Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Intryga małżeńska

Intryga małżeńska

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Jerzy Kozłowski
tytuł oryginału
The Marriage Plot
wydawnictwo
Znak
data wydania
ISBN
9788324021208
liczba stron
496
język
polski
typ
papier
dodała
Ag2S
7,25 (501 ocen i 59 opinii)

Opis książki

Jak daleko się posuniesz, aby stworzyć siebie? Uzależnić można się od wszystkiego. Tych troje uzależniło się od siebie. Amerykańska rewolucja seksualna właśnie dobiegła końca. Podobnie jak czas nauki w college’u dla Madeleine, Leonarda i Mitchella. Ona jest piękną buntowniczką, która odcina się od rodziny i poszukuje spełnienia w miłości. Oni pragną spełnić się dla Madeleine. Leonard to uosobieni...

Jak daleko się posuniesz, aby stworzyć siebie?
Uzależnić można się od wszystkiego.
Tych troje uzależniło się od siebie.

Amerykańska rewolucja seksualna właśnie dobiegła końca. Podobnie jak czas nauki w college’u dla Madeleine, Leonarda i Mitchella. Ona jest piękną buntowniczką, która odcina się od rodziny i poszukuje spełnienia w miłości. Oni pragną spełnić się dla Madeleine. Leonard to uosobienie szaleństwa, niepokorny geniusz. Mitchella pociągają religie Indii i kultura Europy – wyjeżdża tam w poszukiwaniu sensu istnienia. Zaplątani w sieć wzajemnych relacji, w długich rozmowach i pasjonujących lekturach, między jedną a drugą imprezą próbują tworzyć siebie i określać swoje miejsce w życiu. Nie znają swoich motywacji i nie wiedzą, dokąd dotrą, ale podejmują decyzje, które zaważą na całej ich przyszłości.

 

źródło opisu: Znak, 2013

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3639,Intryga-malzenska

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Inne wydania

Polecamy

Oficjalna recenzja
Malwina książek: 874

Przekleństwa młodości

Wydawałoby się, że powieść o wchodzących w dorosłe życie młodych ludziach kończących właśnie studia na Uniwersytecie Browna to lektura lekka, przyjemna i pozbawiona drugiego czy nawet trzeciego dna. Ot, powieść obyczajowa jakich wiele. Ależ nie. „Intryga małżeńska” to książka, która skłania do refleksji, poszukiwań, a nawet dekonstrukcji własnego życia. Ale czy może być inaczej, jeśli jej autorem jest Jeffrey Eugenides, znany u nas przede wszystkim z zekranizowanych przez Sofię Coppolę „Przekleństw niewinności” (właśnie doczekały się wznowienia). Autor uznawany jest za jednego z kilku wielkich postpostmodernistów, najbardziej znaczących obecnie amerykańskich pisarzy (jest też w tym gronie wydawany po polsku Jonathan Franzen), których łączy zamiłowanie do klasycznych, obszernych powieści społeczno-obyczajowych, które ustąpiły swego czasu miejsca postmodernistycznym eksperymentom spod znaku Updike’a i Rotha. „Intrygą małżeńską” Eugenides udowadnia, że klasyczna powieść społeczno - obyczajowa ma się dobrze i może być pozycją ambitną i wyróżniającą się.

„Intryga…” spodoba się przede wszystkim młodym ludziom, wchodzącym właśnie w dorosłość. Ale także przedstawiciele starszego pokolenia znajdą w niej znajome treści, dylematy i problemy. Bohaterowie książki to dwudziestokilkulatki kończący właśnie studia – piękna, inteligentna i oczytana Madeleine oraz dwóch zakochanych w niej chłopców: Mitchell i Leonard. Panowie reprezentują zupełnie inne wartości. Podczas gdy Mitchell jest chłopakiem zainteresowanym religią, poszukującym jakiegoś wzoru duchowości, a do tego uczuciowym i skrytym, Leonard to ekstrawertyczny geniusz oddany badaniom naukowym, a przy tym nie mający żadnych problemów z kobietami. W oczach Madeleine Leonard to ideał, ale Mitchell to rozsądniejszy wybór. Na skutek przeróżnych wydarzeń bohaterowie utworzą dziwny trójkąt kierowany różnymi zależnościami. Nie bez znaczenia jest tytuł książki. Panna na wydaniu i dwóch kawalerów rywalizujących o jej względy to bowiem kanwa XVIII- i XIX-wiecznych powieści z gatunku „intrygi małżeńskiej” właśnie. O tym zjawisku w literaturze pisze też pracę zaliczeniową Madeleine, której marzeniem jest zostać kiedyś „wiktorianistką” (specjalistką od literatury czasów wiktoriańskich). A sama książka Eugenidesa jest napisana na wzór klasycznej powieści z intrygą małżeńską w tle – mamy tu wszechwiedzącego trzecioosobowego narratora, realistyczne opisywanie świata przedstawionego i skupienie na szczegółach. Jednocześnie, książka wpisuje się też doskonale w schemat „campus novel” czyli powieści uniwersyteckiej. Miejscem akcji jest w dużej mierze kampus uniwersytecki, bohaterowie spotykają się w akademikach, przesiadują w bibliotekach, a szczególne miejsce w ich sercach zajmuje literatura, o której prowadzą ożywione dyskusje na uczelnianych zajęciach. Dzięki takim zajęciom z semiotyki – nauki, która nijak nie przystaje do zainteresowań Madeleine, dziewczyna odkrywa Rolanda Barthesa i jego „Fragmenty dyskursu miłosnego”. Obecność Barthesa na kartach „Intrygi …” jest nie do przecenienia. Wątek z dekonstrukcją stanu zakochania, jakiej podejmuje się Madeleine, twierdząc, że Barthes pisze właśnie o niej i jej uczuciu do Leonarda, zaważy tak naprawdę na losach bohaterów. Cytując Barthesa, Leonard odpowie na jej pierwsze wyznanie miłości: Po pierwszym wyznaniu kolejne »kocham cię« nie znaczy już nic. Wyobrażenie miłości w stylu Jane Austen legnie zatem w gruzach. Sednem książki nie jest jednak bynajmniej to, z kim ostatecznie zwiąże się Maddy. Ważniejsze są rozterki, wewnętrzne rozdarcia bohaterów, dylematy - kim chcą być, co robić, jaką drogę dalszej kariery wybrać. Od połowy powieść zdominowana jest także przez zmagania Madeleine z pogrążającym się w chorobie psychicznej Leonardem. Wszystko to czyni „Intrygę…” nie tylko powieścią społeczno-obyczajową, ale i psychologiczną. Fundamentalna kwestia: jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla miłości, czy mamy jakiś wpływ na swoje uczucia, czy potrafimy trwać z kimś w twierdzy jedności na przekór wszystkiemu, zostaje tu poruszona z dużą subtelnością, a zarazem sugestywnością. Nie znajdziemy tu odpowiedzi na te wszystkie, dręczące zwłaszcza młodych ludzi, pytania, ale ta powieść to dobry materiał do poszukiwań.

Warto dodać, że „Intryga małżeńska” powstała w oparciu o elementy biografii autora, który zaledwie rok później od swoich bohaterów ukończył naukę w tym samym college’u (akcja książki dzieje się w 1982 roku). Można przypuszczać, że opisani w książce wykładowcy mają swoich odpowiedników w rzeczywistości, a Eugenides chodził na podobne kursy, jak jego bohaterowie. Również postać Mitchella oparta jest na faktach z życia pisarza, który podobnie jak Mitchell, po ukończeniu studiów wyjechał w podróż przez Europę do Indii, gdzie pracował jako wolontariusz w misyjnym ośrodku matki Teresy w Kalkucie. Autor lata 80. musi wspominać z dużą nostalgią, w książce wyraźnie bowiem pobrzmiewa tęsknota za czasami, gdy młodzi ludzie czytali stosy ambitnej literatury, toczyli na temat tych lektur zacięte dyskusje i kierowali się nimi podczas życiowych wyborów. A także za czasami, gdy życie towarzyskie prowadzono nie na facebooku lecz w realnym świecie, którego facebook nie daje nawet namiastki.

Eugenides w swojej najnowszej powieści wykpiwa nieco francuskich semiotyków twierdzących, że błędem jest myślenie, że książki są o czymś. To czytelnik dopiero nadaje książce treść. „Intryga małżeńska” zdecydowanie jest o czymś i to o czymś niezwykle ważnym. To książka, która tak jak książki czytane przez jej bohaterów, ma szansę stać się ważną lekturą dla wielu z nas, młodszych i starszych. Osobiście, dawno nie czytałam książki, która poruszałaby sprawy tak bliskie mojemu sercu. I myślę, że nie będę w tym odosobniona.  

Malwina Sławińska

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 1562

Kiedy tylko ta powieść została wydana w Polsce, to robiłam wszystko, aby móc ją przeczytać. Tak mnie 'Intryga małżeńska' ciekawiła, że była na szczycie mojej listy'must read'. Nie muszę opisywać, jaką radość poczułam, kiedy tylko znalazłam książkę w bibliotece i jaką czułam ekscytację przed jej lekturą.
Po przeczytaniu 'Intrygi małżeńskiej' czuję się wypompowana. Takiego rozczarowania nie spodziewałam się za nic w świecie.
Historia dotyczy moich rówieśników, z małą różnicą - ich dwadzieścia kilka lat wypada na lata 80. Każdy z bohaterów - Madeleine, Mitchell i Leonard - kończy studia i musi zdecydować, co dalej robić ze swoim życiem. Do tego mają im pomóc różne lektury, miłość, podróże, spotkania z innymi ludźmi... Madeleine polubiłam najbardziej, a co do Mitchella i Leonarda - są ciekawymi postaciami, ale bez wielkiego 'łał'.
Na czym polega moje rozczarowanie? Powieść Eugenidesa jest... przegadana. W fabule jest za dużo zbędnego ględzenia oraz analizowania, co sprawia, że czasem ma s...

książek: 2605
porządekalfabetyczny | 2013-01-16
Na półkach: Ulubione, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 13 stycznia 2013

Czytam wyłącznie dla przyjemności. Tym razem podwójnej.

Pierwsza już na początku, love at first sight. 'Najpierw rzut oka na jej książki'. Zanim poznamy imię bohaterki, zanim obudzi się po ciężkiej nocy, przeglądamy jej biblioteczkę, kolekcję 'niepoprawnej romantyczki'.'Jednak czasem niepokoiło ją to, co te zatęchłe stare książki z nią wyprawiają.'
I, dodam od siebie, te nowe też. Można stracić głowę dla tej książki, czytać ją naiwnie i zachłanne, utożsamiać się z bohaterami(wiem, panie Nabokov, to jest karygodne!) i mieć to cudne i złudne poczucie, że tę książkę Eugenides napisał specjalnie dla mnie. Tak. '(..) zamiast rozproszyć jej fantazje na temat miłości książka tylko je podtrzymuje i w obliczu tych wszystkich dowodów Madeleine jest nie tylko sentymentalną gęsią, ale i kiepskim krytykiem literackim'. Uwielbia czytać, jak większość bohaterów 'Intrygi'. 'Chciała, żeby książka zabierała ją tam, gdzie sama by nie dotarła'. Jej przyjaciel Mitchell nie tyle podróżuje, co czyta na róż...

książek: 679
bibliofilka | 2013-05-20
Przeczytana: 20 maja 2013

Przegrałem. Ale ze mnie dupek. Nigdy nie miałem szans. Śmiechu warte. Popatrz na siebie - brzydki, szurnięty, religijny dupek - kto miał kiedyś takie myśli lub zbliżone? Kto się czuł tak, jakby gigantyczny but spadł z nieba i rozgniótł was obcasem jak niedopałek na chodniku? Pewnie były takie sytuacje w życiu, że każdy miał takie chwile smutku, zwątpienia, po prostu pokonania. Tak czuje się jeden z bohaterów powieści, ale to dopiero na koniec historii opowiedzianej przez amerykańskiego pisarza.

Wraz z bohaterami "Intrygi małżeńskiej" przenosimy się od Stanów Zjednoczonych, w lata osiemdziesiąte. I mamy cały pakiet tego, co wtedy w kulturze amerykańskiej i życiu społeczno-politycznym zajmowało młodych Amerykanów. Koniec rewolucji seksualnej, piękne, ale puściutkie cheerleaderki, przystojni sportowy w puchowych kurtkach z nazwą zespołu, domowe imprezy zakrapiane dużą ilością alkoholu z orgiami pomiędzy partnerami wolnych związków, zepsucie i brak wszelkich wartości. I gdzieś pomiędzy ty...

książek: 1459
lapsus | 2014-07-28
Na półkach: Książki 2014, Przeczytane
Przeczytana: 26 lipca 2014

Trzeba dać tej książce szansę, trzeba w nią wejść, trzeba poczuć tę grę konwencją powieści XIX-wiecznej, która początkowo mnie nużyła, by w końcu wciągnąć. Smaczkiem są erudycje teoretyczno literackie, czyli wszystko, czego chcielibyście dowiedzieć się o literaturze, ale nikt wam tego 20 lat temu na polonistyce nie powiedział.

książek: 522
Karolina | 2014-04-24
Przeczytana: 24 kwietnia 2014

„Doprawdy cała ta sytuacja, jakby wyjęta z Szekspira, zaczynała wyglądać dość komicznie: Larry kochał Mitchella, który kochał Madeleine, która kochała Leonarda Bankheada” (str. 362)

„Intryga małżeńska” przedstawia historię trojga bohaterów, zaplątanych uczuciowo, pozostających ze sobą w dziwnych nie do końca określonych relacjach. To powieść o młodości, dorastaniu, poszukiwaniu siebie, licznych błędach młodości, o poszukiwaniu tożsamości, swojej drogi życiowej. Bohaterowie niczym trzy elektrony krążą nieustannie po swoim torze, oraz wokół siebie, a ich zderzenia wywołują krótkie spięcia elektryczne. Autor poruszył kilka ważnych tematów m. in. kwestie wiary, poszukiwania Boga, kwestie chorób psychicznych oraz wpływu jaki wywierają nie tylko na chorą jednostkę, ale przede wszystkim na jej bliskich. To także duży ukłon w stronę nauk humanistycznych. Eugenides nawiązuje do wielu dzieł literackich, teorii dekonstrukcji Derridy, powieści wiktoriańskiej, filozofii, socjologii, literaturoz...

książek: 176
frotka | 2013-07-16
Na półkach: 2013, Przeczytane

Dobra, solidna proza. Początek mnie znużył, potem gdy główni bohaterowie skończyli studia książka intryguje i zaciekawia. Eugenides pokazał jak skomplikowane mogą być relacje międzyludzkie i że nic nie jest oczywiste. Warto przeczytać.

książek: 1867
geokuba | 2014-03-24
Przeczytana: 24 marca 2014

Ciężko mi było wejść w tę książkę. Może dopiero tak od 1/3 objętości zaczęła mnie wciągać, kiedy opowieść była snuta z punktu widzenia Mitchella, a akcja opuściła już uniwerek.
Całość rzeczy widzimy z trzech stron. Z punktu widzenia Madeleine, jej chłopaka Leonarda i podkochującego się w niej Mitchella. Oprócz zagmatwanych relacji między nimi dużo jest dygresji i dygresji w dygresji, historii z ich życia, streszczania lektur, które czytają, których ja zupełnie nie czaję. Słowem - trochę rozmamłania wkradło się w książkę. Dużo enetelegentnych rozmów, elokwencji i mój tata jest rektorem i muszę się od tego uwolnić. Nie mogłem uwierzyć w takie zdania: ”Nigdy nie przyszło mu do głowy, jak niewiele praktycznych umiejętności zdobył na uniwersytecie. Nie było żadnych posad dla nauczyciela religioznawstwa.” Naprawdę nie było tej chwili refleksji? Autor z sympatycznego bohatera robił półgłówka. Ale to na początku. Później sytuacja się zagęszcza, robi się coraz ciekawiej, mniej jest mamałygi, a...

książek: 205
Kamil | 2014-01-13
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2014

Po przeczytaniu przypomniałem sobie słowa Marka Hłaski, które będą tutaj chyba najlepszą opinią:
(…) wszystko jest piękne, nawet na pewno, jeśli się ma te dwadzieścia parę lat. Wtedy są złudzenia i miłość – i wszystko jest do zdobycia, bo właśnie te głupie dwadzieścia lat. A potem przychodzi życie twarde, bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń – i wtedy już nic nie zostaje z tych dwudziestu lat i z tej wiosny, i z tej miłości… Z początku człowiek cierpi, szuka jeszcze swoich złudzeń, potem przestaje cierpieć, tyje, sam sobie pluje w mordę, śmieje się z tego, co było w nim kiedyś najlepsze. Śmieje się, śpiewa głupie piosenki i boi się przyznać, że sam miał kiedyś dwadzieścia lat i wiosnę. A potem już nie ma żadnych marzeń, to już niepotrzebne, tylko tak – z dnia na dzień.

książek: 106
papaja | 2013-02-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lutego 2013

Im dłużej się ją czyta tym wydaje się ciekawsza.
Powieść wielowątkowa, przestrzenna-polecam.

książek: 137
JoannaB | 2013-04-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 kwietnia 2013

Nieco boję się swojej opinii, ponieważ najpierw ją napisałam, a później przeczytałam recenzje innych osób, które "Intrygę małżeńską" przeczytały, i okazało się, że jest dużo mniej entuzjastyczna. No cóż, do odważnych świat należy, więc zdania postanowiłam nie zmieniać i opinię zamieścić taką, jaką ją stworzyłam na początku.
Ostatnio miałam w pracy dyskusję na temat braków w edukacji humanistycznej. Narzekał na nie (te swoje braki) o dziwo, kolega programista. Umysł ścisły, więc mogłoby się wydawać nieprzykładający wagi do tego, co stoi na książkowych półkach, jeśli nie jest to nowy podręcznik o języku programistycznym. Tymczasem on narzekał na to, że czyta jakąś książkę, a z kolei w tej książce bohaterowie też czytają książki, ale on nie zna autorów tych książek czytanych w tej jego książce i w efekcie nie wie, o czym bohaterowie tej jego książki rozmawiają. Z jego punktu widzenia, ma więc braki w edukacji humanistycznej. Jest to oczywiście wina programu nauczania w szkołach, bo za du...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • David Weber
    62. rocznica
    urodzin
    Życie byłoby znacznie przyjemniejsze, gdyby tak powywieszać wszystkich polityków
  • Stephen R. Covey
    82. rocznica
    urodzin
    Przyjacielu, kochać to czasownik. Miłość, uczucie, to owoc tego czasownika. Zatem kochaj ją. Służ jej. Poświęcaj się. Współczuj. Doceniaj. Utwierdzaj ją. Czy jesteś gotów to robić?
  • Wieniedikt Jerofiejew
    76. rocznica
    urodzin
    - O-o-o-o! Niezrównoważenie psychiczne to moje marzenie! - i ośmielę się na szczerość - w marzeniach jestem wariatem! O, nie wiecie, panowie, co to takiego bezsenność marzeń... i stan zapalny marzeń przy bezsenności...
  • Ted Dekker
    52. rocznica
    urodzin
    Trzeba samemu mieć obsesję, żeby rozpoznać ją u drugiego człowieka.
  • Fernando Vallejo
    72. rocznica
    urodzin
    Przestałem być jednym i jesteśmy dwoma: jednym nierozłącznym w dwóch różnych osobach. To jest moja nowa teologia Dwójcy, przeciwstawiona teologii Trójcy: dwie osoby, które potrzebują siebie nawzajem do miłości; przy trzech już zaczyna się orgia
  • Jun'ichi Watanabe
    81. rocznica
    urodzin
    -Chcę być lekarzem.
    Ginko za bardzo się wstydziła,żeby to powiedzieć głośno,gdy się uczyła u Yorikuniego,lecz teraz przyszło jej to bez trudu.
    Po części dlatego,że nabrała odwagi,po części-bo czasy się zmieniły na tyle,że kobieta mogła mieć ambicje,nie narażając się na pogardę.
  • Szymon Szymonowic
    456. rocznica
    urodzin
  • Emma Donoghue
    45. rocznica
    urodzin
    Jak o czymś myślimy, nadajemy temu moc
  • Natalka Babina
    48. rocznica
    urodzin
    Ludzie rodzą się nie po to, żeby im było dobrze. W najlepszym wypadku przychodzą na ten świat po to, żeby dobrze było komu innemu.
  • Anatol Stern
    115. rocznica
    urodzin
  • Jerzy Kukuczka
    25. rocznica
    śmierci
    Widziałem w górach ludzi, którzy nigdy nie chodzą do kościoła. A tam się modlili.

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd