Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nomen omen

Wydawnictwo: Uroboros
7,14 (1124 ocen i 231 opinii) Zobacz oceny
10
85
9
99
8
294
7
320
6
194
5
62
4
30
3
25
2
13
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328008373
liczba stron
336
słowa kluczowe
literatura polska, Wrocław,
język
polski
dodał
aspolski

Przygoda czai się za rogiem. A imię jej Salomea! Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez trzy siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się...

Przygoda czai się za rogiem. A imię jej Salomea!

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez trzy siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 909
K-czyta | 2016-02-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: luty 2016

„Nomen Omen” to jedna z tych książek, z którymi łatwo polubić się już od pierwszej strony. Wystarczyła chwila, żebym zapomniała o mocno przeciętnej powieści, którą skończyłam niedawno czytać i zatopiła się w codzienności stworzonej przez Martę Kisiel. Codzienności często zabawnej, chwilami pozytywnie absurdalnej, a gdzieś w tym wszystkim też przekornej, magicznej (fantastyczne elementy mają tu swój udział) i momentami poważnej. Ta książka to taki kociołek, w którym składników pojawia się sporo, ale wszystkie są sprytnie połączone i dobrze doprawione, a przez co każdy kolejny kęs (strona) to duża przyjemność i apetyt na więcej.

Salka, a właściwie Salomea (imię bardzo oryginalne, ale jego posiadaczka raczej nie jest z tego względu specjalnie szczęśliwa) postanawia wyprowadzić się z domu, gdzie życie utrudniają jej nieco pokręceni rodzice i nieodpowiedzialny, często oderwany od rzeczywistości (w oczach bliskich jednak genialny, z widokami na doktorat) brat Niedaś. Wyjeżdża do Wrocławia, by tam podjąć pracę w uniwersyteckiej księgarni i wreszcie oddychać pełną piersią. Wizję wolności wprawdzie zakłóca dziwna aura wokół domu, w którym ma wynajmować pokój, ale przecież poza odrobinę niepokojącą staruszką i papugą wcinającą wafle nie ma tam nic, czego można by się bać. Może ewentualnie dziwnych trzasków i głosów w elektronicznych urządzeniach, ale to pewnie tylko niewiele znaczące techniczne problemy. Z pewnością.

Marta Kisiel sprytnie dawkuje napięcie, bo tak naprawdę nie wiedziałam czego spodziewać się po tej historii i z której strony może nadejść zagrożenie. Spora dawka sytuacyjnego humoru potrafi nieźle uśpić czujność, ale i tak gdzieś podskórnie czułam, że coś ewidentnie wisi w powietrzu. Nawet jednak wtedy, gdy zaczyna się coraz więcej dziać i akcja się zagęszcza, powieść nie traci komizmu, który nie raz wywoływał u mnie uśmiech. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdemu jego forma może przypaść do gustu, bo różne rzeczy nas bawią (przyznaję, że pojawiły się kilka razy niezbyt uciążliwe chwile, gdy niektóre żarty czy gry słowne wydawały się nieco przerysowane), ale warto to sprawdzić na własne skórze, bo może się okazać, że nadajecie z Martą Kisiel na podobnych falach.

Co ciekawe, chociaż autorka przyzwyczaiła mnie, że niekoniecznie wszystko trzeba traktować jakoś szalenie poważnie, to jednak po pewnym czasie zdołała wpleść wątek Wrocławia w czasie wojny (Breslau), który wprowadził do powieści zupełnie inne, refleksyjne tony. Istotne w tym jest to, jak zgrabnie potrafiła to wszystko połączyć, bym nie miała poczucia, że cokolwiek dorzucone zostało do tej historii na siłę.

Nietuzinkowi bohaterowie stanowią przekrój bardzo różnych osobowości przez co z powodzeniem ożywają na kartach książki i ani na moment się ze sobą nie zlewają. Nie ma tu wprawdzie jakichś głębokich portretów psychologicznych, ale i takowych nie oczekiwałam, więc nie czułam się rozczarowana. Pierwsze skrzypce teoretycznie odgrywa Salka, ale tak naprawdę każda z postaci ma tu konkretną rolę do odegrania. Salomeę łatwo mi było polubić, pewnie dlatego, że w jej towarzystwie można poczuć się swobodnie. To zwyczajna dziewczyna - czasami wprawdzie wyolbrzymiająca swoje wady i notorycznie potykająca się o własne nogi, ale ta nieidealność dodaje jej uroku. Co do Niedasia to pewnie sama miałabym problemy, by wytrzymać z nim pod jednym dachem i niejeden jego wyskok i mnie doprowadziłby do szewskiej pasji, ale w gruncie rzeczy to naprawdę fajny gość. Wprawdzie próbował utopić swoją siostrę w Odrze, ale kto wie jak to tam w rzeczywistości było. O pozostałych (stałych) mieszkańcach niecodziennego domu przy Lipowej 5 rozpisywać się nie będę, bo nie chcę Wam odbierać przyjemności ich poznania i niespodzianek, które przygotowała autorka.

Marta Kisiel wielokrotnie bawi się słowem, a robi to tak umiejętnie, że przez „Nomen Omen” po prostu się przepływa. Bez niepotrzebnych przestojów, a za to z taką dawką humoru, która mi osobiście poprawiła nastrój; z drugiej strony z wątkami, które pozwalają się nad paroma sprawami zastanowić. Cieszę się, że miałam okazję spędzić czas z Salką, Niedasiem i innymi bohaterami, bo zwyczajnie świetnie się z nimi bawiłam. Marta Kisiel rozbudziła mój apetyt na kolejne spotkania i już zacieram łapki na myśl o sięgnięciu po „Dożywocie”.

http://www.k-czyta.pl/2016/02/marta-kisiel-nomen-omen.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Płomienie śmierci

Była to moja druga książka tej autorki po Śmiertelnym napięciu i muszę przyznać że Płomienie śmierci są ciekawszą książką niż wspomniane wcześniej Śmi...

zgłoś błąd zgłoś błąd