Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Plugawy spisek

Tłumaczenie: Marta Olszewska
Cykl: Ludivine Vancker (tom 1) | Seria: Thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,61 (546 ocen i 125 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
84
8
162
7
149
6
68
5
11
4
8
3
6
2
2
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La Conjuration Primitive
data wydania
ISBN
9788375087611
liczba stron
416
język
polski
dodała
Ag2S

Seria bestialskich morderstw wstrząsa Francją. Uznawszy wreszcie swoją bezsilność, żandarmeria paryska decyduje się poprosić o pomoc emerytowanego kryminologa, Richarda Mikelisa. Dołącza on do trojga śledczych: Alexisa Timée, Ludivine Vancker i olbrzymiego Segnona. Detektywi nie nadążają jednak za rozwojem wypadków – częstotliwość morderstw i ich brutalność wyraźnie wzrasta niemal z dnia na...

Seria bestialskich morderstw wstrząsa Francją. Uznawszy wreszcie swoją bezsilność, żandarmeria paryska decyduje się poprosić o pomoc emerytowanego kryminologa, Richarda Mikelisa. Dołącza on do trojga śledczych: Alexisa Timée, Ludivine Vancker i olbrzymiego Segnona.
Detektywi nie nadążają jednak za rozwojem wypadków – częstotliwość morderstw i ich brutalność wyraźnie wzrasta niemal z dnia na dzień. Uduszona i zgwałcona dziewczyna, przypadkowi podróżni strąceni z peronu pod pędzący pociąg przez nastolatka, zakatowani turyści, prostytutka obdarta ze skóry… łączy ich tylko jeden element – symbol *e wyryty na ciele ofiar lub namalowany sprayem na ścianie.
Droga śladami przestępców prowadzi śledczych przez Szkocję, Polskę, aż do Kanady, a także przez obwarowane hasłami czeluście Internetu i tajne akta porzucone przez niemieckich żołnierzy po II Wojnie światowej. Niestety wygląda na to, że ofiara okaże się sprawcą, a podejrzany tylko nieszczęsną marionetką…

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 653
SeVIIen | 2014-11-22
Przeczytana: 24 stycznia 2016

Ś.:

Lawina morderstw wstrząsa Francją. Przybywa ciał, policja unosi ramiona, a zło triumfuje. Wszystkie zbrodnie łączy tylko jeden, wspólny element – symbol *e pozostawiony na miejscu zbrodni. Młody żandarm, Alexis Timee prosi o pomoc emerytowanego kryminologa Richard’a Mikelis’a. Stary wyjadacz, początkowo niechętny, godzi się pomóc Alexowi i spółce. Z każdą chwilą stawka wzrasta, a fala zbrodni rozlewa się po Europie.

Nie miałem do tej pory, bezpośredniej styczności z Maximem Chattamem. Słyszałem opinie na temat jego twórczości, ale celowo nie sięgnąłem po tą najbardziej znaną, tylko wylosowałem pierwszą z brzegu (częściowo wątek w Polsce mnie do tego zmotywował).

W euforię wprowadził mnie już pierwszy rozdział, który był hołdem dla ,,Czerwonego Smok’’a Thomas’a Harris’a. Policjant przyjeżdża do dotkniętego traumą wygi, który zrezygnował ze swojej profesji dla dobra rodziny. Żandarm składa mu propozycję pomocy w śledztwie, kryminolog go szybko spławia. Jednak doświadczony czytelnik (albo ktoś, kto uważnie przeczytał opis z tyłu okładki) wie że to tylko maska obojętności i las przyciągnie zgłodniałego wilka. Opisy są skromne ale dosadne, bohaterowie nie są rycerzami w lśniących zbrojach, tylko zwykłymi ludźmi. Alexis i Ludvine zmagają się z samotnością i ta wspólna nić, nadaje ich relacjom wyjątkowy charakter. Segnon, archetyp olbrzyma o gołębim sercu, pragnie jedynie szczęścia najbliższych. Zaś Mikelis jest najbardziej dwuznaczną postacią. W pracy jest kimś, koło kogo, nie można przejść obojętnie. Jego nieobecny wyraz twarzy, uzupełnia się figurą atlety, przez co, nie różni się niczym od rzezimieszków których pomaga łapać. Lecz przy zaciszu ogniska domowego, jest przykładnym ojcem, angażującym całe swoje serce dla dobra swoich pociech. Warstwa fabularna również jest bezpretensjonalna. Autor nie podąża utartymi szlakami, tylko własnymi drogami. Przynajmniej jest tak przez 80% zawartości. ,,Plugawy Spisek’’ składa się z trzech części i poza zmianą narracji nie różni się praktycznie niczym. Dwa pierwsze akty (On, Ona) są naprawdę świetnie skomponowane, zaś trzeci (oni) wydawał mi się lekkim zapychaczem i odrobinę się dłużył. Nie chcę spoilerować, ale przy zakończeniu, autor też mógł się odrobinę bardziej postarać. Całe szczęście finish, pozostawia otwartą furtkę dla sequeli.

Podsumowywując. Pierwsze dwa akty są rewelacyjne, zaś trzeci mogą ocenić jako niezły. Fabuła jest kompletna, bohaterowie wielowymiarowi, a czarne charaktery świetnie się spisują z powierzonego im zadania. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże liczne odwołania do klasycznych thrillerów, takich jak Siedem lub Milczenie Owiec. Kto wie, może i ta powieść za parę lat, przejdzie do tego kanonu, gdyż ma wszelkie predyspozycje, żeby się w nim znaleźć.

---------------------------------------------------

B.:

„Przemierzanie mrocznych czeluści sprawia, że prędzej czy później otwieramy drzwi do własnych otchłani. Wyciąga się je na zewnątrz. Każda istota ludzka ma w sobie odrobinę ciemności. Światło nie może istnieć bez mroku.”

Kiedy myślałam, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć… Och, jak wielki błąd popełniłam! Sięgnęłam po „Plugawy spisek” i wszystko się zmieniło. To jedna z tych książek, po których przeczytaniu już nic nie będzie takie samo…

Chattam staje się moim osobistym guru. Posiada niezwykłą umiejętność całkowitego oderwania mnie od rzeczywistości. Choć ludzie zastanawiają się często jak można czytać takie makabryczne opisy i nie czuć obrzydzenia… Cóż – można to łatwo wytłumaczyć. Moją pasją jest historia, a w tej nie brak przecież różnego rodzaju ‘smaczków’… Ale odeszłam teraz o tematu, więc szybko do niego powracam. Powieść Chattama, to jedno z tych dzieł, któremu niewiele brakuje, abym mogła nazwać je kompletnym. Naprawdę niewiele. Może to ze względu na zakończenie… Ale oczywiście tego nie mam zamiaru zdradzać.

Powtórzę się teraz, napiszę to, co pisałam przy „Diabelskich zaklęciach”, ale muszę to zrobić. Chattam po raz kolejny opisuje seryjnych morderców w taki sposób, jakby opisywał nie ludzi, ale potwory, których pasją są największe wynaturzenia, które uwielbiają smak i zapach strachu człowieka przed śmiercią, dla których stanowi ona swoiste hobby. Potwory, których umysły są zatrute i które czają się w ciemnościach, aby zaatakować. Na pozór niczym się nie wyróżniają. Żyją wśród nas i funkcjonują… To przerażająca i smutna prawda, bo przecież teraz każdy może pomyśleć: a co, jeżeli taka osoba znajduje się w pobliżu mnie? W takich momentach, przy takich myślach, odczuwa się niemoc. Nic nie można z tym zrobić. Nic się nie zmieni. Tacy ludzie byli, są i będą… Dość mroczna perspektywa, niestety.

To jedna z książek, które czyta się z otwartymi ustami. Kilka zaskakujących zwrotów akcji… Chattam potrafi!!! A ja sądzę, że druga przeczytana przeze mnie powieść tego pana sprawiła, że kolejne spotkania z jego twórczością będę traktować jako małe osobiste święto.

Chapeu bas, Monsieur Chattam!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Związek Żydowskich Policjantów

Nie przepadam za kryminałami. To właściwie mogłoby wystarczyć za całą opinię. Jednak powodem dla którego sięgnąłem po tę książkę był nie fakt że jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd