najgłębszą prawdę o człowieku.
Faulkner nie pisze dla mas. Jego literatura nie jest łatwa, nie daje pocieszenia. Ale za to daje coś znacznie cenniejszego – wgląd w najciemniejsze zakamarki ludzkiego wnętrza. To literatura dojrzała, bezkompromisowa, prawdziwa. „Wściekłość i wrzask” to nie tylko powieść – to doświadczenie. I choćby z tego powodu zasługuje na najwyższe uznanie.
Czytając Faulknera, czujemy, że obcujemy z czymś wielkim – nie w sensie rozgłosu, ale w sensie głęboko egzystencjalnym. To literatura, która boli, ale jednocześnie oczyszcza. Nie daje odpowiedzi, ale stawia pytania, które pozostają z czytelnikiem na długo. To właśnie dlatego – mimo swojej trudności – powieść ta wciąż przyciąga, fascynuje, inspiruje. To literatura, która żyje – nie na papierze, lecz w świadomości czytelnika. I dlatego nie przestanie być aktualna, dopóki człowiek będzie zadawał pytania o sens, o czas, o miłość, o śmierć.
Faulkner stworzył dzieło totalne – i być może najuczciwsze w całym XX wieku. Bo zamiast budować iluzję, rozbija ją w proch. I w tym pyle odnajdujemy siebie.
William Faulkner w powieści „Wściekłość i wrzask”, przekroczył granice nie tylko literackiej formy, ale i psychicznej wytrzymałości czytelnika. To powieść, która nie tyle opowiada historię, co rozbija ją na części pierwsze, na atomy percepcji, i każe odbiorcy poskładać je od nowa – jeśli tylko starczy mu odwagi. W świecie literatury XX wieku to dzieło osobne, radykalne, w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ pełną świadomością stwierdzam, że zapadłam na "fauklneryzm". A dokładniej - czasami przychodzi mi nieodparta chęć, by sięgnąć po kolejną książkę Williama Faulknera. Z góry wiem, że się nie zawiodę, że znowu skupię się na emocjonalnej stronie książki i że to będzie bezpardonowa uczta dla duszy.
"Wściekłość i wrzask" to książka, którą czyta się tak, jakby ktoś roztrzaskał zegar o ścianę, a potem kazał ci poskładać wskazówki, sprężyny i zębatki według melodii, której nie znasz. To powieść, która nie prowadzi za rękę, tylko wrzuca w nurt rzeki myśli i patrzy, czy potrafisz pływać.
Czytałam ją z uczuciem podobnym do tego, jakie ma się, słuchając snu wariata, który mówi pięknie, choć nie rozumie się ani słowa. Intuicja jednak podpowiada, że to prawda.
Faulkner nie tyle opowiada historię rodziny Compsonów, co ją dekonstruuje, szatkuje i rozdrabnia na głosy, z których każdy zgrzyta na innej częstotliwości. Benjy - niemowa z duszą rozdartą, Quentin - zbyt delikatny na świat, Jason - zgorzkniały i chłodny, istna manifestacja cynizmu Południa... i Caddy - obecna przez swoją nieobecność.
Czas w tej powieści nie jest liniowy. To rozlana, rozmyta plama; niesforny kleks na osi wszechświata. Faulkner uprawia narrację jak impresjonista malujący światło. Nie interesuje go forma, tylko migotanie emocji, wspomnień i traumy. Czytając, miałam wrażenie, że stoję na progu ruin, słuchając echa rodzinnego upadku... Coś zupełnie osobnego, dzikiego jak tytułowy wrzask, jak wściekłość.
To powieść, którą się bardziej przeżywa niż rozumie. Albo odwrotnie - kiedy już ją się zrozumie, przestaje się być pewnym, czy chciało się to wiedzieć...
Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/
Z pełną świadomością stwierdzam, że zapadłam na "fauklneryzm". A dokładniej - czasami przychodzi mi nieodparta chęć, by sięgnąć po kolejną książkę Williama Faulknera. Z góry wiem, że się nie zawiodę, że znowu skupię się na emocjonalnej stronie książki i że to będzie bezpardonowa uczta dla duszy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wściekłość i wrzask" to książka, którą czyta się tak, jakby ktoś roztrzaskał...
Chaos i chaos. Pierwsza połowa książki to kompletny babbling. Poza tym trudno się połapać w bohaterach, gdy wielu z nich ma kilka imion i wielu z nich nazywa się tak samo.
Chaos i chaos. Pierwsza połowa książki to kompletny babbling. Poza tym trudno się połapać w bohaterach, gdy wielu z nich ma kilka imion i wielu z nich nazywa się tak samo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wściekłość i wrzask" ujęła mnie swoją formą - początkowo ciężko się odnaleźć w łączeniu strumienia myśli różnych narratorów oraz dialogów. Z czasem jednak mnogość emocji i perspektyw za tym idąca, jest ekscytująca. Wydaje się, że fabuła nie jest tu kluczowa, na uznanie jednak zasługuje wgląd w postawę amerykańskiego Południa na początku XX wieku, upadek rodziny i dramat jednostki.
"Wściekłość i wrzask" ujęła mnie swoją formą - początkowo ciężko się odnaleźć w łączeniu strumienia myśli różnych narratorów oraz dialogów. Z czasem jednak mnogość emocji i perspektyw za tym idąca, jest ekscytująca. Wydaje się, że fabuła nie jest tu kluczowa, na uznanie jednak zasługuje wgląd w postawę amerykańskiego Południa na początku XX wieku, upadek rodziny i dramat...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to15/25
Ciężka do czytania, szczególnie pierwszy rozdział. Ciężko zrozumieć....
15/25
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężka do czytania, szczególnie pierwszy rozdział. Ciężko zrozumieć....
Kolejna z książek przeczytanych ze względu na listę na ten rok. I choć początek był dość "ciężkostrawny" dla mnie, to z każdą stroną czytało mi się coraz łatwiej.
Niestety lektura dość przygnębiająca. Według mnie tytuł oddaje w pełni uczucia kłębiące się na stronach tej opowieści. Dodałabym chyba jeszcze uczucie żalu, że doszło do takiej sytuacji (przynajmniej u niektórych bohaterów dramatu). To nie jest łatwa lektura, gdyż czytelnik "włączając" się w przeżywane przez bohaterów wydarzenia silnie odczuwa ich emocje.
Kolejna z książek przeczytanych ze względu na listę na ten rok. I choć początek był dość "ciężkostrawny" dla mnie, to z każdą stroną czytało mi się coraz łatwiej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety lektura dość przygnębiająca. Według mnie tytuł oddaje w pełni uczucia kłębiące się na stronach tej opowieści. Dodałabym chyba jeszcze uczucie żalu, że doszło do takiej sytuacji (przynajmniej u niektórych...