7,89 (1342 ocen i 143 opinie) Zobacz oceny
10
205
9
266
8
370
7
297
6
145
5
27
4
17
3
8
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Earthsea
data wydania
ISBN
9788378396659
liczba stron
944
język
polski
dodała
Ag2S

Po raz pierwszy w jednym tomie! „Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin to jeden z najznakomitszych cykli literatury fantasy, porównywany z dziełami J.R.R. Tolkiena czy C.S. Lewisa. Opisuje malowniczy świat pełen wysp, smoków i tajemnic, w którym najważniejsza jest równowaga między tworzącymi go siłami. Głównym bohaterem serii jest czarnoksiężnik Ged; poszczególne części opowiadają jego losy – od...

Po raz pierwszy w jednym tomie!

„Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin to jeden z najznakomitszych cykli literatury fantasy, porównywany z dziełami J.R.R. Tolkiena czy C.S. Lewisa. Opisuje malowniczy świat pełen wysp, smoków i tajemnic, w którym najważniejsza jest równowaga między tworzącymi go siłami. Głównym bohaterem serii jest czarnoksiężnik Ged; poszczególne części opowiadają jego losy – od najmłodszych lat i pierwszych kroków stawianych w świecie magii, aż po czasy gdy zaczęła się ona stawać niebezpiecznym narzędziem w rękach zła.
Ged, którego Ziemiomorze na zawsze zapamięta jako Krogulca, zostaje wysłany na wyspę Roke, aby tam zgłębiać czarnoksięską sztukę. Jest obdarzony niezwykłymi magicznymi zdolnościami, więc po latach nauki zostaje Arcymagiem, który będzie musiał pomóc Najwyższej Kapłance Archipelagu – Tenar – uciec z labiryntu ciemności.

Niestety, wraz z upływem lat równowaga Ziemiomorza zacznie się chwiać coraz bardziej, a prawdziwa magia i pradawne zwyczaje coraz częściej wykorzystywane będą przez mroczne siły zła i śmierci…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 922

Onomastyka magiczna

„Czarnoksiężnik z Archipelagu” i kolejne części wchodzące w skład „Ziemiomorza”, które do tej pory dostępne były jedynie osobno, to już klasyka gatunku fantasy, a szczerze mówiąc ja i klasyka rzadko kiedy miałyśmy ze sobą po drodze. Dlatego miłym zaskoczeniem była dla mnie przygoda z literackim dorobkiem Ursuli K. Le Guin. Zanurzając się w świat podzielony z reguły na czarnoksiężników i zwykłych ludzi odkrywałam moc drzemiącą w tym gatunku, której do tej pory nie dostrzegałam aż tak wyraźnie. Toteż tym bardziej cieszy mnie, że wydawnictwo Prószyński i S-ka zdecydowało się wydać wszystkie historie Le Guin w jednym tomie, do tego w tak pięknej oprawie.

Moja przygoda zaczęła się, kiedy poznałam małego chłopca wykazującego ponadprzeciętne zdolności magiczne. Duny - bo tak mu było pierwotnie na imię - mieszkał na wyspie Gont wraz ze swoją rodziną, która jednak jest tu najmniej istotna. No, może poza ciotką chłopca - który zwany będzie dalej Krogulcem bądź Gedem - ponieważ ona jako pierwsza dostrzegła w chłopcu zalążek zdolności magicznych. Mgła, która zasnuła później okoliczne tereny broniąc jednocześnie swych mieszkańców, była jedynie potwierdzeniem. Teraz było już tylko kwestią czasu, aby wysłać chłopca na jakieś poważniejsze nauki. W wiosce Re Albi mieszkał zaś mag o imieniu...

...dosyć! Czy to słuszne żebym opowiadała Wam historię historii opowiedzianej już przez kogoś innego? Nie, to nie jest słuszne. Czy to dobrze, że powstrzymałam się na samym maciupeńkim początku,...

„Czarnoksiężnik z Archipelagu” i kolejne części wchodzące w skład „Ziemiomorza”, które do tej pory dostępne były jedynie osobno, to już klasyka gatunku fantasy, a szczerze mówiąc ja i klasyka rzadko kiedy miałyśmy ze sobą po drodze. Dlatego miłym zaskoczeniem była dla mnie przygoda z literackim dorobkiem Ursuli K. Le Guin. Zanurzając się w świat podzielony z reguły na czarnoksiężników i zwykłych ludzi odkrywałam moc drzemiącą w tym gatunku, której do tej pory nie dostrzegałam aż tak wyraźnie. Toteż tym bardziej cieszy mnie, że wydawnictwo Prószyński i S-ka zdecydowało się wydać wszystkie historie Le Guin w jednym tomie, do tego w tak pięknej oprawie.

Moja przygoda zaczęła się, kiedy poznałam małego chłopca wykazującego ponadprzeciętne zdolności magiczne. Duny - bo tak mu było pierwotnie na imię - mieszkał na wyspie Gont wraz ze swoją rodziną, która jednak jest tu najmniej istotna. No, może poza ciotką chłopca - który zwany będzie dalej Krogulcem bądź Gedem - ponieważ ona jako pierwsza dostrzegła w chłopcu zalążek zdolności magicznych. Mgła, która zasnuła później okoliczne tereny broniąc jednocześnie swych mieszkańców, była jedynie potwierdzeniem. Teraz było już tylko kwestią czasu, aby wysłać chłopca na jakieś poważniejsze nauki. W wiosce Re Albi mieszkał zaś mag o imieniu...

...dosyć! Czy to słuszne żebym opowiadała Wam historię historii opowiedzianej już przez kogoś innego? Nie, to nie jest słuszne. Czy to dobrze, że powstrzymałam się na samym maciupeńkim początku, kiedy nic nie jest jeszcze wiadome, a szelest kart nie zdradził jeszcze nic ważnego? Tak, to bardzo dobrze. Tej powieści - bo traktuję wszystkie sześć części jako całość - nie da się streścić, niczego jej jednocześnie nie ujmując. „Ziemiomorze” to świat, który trzeba zwiedzić osobiście, w którym trzeba przeżyć każdą przygodę po kolei, wysłuchać każdej legendy i poznać słowa każdej pieśni, słowem - trzeba dotknąć każdej strony, przewrócić ją z namysłem i powoli, czasem z niepokojem, a czasem z zadumą zabrać się do następnej. Jednak poza samymi przygodami, które będą przeżywać bohaterowie tej ponad dziewięćsetstronicowej lektury, a których przecież przytoczyć tutaj nie mogę, jest wiele innych kwestii, co do których mogę się wypowiedzieć, wyłuszczyć je choć częściowo, przedstawić Wam, mając nadzieję, że choć jedną osobę zachęcę do sięgnięcia po tę - nie wstydźcie się, wiem, że wielu z Was tak właśnie myśli o obszernych książkach - cegłę. I miejmy nadzieję, że dla tych, którzy z niejakim ociąganiem sięgają po książki mające więcej niż te 600 stron, będzie to another brick in the wall.

Pierwszą sprawą niech będą imiona. Na pewno niejednokrotnie każdy z Was zastanawiał się dlaczego nosi takie, a nie inne imię, sprawdzał jego znaczenie w księgach specjalnie do tego stworzonych i przede wszystkim oswajał się z nim, z jego brzmieniem, zdrobnieniem i skojarzeniami do niego. Ja na przykład oswajam się ze swoim nadal i podejrzewam, że proces ten będzie trwał aż do końca istnienia tej papki myśli, uczuć i organów, którą jestem. W ziemiomorskim świecie imiona mają rolę nie do przecenienia. Siła, jaką mają nazwy zauroczyła mnie i choć zdaję sobie sprawę z tego, że w moim świecie nic aż tak potężnego nie ma miejsca, to chcąc nie chcąc zaczęłam na nowo przypatrywać się nazewnictwu. Szczerze mówiąc chciałabym, aby imiona miały taką moc, jak na Roke, Havnorze czy innych wyspach, które będziecie mieli okazję zwiedzić. Tam, gdzie legendy okazują się prawdą, a smoki to stworzenia z krwi i kości, każdy człowiek ma przynajmniej dwa imiona. Zwykłe, użytkowe, które jest niezbędne i towarzyszy im niemal od momentu narodzin, a także imię prawdziwe, nadawane kiedy chłopiec lub dziewczynka wkraczają w magiczny świat dojrzałości, stopniowo rozszerzającej swoje kręgi. I właśnie to imię decyduje o wszystkim, czego się podejmiesz, o tym komu zaufasz i czy zaufanie to nie zostanie sprzedane, w dodatku za marne grosze. Ponieważ swoje prawdziwe imiona mieszkańcy Ziemiomorza zdradzają tylko tym, którym albo bezgranicznie ufają, albo bezgranicznie kochają. A są i tacy, którzy nikomu go nie wyjawili. Bowiem poznając to jedyne słuszne imię, zyskujemy władzę nad jego posiadaczem. Władzę niemalże nieograniczoną. Niebezpieczne, prawda?

Druga sprawa to sny. Choć Freud i Nolan to nazwiska bardzo od siebie odległe, łączy je jedno - zarówno twórca psychoanalizy, jak i reżyser, i scenarzysta „Incepcji” dostrzegli potencjał drzemiący w snach. Potencjał, który dla Geda i innych bohaterów powieści, niejednokrotnie będzie okazywał się nieoceniony. Senna powłoka tworzy z czasem drugi świat, o którego równości nikt w lekturze nie musi nas przekonywać, ponieważ ujawnia się nam ona sama, powoli, ale wyraźnie i dobitnie. W snach dzieje się wiele wydarzeń, które doprowadzą naszych bohaterów do punktów, do których nie byliby w stanie dotrzeć pchani tylko i wyłącznie mądrością zdobytą na jawie (i nie, nie mam tu na myśli kolejnej wyspy).

Rzecz kolejna: śmiertelność. W świecie opanowanym i strzeżonym przez magów okazuje się ona być tak samo doskwierająca i budząca lęk, jak w naszym zwykłym, szarym świecie. Ursula K. Le Guin doprowadzała mnie momentami wręcz do wściekłości udowadniając, że nieśmiertelność nigdy, w żadnym świecie, dla żadnego stworzenia nie będzie stanem naturalnym, ani tym bardziej pozytywnym. Czemu powodowało to u mnie białą gorączkę? Bo chciałabym wierzyć, że jest inaczej, że chociaż w świecie wymyślonym dla zabawy, inspiracji czy nawet z nudów, jest możliwe nieskończone życie. Dodatkowo, przez co piekliłam się jeszcze bardziej, autorka bardzo klarownie wyjaśniła sobie, nam, swoim bohaterom, dlaczego są pewne granice, których nie należy przekraczać. Dlaczego są pewne mury, których nie należy stawiać i dlaczego od życia nie należy wymagać więcej niż tego, że jest.

Idźmy dalej, a dotrzemy do smoków. Choć nie pojawiają się w powieści jakąś zatrważającą liczbę razy, to echo trzepotu ich skrzydeł słychać niemal przez całą lekturę. Wywołują niezatarte wrażenie i chyba stąd ta oszczędność autorki, która okazała się być idealną proporcją. Dzięki temu jest ich w sam raz, ich opis jest na tyle lapidarny, żeby pozostawić w czytelniku chęć do ruszenia własną wyobraźnią (u której - nie łudźmy się - w XXI wieku nietrudno o odleżyny), na tyle jednak obszerny, aby nakreślić odbiorcom swoją wizję i kształt tych ogromnych stworzeń. Pierwszym pytaniem pewnego fana i wyznawcy smoków, z którym osobiście mieszkam było czy są w tej książce dobre czy złe smoki. Także byłam tego ciekawa, a odpowiedź zawarta w „Ziemiomorzu” okazała się być więcej niż satysfakcjonująca. Otóż smoki u Le Guin nie są ani dobre, ani złe. Są za to bardzo mądre i to stwierdzenie musi Wam na razie wystarczyć.

Skoro już jesteśmy przy mądrości, zostańmy przy niej, bo jest to akurat ostatnia kwestia, którą chciałam poruszyć. Szczerze - nie spodziewałam się, że w książce fantasy, w książce opowiadającej o czarodziejach, magach, smokach i innych niestworzonych historiach znajdę taki ogrom mądrości, aktualnej nawet teraz. Muszę przyznać, że Ursula K. Le Guin to bardzo, bardzo inteligentna kobieta i osobiście nie obraziłabym się, gdyby dane mi ją było poznać. Co ciekawe, chyba najwięcej prawd, pomijając te o życiu i śmierci, dotyczyło relacji damsko-męskich. Nie tylko tych tkwiących pomiędzy dwojgiem ludzi związanych uczuciem, ale także relacji społecznych i politycznych, kształtujących się na przestrzeni tylu już wieków, a wciąż nie mogących się do końca ukształtować. Mnóstwo tutaj celnych uwag i trafnych spostrzeżeń, podczas czytania których niejednokrotnie pojawiało się w mojej głowie „No właśnie!” i „Dokładnie tak jest!”.

Pięć kwestii wymienionych powyżej to, wydaje mi się wystarczające powody, aby sięgnąć po „Ziemiomorze”. Jednak, jakby i tego było Wam mało, to dodajcie sobie do tej listy świetny, plastyczny i skrzący się inteligencją język, przepiękny obcy świat wykreowany przez autorkę, żywych i jak najbardziej ludzkich (pomijając oczywiście smoki) bohaterów i niezwykle przyjemne dla oka wydanie, w którym nie brakuje dokładnej mapy całego Ziemiomorza - od Rubieży Północnych do Południowych i od Rubieży Wschodnich po Zachodnie. Ta powieść naprawdę wciąga niczym wir magiczny, a ostatnia jej część „Opowieści z Ziemiomorza” choć na początku były mi nie w smak i kręciłam na nie nosem, to ostatecznie okazały się być kropką nad i, dopełnieniem świata, w który wsiąknęłam na kilkanaście dni. Jakakolwiek jednak będzie Wasza decyzja dotycząca lektury „Ziemiomorza”, zacznijcie zwracać uwagę na magiczną moc imion, która również w naszym świecie, choć dużo słabsza i bardziej wątła, ma coś do powiedzenia. A zdradzając komuś swoje prawdziwe imię bądźcie czujni i ostrożni, ale też nie dajcie się stłamsić przez strach, bo dla kogoś, Wasze imię może być czymś naprawdę wyjątkowym, tak jak dzieje się to w wierszu Mariny Cwietajewej:

Imię twe — ptaszyna w ręku,
Imię twe — sopelek w ręku.
Jedno jedyne ust poruszenie,
Pięć liter — imię twe — drgnienie,
Piłeczka w biegu schwytana,
Srebrna pieśń dawno słyszana.

Kamień, rzucony w cichą głębinę,
Wyszlocha pluskiem twe imię.
W słabym odgłosie nocnego biegu
Huczy twe imię, jak pieśń w szeregu,
I zagra nam je w skroń
Sucho trzeszcząca broń. *

*M. Cwietajewa: „Imię twe”.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4999)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1473
PABLOPAN | 2015-02-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 lutego 2015

"Ziemiomorze" nie jest książką o której się pisze, ją po prostu trzeba przeczytać! Proces tworzenia zajął Ursuli LeGuin 30 lat, a każdą poświęconą minutę widać w misternie skonstruowanych zdaniach, które same w sobie są piękne. Akcja nie jest porywająca, a książka według mnie należy bardziej do gatunku baśni, niż do fantasy. Nie znajdziemy tu machania różdżkami i używania czarów na każdym kroku. Śledząc historię Geda i Tenar, dowiadujemy się, że każde użycie magii zaburza równowagę, więc musi być uzasadnione. Są za to smoki, walka dobra ze złem, a przede wszystkim dużo ciepła i mądrości. Lektura tego opasłego tomu zajęła mi parę miesięcy, a mimo wszystko czas ten wspominam bardzo miło, było warto :) Dodatkowy plus za piękne wydanie i bardzo dobre tłumaczenie na język polski.

książek: 1184
Izabela Pycio | 2016-03-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 marca 2016

"... nie wolno ci zmieniać ani jednej rzeczy, ani jednego kamyka, ani jednego ziarnka piasku, dopóki nie będziesz wiedział, jakie dobro i zło wywoła ten czyn."

Całym sercem oddana jestem tej lekturze, w zasadzie śmiało mogę napisać, że wychowałam się na niej, ukształtowała moje spojrzenie na świat baśni i fantasy. Nie miałam wcześniej okazji usiąść i tak na spokojnie tom to tomie nasycić swoje czytelnicze zmysły tymi powieściami, teraz nadarzyła się okazja, bo wszystkie sześć tomów wydano w jednej publikacji - Czarnoksiężnik z Archipelagu, Grobowce Atuanu, Najdalszy brzeg, Tehanu, Inny wiatr, Opowieści z Ziemiomorza. To niezmiernie cieszy i skłania do kolejnych wędrówek po tym fascynującym świecie, który w piękny, mistyczny i magiczny sposób przyciąga nas do siebie. I jeszcze ten wspaniały urok pieśni, w którym zatapiamy nasze myśli. "Ziemiomorze" trzeba koniecznie samemu przeczytać, dać się ponieść melodii mądrych opowieści o naturze ludzkiej.

Powieść rewelacyjnie się czyta,...

książek: 3354

Gdy wreszcie trzymałam w swoich łapkach pełne wydanie jednej z moich ulubionych serii, której wcześniej nie mogłam przeczytać w całości, to uczucie było niebiańskie. (Szkoda tylko, że książka nie moja, ale mówi się trudno i płynie się dalej.) Uczucie to nie znikało przez wszystkie cześć części.
Nie potrafię jednoznacznie określić, która podobała mi się najbardziej, bo łączyły się w zbyt spójną całość, czego nie można powiedzieć o wielu bardziej współczesnych książkach. Mimo że "Ziemiomorze" powstawało przez trzydzieści lat, autorka ani na chwilę nie utraciła tego charakterystycznego klimatu. Wykorzystała fantasy w mój ulubiony sposób, czyli pokazując w nim prawdę o ludzkiej naturze. Bohaterowie są niezwykle charakterystyczni i sprawnie skonstruowani.
Ursula K. Le Guin starała się przywoła atmosferę pierwszych książek fantasy i czytając tę powieść, wciąż miałam skojarzenia z Tolkienem. "Ziemiomorze" napisane jest z wielkim rozmachem i posiada cechę, którą osobiście określam jako...

książek: 211
Aneta | 2018-09-03
Na półkach: 2018, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 02 września 2018

Ursula K. Le Guin – czarodziejka słowa. Tworzycielka magicznych światów – pełnych emocji, uczuć i niezwykłości.
Mogłabym tkwić w tym świecie przez wieczność.
Uwielbiam, to była niezwykła, pełna emocji podróż.
Gorąco, gorąco polecam.

książek: 619
Yardash | 2013-11-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 20 listopada 2013

Jakiś czas temu postawiłem sobie za cel przeczytanie jak największej ilości książek, które Andrzej Sapkowski umieścił na swojej (sporej) liście kanonu literatury fantasy. Jako, że na tej liście znajduje się również seria Ziemiomorze, fakt jej pierwszego pełnego wydania wydał mi się najlepszą okazją do zapoznania się z tą zachwalaną pozycją. Kupiłem więc, zacząłem czytać... i po pierwszej części, którą jest "Czarnoksiężnik z Archipelagu", byłem nieco rozczarowany, tak jak miało to już miejsce z kilkoma innymi książkami z Sapkowej listy (Był sobie raz na zawsze król, Fionavarski Gobelin). Nie dlatego, że książka była zła, bynajmniej - jest stokroć lepsza od wcześniejszych moich rozczarowań. Ziemiomorze jest REWELACYJNIE napisane, ciężko się od książki oderwać, a moje wątpliwości miały swoje źródło w tym, że niektóre elementy powieści wydały mi się mało sensowne i niewiarygodne (na tyle, na ile niewiarygodnymi mogą być fikcyjne wydarzenia w powieści fantasy ;)), a samo zakończenie...

książek: 617
rooibos | 2016-03-22
Przeczytana: 22 marca 2016

942 strony.
I już?!
Le Guin zaczarowała mnie swoją baśnią, wyobraźnią, delikatną mądrością i językiem (ukłony też dla tłumaczy, z niezawodnym S. Barańczakiem na czele). Pozostawiając dopracowaną i wciągającą fabułę na boku: czy można nie uśmiechnąć się np. do pomysłu z imionami? Bohaterowie mają imię użytkowe, znane powszechnie oraz prawdziwe, którego znajomością obdarowują nielicznych, wraz z zaufaniem i wzięciem na klatę konsekwencji. Takich dwuznacznych, prawdziwych nie tylko w świecie magów i (w swojej prostocie) pięknych idei jest w "Ziemiomorzu" więcej.

Takich bajek chcę.

książek: 2285
kasandra_85 | 2013-11-18
Przeczytana: listopad 2013

Moja ocena: 5,5/6
http://kasandra-85.blogspot.com/2013/11/ach-ten-poniedziaek-p.html

książek: 1353
ZielonaCytryna | 2014-02-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2014

Czegokolwiek bym o "Ziemiomorzu" nie powiedziała, zawsze będzie za mało. Moje słowa, nawet dobierane z najwyższą rozwagą, nie oddadzą ogromu emocji i zachwytu, jaki przeżyłam, czytając cykl autorstwa Ursuli K. Le Guin.

Głównym bohaterem "Ziemiomorza" jest czarnoksiężnik Ged, którego poznajemy jako młodego chłopca wysłanego na wyspę Roke, gdzie zgłębiać ma tajemnice czarnoksięstwa. Kolejne części cyklu traktują o dalszych losach Geda, który dojrzewa i staje się coraz silniejszy nie tylko jako czarnoksiężnik, ale i człowiek. Mówienie o fabule tej książki jest jak opowiadanie "Władcy Pierścieni" czy "Harry'ego Pottera" - całkowicie bezsensowne i niczemu nie służące. "Ziemiomorze" bowiem jest wręcz nieprawdopodobnie magiczne; łapie nas za rękę i przyciąga do siebie, a my wchodzimy w ten świat ufnie i żałujemy, że tak naprawdę wcale nas tam nie ma.

Nie umknęło mojej uwadze, że świat wykreowany przez autorkę dopracowany jest w najmniejszych szczegółach ("Ziemiomorze" powstawało przez...

książek: 195
Amoeth | 2016-05-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Fantazy

Porywająca, oszałamia i uwodzi, ciężko się od niej oderwać, aż trudno myśleć o czymś innym po przeczytaniu. Nie dziwi mnie, że autorka pisała ją tak długo. Opisy świata, krainy to jest to co uwielbiam. Nie jest to zwykłe fantasy " z punktu a do b zabij demona......" tutaj wszystko jest ogromne, pisane bardziej na styl baśni niż fantasy, i mimo, że nie ma tam pełno akcji to i tak każda strona uzależnia.

książek: 880
Katarzyna | 2016-03-17
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 16 marca 2016

To już koniec mojej przygody z Ziemiomorzem. Na początku trudno mi się było przekonać do tej sagi. Miałam wrażenie, że skądś już te motywy znam, mimo, że miałam świadomość, że najpewniej jeśli już to autorzy, których czytałam wcześniej, wzorowali się na Le Guin, a nie odwrotnie, jednak nie polepszało to jakości samego czytania. Nie rozumiałam też, o co zrobił się taki wielki szum. Świat i historia nawet mi się podobał, ale bez większych fajerwerków. Książki po prostu do przeczytania, a raczej nawet z tych nudniejszo-spokojniejszych, ze względu na nieśpieszne prowadzenie akcji. Nie rozumiałam trochę tego uwielbienia czytelników, ale czytałam dalej. I z każdą kolejną częścią wsiąkałam bardziej w Ziemiomorze i Ziemiomorze coraz bardziej przenikało mnie. Po przeczytaniu ostatniej części odczuwałam satysfakcję, że ukończyłam takie tomiszcze, ale to uczucie coraz bardziej ustępuje smutkowi, że to już jest pożegnanie. Sama się sobie dziwię, bo do tej pory jeśli coś takiego miałam, to...

zobacz kolejne z 4989 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Wszystkie światy Ursuli Le Guin

Skuta lodem planeta, na której żyje społeczeństwo androgynów. Karłowate hominidy o zielonym futrze zamieszkujące puszczę, którą ludzie próbują wyciąć i skolonizować. Smok, który stworzył świat, i magia oparta na nazywaniu rzeczy ich prawdziwymi imionami. Mag z pobliźnioną twarzą żeglujący przez ocean w pościgu za cieniem. To tylko kilka bardziej znanych pomysłów i obrazów z twórczości zmarłej w styczniu Ursuli K. Le Guin.


więcej
Powrót do Ziemiomorza

Ursula Le Guin podpisała umowę z Saga Press (imprint Simon & Schuster) na trzy książki, w tym na wydanie kompletne „Ziemiomorza” z ilustracjami Charlesa Vessa. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd