rozwińzwiń

Pachinko

Okładka książki Pachinko autora Min Jin Lee, 9788382524062
Okładka książki Pachinko
Min Jin Lee Wydawnictwo: Czarna Owca powieść historyczna
576 str. 9 godz. 36 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Pachinko
Data wydania:
2022-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-27
Data 1. wydania:
2017-02-07
Liczba stron:
576
Czas czytania
9 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382524062
Tłumacz:
Urszula Gardner
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pachinko w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Pachinko i



Przeczytane 841 Opinie 1 Oficjalne recenzje 378

Opinia społeczności książki Pachinkoi



Książki 4787 Opinie 1096

Oceny książki Pachinko

Średnia ocen
7,7 / 10
2028 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pachinko

avatar
150
54

Na półkach:

Najbardziej w tej książce podobał mi się wątek kryzysu tożsamości i wyobcowania Koreańczyków ze względu na historię ich narodu - szokujące było zwłaszcza to, że nawet w przypadku urodzenia się niektórych postaci w Japonii nie zostali oni nigdy zaakceptowani jako "swoi". Bardzo interesująca była dla mnie postać Noa i trzymałam bardzo za niego kciuki, żeby mu się udało zbudować szczęśliwe życie, jednak zdawałam sobie sprawę, że jest też prawdopodobnie najbardziej zagubioną postacią w książce, żałuję, że autorka nie poświęciła mu więcej uwagi. Wydarzenia w książce co prawda mogą wydawać się w pewnym momencie chaotyczne, że być może za dużo spotyka tą jedną rodzinę, jednak moim zdaniem należy pamiętać też słowa samej autorki, która zaznacza, że książka powstała w oparciu o materiały gromadzone latami poprzez rozmowy z samymi Koreańczykami. Dla mnie "chaotyczność" tej książki nie stanowi problemu biorąc pod uwagę, że jest to mozaika głosów Koreańczyków boleśnie doświadczonych przez życie, którym autorka chciała oddać pewnego rodzaju hołd. Książka została napisana prostym językiem przez co płynie się przez jej kartki.

Najbardziej w tej książce podobał mi się wątek kryzysu tożsamości i wyobcowania Koreańczyków ze względu na historię ich narodu - szokujące było zwłaszcza to, że nawet w przypadku urodzenia się niektórych postaci w Japonii nie zostali oni nigdy zaakceptowani jako "swoi". Bardzo interesująca była dla mnie postać Noa i trzymałam bardzo za niego kciuki, żeby mu się udało...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
838
308

Na półkach:

Saga rodzinna, na przestrzeni prawie wieku poznajemy losy rodzinny koreańskiej, która trafia do Japonii. Opowieść dość spokojna, opowiada zwykle losy, zwykłych ludzi, to historia o emigrantach, którzy tak naprawdę egzystują bez państwa. Dużo tutaj bólu, ksenofobii, uprzedzeń, fajne, chociaż z racji narracji, która momentami bywa sucha za mało dla mnie emocjonalnie. Momentami miałem wrażenie, że czytam reportaż, ale i tak jest dobrze, można odpłynąć 🙂

Saga rodzinna, na przestrzeni prawie wieku poznajemy losy rodzinny koreańskiej, która trafia do Japonii. Opowieść dość spokojna, opowiada zwykle losy, zwykłych ludzi, to historia o emigrantach, którzy tak naprawdę egzystują bez państwa. Dużo tutaj bólu, ksenofobii, uprzedzeń, fajne, chociaż z racji narracji, która momentami bywa sucha za mało dla mnie emocjonalnie....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1097
961

Na półkach:

Koreańska saga rodzinna, ukazująca trudne powszednie życie pogardzanych koreańskich imigrantów w Japonii. Bardzo przeciętna pod każdym względem. Pozbawiona wyrazistszego klimatu i kolorytu, choć przedstawia trudne, bolesne sprawy nie porusza emocjonalnie. Zawodzi także nieco kreacja bohaterów. I niemile mało w tej japońsko-koreańskiej opowieści Korei, Japonii, Azji, a przynajmniej czytelnik z trudem tę azjatyckość wychwytuje. Nie jest to zła powieść. Można przeczytać z zainteresowaniem, ale nie zasługuje na żadne wyróżnienie. Jedna z setek pozycji, którą można, owszem, ale też niekoniecznie.

Koreańska saga rodzinna, ukazująca trudne powszednie życie pogardzanych koreańskich imigrantów w Japonii. Bardzo przeciętna pod każdym względem. Pozbawiona wyrazistszego klimatu i kolorytu, choć przedstawia trudne, bolesne sprawy nie porusza emocjonalnie. Zawodzi także nieco kreacja bohaterów. I niemile mało w tej japońsko-koreańskiej opowieści Korei, Japonii, Azji, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

5221 użytkowników ma tytuł Pachinko na półkach głównych
  • 2 780
  • 2 363
  • 78
688 użytkowników ma tytuł Pachinko na półkach dodatkowych
  • 372
  • 69
  • 64
  • 57
  • 54
  • 41
  • 31

Inne książki autora

Min Jin Lee
Min Jin Lee
Min Jin Lee (ur. jako Lee Min-Jin) - amerykańska pisarka pochodzenia koreańskiego. Przyszła na świat w Seulu. W wieku siedmiu lat wyjechała wraz z rodzicami, z zawodu jubilerami, do Stanów Zjednoczonych. Rodzina Lee osiadła w Nowym Jorku. Jako mała dziewczynka dużo czasu spędzała w Bibliotece Publicznej w Queens - uwielbiała czytać książki. Absolwentka Yale College (historia) oraz Georgetown University (prawo). Zanim na poważnie zajęła się pisarstwem pracowała jako prawnik w korporacji. Literacko zadebiutowała w wieku 36 lat opowiadaniem "Axis of Happiness", które w 2004 r. otrzymało Nagrodę Magazynu "Narrative". Jej pierwsza powieść "Free Food for Millionaires" z 2007 r. znalazła się w pierwszech dziesiątce Najlepszych Książek Roku wg "The Times". W latach 2007-2011 mieszkała z mężem, pół-Japończykiem, pół-Amerykaninem, oraz synem w Japonii. W 2017 r. na rynku wydawniczym ukazała się druga powieść autorki zatytułowana "Pachinko". W tym samym roku pojawił się jej polski przekład dokonany przez Urszulę Gardner ("Pachinko", Wydawnictwo Czarna Owca"). Mąż: Christopher Duffy, syn Sam.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prawdziwa powieść Minae Mizumura
Prawdziwa powieść
Minae Mizumura
Jeśli tylko cierpliwość jest jedną z Twoich cech, to jest duże prawdopodobieństwo, że i Tobie (tak jak mnie) powieść Minae Mizumury może się spodobać. Nie oczekuj jednak Czytelniczko/Czytelniku ani magii Murakamiego, ani lekkiego nastroju popularnych azjatyckich powieści „komfortowych”. Słynnego japońskiego minimalizmu, którym charakteryzują się nie tylko wnętrza mieszkań, ogrody i japońska emocjonalność – a przynajmniej jej zewnętrzne oznaki – też tutaj nie znajdziesz. Minae Mizumura nie oszczędza słów – opowiada nam o sobie i swoich pisarskich planach, oddaje głos kolejnym narratorom i prowadzi nas przez ponad pięćdziesiąt lat historii japońskiej rodziny, jej krewnych, pracowników i całkiem nieznanych osób, które trafiwszy na orbitę losów Taro i Yoko zostają wciągnięte w ich niezwykłą historię miłosną. Powieść japońskiej autorki ma w swoim założeniu przypominać literaturę europejską – być taką (jej słowami) „prawdziwą powieścią”, ale im bardziej zagłębiamy się w to, o czym nam opowiada, szczególnie w pierwszej części, która jest historią pobytu japońskiej rodziny w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznają głównego bohatera Taro Azumę, tym bardziej zaczynamy mieć wątpliwości, co w tej historii jest fikcją, a co prawdą. Dzieje pierwszej narratorki są bowiem zbieżne z biografią Minae Mizumury i wszystko czego dowiadujemy się o niej i źródłach jej inspiracji wydaje się być prawdziwe. Pytaniem jest tylko, czy możemy jej wierzyć, skoro to jednak „powieść”? Jan Tomkowski w swojej „Literaturze powszechnej” pisze o japońskiej literaturze, że spośród egzotycznych, najbliżej jej do europejskiej. Mizumura podkreśla jednak wiele różnic i postanawia napisać coś, co będzie miało przede wszystkim cechy literatury „zachodniej” a nie typowo japońskiej. Jako wzór stawia sobie „Wichrowe wzgórza”. Nie wyjaśnia dlaczego i chociaż nie pada tytuł tej powieści, to jednak miejsce akcji (wrzosowiska Yorkshire),burzliwe losy kochanków i charakterystyczne rozpoczęcie właściwej opowieści (niespodziewany gość, nocleg, duch) są niemal identyczne i nie pozostawiają miejsca na wątpliwości. Moim zdaniem, pomimo swojej objętości (sam wstęp do całej historii ma około 200 stron, całość ponad 700) jest to historia warta poświęcenia jej czasu i uwagi. Oprócz burzliwej i (nawet jak na dzisiejsze czasy) nietypowej historii miłości, mezaliansu, związku oddanego i pełnego poświęcenia mężczyzny i fascynującej go, za to pełnej sprzeczności kobiety, Mizumura opisuje losy powojennej Japonii - jej powolną amerykanizację i upadek klasowego społeczeństwa. Podobne tło ma powieść Kazuo Ishiguro „Malarz świata ułudy” - pokazuje bohaterów o przedwojennej mentalności i zniszczoną Japonię po upadku II wojny światowej. Powieść ma kilku narratorów i trzy odmienne punkty widzenia, nie licząc ostatniej, dość wieloznacznej części, gdzie wkrada się motyw plotki. Najbardziej rozbudowana jest druga, można ją nazwać właściwą, część historii, w której służąca Fumiko opowiada w sposób chronologiczny historię małego chłopca o tajemniczej przeszłości i losy rodziny bogatej japońskiej rodziny, u której przez wiele lat pracuje. To nieomal klasyczna narracja linearna – trudno nią oczarować czytelnika i utrzymać go w napięciu, stąd bardzo różni się ta część od pozostałych – narracji młodego (współczesnego) japońskiego mężczyzny i samej autorki. Myślę, że to jedna z tych powieści, która może zachwycić, albo znużyć, ale z pewnością stanowi dobre uzupełnienie literackich podróży do Japonii i właśnie tak ją traktuję. Po bardzo ciekawym „Purezento” Joanny Bator – o sztuce kingtsugi (artystyczna naprawa porcelany),czy powieści „Zając o bursztynowych oczach” Edmunda de Waala, gdzie bohaterem pośrednim są japońskie figurki netsuke, stanowi dobrą przeciwwagę jako historia z pierwszej „japońskiej” ręki, nie będąca jednocześnie pop-literaturą eksportową tego kraju.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na87 dni temu
Wyspa zaginionych drzew Elif Shafak
Wyspa zaginionych drzew
Elif Shafak
Wyspa zaginionych drzew to historia o poszukiwaniu własnej tożsamości i próbie zrozumienia różnic kulturowych. W narracjach przeplatają się perspektywy kilku osób, w tym również drzewa! Śledzimy losy Ady, która zmaga się z żałobą po zmarłej matce. Nastolatka mieszka wraz z ojcem w Londynie i próbuje zrozumieć genezę swojej rodziny. Ojciec jest Grekiem, matka była Turczynką. Ich młodzieńcza miłość nie mogła rozkwitnąć, przez toczący się na Cyprze konflikt i różnice kulturowe. Cofamy się również do czasów młodości Dafne i Kostasa i jesteśmy świadkami traumatycznych wydarzeń rozgrywających się w kraju ogarniętym wojną domową. Pojawia się również subtelne nawiązanie do związków homoseksualnych, które w tamtych czasach miały nie miały prawa bytu. Na uwagę zasługuje również historia drzewa,l figowego, które w cudowny, nieco magiczny sposób opisuje tamte wydarzenia. Jego obecność na Cyprze i podróż do Anglii jest bardzo symboliczna. Podrozdziały pisane z perspektywy figi, choć urocze, momentami stawały się nużące. Żałuję również, że tak szybko zakończył się wątek Ady i jej szkolnego incydentu. Myślę, że zasługiwał na nieco więcej przestrzeni w książce. Wyspa zaginionych drzew to książka pełna uroku i delikatności, mimo że poruszane są w niej trudne tematy: konflikt domowy, różnice kulturowe, trauma, strata, żałoba, alkoholizm, homoseksualizm… i wiele, wiele innych. Ludzie są jak drzewa, wyrwane z korzeniami i przeniesione do nowego miejsca, w którym od nowa muszą nauczyć się żyć.
SomniaVenatrix - awatar SomniaVenatrix
ocenił na82 miesiące temu
Miasto niedźwiedzia Fredrik Backman
Miasto niedźwiedzia
Fredrik Backman
Coś czuję, że długo mi jeszcze będzie chodzić po głowie - a ostateczna ocena pewnie wyklaruje się z czasem. Z luźnych myśli na świeżo po lekturze: 1. Podobał mi się sposób ukazania miasteczka i jego mieszkańców - bardzo wiarygodny, a jednocześnie klimatyczny, mimo że wydarzenia z "Miasta niedźwiedzia" z sielanką nic wspólnego nie mają. 2. Przeczytałam w którejś z recenzji, że Björnstad i jego społeczność mogłyby tak naprawdę reprezentować cały świat - i bardzo dużo w tym prawdy. 3. Podoba mi się język autora i to, że to coś więcej niż książka o rywalizacji sportowej. 4. Doceniam fakt, że główna oś historii pozostała tajemnicą, którą odkrywa się w miarę czytania, a nie zrobiono z niej podstawy blurba. 5. I trochę nie rozumiem w kontekście tej konkretnej powieści stwierdzeń, że "wybranie sobie trudnego tematu to nie wszystko" - bo to, że pojawił się w surowej formie, że został ukazany przez pryzmat życia w miejscach takich jak Björnstad, wcale nie powoduje, że został potraktowany po macoszemu czy był nieodpowiednio ograny. 6. To trylogia, więc chyba o końcowej ocenie zadecydują też kolejne tomy. Mimo że teoretycznie ocenie podlega każda część z osobna (a pierwsza zwłaszcza, bo jest dostępna dla każdego, bez konieczności rozumienia kontekstu),intuicyjnie czuję, że to jedna z tych serii, które są silną całością. 7. Warstwa sportowa książki bardzo na plus - ja, osoba o zerowej wiedzy o hokeju i bardzo wątpliwej miłości do sportu, w pierwszej części powieści (kiedy było jeszcze sporo hokeja, za to mało wiedzy o graczach) kibicowałam Björnstad Hockey. I, kurcze, pójdę na lokalny mecz hokeja. Watch me.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na72 dni temu
Wyspa bijących serc Laura Imai Messina
Wyspa bijących serc
Laura Imai Messina
Laura Imai Messina po raz kolejny udowadnia, że posiada niezwykły dar opowiadania o sprawach ostatecznych z lekkością, która nie odbiera im powagi, a wręcz dodaje im świetlistości. „Wyspa bijących serc” to literatura piękna w najczystszej postaci – subtelna, nieco oniryczna i głęboko zakorzeniona w japońskiej wrażliwości, choć napisana przez autorkę pochodzącą z Włoch. Akcja powieści koncentruje się wokół niezwykłego miejsca, które istnieje naprawdę – Archiwum Serc na wyspie Teshima. To właśnie tam Christian Boltanski zgromadził tysiące nagrań ludzkich uderzeń serca. Messina wykorzystuje tę scenerię, by spleść losy dwóch poranionych osób: Shūichiego, czterdziestoletniego ilustratora ściganego przez wspomnienia o zmarłej matce, oraz Kenty, ośmioletniego chłopca, który mierzy się z własnym poczuciem zagubienia. Moja ocena 8/10 wynika z balansu między literackim kunsztem a emocjonalnym ciężarem, który – mimo trudnej tematyki – nie przygniata czytelnika. Język i styl: Autorka pisze w sposób niezwykle plastyczny. Każde zdanie zdaje się być przemyślane, a opisy przyrody i mechanizmów ludzkiej pamięci są wręcz poetyckie. Symbolika: Serce w tej książce nie jest tylko organem. To metronom naszego życia, dowód na istnienie, który pozostaje nawet wtedy, gdy nas już nie ma. Messina pyta retorycznie: co po nas zostanie, gdy zamilkną słowa? Odpowiedzią jest ten rytmiczny, pierwotny dźwięk. Relacje: Więź rodząca się między Shūichim a Kentą jest rozpisana po mistrzowsku. To relacja pełna niedopowiedzeń, wspólnego milczenia i powolnego budowania zaufania na fundamentach wspólnej straty. Momentami tempo narracji bywa aż nazbyt kontemplacyjne. Dla czytelników przyzwyczajonych do wartkiej akcji, „Wyspa bijących serc” może wydać się zbyt statyczna. Autorka celebruje każdą chwilę, co jest piękne, ale niekiedy prowadzi do lekkiego rozmycia głównego wątku. Ponadto, pewne metafory mogą wydawać się dla niektórych zbyt abstrakcyjne. „Wyspa bijących serc” to lektura obowiązkowa dla fanów „Kawiarni pod Pełnią Księżyca” czy poprzedniej książki autorki, „O czym szumią cedry”. To opowieść o tym, że żałoba nie musi być końcem, a jedynie inną formą obecności. Messina uczy nas słuchać – nie tylko uszami, ale przede wszystkim empatią. To książka, która zostaje w czytelniku długo po odłożeniu jej na półkę. Przypomina, że każde uderzenie serca to krótka historia, którą warto docenić, póki wciąż wybrzmiewa. Jeśli szukasz literatury, która ukoi Twoje nerwy i zmusi do refleksji nad sensem przemijania, Teshima czeka na Ciebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na814 dni temu

Cytaty z książki Pachinko

Więcej
Min Jin Lee Pachinko Zobacz więcej
Min Jin Lee Pachinko Zobacz więcej
Min Jin Lee Pachinko Zobacz więcej
Więcej