Sól ziemi

Wydawnictwo: Wysoki Zamek
7 (324 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
39
8
67
7
95
6
52
5
40
4
6
3
6
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788393958610
liczba stron
290
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Powieść opublikowana w 1935 roku, miała stanowić pierwszą część trylogii pt. „Powieść o cierpliwym piechurze”, jednak dalsze części cyklu nie zostały dokończone przez autora. „Sól ziemi” opowiada o losach Piotra Niewiadomskiego, analfabety i prostaczka, wcielonego do wojska w czasie I wojny światowej. Powieść zawiera akcenty pacyfistyczne i związana jest z poetyką ekspresjonizmu. W 1939 roku...

Powieść opublikowana w 1935 roku, miała stanowić pierwszą część trylogii pt. „Powieść o cierpliwym piechurze”, jednak dalsze części cyklu nie zostały dokończone przez autora. „Sól ziemi” opowiada o losach Piotra Niewiadomskiego, analfabety i prostaczka, wcielonego do wojska w czasie I wojny światowej. Powieść zawiera akcenty pacyfistyczne i związana jest z poetyką ekspresjonizmu. W 1939 roku „Sól ziemi” wymieniano jako jedną z propozycji do literackiej Nagrody Nobla.

 

źródło opisu: http://www.wysokizamek.com.pl/

źródło okładki: http://www.wysokizamek.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2592

Preludium do zagłady

W niezwykle trudnym położeniu znajduje się ktoś, kto usiłuje napisać coś nowatorskiego na temat powieści pokroju „Soli ziemi” i przy tym nie popaść w intelektualną wtórność. Mierzyć się bowiem z utworem mającym już swoje ukonstytuowane miejsce w procesie historycznoliterackim i nie powtarzać uwag, odczytań, tropów oraz badawczych ustaleń największych „piór” i umysłów sprzed wojny to wysoko postawiona poprzeczka i zadanie nie dla krytyka literackiego wyczulonego na bieżące tendencje w literaturze, a raczej dla jej historyka. I z takiej też perspektywy chciałabym się przyjrzeć tej największej pacyfistycznej powieści w historii literatury polskiej. Po blisko osiemdziesięciu latach od jej pierwodruku, nadal stanowi ona asumpt do złożonych dociekań nad prawidłowościami procesu historycznego, ale przede wszystkim wyraża chęć oraz próbę zrozumienia skomplikowanego biegu dziejów, cyklicznie zmierzających ku totalnej, alogicznej wojnie, co Wittlin mógł obserwować przez trwającą dekadę pracę nad ostatecznym kształtem tekstu (1925-1935). Jeszcze nie wyleczono ran z pierwszej, a Europa już brnęła ku drugiej wojnie. Pomimo, że autor „Hymnów” nie opisuje, jak na przykład Erich Maria Remarque, frontowych zmagań żołnierzy, nie relacjonuje w sposób naturalistyczny zbiorowej śmierci w okopach, będącej pokłosiem wyniszczającej wojny pozycyjnej, to jednak poprzez ideową wymowę wpisaną w „Sól ziemi” i za pomocą nośnej metaforyki, generuje uniwersalną, antywojenną, antymilitarystyczną powieść,...

W niezwykle trudnym położeniu znajduje się ktoś, kto usiłuje napisać coś nowatorskiego na temat powieści pokroju „Soli ziemi” i przy tym nie popaść w intelektualną wtórność. Mierzyć się bowiem z utworem mającym już swoje ukonstytuowane miejsce w procesie historycznoliterackim i nie powtarzać uwag, odczytań, tropów oraz badawczych ustaleń największych „piór” i umysłów sprzed wojny to wysoko postawiona poprzeczka i zadanie nie dla krytyka literackiego wyczulonego na bieżące tendencje w literaturze, a raczej dla jej historyka. I z takiej też perspektywy chciałabym się przyjrzeć tej największej pacyfistycznej powieści w historii literatury polskiej. Po blisko osiemdziesięciu latach od jej pierwodruku, nadal stanowi ona asumpt do złożonych dociekań nad prawidłowościami procesu historycznego, ale przede wszystkim wyraża chęć oraz próbę zrozumienia skomplikowanego biegu dziejów, cyklicznie zmierzających ku totalnej, alogicznej wojnie, co Wittlin mógł obserwować przez trwającą dekadę pracę nad ostatecznym kształtem tekstu (1925-1935). Jeszcze nie wyleczono ran z pierwszej, a Europa już brnęła ku drugiej wojnie. Pomimo, że autor „Hymnów” nie opisuje, jak na przykład Erich Maria Remarque, frontowych zmagań żołnierzy, nie relacjonuje w sposób naturalistyczny zbiorowej śmierci w okopach, będącej pokłosiem wyniszczającej wojny pozycyjnej, to jednak poprzez ideową wymowę wpisaną w „Sól ziemi” i za pomocą nośnej metaforyki, generuje uniwersalną, antywojenną, antymilitarystyczną powieść, książkę w literaturze polskiej nie mającą precedensu.

Narracja Wittlina, sięgająca swoimi korzeniami ku ekspresjonizmowi, wkomponowuje się w najwybitniejsze osiągnięcia prozatorskie lat trzydziestych XX wieku. To nic nowego. Napisano o tym wiele i dość interesująco. Nadarzyła się sposobność, by o tej ponadczasowej powieści wspomnieć za sprawą jej wznowienia przez krakowskie wydawnictwo Wysoki Zamek, dokładnie w setną rocznicę wybuchu I wojny światowej, o przygotowaniach do której traktuje utwór Wittlina. I dobrze się stało, że książka twórcy „Orfeusza w piekle XX wieku” została przypomniana. Wiele innych, równie wybitnych utworów międzywojnia tkwi w odmętach zapomnienia (choćby utwory Kadena Bandrowskiego, Jalu Kurka, Emila Zegadłowicza), będąc jedynie hermetycznymi tekstami, literackimi świadectwami czasów, zrozumiałymi jedynie w kontekście epoki, a czytanymi wyłącznie przez literaturoznawców. Przed przystąpieniem do krótkich rozważań nad tym, co jest istotą tej powieści – o stawaniu się żołnierzem – wypada skreślić kilka słów na temat jej warstwy edytorskiej. Jak wiadomo, w twórczym projekcie pisarza istniało stworzenie trylogii dotyczącej mechanizmu działania wojny i jej destrukcyjnego wpływu na jednostkę oraz zbiorowość. „Powieść o cierpliwym piechurze” nie została jednak przez Wittlina ukończona. Powstała jedynie część pierwsza, książka o ironicznym tytule – „Sól ziemi” oraz zalążek, krótki fragment, w zamierzeniu autorskim zapewne element większej całości, zatytułowany „Zdrowa śmierć”, a w niniejszej edycji książki pełniący raczej funkcję tematycznego dopełnienia, bo na pewno nie kontynuacji. „Zdrowa śmierć” dotyczy jednego tragicznego, a zarazem groteskowego, koszarowego epizodu z bohaterem „Soli ziemi”, fanatycznym feldfeblem sztabowym Rudolfem Bachmatiukiem w roli winowajcy śmierci szeregowego żołnierza, który nie podporządkował się absurdalnemu rozkazowi podczas ćwiczeń poligonowych. Ponadto, książka została zaopatrzona w trzy metateksty, dwa autokomentarze autora (nie licząc kilkuzdaniowego, odautorskiego dopowiedzenia poprzedzającego „Zdrową śmierć”) na temat powstawania „Soli ziemi” oraz rzetelne i merytoryczne posłowie napisane przez Wojciecha Ligęzę.

Sposób potraktowania przez Józefa Wittlina tematu sprawił, że wymowa „Soli ziemi” jest aktualna także i w naszych czasach, zdawać by się mogło, mniej barbarzyńskich niż u schyłku la belle époque. Wydana w 1935 roku powieść zadziwia niezwykłą wrażliwością pisarza na los zwykłych szeregowców, „mięsa armatniego” pokroju Piotra Niewiadomskiego oraz jemu podobnych, wielu bezimiennych żołnierzy, wyrwanych z oswojonego świata i rzuconych najpierw w koszary, a później na front, gdzie przytłaczająca większość z nich poniosła „zdrową”, a więc w mniemaniu wspomnianego feldfebla C.K. Armii, chwalebną śmierć. Powieść nadal zaskakuje językową wirtuozerią, zróżnicowaną narracją, ale przede wszystkim efektownym połączeniem, o którym pisze wybitny badacz literatury dwudziestolecia międzywojennego – Jerzy Kwiatkowski: „Sól ziemi” zawiera w sobie mistrzowską umiejętność zespolenia ze sobą dwu – biegunowo odmiennych – perspektyw narracyjnych: autora i głównego bohatera, przyczyniła się do stworzenia jedynego w swoim rodzaju aliażu, w którym epicki patos łączy się z wyrafinowaną ironią, realistyczna wizja świata, z jego stylizacją: religijną, ludową, baśniową. Bo Piotr Niewiadomski patrzy na świat właśnie w kategoriach mito-religijnych, jak każdy umysł nie wprawiony w dogłębne intelektualne dociekania.

Bohaterem „Soli ziemi” jest właśnie on, wspomniany już, Piotr Niewiadomski – niewykształcony kolejarz z Huculszczyzny, samotnie mieszkający z psem Basem, czasem osładzający sobie trud i monotonię życia cielesnymi uciechami z konkubiną Magdą. Narracja została przez Wittlina w ten sposób ukształtowana, żeby wszelkie działania mające na celu szeroko zakrojoną militaryzację były widziane i komentowane przez tego prostego wieśniaka-analfabetę, który nie rozumie międzynarodowej polityki mocarstw europejskich, obwieszczenie o mobilizacji wiesza do góry nogami, ale wie, że cesarz Franciszek Józef jest w hierarchii drugi po Bogu. Piotr jednak swój rozum ma i pomimo braków w edukacji myśli dość pragmatycznie. Tak oto w jego mniemaniu przedstawia się sens śmierci dla idei oraz poświęcenia na froncie: I co japońskim trupom przyszło z tak pięknego zwycięstwa? Pewnie tyle, co zdechłym muchom. Pytanie, rzecz jasna, jest retoryczne. Piotr jest swoistym egzemplum setek tysięcy żołnierzy różnych narodowości, którym odebrano życie, umundurowano i wysłano walczyć na obcej ziemi za nie swoją sprawę, bowiem tożsamość narodowa w świadomości Hucuła w ogóle się nie jawi. Józef Wittlin sam uczestniczył w działaniach militarnych czasu wielkiej wojny, zatem autentyczność skonstruowanego przez niego świata przedstawionego nie podlega dyskusji. Chyba żaden polski prozaik nie przedstawił z taką dokładnością oraz wiarygodnością przemiany mężczyzn, którzy nigdy nie nosili Mannlichera w żołnierzy gotowych umierać za cesarza, bo przecież cesarz ma monopol na trupy swoich poddanych.

Józefa Wittlina nie interesuje wojna widziana ze sztabów, ale z koszar, postrzegana nie poprzez taktyczne rozgrywki strategów, a przez pryzmat świadomości przyszłych żołnierzy, którzy niedługo oddelegowani zostaną na front i polegną, użyźniając swoją krwią suchą, spragnioną deszczu ziemię. To oni są tytułową solą ziemi z „Ewangelii wg św. Mateusza”. Wittlin docieka zjawiska oddziaływania wojny na ludzką świadomość, rozwodzi się nad tym, co decyduje, że ludzkość na pewnym etapie rozwoju irracjonalnie dąży do samozagłady. Problematyka, którą pisarz podjął została przez niego nie tyle przeżyta, co głęboko przemyślana i przefiltrowana przez świadomość autorską. Bo zauważmy, że Józef Wittlin zagadnieniu wojny poświęca także inne swoje teksty, na przykład eseje zatytułowane „Wojna, pokój i dusza poety”. Tak więc temat ten był mu, jak z pewnością wielu twórcom tamtych czasów, bliski w sposób nie heroiczny, ale raczej traumatyczny. Zresztą nie tylko proza, ale także poezja dwudziestolecia przynosi rozrachunek z I wojną. Autor wskazuje też na relacje pomiędzy wojną a cywilizacją, widząc w niej zło w sensie etycznym, którego niczym nie można usprawiedliwić. Jeszcze jedna kwestia w kontekście rozważań nad istotą tej dziejowej katastrofy powinna zostać co najmniej zasygnalizowana. Chodzi o bilans rzezi z lat 1914-1918, która przyniosła załamanie dawnego układu polityczno-militarnego w Europie, a Polsce niepodległość. Pomimo restytuowania suwerenności politycznej, Wittlin nie ma złudzeń – wojna to katastrofa w sensie moralnym i kulturowym, to degeneracja człowieczeństwa na wszystkich możliwych poziomach.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (810)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 297
Voudini | 2016-11-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Jest to książka ważna i potrzebna, jest to książka bardzo dobra (może nawet – wybitna); jej autor przyjął ambitne założenia artystyczne i fantastycznie im sprostał. A jednak niektóre emanacje tych założeń sprawiły właśnie, że lektura nie przyniosła mi satysfakcji, miejscami przyprawiając nawet o uczucie satysfakcji przeciwne. Tymi elementami są: dość nachalny dydaktyzm, patetyczny, podniosły styl oraz występujące w liczebności grzybów po deszczu nawiązania biblijne i mitologiczne. Ja, zadeklarowany miłośnik literackich staroci, uważam, że „Sól ziemi” brzydko się zestarzała.
Powyższy sąd to jednak wyraz moich indywidualnych preferencji, a nie efekt chłodnej oceny wedle kryteriów artystycznych. Dziękując zatem stosownym siłom za to, że nie uczyniły mnie beznamiętnym nudziarzem, pragnę jednocześnie obronić Wittlina przed samym sobą (czyli mną, nie nim) i oświadczyć uczciwie, że niewiele czytałem lepszych polskich powieści. Być może niewiele jest nawet w całej literaturze światowej...

książek: 2724
Koronczarka | 2015-02-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Historia
Przeczytana: 01 lutego 2015

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to książka wybitna. Mieści się gdzieś między "Na zachodzie bez zmian" a "Przygodami dobrego wojaka Szwejka" i pokazuje okrucieństwo wojny w sposób paradoksalny, bo wcale nie pokazując wojny. Wojna się jeszcze dla Petra Niewiadomskiego nie zaczęła. On sam nawet nie odczuwa jej bezduszności i bezsensu, ale odczuwa to już czytelnik. Wyrwanie Piotra z jego świata już jest okrutne. Bo to wyrwanie huculskiego chłopa z jego miejsca, jego gór, jego budki dróżniczej, jego rozwalającej się chałupy, jego prostych marzeń, to jak przesadzanie dorosłego drzewa. Hucuł analfabeta powołany do wojska znalazł się w wielojęzycznym wojsku austro-węgierskim i musi w nim zginąć, bo nie jest w stanie go zrozumieć. Tak jak zginął Łeś Nedochodiuk - piękny, urodą huculszczyzny, piękny urodą lasu, którego zniszczył metal i dryl wojskowy. Umarł i wcale do tego nie potrzebny mu był wróg i front. "Dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie, gdy go losy w doły rzucą, wnet...

książek: 1894

Jakim cudem taka książka została przez wielu naszych rodaków zapomniana?! No jakim? W swoich czasach to nawet Tomasz Mann wyrażał się o 'Soli ziemi' pochlebnie, nawet zastanawiano się nad uhonorowaniem Wittlina Literacką Nagrodą Nobla! Tutaj doskonale sprawdza się powiedzenie, że cudze chwalicie, swego nie znacie.
'Sól ziemi' zaskoczyła mnie - byłam przygotowana na patetyczne ujęcie wojny i jej uczestników jako bohaterów bez wad. W zamian dostałam rewelacyjną opowieść o Piotrze Niewiadomskim, analfabecie i niezbyt inteligentnym mężczyźnie, który musi stawić czoła wojnie jako żołnierz. Urzekł mnie styl autora - jego ironiczne i ciekawe podejście do tematu - oraz sam narrator, który doskonale oddaje emocje Piotra i Bachmatiuka (największy atut całej powieści, ponieważ dzięki temu inaczej odbieramy świat), jak i kreuje rzeczywistość życia w Austro-Węgrzech. 'Sół ziemi' sprawiła, że jeszcze bardziej uwierzyłam w to, że polskie ujęcie walk, powstań czy wojen nie musi mieć mesjanistyczny...

książek: 414
Kazik | 2013-11-11
Przeczytana: 11 listopada 2013

Nie. No po prostu nie.
Już piąty raz podchodzę do tej recenzji. Nie potrafię napisać tak o tej książce, żeby miało to ręce, nogi i nie było tak żałośnie nieporadne.

"Sól ziemi" w pigułce: fantastyczny, dopieszczony język, jakby autor pincetką kładł każdą literę i czekał, żeby wsiąkła - warsztat, jakiego szukać tylko u prawdziwych mistrzów. Główny bohater z krwi i kości. Ukazanie absurdu wojny bez wpadania w napuszoną histerię czy tanią ckliwość. Jeden z najpiękniejszych głosów pacyfizmu w literaturze. Myśl, że druga część powieści zaginęła i uchował się tylko fragment, rani mi serce i wciera w nie sól. "Sól ziemi" była murowany kandydatem do Nobla, ale nie dały, bo przepisy.

Po prostu przeczytajcie. Idźcie do biblioteki, przeczytajcie i głoście sławę Wittlina.

książek: 506
Jared | 2018-05-23

Istnieje w naszym kraju pewien nazwiskowy, bezrozumny (żeby nie powiedzieć: debilny) kult paru pisarzy. I tak oto system naszej edukacji naucza, że Mickiewicz, Sienkiewicz czy Nałkowska to nasz top topów - nieważne, czy czytałeś ich dzieła, masz tylko pamiętać, że Słowacki zachwyca, bo wielkim poetą był, że Mickiewicz to coś tam mesjanizm, że Sienkiewicz to ten no... Wołodyjowski!

Tym samym, wielu-wieluuu naszych (dobrych) pisarzy wrzucamy do niszy, gdzie kurz ich pokrywa, a hall of fame zarezerwowane jest dla paru wybrańców, z których część wymieniłem powyżej.

Wróćmy jednak do kurzu - bo z tym kojarzy mi się Wittlin. Jakim cudem ta cudna powieść, pisana językiem finezyjnym i szlachetnym jak pałasz waloński, ta papierowa inkarnacja pacyfizmu o uniwersalnym i głębokim przekazie pozostaje nieznana w szerszych kręgach?

Gdyby nie mój zachwycony pacyfizmem profesor, to prawdopodobnie nigdy nie wpadłbym na tę cudną powieść, a straciłbym wtedy wiele!

Nie rozpisując się o fabule -...

książek: 0
| 2017-06-14
Na półkach: Literatura, Przeczytane

Książka pesymistyczna w wymowie, ale w żadnym wypadku nie ponura. Trochę podobna do "Przygód wojaka Szwejka", ale pozbawiona rubasznego humoru, bardziej błyskotliwa, z ciekawszym bohaterem. Napisana znakomitym stylem, pełnym ironii - odnosimy wrażenie że autor od początku do końca panuje nad materiałem literackim w sposób absolutny, nie ma żadnych wahań formy, dokładnie wie co i jak chce powiedzieć. Do tego świetnie nakreślone postacie Piotra Niewiadomskiego i sztabsfeldfebela Bachmatiuka.
Mimo wszystko pozostaje niedosyt - powieść jest zaledwie pierwszą częścią nigdy nieukończonej trylogii. Moim zdaniem broni się bardziej jako preludium do przyszłego arcydzieła niż jako autonomiczna całość, zwłaszcza że w wydaniu z 1995 roku dostępny jest dłuższy fragment drugiej części pt. "Zdrowa śmierć", napisany równie dobrze jak część pierwsza.

książek: 1049
MsSurrealist | 2012-04-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 kwietnia 2012

Mistrzostwo formy. I treści. Kreacja bohatera, sposób jego ptzredstawienia. Narracja. Cieżko znaleźć książkę podobną do "Soli ziemi". Wittlin w sposób genialny operuje językiem, motywami biblijnymi, żongluje konwencjami a wszystko to tworzy całość, która wzrusza dopiero na samym końcu. Juz po odłożeniu książki dociera do nas cały jej sens, chociaż zdawało nam się że świetnie go rozumiemy już w trakcie lektury.
Piotr zmienił moje podejście do ludzi niewyedukowanych, jakkolwiek brutalnie i źle świadczy to o mnie. Jego własna mitologia, poglądy, spostrzeżenia i ta dosłowność, z jaką odbiera świat zadziwiają ale i pozwalają to wreszcie zrozumieć...

książek: 16989
Miśka | 2012-11-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 listopada 2012

Myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę...
Zwłaszcza Ci, którzy twierdzą, że wojna może toczyć się w "słusznej sprawie".
W Postscriptum od autora znalazły sie takie oto słowa (pisane 35 lat po jej napisaniu):
"Lecz wróćmy do Piotra Niewiadomskiego. Podzielam jego pogląd, iż odebrać życie człowiekowi ma prawo tylko Ten, który mu to życie dał. (...)".

książek: 419
mm8371 | 2014-03-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 marca 2014

Na mszę dzwony grzmiały dostojnie
Chłopcy idą na wojnę
Czyszczą ordery tłuste generały
Chłopcy idą na wojnę
Pchają puste brzuchy panny dorodne
Chłopcy idą na wojnę
Maszerują wystraszone łyse pały
Chłopcy idą na wojnę

Z pewną taka nieśmiałości sięgnąłem po tę pozycję.Słyszałem i czytałem dużo pochlebnych opinii o tej powieści ale zastanawiało mnie jak książka tak dobra może być tak mało znana?
Zacząłem więc lekturę i ... momentalnie przeniosłem się do małej wioski na Pokuciu gdzieś na krańcach cesarsko-królewskiego imperium.Klimat wciągnął mnie bez reszty.Nie czując stuletniej bariery czasu razem z Piotrem próbowałem wytłumaczyć sobie sens i logikę otaczającego świata.Razem z nim rozstrzygałem nie tylko tak fundamentalne pytania jak np.gdzie jest prawa ,a gdzie lewa strona??,ale usiłowałem zrozumieć dlaczego ludzie tak łatwo dają się otumanić mitom władzy,obowiązku,cesarza czy religii...Na szczęście Piotr po krótkim namyśle zawsze znajdował prawidłową odpowiedź...
Ogromny żal , że...

książek: 42
Variola Vera | 2011-03-31

Jeśli komuś spodobały się przygody Szwejka lub zna klimat pierwszej wojny tylko z Remarque'a, to musi przeczytać - w pierwszym wypadku domyśli się, dlaczego, a w drugim uderzy go odmienność poetyki zastosowanej przez autora.

Na pewno dla wszystkich, którzy lubią historię :)
czyta się jednym tchem i nie można się oderwać.

zobacz kolejne z 800 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd