Las, 4 rano

Okładka książki Las, 4 rano
Jan Jakub Kolski Wydawnictwo: Wielka Litera literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wielka Litera
Data wydania:
2015-09-09
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-09
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380320437
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
27
12

Na półkach:

Świetny klimat i piękny język. Myślałem, że po śmierci Żuławskiego nikt już tak nie pisze. Jedynym mankamentem jest film, na podstawie tej powieści.

Świetny klimat i piękny język. Myślałem, że po śmierci Żuławskiego nikt już tak nie pisze. Jedynym mankamentem jest film, na podstawie tej powieści.

Pokaż mimo to

3
avatar
2855
747

Na półkach: , , ,

"...Powlókł się do domu jak nieszczęście.
Żył przez chwilę.
Czuł przez chwilę namiętność, słyszał szum krwi przepływającej przez ciało.
Wiedział, że zapłaci cenę za te minuty utraty kontroli nad dziadowskim życiem. Wszedł w swoją dawną rolę; od piątej rano do dziewiątej trzydzieści był...
- Nie powiem na głos, kim byłem. Zakopałem paszport i dowód osobisty. Nie wypowiem dawnego imienia, bo utracę część siebie. Dzisiaj jestem kimś innym. To prawda zatęskniłem,uległem namiętności i pożądaniu, ale...nie żałuję.
Jest, jak jest, bo najwyraźniej tak miało być.
Zamilkł. Teraz już tylko szedł, wychwytując nieposłuszne myśli i zaraz je przykrywając obrazami lasu, drzew, parującego mchu..."

Bardzo osobista wypowiedź człowieka, który zmaga się z utratą córki.
Współczesny Hiob porzuca wysokie stanowisko w korporacji, droga ekscentryka z wachlarzem w dłoni i tribalem na potylicy w jednej chwili porzuci wszystko i zamieszka w lesie.
Ziemianka z legowiskiem - mogiłą stanie się symbolicznym ocaleniem a nie śmiercią. Symbioza z lasem, naturą , czterema porami roku , psem,kotem, kuną i oczytaną prostytutką. W dramacie przegadanym obsada będzie się zmieniać wraz z dynamiką akcji i reakcji, ktoś odejdzie, ktoś przyjdzie...
Poetyka, naiwność, rytm natury kontra konsumpcyjno - komercyjny wymiar.
Książka przegadana i nasycona emocjonalnie.


"...Nikt już mnie powtórnie nie ujrzy,
spojrzysz, a już mnie nie będzie..."
Hi 7-8
Film jest na szczęście częściowo inspirowany.
Niezwykła symbolika plakatu z głową mężczyzny, profil czaszki z widocznym tribalem i tysiącem zaznaczonych linii, które stanowią rysę i drogę do zamkniętego i bardzo poszarpanego życia Forsta.
Niezwykłe kameralna, osobista wypowiedź reżysera odzwierciedla się w potężnej sile natury. Subtelność, oniryzm, rytmy i dźwięki natury przygarniają i obejmują konarami banitów, wyrzutków społecznych i nonkonformistów.
Na rozdrożu drogi bezimienny dziad, prostytutka, trzynastoletnia Jadzia, stręczyciele, przemoc, symboliczny wilk, trójnogi pies.
Korporacyjna szycha z ekstrawaganckim zestawem gadżetów od wachlarza, narkotyków, zblazowanego seksu, poniżania pracowników, poprzez przedłużenie męskości motocykle, samochody...gdy traci córkę, traci wszystko.
Metaforyka, symbolika, poczucie wyobcowania i przegranej, magiczny realizm, pomost między snem i jawą, utrata bliskości i człowieczeństwa, zmagania, walka wewnętrzna, przepracowanie straty i próba zmierzenia się z akceptacją. Ucieczka miała być rozwiązaniem, ziemianka z legowiskiem - nagrobkiem, zastygnięcie w embrionalnej pozycji śmierć ocaleniem, wszyscy myśleli, że to śmierć a to było ocalenie.

Doskonała głębia aktorska Krzysztofa Majchrzaka, Olga Bołądź w roli Naty czy Maria Blandzia w roli Jadzi.
Zjawiskowe zdjęcia Jana Jakuba Kolskiego, który podjął się reżyserii, scenariusza przy współpracy z K. Majchrzakiem i został producentem.
Niestety Katarzynie Szczerbie podziękuję za koszmarny dźwięk.

"...Powlókł się do domu jak nieszczęście.
Żył przez chwilę.
Czuł przez chwilę namiętność, słyszał szum krwi przepływającej przez ciało.
Wiedział, że zapłaci cenę za te minuty utraty kontroli nad dziadowskim życiem. Wszedł w swoją dawną rolę; od piątej rano do dziewiątej trzydzieści był...
- Nie powiem na głos, kim byłem. Zakopałem paszport i dowód osobisty. Nie wypowiem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

28
avatar
497
63

Na półkach:

świetna! wspaniale sie czyta!

świetna! wspaniale sie czyta!

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
343
338

Na półkach: ,

Ostatni raz poczułem coś podobnego zagłębiając się w literacki matecznik Joanny Fabickiej. Wtedy jej Second Hand rozlał się po duszy stopniowo się z nią łącząc, choć nie były to doznania miłe, gdyż w upodlonym do granic bólu i cierpienia świecie trudno odnaleźć coś miłego. A jednak trwale poraził i nie pozwalał o sobie przez długi czas zapomnieć.

Gdyby Jan Jakub Kolski pokusił się o adaptację książki Joanny Fabickiej byłoby to dzieło doskonałe, gdyż nikt inny nie ma w sobie tak szczególnej wrażliwości, jak Kolski. Stąd w żaden sposób nie dziwi fakt, że książka Las, 4 rano jest tym wszystkim, do czego już od dawna nie tyle przyzwyczaił nas reżyser, co nauczył odbierać kino moralnego niepokoju w swój prosty, chłopięcy sposób.

Nie potrzebowałem stron pięćdziesięciu, aby rozsmakować się w tej opowieści, aby w historii Dziada odnaleźć się tak, jakbym obudził się rano we własnym życiu. Wystarczyło raptem pięć stron, abym wiedział, że będzie to dzieło pod każdym względem doskonałe. (...)

Pełny tekst recenzji książki dostępny w poniższym linku:https://internetowacela.blogspot.com/2019/01/jan-jakub-kolski-las-4-rano.html

Ostatni raz poczułem coś podobnego zagłębiając się w literacki matecznik Joanny Fabickiej. Wtedy jej Second Hand rozlał się po duszy stopniowo się z nią łącząc, choć nie były to doznania miłe, gdyż w upodlonym do granic bólu i cierpienia świecie trudno odnaleźć coś miłego. A jednak trwale poraził i nie pozwalał o sobie przez długi czas zapomnieć.

Gdyby Jan Jakub Kolski...

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
718
562

Na półkach: ,

Jak dla mnie Jan Jakub Kolski to wielkie odkrycie tego lata. Nie ukrywam, że po książkę sięgnąłem po namowie znajomej która czyta książki nałogowo. Autorowi udało się zbudować fenomenalny klimatu na którym jak na osnowie tkackiej zbudował wciągającą i dla mnie wręcz hipnotyczną fabułę. Narracja i dialogi poprzetykane perełkami dotyczącymi sensu życia i egzystencji.
Książka jest magiczna i przesiąknięta uczuciami. Walką o nowe inne życie.
Naprawdę petarda.

Jak dla mnie Jan Jakub Kolski to wielkie odkrycie tego lata. Nie ukrywam, że po książkę sięgnąłem po namowie znajomej która czyta książki nałogowo. Autorowi udało się zbudować fenomenalny klimatu na którym jak na osnowie tkackiej zbudował wciągającą i dla mnie wręcz hipnotyczną fabułę. Narracja i dialogi poprzetykane perełkami dotyczącymi sensu życia i egzystencji.
Książka...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
655
451

Na półkach: ,

Warto poczuć klimat tej interesującej książki – taki, jak w pięknych filmach autora.
Momentami makabryczna, momentami groteskowa.
Bohaterem jest Leśny Dziad, odludek.
Współczesny Hiob.
Człowiek, któremu odebrano wszystko co kochał.
Na własne życzenie staje się nędzarzem.
Rzuca dawne życie, materialne bogactwo, tożsamość.
Ucieka do lasu. Tam w samotności chce znosić ból.
Ale od cierpienia uciec się nie da, ono jest wpisane w życie człowieka. Recepty na jego pokonanie nie ma.
Dziad musi sam zmierzyć się z cierpieniem.
Czy się odważy, gdy pojawi się ktoś, kto trafi w jego dziadowskie serce?
Książka oparta jest na osobistych przeżyciach autora.
Wulgarny język, niestety, trochę odpycha, ale i tak powiem, że to znakomita książka.
Mały minus dać muszę. Za ten wstrętny język. Brr…

PS
Okładka może sugerować, że to kobieca literatura – nic bardziej mylnego.

Warto poczuć klimat tej interesującej książki – taki, jak w pięknych filmach autora.
Momentami makabryczna, momentami groteskowa.
Bohaterem jest Leśny Dziad, odludek.
Współczesny Hiob.
Człowiek, któremu odebrano wszystko co kochał.
Na własne życzenie staje się nędzarzem.
Rzuca dawne życie, materialne bogactwo, tożsamość.
Ucieka do lasu. Tam w samotności chce znosić...

więcej Pokaż mimo to

208
avatar
189
129

Na półkach:

Jan Jakub Kolski zna życie lasu. Wie, że o piątej rano las mroczy nieobudzony i milczy w oczekiwaniu na światło. Wie, gdzie bobry zakładają swoje żeremia i którędy biegają leśne kuny cichym i nadziemnym truchtem. Dzięki temu czytelnik może śledzić nocne wyprawy Maryni (tak, to imię oswojonej kuny) i obserwować, jak surfuje na kłodzie po rozlewisku. Poznaje też myśli przebiegłego rosomaka z jakiś powodów nie mogącego na razie opuścić rudnickiego lasu. I naocznie przekonuje się, że koty to jednak do życia w lesie się nie nadają.

Podobnie jak bohater „Dwunastu słów”, Dziad zaszył się ze swoim nieszczęściem w leśnej głuszy. Czuje ulgę, bo tam już nikomu nie musi się podobać ani z nikim rozmawiać. Cierpi, ale nikt nie ma prawa się o tym dowiedzieć. Dba o prostotę – myśli, słów, działań – i tylko nocą nawiedza go więcej koszmarów niż przeciętnego człowieka. Ból na co dzień próbuje zagłuszać wysiłkiem fizycznym, ale spychane do podświadomości obrazy sprawiają, że budzi się co noc z krzykiem.

Pozorny ład egzystencji dziada zaburza krasnoludek o imieniu Jadzia. Postać dość długo wyczekiwana, bo od początku lektury wiadomo, że w końcu się pojawi. Powód jej odwiedzin i okoliczności jej wizyty wydały mi się mocno… naciągane, ale niech już Kolskiemu będzie. Jadzia też ma swoją traumę do przeżycia i na swój dziewczęcy sposób radzi sobie z rozpaczą. Początkowo szorstki wobec niej Dziad zaczyna jej pomagać, jak umie – stawiając wymagania, zachęcając ją do wysiłku i mówienia o marzeniach, oraz spełniając niemal każdą jej prośbę.

J.J. Kolski nie bawi się w rozpisywanie na sceny ludzkiego dramatu, nie przemawia do czytelnika w podniosłym, patetycznym tonie, a i tak tworzy minitraktat o rodzicielstwie, budowaniu zaufania oraz odkrywaniu/ powrocie do swojej tożsamości. O konieczności przeżycia żałoby, przejścia katharsis i znalezienia klucza do życia. Egzystencjalne prawdy przedstawiane są w prosty, męski sposób; bez rozczulania się i sentymentów, za to z pewną dozą specyficznego, męskiego poczucia humoru.

Jan Jakub Kolski zna życie lasu. Wie, że o piątej rano las mroczy nieobudzony i milczy w oczekiwaniu na światło. Wie, gdzie bobry zakładają swoje żeremia i którędy biegają leśne kuny cichym i nadziemnym truchtem. Dzięki temu czytelnik może śledzić nocne wyprawy Maryni (tak, to imię oswojonej kuny) i obserwować, jak surfuje na kłodzie po rozlewisku. Poznaje też myśli...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
2453
2372

Na półkach:

Nie wiedziałem nawet, że on pisze, natomiast jego filmy podziwiałem. Zaskoczony, siadam do lektury, zwyczajowo przeglądam recenzje. A tam przede wszystkim o tragedii z córką, o opuszczeniu żony i o nowym związku z kobietą o trzy lata starszą od nieobecnej już córki. Pamiętając maksymę Giedroycia o separacji dzieła od autora, staram się "newsy" usunąć z pamięci i w miarę obiektywnie poczytać o następnym, co uciekł do lasu. A było ich w literaturze wielu...

W tym przypadku bardzo mnie pasuje zestaw: Dziad, kot, pies, kuna, Nata – "tirówka" i małolata Jadzia. A zraża wulgarny język, mimo, że sam bluzgam obficie. Ale trzeba mieć wyczucie: kiedy i gdzie. I to jest główny zarzut, wielce istotny, bo przeszkadza w lekturze. Zza oceanu przyszła ta moda na obsceniczność, a ja i tak tego nie zaakceptuję. Tym bardziej, że Kolski ma 60 lat, a wiek zobowiązuje.
Bohater Kolskiego – alter ego autora, co świadomie pomijam - jest skupiony na sobie, swoim cierpieniu i swojej wyjątkowości; jest egocentrykiem. Podkreśla to przyjęcie pseudonimu First. A w czymże to on jest pierwszy? Czyżby sześćdziesięcioletni autor nie słyszał o tragediach innych ludzi? Czytało mnie się dobrze, póki nie poznałem przyczyny jego pozornej, czasowej ucieczki, bo dalszej lekturze towarzyszył mnie niesmak narzucającym się pytaniem: co z matką jego córki, która również utraciła dziecko w wypadku? Przeżyłem wiele więcej lat niż autor, i wolę mówić i słuchać o łączeniu, wzajemnej pomocy w nieszczęściu niż pozostawieniu bliskiej osoby w traumie i salwowaniu się pozorną ucieczką.

Dwukrotnie podważyłem prawdziwość tej ucieczki, nazywając ją pozorną, tymczasową, bo zachowanie bohatera wykazuje jakiś fałsz. O ile skok z pociągu sugeruje autentyczność jego decyzji, to już troskliwe, pedantyczne zakopywanie walizki i pistoletu wskazuje na tymczasowość, a organizacja życia w ziemiance ujawnia tęsknotę za cywilizacją i chęć korzystania z jej zdobyczy. Ponadto zastępczy poniekąd związek z prostytutką to nie szukanie samotności, a wręcz walka z nią; to próba stworzenia swojego „małego intymnego świata” na obrzeżu cywilizacji. Kąpiel w wannie z polewaniem gorącą wodą w ostępie leśnym w obecności morderczyni – kuny i perspektywie nadejścia groźnego rosomaka nadaje całej ucieczce charakter groteskowy.

Co nie udało się z prostytutką, może się udać z jej córką, tym bardziej, że z następczynią - bułgarską prostytutką, nie idzie się dogadać. No i nasz sponiewierany, zeszmacony leśny Dziad, staje się szeryfem, mściwym samcem alfa, zabija ruskiego alfonsa, likwiduje mafię bułgarską i wygrzewa się z małolatą na zaimprowizowanej, wyimaginowanej plaży, snując plany na przyszłość.

O jedno zdanie w tej scenie jest dla mnie za dużo, bo nachodzą mnie kudłate myśli, gdy o trzynastoletnim dziecku, po pierwszej menstruacji czytam:
„...Wyglądała jak aktorka filmowa...”

Niestety, okazało się, że nie potrafię zapomnieć o związku starego Kolskiego, z kobietą o trzy lata starszą od jego tragicznie zmarłej córki i kreowaniu jej na aktorkę. Czy ta książka ma być próbą samousprawiedliwienia się autora przed plotkarskim otoczeniem??

Oceniając lekturę w oderwaniu od wątków osobistych autora, uważam ją za interesującą, pobudzającą do myślenia, a przede wszystkim ciekawie napisaną i bez żadnych wątpliwości daję jej gwiazdek 7. Nie, jednak 6, bo karę za paskudny język musi ponieść.

Nie wiedziałem nawet, że on pisze, natomiast jego filmy podziwiałem. Zaskoczony, siadam do lektury, zwyczajowo przeglądam recenzje. A tam przede wszystkim o tragedii z córką, o opuszczeniu żony i o nowym związku z kobietą o trzy lata starszą od nieobecnej już córki. Pamiętając maksymę Giedroycia o separacji dzieła od autora,...

więcej Pokaż mimo to

55
avatar
327
85

Na półkach:

Niby dlaczego nie Dziad? Dlaczego nie prostytutka, czy może jej córka? Właśnie oni, jak każdy inny, też czują, też żyją. Byle jak, ale jednak.

Pomimo, że książka na początku wydawała mi się dziwna, to szybko przekonałam się do niej. Czasem śmieszna, czasem wkurzająca.

Niby dlaczego nie Dziad? Dlaczego nie prostytutka, czy może jej córka? Właśnie oni, jak każdy inny, też czują, też żyją. Byle jak, ale jednak.

Pomimo, że książka na początku wydawała mi się dziwna, to szybko przekonałam się do niej. Czasem śmieszna, czasem wkurzająca.

Pokaż mimo to

6
avatar
262
36

Na półkach:

Książka dobra, dokładnie taka jak filmy Kolskiego. Jeśli kto lubi jego twórczość, to i Las mu się spodoba. Za to okładka jest zupełnie zła, wprowadza czytelnika w błąd, sugeruje, że mamy do czynienia z literaturą kobiecą i to taką niższych lotów.

Książka dobra, dokładnie taka jak filmy Kolskiego. Jeśli kto lubi jego twórczość, to i Las mu się spodoba. Za to okładka jest zupełnie zła, wprowadza czytelnika w błąd, sugeruje, że mamy do czynienia z literaturą kobiecą i to taką niższych lotów.

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Jan Jakub Kolski Las, 4 rano Zobacz więcej
Jan Jakub Kolski Las, 4 rano Zobacz więcej
Jan Jakub Kolski Las, 4 rano Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd