Tamanna 
Albo czytam, albo piszę, w przerwach oddycham. Tu i tu najważniejsi są ludzie, więc to kolejna moja pasja. Czasem odwzajemniana. Co jeszcze? Oszalałam na punkcie Indii, więc piszę o nich na mojej stronie nietylkoindie.pl One też są najważniejsze w napisanych przeze mnie książkach - relacji z podróży po Indiach południowo-zachodnich ("Indie. Głód Boga") i relacji z podróży po Indiach południowo-wschodnich ("Zdejmij sandały. Podróż na skraj Indii"). Także w czekającej na wydawcę powieści, której akcja dzieje się w Bombaju w dramatycznych dla Indii latach 1992/93.
kobieta, port nad Bałtykiem, status: Czytelniczka, dodała: 161 książek i 749 cytatów, ostatnio widziana 13 godzin temu
Teraz czytam
  • Being Indian
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Nieznane Indie
    Nieznane Indie
    Autor:
    Oto historia tak niezwykła, aż trudno uwierzyć, że wydarzyła się naprawdę. Nieznane Indie. Pielgrzymka do zapomnianego świata to fascynująca opowieść z życia Walthera Eidlitza, który na przekór wszelk...
    czytelników: 19 | opinie: 0 | ocena: 7,2 (5 głosów)
  • Pradzieje i legendy Indii
    Pradzieje i legendy Indii
    Autor:
    Pradzieje i legendy Indii to bezcenne kompendium wiedzy o dawnych Indiach - plon wieloletnich badań Autora oraz rezultat jego wnikliwej lektury starożytnych tekstów i prac wielu znakomitych uczonych....
    czytelników: 45 | opinie: 1 | ocena: 5 (5 głosów) | inne wydania: 1
  • Praktyki religijne w Indiach
    czytelników: 2 | opinie: 0 | ocena: 7 (1 głos)
  • The Idea of India
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-09 15:57:14
Dodała cytat z książki: Niewidzialne miasta
Nie jest powiedziane, że Kubłaj-chan wierzy we wszystko, co mu opowiada Marco Polo, opisując miasta, które odwiedził podczas swoich misji, ale bez wątpienia władca Tatarów słucha młodego Wenecjanina pilniej i uważniej niż któregokolwiek ze swoich posłów czy wysłanników. W życiu monarchy jest chwila, która przychodzi w ślad za uczuciem dumy z ogromu podbitych terytoriów, po melancholii i uldze wywołanej świadomością, że już wkrótce zrezygnujemy z poznawania ich i pojmowania, odczucie niby pustki, które ogarnia nas pewnego wieczoru, wraz z zapachem słoni po deszczu i popiołu drzewa sandałowego stygnącego w kadzielnicach.
 
2018-12-09 15:54:02
Dodała cytat z książki: Podróż na Wschód
W Indiach widzi się tyle że w końcu chce się widzieć coraz mniej, a niesłychana wielość krajobrazów i ludzi wytwarza tęsknotę za czymś, co byłoby całkiem proste. To coś prostego rzeczywiście istnieje: przenika duchowe życie Indii niczym przyjemny zapach albo melodia, wszędzie podobna, mieniąca się nieskończonymi wariacjami. Żeby ją poznać, wystarczy przeczytać którąś ‘Upaniszadę” albo parę dialogów Buddy. To, co tam dźwięczy, słychać wszędzie, widać w milionie oczu, w niezliczonych gestach; i nie ma wsi ani gościńca, gdzie nie znalazłoby się to rozłożyste drzewo, w którego cieniu ego dąży do samounicestwienia, zanurzając świat wielości we wszechjedności kosmicznej. To wołanie było dla mnie w Indiach tak bardzo słyszalne, że niebawem nie mogłem oprzeć się jego sile.
 
2018-12-09 15:51:56
Dodała cytat z książki: Podróż na Wschód
Życie w Indiach nie wycofało się jeszcze do skorupy mózgu. W Indiach wciąż jeszcze żyje całe ciało. Nic dziwnego, że Europejczyk czuje się tu jak we śnie. Całe życie Indii to coś takiego, co tylko we śnie może nam się przydarzyć. Gdy chodzi się boso, jakże można zapomnieć o ziemi?
 
2018-12-09 13:24:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Indie, Posiadam

W książce tej zebrano 11 artykułów wędrowca Wschodu Junga plus wprowadzenie do Księgi Przemian (Yijing) Richarda Wilhelma. Łączy je temat Azji, więc znaleźć tu można obok komentarzy do "Tybetańskiej Księgi Wielkiego Wyzwolenia", czy "Sekretnego Złotego Kwiatu"i do mów Gautamy Buddy interesujące mnie artykuły o Indiach:
- Joga i Zachód
- Śniący świat Indii
- Czego mogą nas nauczyć...
W książce tej zebrano 11 artykułów wędrowca Wschodu Junga plus wprowadzenie do Księgi Przemian (Yijing) Richarda Wilhelma. Łączy je temat Azji, więc znaleźć tu można obok komentarzy do "Tybetańskiej Księgi Wielkiego Wyzwolenia", czy "Sekretnego Złotego Kwiatu"i do mów Gautamy Buddy interesujące mnie artykuły o Indiach:
- Joga i Zachód
- Śniący świat Indii
- Czego mogą nas nauczyć Indie
- O indyjskim świętym
- O psychologii wschodniej medytacji

W napisanym przez Leszka Kolankiewicza wstępie:
- o Wschodzie i o tym, jak go ujmuje Herman Hesse
- o podróży na Wschód, nie koniecznie geograficzny, jako o wtajemniczeniu, poszukiwaniu Świętego Graala, przeniknięciu w swoją jaźń, doświadczeniu Całkowitości, pełni, powrotu do domu, wędrówki do ojczyzny ducha, Wschód odkrywamy wszędzie i zawsze
- o Junga "szukaniu Wschodu w sobie, sensu utajonego w nieświadomości" , związanym też z doświadczeniami lat 1912-1918, gdy Jung pozostawał w Zurichu w oderwaniu, zanurzony w swoje wizje, urojenia, w niemocy czytania, pisania i wykładania, malując codziennie mandale, w dialogu z wyłonionym z wizji przewodnikiem duchowym Filomenem próbując dotrzeć do tej głębi w sobie, która jest obrazem Boga w człowieku
- o pisanym przez Junga komentarzu do Tybetańskiej Księgi Umarłych, o obrzędzie wtajemniczenia dla umierających (do 49 dni po ich śmierci, w czas między śmiercią a reinkarnacja)
- słowa " wszystko zrozumieć to wszystko wybaczyć"
- o Junga "procesie indywiduacji", inicjacji, Heilsweg, drodze ozdrowienia, która jest droga zbawienia
- o jungizmie powstającym w dialogu z hinduizmem, taoizmem i buddyzmem, o jego wizji Gautamy Buddy i Jezus jako ucieleśnienia jaźni, jako tych, którzy wewnętrznie przezwyciężyli świat uzyskując całkowitość, pierwszy przez zrozumienie, drugi przez cierpienie
- " Zapewne - zwierzał się Jung - z wiekiem człowiek czuje, jak jego starość coraz bardziej go ogranicza, przecież zarazem wypełnia go tak wiele, wszystko co żyje, dzień i noc, wieczność. Chyba to właśnie oznacza: pogodzić się z tym światem, kiedy oczy odwracają się już ku tamtemu".
- o 63-letniego Junga podróży do Indii i na Sri Lankę, w 1938 roku, honoris causa w Kalkucie, Waranasi i Allahabadzie, unikaniu spotkań z hinduskimi guru i 10-dniowym leczeniu dezynterii w kalkuckim szpitalu i skupieniu na sobie i lekturze jako formie obrony przed Indiami, które jak mówi Jung, ledwie go musnęły, jak sen.
- o jego w Indiach rozmyślaniu o problemie zła i szukaniu dróg na wyzwolenie z cierpienia (Jung "nie chciałby uwalniać się ani od świata ani od siebie, bo i w świecie i w duszy widzi cząstkę tego, co boskie".
- o Junga poruszeniu Indiami w buddyjskim Sańci
- o Junga powrocie do Indii podczas utraty przytomności podczas zawału w marcu 1944 roku, w wizji opuszczania Ziemi i oglądania z góry zarysów Indii i Sri Lanki, wizji medytującego jogina o twarzy samego Junga, o przeżywaniu w hinduskim sanktuarium odbierania Junga z tego z czym na ziemi się zżył, z jego poglądów, przyzwyczajeń, uprzedzeń i o jego doświadczeniu powrotu do siebie tego, do Wschodu w nim samym, doświadczenia Chrystusowej metanoi : przewrotu w świadomości, który jest nawrócenie, powrotem do siebie

Już sam wstęp książki w moim odczuciu bardzo ciekawy, przybliża mnie do Junga, pomaga mi w nim zobaczyć kogoś godnego jednocześnie i podziwu i współczucia.

Jego samego możecie usłyszeć w cytatach z przedstawionych w książce artykułów, mam nadzieję,że pokazujących, jak ciekawa może być lektura całości:
- „Życie w Indiach nie wycofało się jeszcze do skorupy mózgu. W Indiach wciąż jeszcze żyje całe ciało. Nic dziwnego, że Europejczyk czuje się tu jak we śnie. Całe życie Indii to coś takiego, co tylko we śnie może nam się przydarzyć. Gdy chodzi się boso, jakże można zapomnieć o ziemi?”
- „W Indiach widzi się tyle że w końcu chce się widzieć coraz mniej, a niesłychana wielość krajobrazów i ludzi wytwarza tęsknotę za czymś, co byłoby całkiem proste. To coś prostego rzeczywiście istnieje: przenika duchowe życie Indii niczym przyjemny zapach albo melodia, wszędzie podobna, mieniąca się nieskończonymi wariacjami. Żeby ją poznać, wystarczy przeczytać którąś ‘Upaniszadę” albo parę dialogów Buddy. To, co tam dźwięczy, słychać wszędzie, widać w milionie oczu, w niezliczonych gestach; i nie ma wsi ani gościńca, gdzie nie znalazłoby się to rozłożyste drzewo, w którego cieniu ego dąży do samounicestwienia, zanurzając świat wielości we wszechjedności kosmicznej. To wołanie było dla mnie w Indiach tak bardzo słyszalne, że niebawem nie mogłem oprzeć się jego sile”

pokaż więcej

 
2018-12-09 09:49:40
Ma nowego znajomego: Dejw
 
2018-12-08 23:29:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Lata temu ta maleńka książeczka urzekła mnie. We wrześniu wyjeżdżając do Sardynii buszowałam w bibliotece w poszukiwaniu czegoś do czytania w podróży. Kryterium: lekkie w plecaku. Wyciągnęłam z półki "Niewidzialne miasta" Italo Calvino i w pierwszych dwóch zdaniach książki znów przeczytałam oczarowana: "Nie jest powiedziane, że Kubłaj-chan wierzy we wszystko, co mu opowiada Marco Polo,... Lata temu ta maleńka książeczka urzekła mnie. We wrześniu wyjeżdżając do Sardynii buszowałam w bibliotece w poszukiwaniu czegoś do czytania w podróży. Kryterium: lekkie w plecaku. Wyciągnęłam z półki "Niewidzialne miasta" Italo Calvino i w pierwszych dwóch zdaniach książki znów przeczytałam oczarowana: "Nie jest powiedziane, że Kubłaj-chan wierzy we wszystko, co mu opowiada Marco Polo, opisując miasta, które odwiedził podczas swoich misji, ale bez wątpienia władca Tatarów słucha młodego Wrnecjanina pilniej i uważniej niż któregokolwiek ze swoich posłów czy wysłanników. W życiu monarchy jest chwila, która przychodzi w ślad za uczuciem dumy z ogromu podbitych terytoriów, po melancholii i uldze wywołanej świadomością, że już wkrótce zrezygnujemy z poznawania ich i pojmowania, odczucie niby pustki, które ogarnia nas pewnego wieczoru, wraz z zapachem słoni po deszczu i popiołu drzewa sandałowego stygnącego w kadzielnicach".
Książkę kończą słowa o piekle, w którym żyjemy. O naszych wyborach, by w nim mniej cierpieć. Stając się jego częścią lub rozpoznając "co i kto pośród piekła piekłem nie jest, i utrwalając to i rozprzestrzeniając". Tak kończy się dialog Wielkiego Chana z Marco, a w nim opisy niezwykłych miast. Jak ze snów.

Gdy czytałam tę książkę pierwszy raz, chciało mi się do nich, do miast i pragnień, miast i pamięci, miast i znaków dopisać swoją wizję miasta.
Tym razem ją dopisałam. Oto ona. Posłuchaj, Wielki Chanie, mojej opowieści:
Kiedy mieszkańcy tego miasta stają na progu swych domów i podnoszą nogę, by pójść dalej, przed nimi otwiera się przepaść. Gdy robią krok w jej kierunku, pod ich stopą zamienia się ona w gładką drogę. W powietrzu.
W tym mieście między człowiekiem, a człowiekiem rozpięto linie. Po nich idą w swoim kierunku. Gdy to, co ich łączy jest jeszcze słabe, pełne wahań, idą ku sobie balansując ramionami po mocno napiętej linie. Jeśli siebie już wybrali, obiecali sobie wieczność, choćby na jakiś czas, biegną do siebie lekko. Po pajęczynie.
Pewnego dnia i liny i pajęczyny zrywają się i gdy na progu domu otwiera się pod ich stopami przepaść, robią krok i spadają w samotność.

Echo Hersylii?:)

Przeczytajcie i opowiedzcie Wielkiemu Chanowi o swoim mieście.

pokaż więcej

 
2018-12-03 23:55:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Indie, Posiadam
 
2018-11-20 13:34:15
Ma nowego znajomego: EdytaDe
 
2018-11-18 17:24:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Indie, Posiadam

Książkami Arundhati Roy zaczytywałam się począwszy od jej powieści "Bóg rzeczy małych". Szczególnie jednak podziwiałam jej żarliwość w przedstawianiu w esejach tego, co ją w Indiach boli. W "Algebrze bezgranicznie sprawiedliwości." i w "The Shape of Beast". Podobnie tu.
W "Indiach rozdartych" w oryginale nazwanych "Broken Republic" Arundhati Roy zajmuje się poszukiwanym przeze mnie w...
Książkami Arundhati Roy zaczytywałam się począwszy od jej powieści "Bóg rzeczy małych". Szczególnie jednak podziwiałam jej żarliwość w przedstawianiu w esejach tego, co ją w Indiach boli. W "Algebrze bezgranicznie sprawiedliwości." i w "The Shape of Beast". Podobnie tu.
W "Indiach rozdartych" w oryginale nazwanych "Broken Republic" Arundhati Roy zajmuje się poszukiwanym przeze mnie w indyjskich filmach tematem naksalitów, ludzi którzy w dżunglach zamieszkałych przez tubylcze plemiona adiwasi zbrojnie przeciwstawiaja się odebraniu ich bogatej w minerały ojczystej ziemi przez wysiedlajace je z niej korporacje.
A.R. dzieli swą opowieść na kilka części
- Jak obchodzono Dzień Republiki
- Wojna ministra Chidambarama
- U boku towarzyszy
- Skapująca rewolucja

" Wojna też się przeniosła. Z kresów Indii - Kaszmiru, Manipuru i Nagalandu - do ich serca." Te słowa padają w opowieści o tym, jak oczyszczono z biedaków Delhi, by pięknie prezentowały się na Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej w 2010 roku. Wyłapano i wywieziono z miasta żebraków, zlikwidowano uliczny handel. A dwa miesiące później z patosem świętowano Dzień Republiki kreśląc na niebie rosyjskimi myśliwcami na trójząb Siwy. Ten, który w oczach rządzącej Indiami skrajnie prohinduskiej prawicy zwalczy krzyż i półksiężyc.

Podziwiam odwagę i wytrzymałość 50-letniej wówczas Arundhati, która decyduje się skorzystać z zaproszenia naksalitow i by poznać ich codzienność narażając życie wyrusza z nimi do dżungli. Odprowadzana słowami swej matki (wojującej w Indiach o prawa kobiet): "What this country needs is revolution".
A.R. żyje żarliwie i pisze żarliwie. Los najbardziej pokrzywdzonych w Indiach nie jest jej obojętny, a to zaangażowanie wyraża nie tylko słowami. Czuję wdzięczność i podziw. Dobrze, że tacy ludzie są wśród nas. Gorący. I w tym żarze płynący pod prąd.

pokaż więcej

 
2018-11-18 11:42:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-18 11:41:52
Dodała do serwisu książkę: Pilgerjahre des farblosen Herrn Tazaki
 
2018-11-16 13:35:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Azja, nie Indie, Indie, Posiadam

Jana Pawla II stosunek do religii niechrześcijańskich kojarzył mi się z przerwaniem homilii, by zrobić miejsce wołaniu muezina na modlitwę muzułmańską podczas mszy chyba gdzieś w Afryce i wetknięciem w szczelinę Ściany Płaczu w Jerozolimie prośby o przebaczenie skierowanej przez papieża do żydów w imieniu chrześcijan.
Tę opowieść o dialogu papieża z innymi religiami przedstawiono w...
Jana Pawla II stosunek do religii niechrześcijańskich kojarzył mi się z przerwaniem homilii, by zrobić miejsce wołaniu muezina na modlitwę muzułmańską podczas mszy chyba gdzieś w Afryce i wetknięciem w szczelinę Ściany Płaczu w Jerozolimie prośby o przebaczenie skierowanej przez papieża do żydów w imieniu chrześcijan.
Tę opowieść o dialogu papieża z innymi religiami przedstawiono w rozdzialach
- Jesteście naszymi starszymi braćmi (o dialogu z judaizmem)
- Wspólne dziedzictwo zobowiązuje (o dialogu z islamem)
- W trosce o człowieka (o papieża relacjach z religiami azjatyckimi - hinduizmem, buddyzmem, szintoizmem i konfuncjonizmem)
- Wspólnie dla pokoju (Papież inicjatorem modlitwy o pokój ludzi różnych wyznań w Asyżu od 1986 po 2003, czemu nie nadal?)

W tych rozdziałach przytoczono fragmenty wypowiedzi Jana Pawła II do ludzi innych wyznań wygłoszone podczas jego podróży po świecie.
Uderza po raz pierwszy usłyszane na soborze II wezwanie do poznania i uznania innych wyznań, docenienie głębi ich duchowych doświadczeń,

CYTATY:
- z deklaracji soborowej "Nostra Aetate":
- "Buddyzm...uznaje całkowitą niewystarczalność tego zmiennego świata i naucza sposobów, którymi ludzie w duchu pobożności i ufności mogliby osiągnąć stan doskonałego wyzwolenia i dojść, czy to o własnych siłach, czy z wyższą pomocą, do najwyższego oświecenia."
- "inne religie...starają się wyjść naprzeciw niepokojowi ludzkiego serca"
- o sposobach działania, doktrynach i zasadach innych religii: "nierzadko jednak odbijają promień nowej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi."

Jan Pawel II w tym, co mówi do wyznawców innych religii nawiązuje do słów deklaracji soborowej o " niewystarczalności zmiennego świata" i "niepokoju ludzkiego serca".
Podkreśla, że chrześcijan z buddystami i hindusami łączy - poszukiwanie prawdy i absolutu. Mówiąc "na ziemi jesteśmy pielgrzymami do absolutu i wieczności, który jedyny może uratować i pokrzepić ludzkie serca".
W dialogu międzyreligijnym Jana Pawła II na plan pierwszy wysuwa się wezwanie do zastanowienia się nad wzajemną winą i gotowość do wzajemnego przebaczenia, a także wzajemny szacunek, poznanie się i uznanie. Jak między pojedynczymi ludźmi.

Jan Pawel II zainicjował wysyłanie z Watykaniu życzeń z okazji świąt innych religii: Ramadanu muzułmańskiego, hinduskiej Diwali czy buddyjskiego Wesak.

W Japonii Jan Pawel II wspominając Hiroszimę powiedział "Wspomnienie przeszłości uzdalnia do przyszłości"
i "Właściwym punktem docelowym miłości jest zapomnienie o sobie i służenie innymi."

Zwracając się w Kenii do hindusów papież mówi o "dialogu na temat tajemnicy człowieka i tajemnicy Boga".
"Cel życia, natura dobra, droga do szczęścia, sens śmierci i koniec naszej ziemskiej wędrówki" - to problemy rozwiązywane przez każdą z religii.

W Manili Papież docenia "wspólne uznanie potrzeby modlitwy jako wyrazu ludzkiej duchowości, skierowanej do Absolutu."

W Korei docenia buddyzm i konfuncjonizm uznając jego duchowość, która przejawia się w "głębokim szacunku dla życia i natury, poszukiwaniu prawdy i harmonii, wyrzeczeniu się siebie i współczuciu, nieustannym dążeniu do samoprzezwyciężenia".

W 1986 roku przy grobie Mahatmy w Delhi mówi:
"Moja wizyta w Indiach jest pielgrzymką dobrej woli i pokoju, a także spełnieniem pragnienia, by osobiście poznać ducha waszego kraju". Cytuje w tym miejscu słowa Gandhiego: "Zwyciężajcie nienawiść miłością, nieprawdę prawdą, przemoc cierpieniem."

Następnego dnia również w Delhi mówi:
"W dziele zrozumienia człowieka i prawdy o jego istnieniu wkład Indii może być ogromny. Tym, co ofiarowują w sposób szczególny jest wzniosła, duchowa wizja człowieka - człowieka pielgrzymującego do Absolutu, wędrującego do celu, poszukującego oblicza Boga. Mahatma Gandhi wyraził to w następujących slowach: "Tym, co pragnę osiągnąć...jest samourzeczywistnienie, ujrzenie Boga twarzą w twarz. Żyję, chodzę i całym swym jestestwem dążę do tego celu."

Podczas tej samej podróży JP II cytuje w Kalkucie "jednego z wybitnych twórców tradycji tego miasta" Swamiego Wiwekanandę: "służba ludziom jest służbą Bogu."

Nadal w Indiach w stolicy Tamilnadu Madrasie mówi o podwójnym szacunku kościoła wobec innych religii. "Jest to szacunek dla człowieka w jego poszukiwaniu odpowiedzi na najgłębsze pytania jego egzystencji oraz szacunek dla dzialania Ducha w człowieku." i "poprzez dialog pozwalamy Bogu być wśród nas".

W 1989 w Watykanie do wspólnie modlących się mnichów chrześcijańskich i buddyjskich mówi o religijnym przeżyciu w duchu wzajemnego zaufania i szacunku:
"najlepiej można to uczynić w ciszy wypełnionej modlitwą".

W Dżakarcie w 1989:
"Może też istnieć dialog doświadczenia religijnego, polegający na tym, że osoby zakorzenione we własnych tradycjach religijnych dzielą się swymi duchowymi bogactwami, takimi jak modlitwa i kontemplacja".

Na Sri Lance w Colombo w 1995 papież w imieniu Kościoła odrzuca "prozelityzm i posługiwanie się sprzecznymi z moralnością środkami w celu doprowadzenia kogoś do konwersji."
i wzywa do "zastanowienia się nad tym, co łączy wyznawców różnych religii, a nie tak bardzo nad tym, co ich dzieli".

pokaż więcej

 
2018-11-16 13:35:27
Dodała do serwisu książkę: Pojednanie światów. Dialog z religiami
 
2018-11-15 21:00:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Indie, Posiadam, Po angielsku
Autor:

Gdy na kalkuckim dworcu na stoisku z książkami zobaczyłam "Decoding Didi" wiedziałam, że poszukam w tej książce wsparcia w pisaniu o Manecie Banerjee. Nie sposób byłoby ją ominąć opowiadając o podróży po współczesnym Bengalu. Wszędzie można zobaczyć zdjęcia pani premier w białym sari. Po 34 latach wybierania do władzy komunistów bengalskich rządy w tym stanie objęła kobieta z innej partii.... Gdy na kalkuckim dworcu na stoisku z książkami zobaczyłam "Decoding Didi" wiedziałam, że poszukam w tej książce wsparcia w pisaniu o Manecie Banerjee. Nie sposób byłoby ją ominąć opowiadając o podróży po współczesnym Bengalu. Wszędzie można zobaczyć zdjęcia pani premier w białym sari. Po 34 latach wybierania do władzy komunistów bengalskich rządy w tym stanie objęła kobieta z innej partii. Ta samotna pani bez rodziny utrzymuje się u władzy od 2011 roku.

Dola Mitra przedstawia tu w 10 rozdziałach krytyczny portret Mamaty, z naciskiem na zmiany, jakie dokonały się w niej pod wpływem władzy.
Książkę czytało mi się jednym tchem, choć zastanawiałam się, na ile krytyczny obraz Pani premier odpowiada potrzebom opozycji. Ciekawa byłabym równoważacej krytykę książki, dzięki której zrozumialabym, czemu wybrano ją kolejny raz na premiera.

Poniższe notatki o książce pomagają mi porządkować wiedzę o Indiach.

THERE'S SOMETHING ROTTEN IN THE STATE OD WEST BENGAL
W pierwszym rozdziale nawiązującym tytułem do "Hamleta" (" Coś się psuje w stanie Bengal") autorka ze smutkiem pisze o złotej przeszłości Bengalu i jego stolicy, miasta światłych umysłów, (Tagore, Wiwekananda, Ramakryszna) i nadziei na przywrócenie świetności Kalkucie, dziś ubogiej kuzynce Delhi i Mumbaju, miejscu nazwanym przez Rajiva Gandhiego "dying place". Nadzieje na renesans Kalkuty wzbudził w wyborcach slogan wyborczy Mamaty "zamienię Kalkutę w Londyn".
Na wsiach w Mamacie zobaczono walczącą z demonami niesprawiedliwości boginię Durgę, ale i w mieście, gdy przygotowywano na Durga Puja postacie bogini rzeźbiono je z twarzą Mamaty.
Podstawą wyborczego zwycięstwa Mamaty stała się decyzja komunistycznego rządu, który w ramach realizacji programu industrializacji Bengalu zaczął wywłaszczać chłopów z ziemi, na której zaplanowano zbudowanie fabryki najtańszego auta świata, projektu Ratana Taty. Mimo oburzenia chłopów ogrodzono ich ziemie, na krwawo tłumione bunty zareagowano zakazem zebrań powyżej 4 osób. To dało Mamacie okazję do przejęcia byłego elektoratu komunistów (chłopów na wsi i intelektualistów w Kalkucie). Zaufano jej słowom "Wierzę, że jedna dobra osoba jest w stanie zmienić zło wokół siebie" ("I believe that one good person can change all the evil around him or her"), liczono na zmniejszenie korupcji, przebudzenie się społeczeństwa z apatii. Wg autorki rządy Mamaty do niespełnionych obietnic dodały przemoc i bezprawie. Dola Mitra przedstawia nam Mamatę jako zadowoloną z siebie despotkę publicznie niekontrolującą swoich wybuchów gniewu w reakcji na krytykę. D.M. oskarża premier, że kazała aresztować wieśniaka jako maoistę za postawienie jej publicznie niewygodnego pytania, że za jej sprawą oddalono skargę o gwałt, a gdy okazało się, że premier pomyliła się w ocenie, utrudniała ona śledczym prowadzenie dochodzenia, by nie potwierdziło odrzuconych przez nią oskarżeń.

INSIDE MAMATA'S HOME, INSIDE MAMATA'S MIND
63-letnia Mamata do dziś mieszka w skromnym domu swojego dzieciństwa nad Gangesem niedaleko Kalighatu. Nie odrywa się od swych korzeni pozostając bliska prostym ludziom. Taki styl życia w oczach krytyków jest próbą budowania image'u pokornej Didi (w języku hindi tzn starsza siotra), z którą mogą utożsamiać się prości wyborcy.

Czas minął. Inne książki wyparły ze mnie pragnienie pisania bardziej szczegółowo o tej. Poniżej tylko tytuły kolejnych rozdziałów.
W jednym z nich ciekawie o zapieraniu się przez Mamatę faktu współpracy w swoim czasie z nielegalnym w Indiach ruchem maoistów (naksalitów).

WILL THE REAL MAMATA BANERJEE PLEASE STAND UP?

IT ALL BEGAN IN SINGUR

THE RAPE OF BENGAL

A DESPOT IS BORN

GREEN GRASS IN RED LAND: TRINAMOOL IN LALGARH

POPYLIST POLICIES AND POWER

LAND POLICY AND ELECTORATE

PROGRESS RAPORT NAS PERFORMANCE EVALUATION

pokaż więcej

 
2018-11-15 18:41:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Kolejna książka, która wiozę do kasy między papryką, sałatą i ryżem.
Czytana w rozleniwieniu chorobą, z przerwami na duszenie się od kaszlu i zdjęcia zmieniającego się w zależności od pory dnia nieba za oknem.

Pozornie sama, a tu nagle w gości pojawia się aż 16 kobiet, a wraz z nimi czas od 1917 roku (i to w ogarniętym rewolucją Kijowie) aż po dziś. Z reflektorami ustawionym na lata PRL....
Kolejna książka, która wiozę do kasy między papryką, sałatą i ryżem.
Czytana w rozleniwieniu chorobą, z przerwami na duszenie się od kaszlu i zdjęcia zmieniającego się w zależności od pory dnia nieba za oknem.

Pozornie sama, a tu nagle w gości pojawia się aż 16 kobiet, a wraz z nimi czas od 1917 roku (i to w ogarniętym rewolucją Kijowie) aż po dziś. Z reflektorami ustawionym na lata PRL. Budzi uśmiech, podziw dla czyjejś siły duchowej, ale i smutek, bo historie życia niektórych bohaterek już się zakończyły, bo kogoś zawiodły, bo z czymś się rozminęły, bo je porzucono, bo kogos stracily. Przedstawiono nam tu w wywiadach lub opowieściach wspominających je osób
- 5 aktorek
- 3 śpiewające kobiety
- fotograf, tworzącą gobeliny, prowadzącą 40 lat Wielką Grę, kreatorkę mody, osoby rysujace, piszące. Silne kobiety, te od trudu i bycia widzianym.
Można sobie pozgadywać, kogo tu spotkamy, choć nie sugerujcie się tytułem. Nie igrały z PRL. Próbowały w szarzyznie - koloru, w kłamstwie - zachowania godności. I tyle. Aż tyle.
Czyta się lekko, szybko biegnąc przez 269 stron, na których opisano życie kilkunastu kobiet parających się sztuką.
Chwilami czułam poruszenie. Na przykład, gdy słyszałam, jak ktoś jednocześnie musi zmierzyć się z diagnozą raka i wieścią o opuszczeniu przez męża, lub, gdy konfronotowano mnie z obrazem starej kobiety dopytujacej się w zagubieniu o swojego od lat nieżyjącego męża "Gdzie jest Jurek?"

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
678 383 2659
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (29)

Ulubieni autorzy (13)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (154)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd