Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Za kogo ty się uważasz?

Tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
6,56 (754 ocen i 108 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
41
8
129
7
240
6
184
5
75
4
39
3
23
2
5
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Who Do You Think You Are? / aka: The Beggar Maid
data wydania
ISBN
9788377477205
liczba stron
352
język
polski

Inne wydania

Rose pochodzi z biedniejszej części Ontario. Mieszka z ojcem i macochą Flo w domu na tyłach należącego do rodziny sklepu meblowego. Jako dziecko z niechęcią i strachem obserwuje życie mieszkańców swojego miasta. Potem ucieka, by zacząć studia w Toronto, wyjść za mąż i podjąć pracę zawodową. I przez cały czas próbuje odpowiedzieć na zawarte w tytule książki pytanie, które w dzieciństwie...

Rose pochodzi z biedniejszej części Ontario. Mieszka z ojcem i macochą Flo w domu na tyłach należącego do rodziny sklepu meblowego. Jako dziecko z niechęcią i strachem obserwuje życie mieszkańców swojego miasta. Potem ucieka, by zacząć studia w Toronto, wyjść za mąż i podjąć pracę zawodową. I przez cały czas próbuje odpowiedzieć na zawarte w tytule książki pytanie, które w dzieciństwie usłyszała od macochy. Dziesięć powiązanych ze sobą opowiadań, z których każde tworzy samodzielną, kunsztownie zbudowaną całość, składa się na poruszającą i przenikliwą opowieść o dojrzewaniu.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2012

źródło okładki: http://www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 529
NerwSłowa | 2016-02-09
Na półkach: Przeczytane

Po więcej recenzji - nie tylko książkowych - zapraszam na www.nerwslowa.blogspot.com

Zygmunt Miłoszewski w „Bezcennym” pisał o nadrabianiu wykształciuchowych braków czytaniem dwustustronicowego opowiadania kanadyjskiej pisarki Alice Munro. Główna bohaterka powieści polskiego twórcy po lekturze była zawiedziona swoim wyborem – z kart książki wybijały się pretensjonalność i wydumaność – ale jej niespokojna, inteligencka dusza została przynajmniej na chwilę ukojona.

Pytanie, które w tym miejscu przychodzi do głowy: skoro nawet postacie literackie mają kompleksy na punkcie swojej książkowej ignorancji, którą jak najszybciej starają się zatuszować, jakimi próżniakami jesteśmy my, którzy o pani Munro co prawda kilkakrotnie już słyszeliśmy, ale nigdy nie mieliśmy nawet najmniejszych ambicji, by sięgnąć po jej utwory?

Na szczęście kalejdoskopowa czytajnia wyrusza na pomoc z recenzją, po lekturze której będziecie dokładnie wiedzieć, co sądzić o pracy pani Munro, nawet bez jednego rzutu okiem na jej dorobek! (Dobra, dobra, taki żarcik. I tak nikt nigdy nie czyta moich recenzji.) A w krzyżowy ogień weźmiemy dzisiaj książkę z roku 1978, na język polski przetłumaczoną dopiero w roku ubiegłym. Panie i panowie, na scenę zapraszamy Za kogo ty się uważasz?

Fabularne dylematy

Problem z recenzjami jest taki, że, wedle ogólnie przyjętych zasad, powinien znajdować się w nich przynajmniej krótki zarys fabuły opisywanej książki. Ale jak go stworzyć, jeżeli nie mamy do czynienia z thrillerem, kryminałem albo romansem, czyli gatunkami, które z założenia są nastawione na ekspozycję opowiadanej historii, tylko z powieścią podzieloną na parę części, które wydają się zbyt od siebie oddalone jak na rozdziały, a równocześnie za bardzo zintegrowane, aby stanowić całkowicie osobne nowele/opowiadania?

Bez psucia przyjemności z lektury tym, którzy jednak zdecydują się na własny sąd o twórczości pani Munro, nie da rady zadowalająco streścić fabuły. Można jedynie oględnie rzucić, że wszystkie… cząstki powieści mówią o tej samej bohaterce imieniem Rose. Jako odbiorcy obserwujemy wiele etapów jej życia – dzieciństwo w małej mieścinie w stanie Ontario, potem jej wyjazd na studia i wszystko to, co działo się potem.

Parę (miłych?) chwil…

A działo się niezbyt dobrze. Chociażby dlatego, że pani Munro nie zawracała sobie głowy tworzeniem idealistycznych mrzonek dla spragnionych szczęśliwych zakończeń. Po prostu zderzyła marzenia i nadzieje z rzeczywistością, a następnie okrasiła je tragikomediami z codziennego życia i kunsztownym, ale nie przesadzonym językiem.

Dzięki temu nastawieniu na opisywanie spraw zwykłych, momentami wręcz trywialnych, treść powieści ma dużą szansę na stanie się bliską odbiorcy, który, w zależności od własnych doświadczeń, będzie w stanie wyłapać różne, poruszające go fragmenty. (Jakby ktoś pytał, mnie najbardziej przypadł do gustu opis ludzi zgromadzonych w pokoju stypendystów.)

Pochwalić pisarkę można także za to, że nie mówi ona wyraźnie, co ktoś czuje, robi, myśli, a jedynie (aż?) to opisuje, wywołując w czytelniku na zmianę poczucie wstydu, poniżenia, zdenerwowania, a miejscami również dołującego rozbawienia. Umiejętność odmalowania osób, przedmiotów, i również całych sytuacji jest niewątpliwym atutem Munro, która z trudnych pojedynków z językiem wychodzi zwycięsko.

…a jednak czegoś brak

Mam problem z Za kogo ty się uważasz?, bo z jednej strony nie jestem w stanie napiętnować żadnego jej bardzo widocznego braku, a z drugiej coś w tej powieści nie pozwala mi obwołać jej tworem literackiego geniusza. Może dzieje się tak właśnie dlatego, że tutaj nie chodzi o utożsamianie się z bohaterką, a o spokojne obserwowanie przelatującego jej przez palce żywota? Może dlatego, że nie jest to thriller pełen wybuchów, pościgów i niespodziewanych zwrotów akcji? A może po prostu wciąż głęboko wierzę w to, że nie wszystko w życiu jest złe i skazane na niepowodzenie, i nie lubię gdy ktoś mi to moje przekonanie w jakikolwiek sposób zakłóca?

W każdym razie: czegoś tutaj mi brakuje. Szczególiku, błysku, iskierki. Ale nie zmienia to faktu, że cała powieść jest kawałkiem naprawdę świetnej prozy, po którą rzeczywiście warto sięgnąć, by uzupełnić luki w swym literackim wykształceniu.

Agata Słupska

P.S. Na koniec krótkie zastrzeżenie: wydaje się, że Munro jest w Polsce promowana na pisarkę stricte kobiecą – od okładek jej książek zaczynając, na różnych opisach jej dzieł kończąc. W tym miejscu pragnę zatem przytoczyć ostatnie odkrycie amerykańskich naukowców: to, że główną bohaterką powieści jest kobieta, nie świadczy o tym, że powieść jest przeznaczona jedynie dla przedstawicielek płci pięknej. Tak samo jak fakt, że kobieta ośmiela się coś napisać i jeszcze to wydać, nie oznacza, że jest ona nawiedzoną aktywistką ruchów feministycznych, która najchętniej ukrzyżowałaby każdego mężczyznę. Ale to tylko taki mały, nic nie znaczący dopisek, który śmiało można zignorować i powrócić do swoich zajęć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawca Przysięgi I

„Dawca Przysięgi” – najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka ostatnich lat, w Polsce podzielona na dwa tomy, wciągnęła mnie bez reszty. Pierwszy to...

zgłoś błąd zgłoś błąd