Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fionavarski gobelin

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,58 (186 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
22
8
48
7
41
6
27
5
13
4
2
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fionavar Tapestry
data wydania
ISBN
9788375067255
liczba stron
1308
język
polski
dodała
Wiedźma

Omnibus, łączne wydanie jednej z najbardziej popularnych trylogii fantasy: Letnie drzewo, Wędrujący ogień, Najmroczniejsza droga. Wszystko zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają do serca najstarszego ze...

Omnibus, łączne wydanie jednej z najbardziej popularnych trylogii fantasy: Letnie drzewo, Wędrujący ogień, Najmroczniejsza droga.

Wszystko zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają do serca najstarszego ze wszystkich światów - do Fionavaru. W tej niezwykłej magicznej krainie, zamieszkałej przez ludzi, krasnoludy, przedziwne mitologiczne stworzenia, czarodziejów i bogów, Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul będą musieli zmierzyć się z z uosobieniem zła w postaci Rakotha Maugrima Spruwacza, zwanego też Sathainem Zakapturzonym, którego obawiają się sami bogowie i którego niezmierzone pokłady nienawiści są w stanie rozedrzeć spajający cały Fionavar mistyczny Gobelin i rzucić swój złowieszczy cień na wszystek czas, jaki nadejdzie...

"Jedna z najlepszych powieści fantasy, jakie ukazały się od czasów Tolkiena!".
Andre Norton

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1200

Jasno utkane

„Fionavarski Gobelin” nie jest nowością na polskim rynku wydawniczym. Pierwsza wersja tej książki ukazała się w naszym kraju w roku 1995, rozbita na trzy odrębne tomy – „Letnie drzewo”, „Wędrujący ogień” i „Najmroczniejsza droga”. Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło jednak we wznowieniu zrezygnować z podziału i w ten sposób światło dzienne ujrzało ponad tysiąctrzystustronicowe tomiszcze, zawierające w sobie wszystkie trzy części.

Fabuła powieści zarysowuje się następująco – piątka młodych ludzi, studentów z Toronto, spotyka na swej drodze maga, który po niedługiej rozmowie i z nie do końca wiarygodnych pobudek zaprasza ich w podróż do świata równoległego. W dodatku nie byle jakiego, bo najważniejszego ze wszystkich światów Tkacza, nadrzędnego względem pozostałych, w naszym włącznie. Kimberly, Paul, Jennifer, Kevin i Dave mają spędzić tam zaledwie dwa tygodnie, zostają jednak na znacznie dłużej, gdyż we Fionavarze zaczyna dziać się źle – odwieczny wróg pierwszego ze światów, Rakoth Maugrim Spruwacz, uwalnia się z magicznych więzów nałożonych nań tysiąc lat wcześniej i zamierza, nie inaczej, zaprowadzić panowanie swej mrocznej, czerwonookiej i zakapturzonej osoby. Wszystko dąży wiec do ostatecznego, nieuchronnego starcia sił Światłości i Ciemności.

Niech Was jednak nie zwiedzie ta bolesna wręcz schematyczność, gdyż mimo obecności elfów (zwanych tutaj lios alfarami, ale biorąc pod uwagę świetlistą aurę i ponadprzeciętne piękno tych istot, dodając do tego nieśmiertelność i...

„Fionavarski Gobelin” nie jest nowością na polskim rynku wydawniczym. Pierwsza wersja tej książki ukazała się w naszym kraju w roku 1995, rozbita na trzy odrębne tomy – „Letnie drzewo”, „Wędrujący ogień” i „Najmroczniejsza droga”. Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło jednak we wznowieniu zrezygnować z podziału i w ten sposób światło dzienne ujrzało ponad tysiąctrzystustronicowe tomiszcze, zawierające w sobie wszystkie trzy części.

Fabuła powieści zarysowuje się następująco – piątka młodych ludzi, studentów z Toronto, spotyka na swej drodze maga, który po niedługiej rozmowie i z nie do końca wiarygodnych pobudek zaprasza ich w podróż do świata równoległego. W dodatku nie byle jakiego, bo najważniejszego ze wszystkich światów Tkacza, nadrzędnego względem pozostałych, w naszym włącznie. Kimberly, Paul, Jennifer, Kevin i Dave mają spędzić tam zaledwie dwa tygodnie, zostają jednak na znacznie dłużej, gdyż we Fionavarze zaczyna dziać się źle – odwieczny wróg pierwszego ze światów, Rakoth Maugrim Spruwacz, uwalnia się z magicznych więzów nałożonych nań tysiąc lat wcześniej i zamierza, nie inaczej, zaprowadzić panowanie swej mrocznej, czerwonookiej i zakapturzonej osoby. Wszystko dąży wiec do ostatecznego, nieuchronnego starcia sił Światłości i Ciemności.

Niech Was jednak nie zwiedzie ta bolesna wręcz schematyczność, gdyż mimo obecności elfów (zwanych tutaj lios alfarami, ale biorąc pod uwagę świetlistą aurę i ponadprzeciętne piękno tych istot, dodając do tego nieśmiertelność i fakt, że w momencie, gdy Fionavar im brzydnie, wiedzeni pieśnią wybierają się w podróż za morze, nietrudno odgadnąć, skąd autor czerpał inspiracje), orków (również dla niepoznaki ukrywających się pod innymi nazwami – svat alfarowie i urgachowie – ale ich antagonizm względem lios i zielona barwa skóry są dość wymowne), krasnoludów, smoków, jednorożców, czarodziejów oraz całego mnóstwa obdarzonych niezwykłymi mocami artefaktów i magicznych miejsc, historia nie jest tak sztampowa, jak mogłoby się w pierwszej chwili wydawać.

Element innowacyjny, jak na czasy, w których powieść powstawała (oryginał ukazał się w latach 1984-86), stanowić może wplecenie w klasyczną historię z gatunku fantasy wątków zaczerpniętych z legend arturiańskich, stanowiących w dodatku całkiem zgrabny pretekst do rozważań nad nieuchronnością przeznaczenia i powtarzalnością czasu, jego zamkniętym cyklem.

Do podobnych refleksji skłania także stała obecność bogów, dość swobodnie przechadzających się po Fionavarze. Panteon prezentuje się dość typowo – Tkacz jest bytem nadrzędnym, za nim w hierarchii stoją bogowie związani głównie ze zjawiskami naturalnymi i przyrodą w ogólności, niżej znajdują się półbogowie, czyli andainowie – owoce relacji bosko-ludzkich. I wszyscy oni mają swój udział w tworzeniu Gobelinu. Roli Tkacza wyjaśniać chyba nie trzeba, andainowie natomiast, z racji swej półludzkiej natury, często obcują ze śmiertelnikami i nie ma w tym raczej niczego nagannego. Ciekawostkę stanowią natomiast bogowie, którzy w sprawy ludzi ingerować rzekomo mają zakaz. Nie jest on jednak respektowany z godną podziwu dbałością, gdyż bóstwom przeróżnym stale zdarza się kontaktować z istotami zamieszkującymi Fionavar. Czynią to bezpośrednio lub poprzez różnego rodzaju symbole, ukazują się w materialnej postaci, wybierają spośród ludzi swoich ulubieńców i wtrącają się na przeróżne inne sposoby, co zazwyczaj mocno komplikuje życie każdemu, kto takiego wątpliwego zaszczytu dostąpi.

Losy, przeznaczenia i stała obecność bytów nadrzędnych, choć często wywołują uczucie przesytu, są tym, co w dużej mierze buduje specyficzną atmosferę powieści.

Jeśli chodzi o głównych bohaterów, piątka ziemian na szczęście nie została potraktowana jako bohater kolektywny, nierozłączna drużyna podążająca prosto po sznurku ku jaśniejącemu na horyzoncie celowi, jakim jest oczywiście heroiczne wyrwanie Fionavaru z sięgających poń szponów Ciemności. Zostali przecież wpleceni w Gobelin, a w nim o proste, niesplatające się nici niezmiernie trudno. Każda z postaci ma swoją historię, swoje obosieczne, nie zawsze oczywiste zdolności i problemy z nich wynikające. Ich drogi rozchodzą się i spotykają znów, zmierzając czasem w tym samym kierunku, innym zaś razem w przeróżne strony, by jednak połączyć się znów w wielowątkowym splocie. Te ciągłe wędrówki nie zawsze mają wyraźny sens i cel, z pewnością jednak dodają powieści atrakcyjności, którą trudno jest osiągnąć, stosując klasyczny motyw drogi. Choć ze smutkiem muszę stwierdzić, że tkanina wyplatana przy pomocy poszczególnych wątków nie jest tak misterna, jak najwyraźniej chciał tego autor, gdyż wątek, osnowę oraz ostateczny wzór zbyt łatwo i w zbyt wielu momentach da się przewidzieć.

Oprócz bohaterów głównych powieść obfituje w mnogość postaci pobocznych, mających swój większy czy mniejszy udział w rozgrywających się wydarzeniach. Można wśród nich znaleźć osobistości całkiem wyraziste, jak na przykład Diarmuid, Sharra czy Matt Sören, większość cierpi jednak na pewną irytującą przypadłość – ich charakter można określić jednym słowem. Podobnie ma się sprawa z wyglądem, którego opisy najczęściej ograniczają się do koloru włosów i oczu, wieku, aczkolwiek nie zawsze, oraz tuszy, jeśli ta jest akurat wyjątkowo imponująca. Czasem czytelnik może się także natknąć na informację, że ktoś jest wyjątkowo piękny, niestety bez uściślenia, co o tym pięknie stanowi.

W książce, mimo jej imponującej objętości, brakuje także malowniczych opisów scenerii i miejsc, w których rozgrywa się akcja. Mało wiadomo o tym, jak właściwie wygląda Brennin, ogrody Larai Rigal są rzekomo niezwykle piękne, ale wynika to głównie z zapewnień autora, próżno szukać szczegółowego opisu roślinności porastającej puszczę Pendaran, nie wiadomo, podobnie ma się sprawa z krainę elfów, Daniloth, a tajemnicze Eridu musi czytelnik stworzyć w swojej głowie praktycznie od początku do końca.

Co więc sprawia, że powieść osiągnęła takie gabaryty? Otóż opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów, głównie rozterek. Im szczegółowości odmówić nie można. Podobnie zresztą jak patosu i powtarzalności, niestety. Co z kolei czyni je nieszczególnie przekonującymi i nie zachęca do angażowania się w emocjonalne rozterki postaci, czy to głównych, czy pobocznych, gdyż wszystkie wydają się po prostu płaskie i papierowe.

To na szczęście nie jedyny aspekt, na którym autor skoncentrował całą swą pieczołowitość, której zabrakło przy nadawaniu bohaterom charakteru i aparycji. W książce znaleźć można momenty zarysowane bardzo szczegółowo. Są to sceny-symbole, w których dochodzi zazwyczaj do kontaktu człowieka z magią lub mocą któregoś z bóstw, kamienie wrzucone w toń losu, wywołujące rozchodzące się coraz szerzej kręgi konsekwencji. Wydarzenia te są barwnymi paciorkami, nawlekanymi co jakiś czas na monotonną nić fabuły.

Odkładając na chwilę na bok to, czym wykazał się lub zawinił autor, muszę ze smutkiem stwierdzić, że odbiór książki utrudnia kiepskie tłumaczenie. Błędy są tak rażące, że odciągają uwagę od właściwiej treści, gdyż dotyczą głównie zaburzonego szyku zdań oraz karygodnych powtórzeń, z dorodnym kwiatkiem „zachód słońca na zachodzie” na czele. Fakt, że „Letnie drzewo” tłumaczyła inna osoba, niż dwie pozostałe części nie ratuje sytuacji. Właściwie jest dokładnie odwrotnie – im dalej w las, tym bardziej roi się od językowych potknięć.

Żałuję, że tak późno zetknęłam się z debiutancką powieścią Guya Gavriela Kaya. Jako młodszy czytelnik z pewnością dałabym się głębiej oczarować przedstawioną weń historią, gdyż ma ona ku temu potencjał. Trochę niewykorzystany, racja, ale winą można z czystym sumieniem obarczyć niedoświadczenie autora. Mam szczerą nadzieję, że Kay z czasem nauczył się kreować postaci wielowymiarowe, o czym chętnie się przekonam, sięgając w przyszłości po inne pozycje z jego pisarskiego dorobku.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (584)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 568
Marta | 2012-12-13
Na półkach: Przeczytane

Czytając zdanie: Jedna z najlepszych powieści fantasy, jakie ukazały się od czasów Tolkiena, nie sposób przejść obok Fionavarskiego Gobelinu obojętnie. Zwłaszcza, gdy już dawno nie miało się w rękach pełnokrwistej fantastyki. Tak więc ogromne tomisko (1305 stron!) przebyło około czterokilometrową drogę z biblioteki do mojego domu. Zaraz napiszę, czy warto było nosić tak wielkie ciężary.

Wydana nakładem wydawnictwa Zysk powieść to połączenie trzech książek - Letniego drzewa, Wędrującego ognia oraz Najmroczniejszej drogi. Cykl o Fionavarskim Gobelinie powstawał w latach 1984-1986 i był niejako następstwem... współpracy Guya Gavriela Kaya z Christopherem Tolkienem nad zakończeniem Silmarillionu. Inspiracje twórcą Władcy Pierścienia są więc w każdej z trzech części cyklu bardzo widoczne, ale o tym później.

Fionavarski Gobelin to historia pięciorga przyjaciół - Kim, Dave'a, Paula, Jennifer oraz Kevina. Ich przygoda rozpoczyna się wraz z poznaniem Marcusa vel Lorena Srebrnego...

książek: 6476

//Opinia do przeczytania również na: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/04/83-fionavarski-gobelin-guy-gavriel-kay.html

"Jedna z najlepszych powieści fantasy, jakie ukazały się od czasów Tolkiena!". - Andre Norton.

"Jedna z tych rzadkich książek, których przeczytanie na zawsze zmienia percepcję świata" - Marion Zimmer Bradley.

Czy potrzeba więcej rekomendacji dla tej pozycji? Chyba nie. Wszystko bowiem zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają do serca najstarszego ze wszystkich światów - do Fionavaru. W tej niezwykłej magicznej krainie, zamieszkałej przez ludzi, krasnoludy, przedziwne mitologiczne stworzenia, czarodziejów i bogów, Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul będą musieli zmierzyć się z z uosobieniem zła w postaci Rakotha Maugrima Spruwacza, zwanego też Sathainem Zakapturzonym,...

książek: 523
grendella | 2013-01-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Szwendając się w sieci, zauważyłam, że wiele osób poleca tę trylogię „koneserom fantastyki”, tudzież tym „wytrwałym”, którym nie przeszkadza dość wolno tocząca się akcja. Może ja się po prostu starzeję (nie, nie musicie zaprzeczać), ale nie nadążam za ta potrzebą pędu, za tym, żeby działo się jak najwięcej i jak najszybciej. Lubię, gdy opowieść po prostu się toczy, nie oczekuję, że w każdym kolejnym akapicie wydarzy się coś przełomowego. Lubię, gdy świat kreowany przez autora jest spójny, a w fantasy, moim zdaniem, nie musi być szczególnie oryginalny – na pewno nie przeszkadzają mi krasnoludy, czy elfy (tutaj zwane lios alfarami) i ich, że tak powiem, cechy gatunkowe. Lubię odwieczne zmagania dobra ze złem, bo dla mnie to zawsze ta sama, tylko inaczej opowiedziana historia. Lubię bohaterów, którzy nie działają, jak automaty, wyposażonych w jakiś indywidualny rys, ale nie oczekuję olbrzymiej głębi psychologicznej. Jeśli mam na takową ochotę, to nie sięgam po fantasy lecz po prozę...

książek: 349
oxfordka | 2014-02-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 lutego 2014

Jakże długo męczyłam się z tą książką! Niemniej jednak jestem zadowolona, że ją przeczytałam. Pewnie zapytacie czemu i już śpieszę do Was z wyjaśnieniami. Znajdując to opasłe tomiszcze w bibliotece przeczytałam mini streszczenie, które znajduje się niemal w każdej książce. Jako zwolenniczka fantastyki, zaciekawiło mnie od razu!:

"Wszystko zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorena Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają, do serca najstarszego ze wszystkich światów - Fionavaru.
W tej niezwykłej magicznej krainie, zamieszkanej przez ludzi, krasnoludy, przedziwne mitologiczne stworzenia, czarodziejów i bogów, Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul będą musieli zmierzyć się z uosobieniem zła w postaci Rakotha Maugrima Spruwacza..."

Ciekawie brzmi? A jakżeby inaczej! Oprócz tego tylna okładka książki zapewnia nas takowymi słowami:

"Jedna z...

książek: 0
| 2014-05-30
Na półkach: Przeczytane, Fantastyka

Obawiam się, że gdybym nie miała wydania jednotomowego, nie doczytałabym tej trylogii do końca. Na szczęście czy nieszczęście doczytałam i uczucia mam bardzo mieszane.
Z kwestii technicznych: pierwszym, co rzuca się w oczy, jest iście niedźwiedzia przysługa jaką zrobili tłumacze. Owszem, po pierwszym tomie tłumaczenie jest nieco lepsze, ale wciąż dalekie od chociażby akceptowalnej jakości - bo do wychwycenia rażących po oczach powtórzeń nie trzeba żadnych nadnaturalnych mocy, ale uważnej i nierobionej na odwal korekty. I bynajmniej całości również nie ratuje styl samego Kaya, który jest niewiarygodnie patetyczny i napuszony, pełen niedopowiedzeń i krążenia wokół tematu w miejscach, które aż prosiły się o akapit czy dwa najzwyczajniejszego opisu. Jak jeszcze w niektórych miejscach nie rzucało się to specjalnie w oczy, tak czytanie tysiąca trzystu stron napisanych w ten sposób było zadaniem dość mozolnym.
Skupiając się na samej treści, można znaleźć co prawda więcej pozytywów, ale...

książek: 151
bordo | 2013-12-01
Na półkach: Przeczytane

Książka z gatunku fantasy, klasyka gatunku, ciężka cegła zawierająca ponad 1300 stron, omnibus mieszczący trzy powieści. Czytałam, czytałam i przeczytałam. Oto moje refleksje: :)


O czym jest?
Pięcioro kanadyjskich studentów zostaje przetransportowanych do Fionavaru - magicznego świata, będącego "pierwszym ze wszystkich światów Tkacza". W rzeczonej krainie każde z nich dostanie misję do wypełnienia, w ostatecznym rozrachunku to od nich w dużej mierze będzie zależało być albo nie być Fionavaru i innych światów.

Co o niej sądzę?
Teraz tak. Dlaczego akurat ta piątka a nie inna, tego się do końca nie dowiedziałam, co szczerze mówiąc trochę zaczęło mnie frustrować. Dlaczego akurat Fionavar jest tak ważny i wydarzenia w nim rozegrane rzutują na inne światy - tego też nie wiem. Oddzielną refleksję poświęciłam pytaniu dlaczego - skoro fionavarczycy znali nasz świat i mogli się w nim pojawiać - nie przenieśli do swojego choćby zdobyczy technicznych, o kulturze, nauce i medycynie nie...

książek: 681
michal3 | 2015-06-29
Przeczytana: 20 czerwca 2015

Wielkie rozczarowanie. Książka strasznie problematyczna: z jednej strony ciekawe zabiegi fabularne, a z drugiej byle jacy bohaterowie. Autor niestety dzieła na miarę Tolkiena nie stworzył, a cytat zachęcający do kupienia jest niczym innym jak kłamstwem. Zapewne, gdyby nie wielkie oczekiwania, nota końcowa byłaby wyższa, ale mimo wszystko "Gobelin" jest książką średnią.

Głównym problemem jest tłumaczenie. Pani Dorota nie sprostała zadaniu, a czasami wręcz mocno się ośmieszała. Tłumaczenie na poziomie gimnazjalisty wspierającego się najprostszym translatorem. Nie chcę przytaczać przykładów, aby nie utrwalać ich w pamięci. Przed tak fantastycznie wydanym wznowieniem, należało najpierw zainwestować w lepszego tłumacza.

Po drugie, minął ponad tydzień, od kiedy skończyłem czytać, i mam ogromny problem, aby kogoś poza Diarmuidem uznać za wartego zapamiętania bohatera. Autor chyba przesadził w ilości wewnętrznych rozważań, zapominając, że nie zawsze tego oczekuje Czytelnik. Odrobina...

książek: 252
olla | 2016-11-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 listopada 2016

Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Momentami fabuła bardzo mnie wciągała, momentami zapał słabł, ale wciąż ciekawa byłam rozwinięcia historii, zakończenia.
Czasem było zbyt patetycznie, czasem zbyt zagmatwanie. Mnogość postaci i ich mniejszego lub większego wpływu na historię przyprawiał o zawrót głowy. Jednak każda postać pojawiła się, by odegrać w pewnym momencie jakąś rolę, wnieść swój wkład w pokonanie zła. W walce dobra ze złem znowu wygrało dobro, choć nie obyło się bez ofiar, nawet wśród głównych bohaterów.
W tym zmaganiu dobra ze złem bohaterowie z naszego świata - wydaje się, że dość przypadkowo wciągnięci w przygodę - odegrali w Fionavarze kluczową rolę, zostali obdarzeni szczególnymi mocami i względami przez bogów. Ten fakt trochę razi. Czy już w naszym świecie byli wyjątkowi? Trudno wyczuć, bo ten wątek został pominięty, a akcja książki już od samego początku rzuciła ich w wir przygody nie dając czasu na zbędne wahania. Tak jakby wplecenie ich losów w gobelin było...

książek: 361
Jola | 2013-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2011

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o tę trylogię.

Ogrom podobieństw i analogii po pierwsze do mitologii, a po drugie do książek Tolkiena, jest zarazem ogromnym plusem, jak i największą słabością tej powieści. Bo tak naprawdę, bohaterowie i historia są super, ale... to wszystko już było. Prawie o każdym wątku mogę powiedzieć, że budzi jakieś skojarzenia. Bardzo dobre skojarzenia, ale nie można zaprzeczyć, że wszystkie trzy tomy charakteryzuje... wtórność. Mimo wszystko, z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik coraz bardziej angażuje się w losy bohaterów. I za to ogromny plus!

Jedyne, co naprawdę mi nie odpowiadało, to wplecenie w powieść losów Artura, Lancelota i Ginewry. Taka mieszanka mitologii, fantastyki, a w dodatku jeszcze legend arturiańskich jest już odrobinę niestrawna. Za dużo tego "dobrego".

Długo się wahałam nad oceną. Ocena 6 (dobra) trochę za mało, z kolei 7 (bardzo dobra) jednak trochę na wyrost... Gdybym mogła, dałabym 6+.

książek: 97
lele55 | 2014-08-30
Na półkach: Przeczytane, Fantasy itp.

"Fionavarski gobelin" przyciągał mój wzrok odkąd go tylko zobaczyłam w księgarni na półce "nowości" (właściwie to okładka, swoją drogą piękna, i objętość). Ale od zakupu odstraszały mnie właśnie ta wielkość, cena, kontrastowe opinie i to porównanie do twórczości J.R.R. Tolkiena na okładce(z reguły takie porównania oznaczają coś całkowicie przeciwnego). Aż ostatnio widzę "Fionavarski gobelin" przeceniony na pół no i zaryzykowałam.
Po przeczytaniu żałuję , że nie kupiłam wcześniej ;).

A oto moje przemyślenia i uwagi:

- autor czerpie pełnymi garściami z Władcy Pierścieni i legend arturiańskich oraz nieco z mitologii skandynawskiej i innych, wychodzi mu to całkiem umiejętnie(nie gryzie, nie razi w oczy ;) )np. szczepy Dalrei od razu przypominają Rohirrimów, lios alfarowie odchodzą na Zachód, pojawia się Artur i Guinevere, a i Lancelot oczywiście itp., ale mi osobiście to nie przeszkadza

- książka ta opowiada, najogólniej mówiąc, o walce Dobra ze Złem, ale również o takich...

zobacz kolejne z 574 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Alternatywne zastosowania grubych książek

Wraz z nadejściem jesieni w księgarniach pojawiły się naprawdę opasłe tomiszcza! Wiele nowości przypomina rozmiarem cegły, a ich kupno oznacza nie tylko wiele wieczorów spędzonych na przyjemnej lekturze, ale także konieczność znalezienia miejsca na półce dla książki o tak pokaźnych rozmiarach. Nie bójcie się ich jednak i kupujcie śmiało! Grube i ciężkie książki można wykorzystać na wiele różnych sposobów, gdy się je już oczywiście przeczyta!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd