Księga drogi i dobra

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Po raz pierwszy w jednym tomie
- Tytuł oryginału:
- Lao Tzu: Tao Te Ching: A Book About the Way and the Power of the Way
- Data wydania:
- 2021-01-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-11-01
- Data 1. wydania:
- 1998-01-10
- Liczba stron:
- 276
- Czas czytania
- 4 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381693530
- Tłumacz:
- Jerzy Jarniewicz, Kaja Gucio, Justyna Bargielska
Zachwycająca interpretacja jednej z najważniejszych ksiąg w dziejach ludzkości w mistrzowskim przekładzie Justyny Bargielskiej i Jerzego Jarniewicza.
"Księga drogi i dobra" powstała prawdopodobnie dwadzieścia pięć stuleci temu. Napisał ją ktoś, kto być może nazywał się Lao Tzu, a żył mniej więcej w tym samym czasie co Konfucjusz. Nic pewnego o tej Księdze powiedzieć nie sposób, poza tym, że to dzieło chińskie, bardzo stare, i że przemawia do czytelników na całym świecie, jakby je napisano zaledwie wczoraj.
Miałam wielkie szczęście, że odkryłam go w tak młodym wieku i mogłam żyć z jego księgą przez całe swoje życie.
Autorzy naukowych przekładów "Księgi drogi i dobra" jako podręcznika dla władców używają słownictwa, które podkreśla wyjątkowość taoistycznego "mędrca", jego męskość, władzę.
Ja zaś chciałam stworzyć wersję Księgi taką, która byłaby przystępna czytelnikom współczesnym, niewyrafinowanym, niesprawującym władzy, i być może też nie-męskim. Takim, którzy nie szukają ezoterycznych tajemnic, ale nasłuchują głosu przemawiającego wprost do duszy. Chciałabym, żeby zrozumieli, dlaczego tak bardzo kochano tę Księgę przez dwadzieścia pięć wieków.
(ze wstępu Ursuli K. Le Guin)
"Księga drogi i dobra" to wyjątkowa, niezwykle inspirująca poetycka interpretacja starożytnego tekstu stworzonego dwa i pół tysiąca lat temu przez twórcę taoizmu.
Według jej mądrości żadna z naszych cech nie różni się od cech doskonałego władcy, genialnego myśliciela czy wielkodusznego filantropa.
W tej przełomowej współczesnej interpretacji starożytnego klasyka Ursula Le Guin przedstawia uświęconą i zadziwiająco potężną filozofię chińskiego myśliciela.
Książka zawiera obszerne osobiste komentarze autorki, podkreślające wartość tekstu - zwłaszcza w naszych trudnych, niespokojnych czasach.
Przekładu tej mistrzowskiej interpretacji dokonali Justyna Bargielska i Jerzy Jarniewicz, a notę o autorce przetłumaczyła Kaja Gucio.
Kup Księga drogi i dobra w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Księga drogi i dobra
Poznaj innych czytelników
886 użytkowników ma tytuł Księga drogi i dobra na półkach głównych- Chcę przeczytać 683
- Przeczytane 182
- Teraz czytam 21
- Posiadam 86
- Chcę w prezencie 16
- Ulubione 7
- Filozofia 6
- 2021 6
- Poezja 5
- Do kupienia 5
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Księga drogi i dobra
Uważam, że zadowalające przetłumaczenie tego wiersza jest absolutnie niemożliwe. Zawiera on w sobie całą tę księgę. Myślę, że jest Alefem z opowiadania Borgesa - jeśli naprawdę go ujrzysz, zobaczysz, że zawiera w sobie wszystko.






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Księga drogi i dobra
Ciekawostka i niestety nic więcej.
Wydanie jest dwujęzyczne: z jednej strony super jest poczytać oryginał, z drugiej widać, delikatnie mówiąc, niedoskonałość tłumaczenia.
Jako fan Le Guin, wielokrotnie, miałem myśl: ona by tak tego nie ujęła.
Dla osób nieznających angielskiego to polska interpretacja angielskiej interpretacji angielskiego tłumaczenia chińskiego filozofa. Trochę bez sensu.
Ciekawostka i niestety nic więcej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydanie jest dwujęzyczne: z jednej strony super jest poczytać oryginał, z drugiej widać, delikatnie mówiąc, niedoskonałość tłumaczenia.
Jako fan Le Guin, wielokrotnie, miałem myśl: ona by tak tego nie ujęła.
Dla osób nieznających angielskiego to polska interpretacja angielskiej interpretacji angielskiego tłumaczenia chińskiego filozofa....
Nie wiem czy spotkałem się kiedyś z tak złym tłumaczeniem.
Na szczęście są zostawione oryginalne przekłady Ursuli Le Guin, co z pewnością ratuje to wydawnictwo. Polecam raczej kupić angielski oryginał, żeby nie męczyć się z nierównym i bardzo naiwnym tłumaczeniem, które stylistyczne przypomina rapowaną biblię albo edukacyjne filmy dla młodzieży w latach 90.
Nie wiem czy spotkałem się kiedyś z tak złym tłumaczeniem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście są zostawione oryginalne przekłady Ursuli Le Guin, co z pewnością ratuje to wydawnictwo. Polecam raczej kupić angielski oryginał, żeby nie męczyć się z nierównym i bardzo naiwnym tłumaczeniem, które stylistyczne przypomina rapowaną biblię albo edukacyjne filmy dla młodzieży w latach 90.
Ponad 2500 lat a nadal tak niesamowicie aktualna. Piękny przekład i komentarze Ursuli Le Guin. Dobra książka na wiosnę
Ponad 2500 lat a nadal tak niesamowicie aktualna. Piękny przekład i komentarze Ursuli Le Guin. Dobra książka na wiosnę
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaoizmu liznąłem tyle co w maleńkości czytająć "Tao Kubusia Puchatka" i "Te Prosiaczka". Najbardziej zapamiętałem "zasadę nieociosanego pnia" (znanej i w naszej kulturze popularnej jako "dowcip o bacy który strugał czółno"). Pozycja Ursuli K. Le Guin to nienaukowe, ale zaangażowane tłumaczenie poetyckie klasycznego tekstu chińskiego Daodejing, który mimo iż tajemniczy i interpretowany na przeróżne sposoby, w tej wersji okazuje się niedługi i całkiem strawny. Miało być prostym, współczesnym językiem i z dużą siłą wyrazu i chyba się udało. Mamy do czynienai z jakoby stoicko-filozoficzną "księgą psalmów".
Bardzo cieszę się że mamy dostęp do takich rzeczy: wersji Le Guin z jej licznymi komentarzami - można by z nich zrobić osobną pozycję pewnie - i wszystko to jeszcze (wraz z każdym komentarzem!) przełożone równolegle na polski. Na początku czytałem wersję polską zerkając do angielskiej. Pod koniec czytałem już wersję angielską czasami tylko zerkając do polskiej. Muszę przeczytać jeszcze raz tylko po angielsku ...
Taoizmu liznąłem tyle co w maleńkości czytająć "Tao Kubusia Puchatka" i "Te Prosiaczka". Najbardziej zapamiętałem "zasadę nieociosanego pnia" (znanej i w naszej kulturze popularnej jako "dowcip o bacy który strugał czółno"). Pozycja Ursuli K. Le Guin to nienaukowe, ale zaangażowane tłumaczenie poetyckie klasycznego tekstu chińskiego Daodejing, który mimo iż tajemniczy i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór chińskim bon motów sprzed pół tysiąca lat, przetłumaczony przez nieznającą chińskiego Le Guin, a potem jeszcze na polski. Nie jestem w stanie się odnieść do wersji Le Guin, bo też nie znam chińskiego, ale polskie tłumaczenie z angielskiej wersji jest.. no, złe. Te mądrości nie trafiają do mnie zupełnie, ale w polskiej wersji tracą jeszcze więcej.
Zbiór chińskim bon motów sprzed pół tysiąca lat, przetłumaczony przez nieznającą chińskiego Le Guin, a potem jeszcze na polski. Nie jestem w stanie się odnieść do wersji Le Guin, bo też nie znam chińskiego, ale polskie tłumaczenie z angielskiej wersji jest.. no, złe. Te mądrości nie trafiają do mnie zupełnie, ale w polskiej wersji tracą jeszcze więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNauczania legendarnego Lao Tzu głoszą o ścieżce Dao - nienazwanej, pełnej potencjału, równowagi. I to właśnie równowaga jest dobrym słowem opisującym przekaz książki. Mamy tutaj piękno zawarte w prostocie, subtelności, wręcz "less is more" zanim to było modne.
Poezję chińskiego filozofa jeszcze sprzed naszej ery świetnie mi się czytało będąc w podróży, kiedy w leniwie płynących godzinach spędzonych w autobusie raz po raz sięgałem po kolejne wiersze natchnionego pióra, dając materiał na kolejne rozmyślania.
Nieco nietrafionym jest dla mnie format wydania, które grubością pozornie mami nas obfitością treści, zaś okazuje się, że stronice są sztucznie wypchane przewymiarowanymi literami. Szkoda, w wersji kieszonkowej częściej zabierałbym ze sobą w plecak, żeby sięgać po krótkie utwory przy okazji kawy w kawiarni, jazdy tramwajem czy podróży przez góry.
Innym problemem jest kwestia tłumaczenia. Oryginał w zasadzie nie istnieje, a jest to zbiór tekstu z różnych źródeł w wykonaniu Ursuli K. LeGuin napisany po angielsku i tłumaczony na polski. Treść się rozmywa, ucieka. Na plus, że zamieszczono zarówno wersję angielską jak i przetłumaczoną - pomaga to interpretować. Pomocne są również przypisy odnoszące się do języka chińskiego, czy też historii, choć moim zdaniem mogłoby ich być więcej. Przydałoby się więcej też kontekstu o samym LaoTzu, taoiźmie i starożytnych Chinach. Bez tego skazani jesteśmy na dryfowanie w morzu interpretacji z tylko skromnym wiatrem poszlak.
Mimo tego polecam. Po przeczytaniu książki często odwołuję się do filozofii Dao w moich wypowiedziach - wzbogaca światopogląd i przypomina czym jest droga - a czym? No tym, oto Dao ;)
Nauczania legendarnego Lao Tzu głoszą o ścieżce Dao - nienazwanej, pełnej potencjału, równowagi. I to właśnie równowaga jest dobrym słowem opisującym przekaz książki. Mamy tutaj piękno zawarte w prostocie, subtelności, wręcz "less is more" zanim to było modne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoezję chińskiego filozofa jeszcze sprzed naszej ery świetnie mi się czytało będąc w podróży, kiedy w leniwie...
Ocenę 5/10 jestem w stanie przyznać tylko dlatego, że w książce została zawarta oryginalna, anglojęzyczna wersja LeGuin.
I po lekturze całości, łatwo stwierdzić, że tylko ona ma tu jakąkolwiek wartość.
Tłumaczenie jest w większości wierszy kiczowate, płytkie albo zwyczajnie żałosne.
Dziwne, niemające nic wspólnego z wersją Le Guin polskie przykłady czy niepotrzebne zastępowanie konkretnych rzeczy i wyrażeń innymi przynosi odwrotny efekt od zamierzonego przez tłumaczy. W posłowiu wyjaśniają, że biorąc przykład z Le Guin, pozwolili sobie na większą swobodę w przekładzie, a właściwie postanowili nie tyle tłumaczyć, co "napisać" polską wersję utworu Le Guin.
Cóż, powiedzieć, że zupełnie im to nie wyszło, to nie powiedzieć nic.
Język potoczny użyty w wierszach (a właściwie jego mierna imitacja, bo nie potrafię uwierzyć, że tak może wyglądać język potoczny w jakiejkolwiek grupie społecznej) jest tak oderwany od rzeczywistości, że aż śmieszny. Wytrąca z rytmu, pomija sedno danego utworu i wprawia w zniesmaczenie.
Doskonały przykład braku szacunku zarówno dla autora oryginału jak i czytelnika.
Ocenę 5/10 jestem w stanie przyznać tylko dlatego, że w książce została zawarta oryginalna, anglojęzyczna wersja LeGuin.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI po lekturze całości, łatwo stwierdzić, że tylko ona ma tu jakąkolwiek wartość.
Tłumaczenie jest w większości wierszy kiczowate, płytkie albo zwyczajnie żałosne.
Dziwne, niemające nic wspólnego z wersją Le Guin polskie przykłady czy niepotrzebne...
Nie można czytać tej książki szybko. Mi zajęło to ponad dwa miesiące, czasami przez kilka dni analizowałem jedną lekcję i zastanawiałem się czy na pewno nie jest to możliwe do zastosowania w dzisiejszym świecie. Inne okazywały się zupełnie spójne z tym, jak już od dawna postępuję i nie musiałem poświęcać na nie zbyt wiele czasu. Mimo wszystko polecam każdemu zapoznać się z tak odległą filozofią, leżącą u podstaw kultury największego narodu świata.
Nie można czytać tej książki szybko. Mi zajęło to ponad dwa miesiące, czasami przez kilka dni analizowałem jedną lekcję i zastanawiałem się czy na pewno nie jest to możliwe do zastosowania w dzisiejszym świecie. Inne okazywały się zupełnie spójne z tym, jak już od dawna postępuję i nie musiałem poświęcać na nie zbyt wiele czasu. Mimo wszystko polecam każdemu zapoznać się z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Lao-Tsy. Tao Te King”, czyli „Księga Drogi i Cnoty” to powstały ok. 2500 lat temu i - wraz z „Prawdziwą księgą południowego kwiatu” - główny tekst taoizmu, najważniejszego obok konfucjanizmu i buddyzmu systemu filozoficznego w Chinach. W największym skrócie taoizm opiera się na poszukiwaniu harmonii z „tao” – drogą, która jest esencją wszechświata i stanowi podłoże wszelkich w nim zmian. Zmienność i nieuchwytność jest zaś cechą „tao”. Sprawia to, że próby definicji „tao” są z założenia niedokładne i są tylko przybliżeniem - by opisać czym jest „tao” często stosuje się paradoksy. Charakterystyczną postawą wynikającą z założeń taoizmu jest rodzaj aktywnej bierności czy też biernego działania. Ten kto potrafi odnaleźć harmonię z „tao” ogranicza swoją inicjatywę i działanie, daje się niejako prowadzić „tao”, podąża za jej rytmem. Z europejskich kierunków filozoficznych najbliższy tej filozofii jest stoicyzm, który także skupia się na wewnętrznej dyscyplinie mającej prowadzić do uzyskania harmonii ze światem.
Sama „Księga...” mieści się w cienkim woluminie o rozmiarach tomiku poezji. Niniejsze wydanie to wersja zapośredniczona – polski przekład angielskiego opracowania tekstu w redakcji znanej pisarki i poetki – Ursuli Le Guin, którą wspierał sinolog J.P. Seaton. Le Guin już we wstępie tłumaczy, że głównym celem przy jej tłumaczeniu „Tao Te King” było możliwie wierne zachowanie literackich i poetyckich walorów tego tajemniczego tekstu. Nie zrezygnowała jednak przy tym z przedstawienia czytelnikowi swoich rozterek i uzasadnienia kontrowersyjnych nieraz wyborów – przekład jest zaopatrzony w przypisy, które nie przytłaczają swoją szczegółowością, a zarazem jasno wskazują trudności przed jakimi stają tłumacze wobec tekstów tak starych i kulturowo odległych. Efekt (oceniam na podstawie polskiego przekładu Barbary Jarząbskiej-Ziewiec) jest przystępny dla czytelnika i brzmi dobrze pod względem literackim, ale bez wątpienia warto go porównać z innymi dostępnymi (bezpośrednimi) przekładami, by lepiej uchwycić sens oryginału. Sama „Tao Te King” to bowiem lektura wymagająca, z racji swej enigmatyczności przywodząca pod względem trudności interpretacji np. „Zdania” Heraklita. Na pewno nie jest to lektura na raz. Do zbioru tych myśli, opartych głównie na paradoksach, trzeba po prostu ciągle wracać na nowo.
„Lao-Tsy. Tao Te King”, czyli „Księga Drogi i Cnoty” to powstały ok. 2500 lat temu i - wraz z „Prawdziwą księgą południowego kwiatu” - główny tekst taoizmu, najważniejszego obok konfucjanizmu i buddyzmu systemu filozoficznego w Chinach. W największym skrócie taoizm opiera się na poszukiwaniu harmonii z „tao” – drogą, która jest esencją wszechświata i stanowi podłoże...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpolszczenia nie są liczne w naszej literaturze, i sądząc po ich częstotliwości występowania, raczej do prostych zadań nie należą: delikatna równowaga między własną interpretacją a odniesieniem do pierwowzoru łatwo może lec w gruzach przesady. Pierwsze spolszczenie, jakie przychodzi mi na myśl to „Serce ciemności” J. Dukaja - wyjątek w jego twórczości zainspirowany opowiadaniem J. Conrada, w którym wyłania i obnaża odcienie mroków umysłu z finezją właściwą dla autora science fiction.
W przypadku „Księgi Drogi i Dobra” sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Ursula LeGuin zdecydowała się na własną interpretację, w dodatku na podstawie prawie dziesięciu przekładów, które opierały się na wielokrotnych chińskich transkrypcjach, z zamiarem stworzenia wersji przystępnej „czytelnikom współczesnym, niewyrafinowanym [...], ktorzy nie szukają ezoterycznych tajemnic”. Zamiar słuszny i ciekawy, często wyjaśniany w przypisach, lecz dodanie do tego wszystkiego wersji dwojga „spolszczaczy” (jak sami się nazwali),którzy pogłębili jeszcze intencje autorki - dało efekt mocno niestandardowy i raczej przesadzony. Tekst polski, oprócz silnego uwspółcześnienia uwspółcześnionej już wersji Ursuli LeGuin (co spowodowało skrajne przesunięcie tekstu w kierunku młodego odbiorcy),nie wnosi własnego spojrzenia, jedynie zmienia tekst w sposób mało spójny z pierwowzorem (chociaż przyznaję: prozą łatwiej byłoby wtrącić własne idee). I pomimo, że autorzy polskiej wersji zaznaczają, że w tym szczególnym przypadku „różnica między twórczością przekładową a dziełem autorskim nieuchronnie wyparowuje”, efekt jest wręcz niestrawny dla miłośników Tao, dla postronnych natomiast przesłanie jest raczej mało czytelne.
Jednak dużym atutem tego wydania, i odwagą moralną, bo wiadomo: zaraz będzie „sto tysięcy” poprawiaczy, było zamieszczenie oryginalnego tekstu angielskojęzycznej autorki. Dzięki temu spora liczba czytelników może z łatwością dołączyć do grona spolszczaczy, krytyków trafności polskiej wersji, bądź pasjonatów uwspółcześniania tekstu. (Na marginesie: „sto tysięcy” zamiast „dziesięciu tysięcy”, to bardzo udany termin).
Nie odmówię sobie tej przyjemności i ja – również dokonam spolszczenia z lekkim odfilozofowaniem:
„When you do not-doing; nothing’s out of order”, czyli:
Jeżeli nic nie robisz, nic nie spieprzysz.
Plus komentarz w stylu Kubusia Puchatka:
Tylko kto wtedy będzie narzekał, że coś spieprzyłeś?
Spolszczenia nie są liczne w naszej literaturze, i sądząc po ich częstotliwości występowania, raczej do prostych zadań nie należą: delikatna równowaga między własną interpretacją a odniesieniem do pierwowzoru łatwo może lec w gruzach przesady. Pierwsze spolszczenie, jakie przychodzi mi na myśl to „Serce ciemności” J. Dukaja - wyjątek w jego twórczości zainspirowany...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to