Bejrut jest gdzieś tam

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Lektury reportera". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Dobra Literatura
3,83 (29 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
2
5
5
4
5
3
6
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bejrut szi mahall
data wydania
ISBN
9788393543700
liczba stron
136
słowa kluczowe
Liban, Bejrut, reportaż
język
polski

Bejrut jest gdzieś tam to piękna, reportersko-fotograficzna opowieść o mieście. O mieście urokliwym i wielokulturowym, zwanym przed laty, zanim „wszystko się zaczęło” – jak określa czasy sprzed okrutnej wojny jedna z mieszkających tam Ormianek – Paryżem Wschodu. O mieście, gdzie – podobnie jak w europejskim Paryżu – na ulicach, placach i w rozlicznych lokalach (będących niezwykłą mieszanką...

Bejrut jest gdzieś tam to piękna, reportersko-fotograficzna opowieść o mieście. O mieście urokliwym i wielokulturowym, zwanym przed laty, zanim „wszystko się zaczęło” – jak określa czasy sprzed okrutnej wojny jedna z mieszkających tam Ormianek – Paryżem Wschodu. O mieście, gdzie – podobnie jak w europejskim Paryżu – na ulicach, placach i w rozlicznych lokalach (będących niezwykłą mieszanką architektonicznych stylów z różnych epok i kultur), zlewają się ze sobą języki całego świata, a miejscowi Arabowie często porozumiewają się – nawet wśród członków własnej rodziny – po francusku.



Odkrywając ukazywane nam przez Rakhę miejsca i poznając mieszkańców tej niezwykłej metropolii, z łatwością zauważymy, że autor, poza tym że jest pisarzem, reportażystą, poetą, jest również fotografem. Obrazowe opisy miasta mistrzowsko oddają charakter portretowanych miejsc i pozwalają na zaludnienie ich prawdziwymi, żywymi postaciami. Postaciami barwnymi i różnorodnymi – zarówno pod względem wyglądu i zachowania, jak i tradycji oraz środowisk, z jakich się wywodzą. Większość z nich łączy jednak co najmniej jedno wspólne przeżycie – śmierć członka rodziny. A także pamięć o strasznej, wyniszczającej wojnie, która zamieniła jedną z najwspanialszych aglomeracji Bliskiego Wschodu w kupę gruzu z wszechobecnymi widmami męczenników i z niezliczonymi obozami dla uchodźców ze wszystkich krajów arabskich. Bejrut jest gdzieś tam...

 

źródło opisu: http://www.dobraliteratura.pl

źródło okładki: http://www.dobraliteratura.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (8)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 144
mateobinkow | 2019-09-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 września 2019

Pierwszy raz kupiłem książkę nie patrząc na opinię. Pierwszy i ostatni. Po 30 stronach doczytałem ją do końca tylko dlatego, żeby znaleźć cokolwiek wartościowego. Chaotyczna, niezrozumiała i absolutnie nie do polecenia. Jedną gwiazdkę dorzucam tylko ze względu na daty, które pojawiały się w książce (do weryfikacji tych autor musiał się przygotować).
Nie polecam. Zdecydowanie.

książek: 110
littleboy1989 | 2018-04-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 kwietnia 2018

1/10 bo przeczytałem i nic z tego nie zrozumiałem

książek: 1535
wiedźma | 2016-11-26
Przeczytana: 12 stycznia 2015

"Bejrut jest gdzieś tam" to króciutki, bo liczący zaledwie sto trzydzieści sześć stron, reportaż z podróży egipskiego dziennikarza, Youssefa Rakha, do stolicy Libanu. Jaki był cel rzeczonej wędrówki? Nie wiem. Naprawdę. Publikacja składa się ze zlepków historii, sytuacji politycznej panującej w Libanie w latach 1975–2005 i niezbornych opisów napotkanych ludzi. Takie przedstawienie historii sprawia bardzo chaotyczne wrażenie, tym bardziej że autor nie trzyma się żadnej chronologii, tudzież określonego schematu. Przeskakuje z tematu na temat, trudno jest nadążyć za jego myślami i wyłapać sens o co w tym wszystkim chodzi. W jednym akapicie pisze o politycznych konotacjach wojny domowej w Libanie, by w drugim opisać, że w momencie pogrzebu Arafata... siedział na kiblu. Ale kogo to obchodzi? Tak samo jak jego seksualne podboje i fakt, że woli starsze kobiety. Za nic nie potrafiłam znaleźć sensu takiego pisania.

Całość na:...

książek: 1
Grzegorz Jezierski | 2016-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 października 2016

Lubię tę książkę. Choć faktycznie, trudno uznać ją za reportaż w klasycznym rozumieniu tego słowa - więcej tu poezji, dużo emocji.. Ale obraz Bejrutu, chociaż chaotyczny, pozostał we mnie po przeczytaniu. Nie czytało się tego łatwo.

książek: 700
Tamanna | 2014-09-09

Maleńka książeczka, dzięki której z niepamięci wyłoniły się we mnie obrazy kiedyś widzianego Bejrutu. Bogactwo, rozmach nowoczesnej a jednak wschodniej architektury, życzliwość i gościnność ludzi, a także mrok obozu uchodźców palestyńskich. W złotej klatce miasta spętani ogrodzeniem z drutu, ściśnięci na niewielkiej przestrzeni ludzie o smutnych oczach. Tak ich zapamiętałam z Bejrutu. Autor tego reportażu przyjechawszy do Bejrutu z Kairu poznając miasto próbuje zrozumieć prawdę o libańskiej wojnie. Książkę napisano z pasją, z dużym ładunkiem emocjonalnym. Narrator nie tylko patrzy. Pozwala się obrazom i stojącym za nimi zdarzeniom poruszyć, dotknąć. Nierzadko pisze o tym, że chce mu się płakać, albo że nie rozumie, czemu nie płacze ("nadal zero płaczu"). Podziw budzi żarliwość, z jaką próbuje dociec prawdy o mieście i tym, co zrobiła z jego mieszkańcami wieloletnia wojna. Ja tak drążę Indie. Ze świadomością naskórkowości i fragmentaryczności poznania.
Libańscy szyici, sunnici,...

książek: 2592
Joanna | 2013-07-25
Przeczytana: 25 lipca 2013

Jest to zdaje się pierwsza pozycja, którą jestem ZMUSZONA ocenić tak nisko. Ten tytuł to po prostu porażka. Przesadne i nadmiernie osobiste wynużenia autora doprowadzały mnie do drgawek, wulgarny język irytował. I szczerze mówiąc, tak jak mało rozumiałam sytuację w tym regionie, tak po przeczytaniu tej pozycji rozumiem jeszcze mnie, o ile jest to możliwe. Autor w kółko pisze o tym samym, każda kolejna strona nie wnosi niczego nowego. Pięćdziesiąt razy wspomina, jak to próbuje, ale nie potrafi wydobyć z siebie ani jednej łzy, a każdy krajobraz, który obserwuje podczas podróży, nie różni się niczym od tego, co widział wcześniej. Po stylu pisania widać wyraźnie, że autor tworzy także poezję. Są fragmenty, które trzeba przeczytać kilkakrotnie, aby choć spróbować zrozumieć. Jak dla mnie, strata czasu. Trzeba niezwykle szerokiego horyzontu, aby uznać tę książeczkę na reportaż.

książek: 833
PozaPsem | 2012-11-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad 2012

Bejrut nazywany był kiedyś Paryżem Wschodu, sam Liban natomiast – Szwajcarią Bliskiego Wschodu. W pewnym momencie coś jednak zaczęło się psuć.

Konflikty wewnętrzne w mocno podzielonym wyznaniowo Libanie powoli narastały, aż do 13. kwietnia 1975 roku, kiedy to libańscy falangiści (maroniccy chrześcijanie) w odwecie za atak w dzielnicy chrześcijańskiej Bejrutu, zastrzelili dwudziestu siedmiu Palestyńczyków. Tę datę przyjmuje się za początek wojny domowej, która pogrążyła kraj w chaosie na następne 15 lat, rujnując tym samym libańską gospodarkę. Liban stracił „przywilej” bycia porównywanym do wzorców europejskich i stał się dla większości przedstawicieli kultury zachodu kolejnym dzikim arabskim krajem.

Michał Danielewski we wstępie do książki „Bejrut jest gdzieś tam”, pisze o rosnącej na zachodzie islamofobii, która dotarła już do naszego kraju i o tym, że „na gwałt potrzeba nam edukacji i poznania Innego”. Sama niejednokrotnie przysłuchiwałam się rozmowom o „arabskich dzikusach”,...

książek: 264
andziorek | 2012-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2012

Bejrut – stolica Libanu. Dawniej (a przez niektórych i dziś) nazywany „Paryżem Wschodu”. Nazwa to wzięła swój początek od tego, iż miasto to zamieszkiwane jest przez ludzi różnych wyznań, reprezentujących różne kultury. Jest to bowiem miasto multikulturowe. Dawniej było tu kolorowo, gwarno, miasto posiadało wiele zabytków, które przyciągały turystów z różnych stron świata.

Sam Bejrut (jeszcze w latach 60.) jawił się jako mekka „(…) dla poszukujących wolności. Politycznie, seksualnie czy kulturowo stłamszeni (…) Arabowie tu właśnie odnajdywali dla niej szerszy margines. (…) Bejrut – powszechny cel pielgrzymek…”. [s. 107 – 108]. Ulice były pełne ludzi, można było usłyszeć wiele języków, świadczyło to o różnorodności.

Obecnie nie jest już tak różowo. Miasto (podobnie jak i całe państwo) trawione jest przez skutki wojen (m.in. tych z Izraelem oraz wojen domowych), przewrotów oraz manifestacji. Zginęło wielu ludzi. Mieszkańcy najbardziej odczuli drastyczne spadki w gospodarce...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd