Wyspa łza

Wydawnictwo: Znak
5,77 (514 ocen i 108 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
19
8
46
7
91
6
135
5
81
4
49
3
52
2
11
1
11
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324032792
liczba stron
304
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Znikła bez śladu. Opowieść o mrocznej bliźniaczce. Co robi Joanna Bator, którą prześladują słowa „znikła bez śladu”? Szuka po omacku. Czeka na znak. Na Sandrę Valentinę, która w 1989 roku znikła bez śladu i do dziś nie odnaleziono jej ciała. Pisarka i fotograf ruszają śladem zaginionej Sandry. Tam, gdzie kończy się jej trop, zaczyna się mroczna opowieść o miłości, samotności i pisaniu. O...

Znikła bez śladu. Opowieść o mrocznej bliźniaczce.
Co robi Joanna Bator, którą prześladują słowa „znikła bez śladu”?
Szuka po omacku. Czeka na znak. Na Sandrę Valentinę, która w 1989 roku znikła bez śladu i do dziś nie odnaleziono jej ciała.

Pisarka i fotograf ruszają śladem zaginionej Sandry. Tam, gdzie kończy się jej trop, zaczyna się mroczna opowieść o miłości, samotności i pisaniu. O podróży na Sri Lankę, wyspie w kształcie łzy, bramie do świata Joanny Bator i jej bliźniaczki...

Zdjęcia Adama Golca ilustrują tę mroczną podróż na wyspę, gdzie ludzie i miejsca istnieją jednocześnie w rzeczywistości i w świecie czarnej magii.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1322

Podróż nie zawsze jest szczęśliwa

Jadę więc z czarnym zeszytem tropem Innej kobiety, by napisać reportaż literacki z przygód własnego ja w tropikach. Nie ma co liczyć ani na klasyczną autobiografię, ani na historię detektywistyczną, ale wycisnę z miąższu rzeczywistości samą esencję prawdy i doprawię ją zapachem cynamonu. Cóż więcej mi pozostaje, skoro już wciągnęła mnie nisza w czasie.

Joanna Bator ponownie odbyła podróż. Tym razem jednak nie w odmęty przeszłości i do przybrudzonego węglowym pyłem Wałbrzycha, nie w trudną i oporną materię powieści, ale podróż, po trochu autorefleksyjną, a po trochę terapeutyczną. Tłem tych osobistych peregrynacji stał się bajkowy krajobraz Sri Lanki. Inspiracją, czy może trafniej „zahaczką” (określenie samej autorki), była tajemnica istnienia i zarazem nieistnienia Sandry Valentine. Amerykańskiej turystki, która bez wieści przepadła na wyspie kilka lat przed wyprawą pisarki. Bytu, który niezauważony rozpłynął się z w rzeczywistości, w ograniczonej przestrzeni lądu. Udowadniając tym samym, że życie i śmierci to symultaniczne i przenikające się treści. Awers i rewers. Doktor Jekyll i pan Hyde.

Jednak „Wyspa łza” to nie tylko traktat o dwoistości rzeczy. Choć znamienne, jak często w książce pada sformułowanie doppelgänger, czyli mroczna, bliźniacza część naszej osobowości. Nieokiełznanie drugie „ja” naszej natury, którego pojawienie się zwiastuje nieszczęście, i które to towarzyszy autorce niemal nieustannie, jak cień, bo i jak ten, też ma konszachty z ciemną materią....

Jadę więc z czarnym zeszytem tropem Innej kobiety, by napisać reportaż literacki z przygód własnego ja w tropikach. Nie ma co liczyć ani na klasyczną autobiografię, ani na historię detektywistyczną, ale wycisnę z miąższu rzeczywistości samą esencję prawdy i doprawię ją zapachem cynamonu. Cóż więcej mi pozostaje, skoro już wciągnęła mnie nisza w czasie.

Joanna Bator ponownie odbyła podróż. Tym razem jednak nie w odmęty przeszłości i do przybrudzonego węglowym pyłem Wałbrzycha, nie w trudną i oporną materię powieści, ale podróż, po trochu autorefleksyjną, a po trochę terapeutyczną. Tłem tych osobistych peregrynacji stał się bajkowy krajobraz Sri Lanki. Inspiracją, czy może trafniej „zahaczką” (określenie samej autorki), była tajemnica istnienia i zarazem nieistnienia Sandry Valentine. Amerykańskiej turystki, która bez wieści przepadła na wyspie kilka lat przed wyprawą pisarki. Bytu, który niezauważony rozpłynął się z w rzeczywistości, w ograniczonej przestrzeni lądu. Udowadniając tym samym, że życie i śmierci to symultaniczne i przenikające się treści. Awers i rewers. Doktor Jekyll i pan Hyde.

Jednak „Wyspa łza” to nie tylko traktat o dwoistości rzeczy. Choć znamienne, jak często w książce pada sformułowanie doppelgänger, czyli mroczna, bliźniacza część naszej osobowości. Nieokiełznanie drugie „ja” naszej natury, którego pojawienie się zwiastuje nieszczęście, i które to towarzyszy autorce niemal nieustannie, jak cień, bo i jak ten, też ma konszachty z ciemną materią. Prześwietla więc siebie zupełnie. Bohaterka i autorka zarazem, tej quasi biograficznej opowieści, nie ma przed czytelnikiem żadnych tajemnic. Powierza się, i chyba także zawierza, odbiorcy bez reszty. Swoją waginę, swój układ pokarmowy, swoje myśli i refleksję kładzie na ołtarzu literackiej martyrologii, a może po prostu ciekawej historii? Zbyt wiele słów jednak, zbyt wiele osobowościowego negliżu w tym wszystkim.

„Wyspa Łza” to opowieść naznaczona symulakrami sensów i podróży. Quasi poetycki naturalizm, prozatorskie przegadanie. A gdyby tak autorka mocniej uczepiła się Witkacego i Malinowskiego? A gdyby tak odpuściła sobie niektóre osobiste fragmenty? Oczekiwania były przecież olbrzymie. Rozpieściła nas Joanna Bator do cna. Rozpieściła nas jak szlacheckie dzieci. I milcząco złożyła obietnice, że zawsze na linii Bator-literatura będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze. A może czas powrócić z tych wojaży do domu? Niekoniecznie od razu do Wałbrzycha, ale do Warszawy chociaż. Podobno, w klimacie Europy Środkowej pisze się znacznie lepiej. Jednakowoż czekam z niecierpliwością na kolejną powieść [sic!] Joanny Bator.

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1605)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6603
allison | 2015-02-23
Przeczytana: 22 lutego 2015

Po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia.

Z jednej strony to bardzo dobrze skonstruowany reportaż literacki, pełen kulturowych odniesień, erudycyjnych spostrzeżeń i osobistych wynurzeń; z drugiej - książka zwodząca czytelnika, który początkowo spodziewać się może reportażu śledczego, ale zamiast drobiazgowych poszukiwań zaginionej kobiety, otrzymuje coś zupełnie innego - autorka skupia się bardziej na sobie niż na bohaterce, która ją zainspirowała.

"Wyspa łza" to opowieść niezwykle osobista, momentami wręcz ekshibicjonistyczna - przyznam, że przy niektórych fragmentach czułam się niezręcznie, jakbym wbrew własnej woli zaglądała do najbardziej intymnych zakamarków przeszłości i duszy pisarki.

Dużo jest w książce kulturowych kontekstów i chociaż bardzo je sobie cenię, tu niekiedy mnie nużyły, zwłaszcza gdy się powtarzały (jak odwołania do Witkacego).
Plusem jest erudycyjny charakter opowieści oraz dopracowany i interesujący styl, czasem jednak odnosiłam wrażenie, że...

książek: 2615
beata | 2016-01-31
Przeczytana: 31 stycznia 2016

Najbardziej podobały mi się fotografie.

Co, zważywszy, że książkę kupiłam ze względu na autorkę tekstu, mówi dużo o moich wrażeniach ze spotkania z "Wyspą".

Książka o tzw. niczym. Tzn. o tym, że autorka chce napisać książkę i szuka natchnienia. Chwilami, co nie dziwi przy umiejętności Pani Bator do posługiwania się pięknem języka polskiego, to szukanie natchnienia przybiera postać niezwykle ciekawych, egzotycznych czy poetyckich obserwacji, podróży wgłąb siebie czy do pisarskiej kuchni. Niekiedy dawałam się unieść temu nastrojowi „nicniedziania” się i z przyjemnością obserwowałam jakiegoś cejlońskiego owada, zachwycałam kiczowatą pięknością plaż tropikalnych, pozwalałam myślom, prowadzona dyskretnie przez autorkę, przeskakiwać z tematu na temat… A chwilami denerwowałam się setnie. Ta książka, to jakby Joanna Bator w trakcie przebierania się. Jeszcze ma na sobie część garderoby, którą urzekła mnie we wcześniejszych spotkaniach z jej twórczością, a już pojawiają się nowe...

książek: 1356
Madi | 2015-09-17
Przeczytana: 17 września 2015

Nie zachwyciła mnie ta powieść,nie powaliła na kolana ,ani też nie porwała-czytałam ją tylko z sentymentu dla autorki.
Może dlatego,że po przeczytaniu poprzednich powieści Pani Bator spodziewałam się czegoś innego?
Spodziewałam się raczej kryminału śledczego,a otrzymałam reportaż,a raczej własny dziennik,z odczuciami i wspomnieniami z podróży po wyspie.
Trochę się męczyłam z czytaniem,ale coś jednak było w niej takiego,że nie pozwoliła mi odłożyć się na półkę-może jakaś magia?
W każdym razie książka jest na pewno kontrowersyjna.

książek: 138
Ahsan | 2017-10-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2017

Bez bicia - nie skończyłem całości. Mam taką zasadę, że jak książka mnie wciągnie/oczaruje/uwiedzie w ciągu x stron (w tym przypadku 100), to czytam dalej. Nie oczarowała dostatecznie.
Styl autorki oceniam na 8. Bardzo podoba mi się erudycyjność, budowanie zdań wielokrotnie złożonych, tworzenie drabiniastej konstrukcji odniesień na przestrzeni akapitu i, chyba najbardziej, niepokojąco-melancholijna atmosfera. Wszystko znajduje się pod wpływem Czarnego Słońca.
Natomiast fabuła, sam motor historii nie dał rady, ode mnie 4-ka. Bo, choć płynąłem za stylem, tak sama historia ściągała mnie w dół, w zimną toń zniecierpliwienia. Nie liczyłem na grand finale, czy chociaż bardziej sensacyjny rozwój wydarzeń. Natomiast nadmiar odesłań biograficznych i ciągłe krążenie wokół Witkacego mnie po prostu nudziły.
Stąd, wypadkowa oceny: 6/10
Polecam zajrzeć do książki, choć na chwilę. Nie żałuję czasu poświęconego na te 100 stron. Absolutnie!

książek: 1892

Kupiła, przeczytałam i... dałam sobie spokój.
Jakim cudem mam u siebie 'Wyspę Łza', chociaż nie przepadam za Joanną Bator? To efekt mojego postanowienia przed egzaminem z literatury najnowszej - jeśli go zdam, to kupię tę książkę. I teraz moja lekkomyślność daje taki, a nie inny wynik. Jaki jest największy problem czytelnika przy tej pozycji laureatki NIKE? Że nie potrafi określić, co to właściwie jest: reportaż podróżniczy, powieść kryminalna, traktat literacki o Witkacym, autobiografia czy też rozbudowany esej psychologiczny o Doppelgangerach. 'Wyspa Łza' to jakby wszystko w jednym, co sprawia, że ciężko się to czyta. Oprócz tego nigdy, przenigdy, nie przekonam się to stylu pisania Joanny Bator: kwiecisty, silący się na erudycję (autorka prawie cały czas chwiali ogromną znajomość wszystkiego. Dosłownie). Najlepszą częścią tej książki są wyłącznie zdjęcia - genialne i intrygujące.
Tylko dla wiernych fanów autorki 'Ciemno, prawie noc'. Inni mogą sobie 'Wyspę Łza' spokojnie odpuścić.

książek: 1435
joaśka | 2015-05-08
Przeczytana: 08 maja 2015

Książki nie będę oceniać, gdyż może byłoby to krzywdzące dla autorki. Napiszę tylko, że opowieść nie jest zupełnie w moim stylu. Oczekiwałam czegoś innego - i pewnie stąd to rozczarowanie.

książek: 275
Nina | 2016-12-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 grudnia 2016

Joanna Bator wydała właśnie „Rok królika”, który w zamyśle autorki ma korespondować z jej wcześniejszą książką. Postanowiłam sięgnąć do początku historii i tak trafiłam na „Wyspę Łzę.” Czytając wcześniejsze recenzje „Wyspy…” byłam przygotowana na niestandardową konstrukcję fabuły, ale nie spodziewałam się, że to będzie groch z kapustą. Niech będzie - nie lubię szaleństwa, wybieram klasykę i dlatego tak trudno było mi brnąć w gąszczu zagmatwania. I nie przeczę, że autorka dobrze się bawiła, wstawiając wątek kryminalny, do dziennika, który z kolei pozbawiła w mojej opinii jednych z najważniejszych jego cech: autentyczności i prawdy.

Może niekiedy mieszanie gatunków literackich kończy się powodzeniem, jednak tutaj wplecenie fikcji do dziennika podróży pozbawiło obydwa wątki tego do czego służą. Jeśli wspaniale wypieczony chleb polejemy wodą to już ani się nie napijemy, ani chleb nie będzie nam smakował.
Kombinatoryka przeszła w przekombinowanie.

książek: 294
malgo1000 | 2015-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 21 lutego 2015

To moja pierwsza książka autorstwa Joanny Bator, ale na pewno nie ostatnia. Po opisie na okładce spodziewałam się bardziej kryminału, ale pomimo tego, że ta pozycja nie ma nic wspólnego z kryminałem nie rozczarowałam się.
Cudowna proza, pełna różnych emocji, kolorów, zapachów. Chwilami czułam jakby autorka mówiła o moich uczuciach. Każdy człowiek poszukuje własnej drogi w życiu, przeżywa sukcesy i porażki. To właśnie książka o poszukiwaniu siebie, o zmaganiu się z trudami życia.
Polecam gorąco:)

książek: 1307
IwonaGa | 2015-04-10
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 10 kwietnia 2015

Nie zachwyciłam się Wyspą jak to było z poprzednimi pozycjami pani Bator. Nie pasowało: zawiłości tematu, zamieszanie w rozważaniach wewnętrznych, niby szukamy zaginionej turystki, ale mamy przy tym dobry pretekst do wspomnień, różnych dygresji niekoniecznie na temat, taki drobny nieład. Jak zwykle styl i język pierwsza klasa. I mam taki osobisty sentyment do wspominek autorki z dzieciństwa, bardzo.Zdjęcia super.

książek: 414
Monika | 2015-06-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2015 rok

Poetycki dziennik z podróży kobiety naszych czasów. Zbiór rojących się w głowie odczuć oraz przemyśleń tego co tu i teraz, przedtem i potem. Przelotnie natrafiamy na Sri Lankę, tą bez fanfar.

zobacz kolejne z 1595 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kaprysy losu – Literacki Horoskop LC

Kolejny tydzień za nami, kolejny tydzień przed nami. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?… Nawet my jeszcze nie wiemy, co przyniesie następny rok, ale wiemy, co przyniesie najbliższy kwadrans – oczywiście, nasze wróżby. Co Was czeka w najbliższych dniach? Sprawdziliśmy w gwiazdach i książkach.


więcej
Wcielenia Bator

Joannę Bator znamy nie od dziś – najpierwsi czytelnicy mogą pamiętać ją z 2002 roku i jej literackiego debiutu, powieści „Kobieta”. Później poznawaliśmy z nią Japonię i losy pewnej rodziny z Piaskowej Góry. Po paru latach wróciliśmy do Wałbrzycha, by prowadzić śledztwo. Tym razem lecimy w egzotyczne strony – na Sri Lankę.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd