Kochanica Francuza

Tłumaczenie: Wacława Komarnicka
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,97 (863 ocen i 82 opinie) Zobacz oceny
10
39
9
105
8
160
7
277
6
147
5
81
4
21
3
29
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The French Lieutenant's Woman
data wydania
ISBN
9788375109030
liczba stron
536
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Jedna z najgłośniejszych powieści Johna Fowlesa, znana też w Polsce ze znakomitej ekranizacji. Książka z pozoru nawiązuje do tradycji dziewiętnastowiecznego romansu, na każdym kroku jednak demaskuje jego stereotyp. Jest to historia zamożnego arystokraty, który rzuca narzeczoną i wiąże się z kobietą o wątpliwej reputacji. Ta banalna, jak się początkowo zdaje, opowieść przemienia się w pełną...

Jedna z najgłośniejszych powieści Johna Fowlesa, znana też w Polsce ze znakomitej ekranizacji. Książka z pozoru nawiązuje do tradycji dziewiętnastowiecznego romansu, na każdym kroku jednak demaskuje jego stereotyp. Jest to historia zamożnego arystokraty, który rzuca narzeczoną i wiąże się z kobietą o wątpliwej reputacji. Ta banalna, jak się początkowo zdaje, opowieść przemienia się w pełną nieoczekiwanych zwrotów finezyjną zabawę literacką, z mnóstwem aluzji i przemyśleń nawiązujących wprost do naszej teraźniejszości.

"Cudowna powieść. Głęboko przemyślana, z detalami opowiedziana historia buntu przeciwko społecznym konwenansom, które przybierają postać tyranii".

"Daily Mail"

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...(?)

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 6123

Gorset wolności

Cóż jawi Ci się przed oczyma wyobraźni Twojej, Czytelniku, gdy czytasz zwrot „literatura wiktoriańska”? Moja imaginacja natychmiast usłużnie produkuje pochód charakterystycznych postaci: brudne, poniżane i głodne sieroty; nieszczęśników zamkniętych w więzieniach dla dłużników przez swoich rzekomych wierzycieli; zastęp samotnych, wykorzystywanych guwernantek oraz ich przystojnych, mrocznych pracodawców; duchy niespełnionych kochanków, pokutujące nocami na wrzosowiskach; kanalie wyzyskujące innych, nierzadko w imię prawa, którego są wiernymi sługami; wędrowni aktorzy; czy wreszcie niezamężne panny, często półsieroty, które straciły szansę na korzystny mariaż a to z powodu śmierci ojca, a to przez skandal w rodzinie albo z innych, nieznanych powodów. Wszyscy oni wylewają morza łez i tysiące słów skargi na swój los, biernie się mu jednak wreszcie poddając lub walcząc z nim, co nierzadko kończy się równie źle.

„Kochanica Francuza”, trzecia powieść Johna Fowlesa, nazywana przez jednych pastiszem powieści wiktoriańskiej, a przez innych postmodernistyczną powieścią wiktoriańską, inteligentnie dyskutuje ze swoim pierwowzorem gatunkowym. Książka powstała dzięki inspiracji autora dziewiętnastowieczną powieści francuską „Ourika” Claire de Duras, którą zresztą po kilku latach pisarz przetłumaczył na język angielski, oraz na skutek fascynacji twórczością Thomasa Hardy’ego. Sara Woodruff, główna bohaterka utworu Fowlesa, nazywana przez innych kochanicą Francuza lub Tragedią, jest...

Cóż jawi Ci się przed oczyma wyobraźni Twojej, Czytelniku, gdy czytasz zwrot „literatura wiktoriańska”? Moja imaginacja natychmiast usłużnie produkuje pochód charakterystycznych postaci: brudne, poniżane i głodne sieroty; nieszczęśników zamkniętych w więzieniach dla dłużników przez swoich rzekomych wierzycieli; zastęp samotnych, wykorzystywanych guwernantek oraz ich przystojnych, mrocznych pracodawców; duchy niespełnionych kochanków, pokutujące nocami na wrzosowiskach; kanalie wyzyskujące innych, nierzadko w imię prawa, którego są wiernymi sługami; wędrowni aktorzy; czy wreszcie niezamężne panny, często półsieroty, które straciły szansę na korzystny mariaż a to z powodu śmierci ojca, a to przez skandal w rodzinie albo z innych, nieznanych powodów. Wszyscy oni wylewają morza łez i tysiące słów skargi na swój los, biernie się mu jednak wreszcie poddając lub walcząc z nim, co nierzadko kończy się równie źle.

„Kochanica Francuza”, trzecia powieść Johna Fowlesa, nazywana przez jednych pastiszem powieści wiktoriańskiej, a przez innych postmodernistyczną powieścią wiktoriańską, inteligentnie dyskutuje ze swoim pierwowzorem gatunkowym. Książka powstała dzięki inspiracji autora dziewiętnastowieczną powieści francuską „Ourika” Claire de Duras, którą zresztą po kilku latach pisarz przetłumaczył na język angielski, oraz na skutek fascynacji twórczością Thomasa Hardy’ego. Sara Woodruff, główna bohaterka utworu Fowlesa, nazywana przez innych kochanicą Francuza lub Tragedią, jest zresztą podobna charakterologicznie do Tess d’Ubervilles, protagonistki z powieści Hardy’ego. Akcja powieści toczy się w Lyme Regis, angielskim miasteczku nad Zatoką Lyme, znanym z pięknego kamiennego, ponad siedemsetletniego falochronu (nazywanego przez niektórych molem), w której to miejscowości – nawiasem mówiąc – przez kilkadziesiąt lat, aż do śmierci mieszkał sam autor książki. Obok Sary Woodruff główną postacią powieści jest również Karol Smithson, który wydaje się być jej idealnym antagonistą. Wszystko ich różni – od pochodzenia i klasy społecznej, przez płeć, status materialny, po pozycję towarzyską i światopogląd. Największy jednak kontrast stanowi ich zdolność do konformizmu i oszukiwania siebie samych. Sara to osoba niedbale ubrana, naturalna, szczera, wierna pragnieniom, instynktom i intuicji prawie aż do samozatracenia, Karol zaś to człowiek nauki,  konwencjonalny, odziany z dystynkcją i modnie, lubiący robić dobre wrażenie i mimo własnej sztywności uważający się za wolnomyśliciela. Spotkanie tych dwojga poskutkuje zachwianiem się zarówno jednej, jak i drugiej postawy.

Utwór obfituje w zaskoczenia i smaczki literackie: od cytatów z epoki i licznych nawiązań czy aluzji, przez ciekawe wątki obyczajowe, śmiałe sceny (jak na powieść wiktoriańską), po eksperymenty narracyjne i fabularne. Zmienia się rodzaj narracji – od trzyosobowej do pierwszoosobowej, narrator płynnie ewoluuje od wszystkowiedzącego przez ujawnionego nawet aż do świadka czy narratora bezpośredniego, w pewnym momencie bowiem sam wkracza do akcji i… okazuje się być tylko narzędziem w rękach przeznaczenia (fatum?). Poza tym nie stroni od erudycyjnych, często zgryźliwych komentarzy i nie waha się ujawnić swojego stosunku emocjonalnego do bohaterów. Forma powieści w równym stopniu wciąga czytelnika, co go irytuje – ilekroć bowiem narrator doprowadzi nas do jakiego kulminacyjnego wydarzenia – raczy nas zaraz długą dygresją, niezwykle ciekawą i smaczną, ale kompletnie wybijającą nas z ułudy uczestniczenia w akcji. Zgrzyty te są zamierzone i – śmiem twierdzić – mistrzowsko wkomponowane w całość. Dzięki nim autor wytrąca nas z czytelniczego zadowolenia i zdaje się mówić: Ty sobie, Czytelniku, spokojnie czytasz w swoim przytulnym salonie, siedząc w miękkim fotelu, zanurzony w komforcie własnego wolnego czasu, gdy tymczasem bohaterowie zmagać się muszą nie tylko z przeciwnościami życia, ale i z ograniczeniami swojej epoki. I w rzeczy samej – obserwujemy postaci szamoczące się same ze sobą, rozdwojone między swoimi pragnieniami i myślami a wymaganiami i nakazami czasu, w którym żyły i jego wszechobecnego gorsetu norm społecznych, który obejmował wszystkie dziedziny życia a nawet wdzierał się w sferę myśli, uczuć a nawet snów.

Co ciekawe, ze zmagań tych wydaje się wychodzić zwycięsko właśnie Sara, kobieta czyli osoba w świecie wiktoriańskim w pewnym sensie „ubezwłasnowolniona” ze względu na własną płeć. To ona okazuje się być tą odważniejszą postacią, bardziej prawdziwą, wierniejszą sobie, a jednocześnie ponoszącą większe ryzyko. W pewnym sensie sama zresztą prowokuje i wzmacnia społeczny ostracyzm, nie prostując nieprawdziwych domysłów, zwielokrotniających wagę jej występku. Paradoksalnie jednak, to właśnie dzięki wykluczeniu, etykietce dziwaczki i kobiety upadłej, zyskuje ona jednak prawdziwą wolność jako osoba, której postępowanie czy dziwactwa nie są już w stanie nikogo zszokować. Bohaterka korzysta z tego przywileju, ponosząc jednak określone konsekwencje – społeczne i psychiczne. Karol – rzekomo pan samego siebie, człowiek wpływowy i bogaty, niezależny i sam decydujący o swoim życiu – wydaje się być przy niej marionetką, nieświadomą własnej niewoli i ręki, która nim włada. Przekona się on jednak, że jego swoboda sięga tak daleko, jak na to pozwalają sznurki konwenansów… Co zrobi tą świadomością przekonać się można, oddając się lekturze tej niekonwencjonalnej powieści.

Czytelnik na koniec zostaje obdarowany trzema alternatywnymi zakończeniami fabuły. Pierwsze wydaje się wyrastać wprost z nakazów moralnych epoki wiktoriańskiej. Kolejne może stanowić przykład dobrego opanowania zasad rządzących fabułą w okresie międzywojennym. Ostatnie wreszcie może być uznane za pokłosie lat 60-tych z rewolucją obyczajowo-seksualną. Od wrażliwości, oczytania, wreszcie potrzeby komfortu psychicznego czytelnika zależy, który finał zapadnie mu w pamięć. Czytajcie zatem i wybierajcie.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2105)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2844
Gosia | 2015-10-01
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 30 września 2015

Nie spodziewałam się tak przewrotnej lektury. Niby romans, ale nie tylko.Zakończenie w czterech wariantach do wyboru. Autor w pewien sposób bawi się z czytelnikiem. Był to mój pierwszy kontakt z Johnem Fowlesem i zainteresował mnie swoim nietuzinkowym podejściem do literatury.
Warsztat pisarza bardzo dobry, znajomość realiów epoki też świetna.
Początkowo wydaje się, że czytamy romans z wiktoriańskich czasów. Ale tak faktycznie pod płaszczykiem tego romansu pisarz przedstawia nam wnikliwy opis tej mało chwalebnej epoki jaką była wiktoriańska Anglia. Epoka oportunizmu i hipokryzji, przesadnej moralności, obyczajów i konwenansów wyniesionych do rangi bóstwa.
W tym świecie Sara, która swoją postawą przejawia pierwsze symptomy ruchu feministycznego, jest skazana na społeczny ostracyzm.
Z kolei Ernestyna to typowy produkt tej epoki. A pomiędzy nimi Karol - w rozkroku pomiędzy tymi dwiema kobietami, wiecznie poszukujący tego, co dla niego ma być w życiu najważniejsze.
Bardzo ciekawa...

książek: 839
Jolanta | 2017-07-12
Przeczytana: 12 lipca 2017

Opowieść o miłości w XIX wiecznej Anglii, w czasach pełnych pruderii i hipokryzji. Banalna historia? Być może. Karol, główny bohater tej historii, to dżentelmen. Przybywa do miejscowości położonej w zatoce Lyme na południowym wybrzeżu Anglii, w celu lepszego poznania ewentualnie swojej przyszłej żony, młodej Ernestyny. Oboje pochodzą z wyższych sfer. W trakcie jednego ze spacerów spotykają Sarah, zwaną przez miejscowych Kochanicą Francuza, ponieważ została opuszczona przez francuskiego oficera.Sarah codziennie przychodzi do zatoki i wypatruje jego powrotu. Ta tajemnicza, nieakceptowana przez społeczeństwo kobieta, zaciekawia i oczarowuje Karola. Historia prosta, ale to nie jest klasyczny romans.
Autor postanowił bowiem uczynić na pozór coś niemożliwego, bo ta powieść to pastisz wiktoriańskiego stylu. Wprowadza on XX wiecznego narratora, który zwraca się do czytelnika jak do bliskiej i znanej sobie osoby.
Posługuje się przy tym długimi historycznymi dygresjami oraz obfitymi...

książek: 3041
gwiazdka | 2015-10-01
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 01 października 2015

Kiedy czytałam „Kochanicę Francuza" co kilka rozdziałów zmieniałam swoją opinię, a tym samym ocenę książki. A to podobała mi się, bardzo, a to za chwilę mocno mnie irytowała. Na plus zapisuję powieści ciekawe tło powieści, dość interesujących bohaterów, utworzonych na wzór postaci wiktoriańskich, sposób narracji, też lekko wiktoriański, chociaż „Kochanica…" powstała w II połowie XX wieku. Za chwilę zaczynałam się irytować, a to za sprawą samego autora, który wpychał się na miejsce bohaterów, jakby bez jego postaci jako bohatera książki nie mogła istnieć ta powieść. Jego- jak sam nazwał- rozważania nie wnosiły za wiele do zasadniczej treści „Kochanicy…", wyjaśniały za to rzeczy oczywiste (czytelnik w końcu jakąś inteligencję posada, nie tylko znajomość liter), rozwlekały całą powieść. Poza tym na minus zapisałam Fowlesowi kilka zakończeń, wcale moim zdaniem niepotrzebnych. Chwilami więc książka porywa, by za chwilę lektura jej stała się męcząca i ciężka. Po wielu wahaniach daje w...

książek: 1227
oliwa | 2013-08-27
Na półkach: Przeczytane

Wszystko jedno jak się tę książkę czyta - jako powieść obyczajową, powieść o pisaniu powieści, przewodnik po epoce wiktoriańskiej czy romans - jest świetna. No i ten specyficzny nastrój, te powozy, mgły i urwiska, i te słowa, które dawno wyszły z mody, jak skrupuły czy reputacja... Aż chce się więcej.

książek: 842
Katarzyna Bartnicka | 2017-11-05
Przeczytana: 05 listopada 2017

Kochanica francuza, to osobliwa powieść. Wbrew pozorom nie jest to romans w potocznym rozumieniu gatunku. Mamy tu oczywiście wiodący wątek miłosny, ale finał tej romantycznej historii jest bez znaczenia, gdyż autor dał nam do wyboru trzy zakończenia. Historia ta napisana jest w stylu powieści wiktoriańskiej, a wiec nie brak tu pewnego rodzaju patosu czy też egzaltacji, ale jednocześnie autor przez cały czas nie pozawala zapomnieć, ze jest to wytwór wyobraźni, a czyni to poprzez porównania do czasów współczesnych, tak jakby referował czym w rzeczywistości jest powieść wiktoriańska i jak literatura i obyczaje ewoluowały do teraźniejszości. Nie bez powodu autor bardzo często odwołuje się do “Ewolucji gatunków” Darwina, pokazuje bowiem, jakim zmiana przez stulecia ulegały zmianom pewne pojęcia. Taki na przykład gentelmen, którym niewątpliwie jest główny bohater Karol, jego rola w życiu polega na podróżowaniu i wydawaniu pieniędzy, których zazwyczaj nie ma, a kiedy na horyzoncie...

książek: 2080
Wojciech Gołębiewski | 2016-08-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 sierpnia 2016

John Fowles (1926 – 2005) napisał "Kochanicę..." w 1969, a sfilmowano ją w 1981 r. Na podstawie scenariusza Harolda Pintera. Profesjonaliści którzy ubóstwiają każdego włożyć do odpowiedniej szufladki, umieszczają Fowlesa pomiędzy modernizmem a postmodernizmem. Moja dotychczasowa znajomość z twórczością Fowlesa ogranicza się do recenzji „Mantissy” z 1982 i obdarzeniu jej pałą.

Purytańska, wiktoriańska Anglia, a tu bohater, którego „fajnie” charakteryzuje Wikipedia:
„..Smithson zafascynowany jest odkryciami Darwina, dostrzega zakłamanie i pruderię epoki - dlatego "nowoczesność" Sary zaczyna go coraz bardziej pociągać...."
A ja myślałem, że to zwykłe chucie!
„Klasyczne” romansidło leci, a Fowles na łbie staje, by się przypodobać czytelnikowi, a jeszcze bardziej czytelniczce Na końcu szczytuje trzema opcjami zakończenia, by usatysfakcjonować każdego. Jak ktoś nie ma cierpliwości, niech zajrzy do ...

książek: 3389
FannyBrawne | 2016-04-13
Na półkach: Przeczytane

Jeśli uważacie, że wraz z dziewiętnastym wiekiem odeszły wielowątkowe powieści z narratorem w roli Boga, charakterystycznymi bohaterami, pełne nawiązań i refleksji filozoficznych, to koniecznie przeczytajcie ,,Kochanicę Francuza"!

Tytułowa kochanica to Sara, młoda i uboga dziewczyna, która okryła się hańbą, uciekając wraz z francuskim oficerem. Po powrocie na angielskie wybrzeże Sara żyje poza społeczeństwem i pracuje jako dama do towarzystwa u miejscowej dewotki, panny Poulteney. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Karola, szlachcica zafascynowanego swoimi imiennikami - Marksem i Darwinem. Karol jest zaręczony z Ernestyną, panną piękną, bogatą i skromną, ale dosyć płytką i nudną. Mężczyzna jest zaintrygowany Sarą i nieświadomie szuka okazji do spotkań z nią. Stara się walczyć z nowo powstałym uczuciem, ale ono ogarnia go coraz bardziej.

Powieść Fowlesa jest niezwykła. Pisana w dwudziestym wieku, formą i stylem przypomina dzieła Hugo czy Dickensa. Nie brak tu dłuższych dygresji...

książek: 6110

To jedna z tych powieści, które doprowadziły mnie do szału! Oczywiście tego pozytywnego szału - kiedy człowiek aż nie może wytrzymać, bo nie wie, co stanie się z bohaterami:)

Ale nienawidzę autora za te trzy możliwości wyboru!!

książek: 1871

'Kochanica Francuza' dość długo leżała na mojej półce - jakiś czas temu stwierdziłam, że muszę zobaczyć, o czym jest 'najgłośniejsza powieść Johna Folwesa'.
Anglia, czasy wiktoriańskie (mój ulubiony okres w literaturze).
Bohaterowie: posażna panna z kupieckiego domu, jej narzeczony arystokrata, ciotka stara panna, para służących, poczciwy doktor, plotkarskie baby, wredna wdowa z zapędami ku religii i czystości, i ONA - tytułowa Kochanica Francuza.
Fabuła: prosta i łatwa do przewidzenia. Nuda? Ale za to jak napisana!
John Folwes nie pozwala, aby czytelnik zapomniał, że oprócz bohaterów występuje też autor, i cały czas przypomina nam o tym, czego pisarze tamtego okresu nawet słowem nie wspomnieliby: seks, choroba, szaleństwo, transakcja wymienna - małżeństwo czy też nowatorskie odkrycia (Darwin i jego teoria ewolucji). Pokochałam ten styl od pierwszych kartek - ironicznie spojrzenie do stworzonego świata literackiego i na wiek XIX w Anglii. Chyba tylko współczesny pisarz mógłby tak...

książek: 1695
Roman Dłużniewski | 2016-12-25
Na półkach: Przeczytane

Najpierw oczywiście był film z wielką Meryl Streep. Potem sięgnąłem po książkę.
I książka nieustannie mnie wkurzała. A to poprzez częste, wybijające z akcji wtręty, a to poprzez rozwlekłe opisy, a na końcu jeszcze sam miałem zdecydować co stało się z bohaterami. Dałem "bardzo dobra" ze względu na Meryl.

zobacz kolejne z 2095 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kolejny tytuł dołączy do kolekcji audiobooków ŠKODY

O północy zakończyło się głosowanie na najlepszy tytuł w kategorii "Na wstecznym biegu, czyli wycieczka w przeszłość" - nagramy Koronę śniegu i krwi Elżbiety Cherezińskiej. Tymczasem już w poniedziałek do sprzedaży trafi wybrany w zeszłym miesiącu Chimeryczny lokator.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd