Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Studnia wstąpienia

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 2)
Wydawnictwo: Mag
7,98 (2732 ocen i 187 opinii) Zobacz oceny
10
338
9
590
8
901
7
613
6
213
5
43
4
21
3
10
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Well of Ascension
data wydania
ISBN
9788374805551
liczba stron
799
język
polski
dodała
Iorweth

Kontynuacja „Z mgły zrodzonego”. Dokonali niemożliwego, obalając niemal boską istotę, której brutalne rządy trwały tysiąc lat. Teraz Vin, wychowanka ulicy, która wyrosła na najpotężniejszą Zrodzoną z Mgły w krainie, i Elend Venture, zakochany w niej szlachetnie urodzony idealista, muszą zbudować nowe społeczeństwo na gruzach imperium. Wtedy atakują ich trzy oddzielne armie. Jedynie starożytna...

Kontynuacja „Z mgły zrodzonego”. Dokonali niemożliwego, obalając niemal boską istotę, której brutalne rządy trwały tysiąc lat. Teraz Vin, wychowanka ulicy, która wyrosła na najpotężniejszą Zrodzoną z Mgły w krainie, i Elend Venture, zakochany w niej szlachetnie urodzony idealista, muszą zbudować nowe społeczeństwo na gruzach imperium. Wtedy atakują ich trzy oddzielne armie. Jedynie starożytna legenda daje cień nadziei. Ale nawet jeśli Studnia Wstąpienia istnieje, nikt nie wie, gdzie jej szukać i jakimi mocami ona obdarza. Być może zabicie Ostatniego Imperatora nie było wcale najtrudniejsze i prawdziwym wyzwaniem okaże się przetrwanie po jego upadku.

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl

źródło okładki: http://www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 261
DonSzabla | 2015-12-07
Przeczytana: 07 grudnia 2015

Po przeczytaniu „Z mgły zrodzonego”, miałem wielką ochotę sięgnąć po kontynuację i poznać dalsze losy Vin i jej przyjaciół. Pierwszy tom z cyklu „Ostatnie imperium” zachwycił mnie świetnie wykreowanym światem, barwnymi postaciami i historią, która była równie interesująca, jak stworzony przez autora świat. Jako, że jestem wielkim fanem Brandona Sandersona, to sięgam po wszystko, co wyszło spod jego pióra i jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Właśnie dlatego pozycja, którą dzisiaj zrecenzuję, była moim czytelniczym obowiązkiem.

Na wstępie pragnę uprzedzić, że opis fabuły może zawierać szczątkowe ilości spojlerów, które zdradzają zakończenie części pierwszej. Dlatego jeśli jesteś w trakcie czytania pierwszego tomu, pomiń tę część mojej recenzji i przejdź do oceny ogólnej.

Powieść zaczyna się rok po wydarzeniach znanych z części pierwszej. Stało się. Tyran, który rządził przez ostatnie tysiąc lat, upada pokonany przez grupę uzdolnionych rebeliantów, na których czele stał Kelsier, zwany Ocalałym z Hatsin, wspomagany przez jego uczennicę Vin i ich przyjaciół. Mogłoby się wydawać, że zabicie apodyktycznego władcy rozwiąże wszystkie problemy, jakie trapiły Ostatnie Dominium przez ostatnie setki lat. Niestety, ale upadek Ostatniego Imperatora nie rozwiązał wszystkich trosk. Mało tego - przysporzył ich jeszcze więcej. Nowym władcą wyzwolonej krainy został Elend Venture - dziedzic szlachetnego rodu, który postanowił przyłączyć się do Vin i jej grupy. Największym problemem Luthadelu jest teraz oblężenie przez dwie armie. Jedną z nich kieruje ojciec Elenda, Straff Venture. Chce on zdobyć miasto i zabić swojego syna. Nad drugą, władzę sprawuje Aschweather Cett, którego interesuje bogactwo miasta. Jakby tego było mało, do mieściny tej zbliża się kolejna armia, zdecydowanie najpotężniejsza, na której czele idą potężne kolosy nieznające litości. Jedyną szansą na pokonanie tłumu jest legendarna Studnia Wstąpienia, która według legend posiada wielką moc.

„Studnia wstąpienia” rzuca nas w wir wydarzeń już na samym początku, dzięki czemu nie sposób się nudzić i czytanie pierwszych stron przychodzi nam bardzo łatwo. Podobnie jak to było w tomie pierwszym, Vin i Elend również staną przed bardzo trudnym zadaniem. Pokonanie trzech potężnych armii to nie lada wyzwanie, porównywalne do obalenia Ostatniego Imperatora. Plus dla autora za wykreowanie armii kolosów. Ciekawe urozmaicenie, które wprowadza jeszcze większe napięcie. Momentami był zastój jeżeli chodzi o akcję, ale w tym przypadku zaliczę to na korzyść. Genialne dialogi czytało się dobrze, a opisy miejsc tylko wzmacniały wyobraźnię.

Kolejną zaletą jest powrót starych znajomych i rozwinięcie wątków niektórych postaci. Bohaterowie intrygują i idealnie pasują do tej powieści. Na mnie największe wrażenie zrobiły postacie drugoplanowe. Moim ulubieńcem jest tajemniczy Sazed i OreSeur. Zawsze miałem słabość do tego typu bohaterów. Praktycznie w każdej książce tego autora znajdzie się ktoś podobny i za to mu chwała. Nadal zachwycam się nad używaniem metali do wyzwolenia nadludzkich możliwości. Dla mnie jest to genialny pomysł, który odróżnia cykl „Ostatnie Imperium” na tle nie tylko książek Sandersona, ale także innych tytułów z gatunku fantastyki. Opisy walk przy użyciu tej techniki robią wrażenie. Bywało tak, że powracałem sobie do tych momentów, żeby lepiej sobie wyobrazić potyczki.

Stworzony świat nie robi już takiego wrażenia, jak w części pierwszej, ale nadal uważam, że jest to jedne z ciekawszych uniwersów w tym gatunku.

„Studnię wstąpienia”, podobnie jak cykl „Ostatnie Imperium”, mogę polecić nie tylko fanom autora, ale także tego gatunku. Jest to bowiem jedno z ciekawszych uniwersów, jakie do tej pory poznałem. Pozostaje mi sięgnąć po kolejny tom. Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lustra Johanny

Książka nie należy do gatunków po które normalnie sięgam. Dostałam ją jednak w prezencie, więc trzeba było przeczytać (a co miała się kurzyć na półce;...

zgłoś błąd zgłoś błąd