Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dwanaście słów

Wydawnictwo: Wielka Litera
5,92 (261 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
13
8
31
7
49
6
73
5
41
4
25
3
15
2
7
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364142246
liczba stron
240
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Nowa powieść wybitnego reżysera i pisarza, autora bestsellerowego "Egzaminu z oddychania". Utrzymana w powściągliwym a jednocześnie intensywnym klimacie przypominającym film Jane Campion “Fortepian”. Opowieść o miłości, ale niechcianej; pamięci, która jest zbyt natrętna; pokusach, które przerażają i o człowieku, który jest tajemnicą. Od dzikiej Afryki, po samotny dom ukryty w lesie. Od...

Nowa powieść wybitnego reżysera i pisarza, autora bestsellerowego "Egzaminu z oddychania". Utrzymana w powściągliwym a jednocześnie intensywnym klimacie przypominającym film Jane Campion “Fortepian”.

Opowieść o miłości, ale niechcianej; pamięci, która jest zbyt natrętna; pokusach, które przerażają i o człowieku, który jest tajemnicą. Od dzikiej Afryki, po samotny dom ukryty w lesie. Od wielkich przemian w dziejach ludzkości, po skromną wiejską historię losu jednego dziecka. Kolejny raz Jan Jakub Kolski każe swoim czytelnikom odbyć podróż po świecie pełnym tak niesprawiedliwości jak i piękna. Ale także podróż po meandrach ludzkiej natury. Zderza ze sobą małość i wielkość człowieka, jego siłę i słabość, moralność i deprawację.

Marianna ma trzydzieści jeden lat, jest jedną z najładniejszych boromeuszek w klasztorze, ma niebieskie oczy, czarne włosy, zrośnięte brwi i jasną cerę. Opiekuje się chorymi w szpitalu, pielęgnuje ich, wysłuchuje losów… O świcie zachodzi do kościoła, aby uwielbić wiszący w transepcie wizerunek Jezusa – pięknego, smukłego, ciemnoskórego i… budzącego w niej nieprzyzwoite podniecenie. Kiedy postanawia uciec z klasztoru, wykrada święty obraz i zabiera ze sobą. Trzy miesiące później, w poszukiwaniu pracy, staje u drzwi Fryderyka, mieszkającego w leśnej chacie mężczyzny - ekscentrycznego samotnika, czarniawego, barczystego i nieprzyjemnego, z zapisaną w oczach mieszaniną mądrości i okrucieństwa. Nieliczni, którzy o nim wiedzą, nazywają go nauczycielem muzyki. Dwadzieścia lat temu przyjechał z Afryki. Co kazało mu uciekać z Kenii? Czy dwanaście słów, za pomocą których na co dzień się porozumiewają, wystarczy, by poznali swoje historie?

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1643

Z perspektywy antychrysta

„12 słów” Jana Jakuba Kolskiego to powieść rozdarta – rozdarta między czcią a bluźnierstwem, między religią a mrokiem beznadziei, między chrześcijaństwem a pogaństwem. W tym przedziwnym, onirycznym romansie żądze pokonują ramy zdrowego rozsądku i obnażają hipokryzję norm społecznych. Kolski, jak na wielkiego artystę przystało, mierzy się w tej książce ze swoimi najmroczniejszymi obsesjami i wciąga czytelnika w wir ludzkiej psychiki.

Marianna należy do zakonu boromeuszek, jest obsesyjnie, wręcz namiętnie oddana Chrystusowi. Wkrótce opuszcza klasztor i spotyka na swojej drodze Fryderyka, tajemniczego nauczyciela muzyki w niewielkiej miejscowości. Dwoje ludzi łączy nić porozumienia – oboje mają za sobą traumatyczne przeżycia, które nie pozwalają im uwolnić się od przeszłości. Do Fryderyka cały czas powracają trudne doświadczenia z młodości spędzonej w Afryce, przed którymi stara się uciec, ale mroczna historia rodem z afrykańskiej dziczy domaga się dopełnienia. Marianna wchodzi w rolę, która pozwoli przejść obojgu przez labirynt głęboko skrywanych tajemnic.

Kolski w swoich późniejszych filmach, gdzieś tak od „Pornografii”, coraz częściej powraca do koncepcji ludzkiego życia jako egzystencjalnego teatru, w którym ważną rolę odgrywają osoby, które pełnią rolę reżyserów. To oni z jednej strony bawią się ludźmi, realizując własne scenariusze, z drugiej zaś biorą na swe barki olbrzymi ciężar odpowiedzialności za ich los. W „Pornografii”, ale i w innych dziełach Gombrowicza owo...

„12 słów” Jana Jakuba Kolskiego to powieść rozdarta – rozdarta między czcią a bluźnierstwem, między religią a mrokiem beznadziei, między chrześcijaństwem a pogaństwem. W tym przedziwnym, onirycznym romansie żądze pokonują ramy zdrowego rozsądku i obnażają hipokryzję norm społecznych. Kolski, jak na wielkiego artystę przystało, mierzy się w tej książce ze swoimi najmroczniejszymi obsesjami i wciąga czytelnika w wir ludzkiej psychiki.

Marianna należy do zakonu boromeuszek, jest obsesyjnie, wręcz namiętnie oddana Chrystusowi. Wkrótce opuszcza klasztor i spotyka na swojej drodze Fryderyka, tajemniczego nauczyciela muzyki w niewielkiej miejscowości. Dwoje ludzi łączy nić porozumienia – oboje mają za sobą traumatyczne przeżycia, które nie pozwalają im uwolnić się od przeszłości. Do Fryderyka cały czas powracają trudne doświadczenia z młodości spędzonej w Afryce, przed którymi stara się uciec, ale mroczna historia rodem z afrykańskiej dziczy domaga się dopełnienia. Marianna wchodzi w rolę, która pozwoli przejść obojgu przez labirynt głęboko skrywanych tajemnic.

Kolski w swoich późniejszych filmach, gdzieś tak od „Pornografii”, coraz częściej powraca do koncepcji ludzkiego życia jako egzystencjalnego teatru, w którym ważną rolę odgrywają osoby, które pełnią rolę reżyserów. To oni z jednej strony bawią się ludźmi, realizując własne scenariusze, z drugiej zaś biorą na swe barki olbrzymi ciężar odpowiedzialności za ich los. W „Pornografii”, ale i w innych dziełach Gombrowicza owo zrównanie bohatera z bóstwem jest ewidentne. W ostatnich dziełach Kolskiego widoczna jest fascynacja właśnie tym właśnie tematem. Zaryzykuję stwierdzenie, że ma to źródło w osobistych dylematach autora, związanych z jego reżyserską profesją. Jest to zawód uzurpujący sobie prawo do igrania ludzkim losem, co może rodzić pokusę diabolicznej pychy.

Odgrywanie ról może być jednak także formą psychoterapii. Już u zarania teatru widz przeżywał uczestnictwo w tragedii jako własne doświadczenie, by oczyścić swą duszę ze zalegających złych emocji. Potraktujmy zatem „Dwanaście słów” nie jak obrazoburczą i prowokującą prozę, ale jak dzieło zwracające się ku istocie sztuki – doznania głębokich stanów emocjonalnych, które pozwolą odbiorcy na posprzątanie swoich podświadomych lęków i obsesji. „Dwanaście słów” nadaje się ku temu doskonale, bowiem utkana jest z religijnych wyobrażeń, mitów i archetypów, które reprezentuje tutaj afrykańska historia Fryderyka.

Mógłbym się dopatrywać wad tej książki. Że Kolski nie jest pisarzem, że to widać, że scenariuszowy przebieg dialogów zmusza czytelnika do filmowego myślenia. Myślę, że języki i indywidualne mowy bohaterów są wyraziste i dobrze współgrają, ale to chyba zasługa myślenia scenariuszowego, bo jednak funkcja opisowa została tu mocno zredukowana, co nigdy literaturze nie robi dobrze, gdyż to właśnie opis tworzy klimat opowieści. Jeśli jednak przymkniemy oko na ten niewątpliwie ważny element literackiego rzemiosła, to zobaczymy jak ważnym i niespotykanym dziełem jest „Dwanaście słów”.

Czytając cały czas kojarzyłem sobie powieść Kolskiego z obrazami z „Antychrysta” von Triera. Nie wiem, czy dobrze odczytałem intencje autora, ale mroczny, szatański urok Fryderyka i silna emanacja pierwiastka kobiecego, który chce zdominować męski, była dla mnie najistotniejszym elementem. Kolejnym motywem łączącym te dwa dzieła jest tragiczna przeszłość bohaterów, skazująca ich na szaloną podróż w głąb podświadomości. I ta natura, która nie daje spokoju, która wciąga, która wyciąga z nas, co pierwotne.

Ciekaw jestem, czy Jan Jakub Kolski przeniesie kiedyś na ekran swe najbardziej obrazoburcze dzieło, które łączy jego wczesną fascynację magiczną siłą natury z późniejszymi mrokami „wieku męskiego”? Czy jest możliwe, żeby taki film w ogóle powstał? Czy byłby równie wybitny jak książka?

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (642)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1220
ZARAZA | 2016-07-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 8/10, 2016
Przeczytana: maj 2016

To powieść o miłości. To jej stadium. Bardzo gorzka historia, w której przeplatają się takie wątki jak: pożądanie, polityka, kryminał, podróże, odczucia ludzi skażonych wojną, sacrum, profanum, obsesja i pragnienie miłości. Pochwalić należy również piękny język, a także fakt, iż czytając „Dwanaście słów” czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, gdzie zmierza fabuła i co zrobią bohaterowie.
I choć na początku myślałam, że ta powieść nie jest dla mnie to po skończeniu lektury wiedziałam, że byłam w błędzie. Choć nie była to łatwa powieść to Kolski świetnie do mnie trafił. Z pewnością sięgnę po inne powieści pisarza.

książek: 876
Inez | 2014-02-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Czytając 'Dwanaście słów' miałam wrażenie jakbym oglądała kolejny film Kolskiego. Wszystko tu do siebie pasuje. Dobre opisy i dobre dialogi. Ani jednego zbędnego słowa. Niebanalna fabuła, która z każdą pokonaną kartką przynosi szereg nowych i ważnych wydarzeń, przeszłych, ale i teraźniejszych. Akcja, która powoli, krok po kroku prowadzi do finału – zaskakującego, ale i pięknego. Wyraziście nakreśleni bohaterowi i ci główni, i ci drugoplanowi. Ani jednego zbędnego słowa.
Mamy rok 1969. Marianna trafia do domu Fryderyka aby objąć posadę 'służącej'.
Trzy miesiące wcześniej była jeszcze zakonnicą, boromeuszką, która w ramach posługi opiekowała się chorymi w szpitalu.
Fryderyk jest nauczycielem muzyki, mieszkającym w leśnej chacie. Jako że Mariannę rekomenduje jego starsza siostra Maria, zgadza się ją przyjąć. Na próbę. Od początku widzimy, że tym dwojgu czegoś w życiu brakuje, że los ich nie oszczędzał, że okaleczył ich. Marianna całą duszą i ciałem kocha Chrystusa. Fryderykowi...

książek: 1223
joaśka | 2014-01-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 stycznia 2014

Niestety nie. Była to moja pierwsza książka J.J.Kolskiego i coś mi się wydaje, że ostatnia. Nie umiałam wczuć się w losy bohaterów ani nich rozterki. Domyślam się, że chodziło tu o zderzenie sacrum z profanum, ale to zdarzenie zostało zarysowane ordynarną kreską. Nie chodzi o to, ze jestem pruderyjna, ale to było po prostu toporne. Zamiast walki psyche z soma wyszła tylko "soma" i to z marnym - jak dla mnie efektem. Dokończenie pisane jakby na siłę. Może nie dorosłam do prozy J.J.Kolskiego.

książek: 1309
Ines | 2013-12-16
Przeczytana: 09 grudnia 2013

Co łączy zakonnicę, nauczyciela muzyki i Afrykę? Być może podejrzewacie, że odmienność, oryginalność, duża wrażliwość. Może celujecie też w tytułowe "Dwanaście słów". Żeby się przekonać jak jest naprawdę, warto przeczytać najnowszą powieść Jana Jakuba Kolskiego o takim właśnie tytule. Znajdziemy w niej odbicie niezwykłej wrażliwości autora, która zderzona z dość ostrym słownictwem, daje niepowtarzalny efekt. Niebanalne wrażenia estetyczne dopełnia dokładność opisów (tak, czuć tu wyraźnie pióro reżysera), które pozwalają wyobrazić sobie poetyczne wręcz ujęcia, znane nam z filmów tego utalentowanego filmowca. Już na wstępie zaryzykuję stwierdzenie, że najnowsza powieść jest lepsza, bardziej dopracowana, nieprzegadana, jednym słowem - ciekawsza niż „Egzamin z oddychania” (poprzednia, wydana jesienią zeszłego roku). Po tej zachęcie liczę na to, że zechcecie przeczytać nie tylko moją recenzję, ale przede wszystkim książkę, bo jest to taka proza, która zostaje z czytelnikiem na długo,...

książek: 223
DorotaKa | 2016-04-27
Na półkach: Przeczytane

O fabule będzie krótko. Mamy czasy PRL-u, siostrę zakonną pracującą w szpitalu która przybiera tożsamość jednej ze zmarłych podopiecznych i ucieka z klasztoru. Trafia na głęboką prowincję i zostaje służącą pewnego nauczyciela muzyki, który młodość spędził w Afryce. Pozornie chaotyczne działanie Marianny jest z góry zaplanowane, o czym czytelnik dowiaduje się stopniowo.

Do plusów mogę zaliczyć piękny, obrazowy język. Autor jest reżyserem i tu mamy pewnie wyjaśnienie tego, że po przeczytaniu paru wyrazów widzimy scenę jak kadr z filmu. Mi taki styl bardzo odpowiada. Fabuła jest nietuzinkowa, nie potrafiłam określić w jakim kierunku zmierza ta powieść i to skutecznie przyciągało moją uwagę. Samo wydanie też zasługuje na pochwałę - o okładce już mówiłam, czcionka jest też wyjątkowo przyjemna dla oka.

Niestety - pięknym językiem zostały opisane dla mnie rzeczy momentami zbyt daleko idące. Granica mojej tolerancji została nieznacznie, ale jednak przekroczona. Zbyt dużo było seksu, a za...

książek: 0
| 2015-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 lutego 2015

Bardzo sobie cenię filmy Pana Kolskiego, chyba wszystkie jakie stworzył. Książka też mnie miło zaskoczyła, chociaż nic wcześniej tegoż autora/reżysera nie czytałam.
Los Domachy i zupełnie jej obcego rodzeństwa Marii i Fryderyka, łączy ze sobą tragiczne dzieciństwo. Brak miłości, obecności oraz uwagi rodzicielskiej, owocuje w dorosłym życiu dość dramatycznymi decyzjami i dziwnymi zachowaniami bohaterów. Kolski powiązał ze sobą tak odległe światy i tak różnych ludzi, jednym wspólnym pragnieniem, pragnieniem miłości!
Powieść bardzo złożona, zaskakująca i trochę wulgarna. Książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Autor operuje piórem jak kamerą, tworzy gotowe obrazy, a nam zostaje tylko wygodnie zasiąść w fotelu i je oglądać!

książek: 2003
jamczyk | 2016-04-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 kwietnia 2016

Historia pokręconych miłości, odkupienia, bylejakości, upodlenia i wielu innych "-ości", w pokoleniu ludzi skażonych wojną.

książek: 280
Andrzej Akowacz | 2013-12-01
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 01 grudnia 2013

Kolejna książka Kolskiego, chyba się zadurzyłem w tej prozie. Kolejny korowód wyrazistych, dziwnych postaci. Niesamowite losy ludzkie. Pokręcone do granic możliwości umysły. Ludzie okaleczeni przez los. 12 słów - tyle wystarczy dziennie aby porozumieć się ze światem. Kolejna niemożliwa miłość. Ci ludzie sami sobie to robią. Nie potrafią inaczej, bo ich życie skrzywdziło i nie widzą innego. Obsesyja religia, tu wszystko jest pokręcone, a jednak istnieją okruchy w tych ludziach. Okruchy człowieczeństwa. Każdy ma przeszłość i misję do spełnienia. Nie potrafię oglądać takich filmów, ale potrafię czytać takie książki.

książek: 371
Gatta | 2013-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 listopada 2013

Książka nie zaskakuje fanów Kolskiego. Aczkolwiek nie jest to nic złego, nadal na świetnym poziomie. Przeplatają się w niej obecne losy bohatera i Jego rodziny z wspomnieniami z Afryki. Jest to analiza stanu zwanego MIŁOŚCIĄ i wszelkimi jej skutkami ubocznymi-od zbrodni po zdradę. Więcej nie będę zdradzać, bo nie lubię pisać (ani czytać), co szczegółowo w książce się wydarzyło. Napiszę tylko, że dobrze i szybko się czyta. Skłania do refleksji, nie jest to czytadło mające tylko bawić. polecam

książek: 0
| 2018-02-25
Na półkach: Przeczytane

Dzieciństwo, religia, muzyka. Może to trzy, aż trzy, z dziesięciu ważnych słów życia? Dzieciństwo. Granice rozmywają się w fantazjach. Religia. To taka bajka, jak już nie jest się dzieckiem. Piękna. O ile nie zepsują Ci, którzy głoszą. I Muzyka. Symbol tego, co w człowieku jest "duchem niereligijnym". Wszak, oprócz duchów kościelnych, czyż możemy zaprzeczyć istnienia duchom "świeckim"? Sam nie wiem. Możemy?
Kolski się odważył. Rozszedł się wspaniały zapach, podrażnił mnie wściekle. Na ucztę nie wystarczyło liter. Na ucztę za mało.
Zarys jest wielki. Zarys jest godny pióra i pijackiego oddechu Hemingwaya. To aż drży. Pióro Kolskiego: krótkie, bolesne, brudne - bardziej filmowe, niż wielkie. Czepiam się postaci. Pan, ten z lasu, muzyk, w wątku z organami i chłopczykiem, w kapitalnej wizji ze zwierzętami z ZOO, jest mocny. Wszystko rozpuszcza kobieta. Zakonnica, niewolnica, zbawicielka. Karykatura. W taką osobę trudniej uwierzyć, niż w Jezuska małego. To się odbija czkawką.
Dlaczego...

zobacz kolejne z 632 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd