Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kochając pana Danielsa

Wydawnictwo: Filia
8,2 (2239 ocen i 393 opinie) Zobacz oceny
10
626
9
454
8
521
7
313
6
178
5
76
4
33
3
14
2
12
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Loving Mr. Daniels
data wydania
ISBN
9788380750098
liczba stron
432
język
polski
dodała
Ag2S

To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty. Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili. Nasza historia to nie tylko opowieść o...

To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty.
Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili.
Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości. Opowiada także o rodzinie. O stracie. O byciu żywym. Jest pełna bólu ale także pełna śmiechu. To nasza historia.
Z tych wszystkich powodów nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 256
Nikiera | 2016-02-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 08 lutego 2016

,,Śmierć nie jest straszna, nie jest potępieniem.
Choć cholernie bym chciał, by zabrała najpierw mnie."

Drogi Czytelniku,
jeśli czytasz tą recenzję to znaczy, że jesteś zainteresowany przeczytaniem tej książki. Zanim jednak po nią sięgniesz zastanów się czego oczekujesz..
Masz do wyboru dwa warianty:
a-banalny romans w pięknej <3 okładce
b-historia tak głęboka i wielowarstwowa, pochłaniająca, o której jeszcze długo po skończeniu będziesz myślał, analizował, przeżywał.
Jeśli wybierasz wariant a to cóż... idź i nie denerwuj ludzi :)
Wybrałeś wyjście b ? Świetnie! Wiedz, że jestem z Ciebie dumna! i zapraszam do lektury, jednak muszę Cię ostrzec, uważaj! ,,Kochając pana Danielsa" to opowieść, która podstępem wkradnie się w Twoje serce, rozbije je na milion kawałeczków, następnie zszyje po to by zaraz rozerwać wszystko na strzępy.
Zapytasz mnie więc o czym jest ta książka...
To książka o śmierci.
To książka o stracie, w której toniesz.
To książka o przebaczania innym i sobie.
To książka o rodzinie.
To książka o braku akceptacji.
To książka o odnalezieniu własnego "ja".
To książka o aspekcie, który już od początków istnienia cywilizacji dzielił narody - religia.
To książka o końcu i początku.
To książka, która zagra na Twoich emocjach. Będziesz się śmiać i płakać, krzyczeć i milczeć.
I wreszcie to książka o miłości, o odnalezieniu swojej Julii. :)
,, Nie istnieją drugie szanse,
Tylko pierwsze, które nigdy się nie kończą"

Uwaga, sięgając po tą książkę noc masz z głowy, obiecuję Ci to :)
Cóż jeszcze mogę dodać...chyba tylko tyle, że ,,Nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa".

(Cytaty pochodzą z ww książki)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pięćdziesiąt twarzy Greya

Sięgnęłam po tą książkę, ponieważ słyszałam dookoła mnóstwo skrajnych opinii. Jednym się bardzo podobała, a innym wcale. Ja zaliczam się do tej drugie...

zgłoś błąd zgłoś błąd