Dziewczęta i kobiety

Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Wydawnictwo: W.A.B.
6,47 (972 ocen i 114 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
49
8
134
7
302
6
241
5
133
4
59
3
20
2
7
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lives of Girls and Women
data wydania
ISBN
9788377479681
liczba stron
384
słowa kluczowe
Paweł Łopatka
język
polski
dodała
joly_fh

Del Jordan, outsiderka dorastająca w latach czterdziestych na przedmieściach, spaja poszczególne opowiadania Historii dziewczyn i kobiet w jeden spójny cykl. Autorka, Alice Munro, skupiła się tu na problemie dojrzewania, wchodzenia w dorosłość, przejścia pomiędzy byciem dziewczyną a kobietą. Del ma dosyć prowincjonalnego życia w Ontario i wiejskiej mentalności. Dziewczyna żyje na farmie...

Del Jordan, outsiderka dorastająca w latach czterdziestych na przedmieściach, spaja poszczególne opowiadania Historii dziewczyn i kobiet w jeden spójny cykl. Autorka, Alice Munro, skupiła się tu na problemie dojrzewania, wchodzenia w dorosłość, przejścia pomiędzy byciem dziewczyną a kobietą. Del ma dosyć prowincjonalnego życia w Ontario i wiejskiej mentalności. Dziewczyna żyje na farmie swojego ojca, gdzie najbliższymi jej osobami są stary kawaler, ekscentryczny przyjaciel rodziny oraz jej ordynarny młodszy brat. Kiedy Del zaczyna spędzać więcej czasu w centrum miasta, coraz częściej towarzyszy jej matka, pewna słuszności swoich poglądów agnostyczka, sprzedająca farmerom encyklopedie. Dziewczyna zaprzyjaźnia się również z energiczną lokatorką matki, Fern Dogherty, oraz jej przyjaciółką Naomi. Właśnie z nimi Del dzieli się swoimi problemami i przemyśleniami związanymi z okresem dojrzewania. W ten sposób bohaterka odkrywa blaski i cienie kobiecości. Dziewczyna staje się bacznym obserwatorem, rejestrującym rzeczywistość małomiasteczkowego życia. Powieść przemyca feministyczne idee i skupia się na postaciach kobiecych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.,2013

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1060

O kobiecości bez wstydu

Rzadko się zdarza, żeby laureat Literackiej Nagrody Nobla był znany w Polsce. Tymczasem w przeciwieństwie do Mo Yana - zeszłorocznego zdobywcy Nobla, Alice Munro, która została wyróżniona przez Szwedzką Akademię w tym roku, powinna być Polakom już choć trochę znana. Jej książki wydawane są u nas co prawda od niedawna, ale trudno obok nich przejść obojętnie w księgarni, ze względu na zasługujące, przynajmniej w moim odczuciu, na uznanie okładki tych wydawnictw. Nie mniej, ja do spotkania z Munro zostałam zmotywowana nie okładką, a właśnie Noblem. Piszę więc tę recenzję z perspektywy osoby, która z twórczością Kanadyjki ma do czynienia po raz pierwszy. Lektura jednej książki to zdecydowanie za mało, by stwierdzić, czy nagroda rzeczywiście się autorce należała, ale wystarczająco dużo, by nabrać ochoty na poznanie reszty jej twórczości.

Alice Munro słynie z jednej literackiej formy, której jest wierna od początku swojej kariery. Nazywana mistrzynią opowiadań, porównywana jest do Czechowa. Jej opowiadania, jak czytam w poświęconych Munro artykułach, są naznaczone jej biografią. Tymczasem zdanie na okładce „dziewcząt i kobiet” głosi: Jedyna powieść Munro „autobiograficzna w formie, choć nie w treści”. Trudno jednak nie doszukiwać się śladów autorki w postaci głównej bohaterki, Del Jordan, nastoletniej outsiderski, wcześniej dziewczynki, żyjącej w prowincjonalnym miasteczku (jak Munro) na lisiej farmie (własności jej ojca, jak w życiu Munro). Nie wiem, ile z Munro jest w jej...

Rzadko się zdarza, żeby laureat Literackiej Nagrody Nobla był znany w Polsce. Tymczasem w przeciwieństwie do Mo Yana - zeszłorocznego zdobywcy Nobla, Alice Munro, która została wyróżniona przez Szwedzką Akademię w tym roku, powinna być Polakom już choć trochę znana. Jej książki wydawane są u nas co prawda od niedawna, ale trudno obok nich przejść obojętnie w księgarni, ze względu na zasługujące, przynajmniej w moim odczuciu, na uznanie okładki tych wydawnictw. Nie mniej, ja do spotkania z Munro zostałam zmotywowana nie okładką, a właśnie Noblem. Piszę więc tę recenzję z perspektywy osoby, która z twórczością Kanadyjki ma do czynienia po raz pierwszy. Lektura jednej książki to zdecydowanie za mało, by stwierdzić, czy nagroda rzeczywiście się autorce należała, ale wystarczająco dużo, by nabrać ochoty na poznanie reszty jej twórczości.

Alice Munro słynie z jednej literackiej formy, której jest wierna od początku swojej kariery. Nazywana mistrzynią opowiadań, porównywana jest do Czechowa. Jej opowiadania, jak czytam w poświęconych Munro artykułach, są naznaczone jej biografią. Tymczasem zdanie na okładce „dziewcząt i kobiet” głosi: Jedyna powieść Munro „autobiograficzna w formie, choć nie w treści”. Trudno jednak nie doszukiwać się śladów autorki w postaci głównej bohaterki, Del Jordan, nastoletniej outsiderski, wcześniej dziewczynki, żyjącej w prowincjonalnym miasteczku (jak Munro) na lisiej farmie (własności jej ojca, jak w życiu Munro). Nie wiem, ile z Munro jest w jej pozostałych opowiadaniach, ale opowiadania poświęcone wchodzeniu w dorosłość, odkrywaniu kobiecości i pierwszym doświadczeniom seksualnym, i tak wydały mi się bardzo osobiste. Jednak nie takich opowiadań się spodziewałam. Znalazłam się w małym kanadyjskim miasteczku, gdzie życie toczy się powoli, wszyscy się znają, nic ciekawego się nie dzieje, a młodzi ludzie nie mają wielkich perspektyw. W tej zamkniętej społeczności Del się dusi. Nie pasuje do niej. Nie jest jak wszyscy, ma inne ambicje, na czym innym jej zależy. W dodatku jest w tym wieku, kiedy do głosu dochodzą w niej hormony i bez litości każą przeistoczyć się z dziecka w kobietę.

„Dziewczęta i kobiety” zgodnie z tytułem wypełnione są głównie damskimi bohaterkami. Bohaterkami jednego z opowiadań są ciotki, konwencjonalne, żyjące tylko na pokaz, lubiące krytykować innych. Niezwykle ciekawą bohaterką jest matka Del, która z jednej strony ma konserwatywne poglądy na wychowanie córki, z drugiej walczy o prawa kobiet, żywo interesuje się lokalnymi problemami, interesuje ją nauka – zostaje nawet akwizytorką sprzedającą encyklopedie. Jest przy tym agnostyczką, twierdzącą, że to człowiek stworzył Boga, a nie odwrotnie. Del nie podziela tego poglądu, cały czas poszukując swojego Kościoła, w swym niezdecydowaniu inspirowana innymi ludźmi. Kolejne kobiety, które spotyka na swojej drodze odkrywają przed nią jasne i mroczne strony kobiecości. Poznajemy więc pannę Farris, nieszczęśliwie zakochaną nauczycielkę, która popełnia samobójstwo czy Fern Dogherty, lokatorkę w domu Del, której związek z panem Chamberlainem w niezdrowy sposób podnieca Del, a kończy się porzuceniem kobiety. Kobiety w książce Munro skazane są na rozczarowania. Mężczyźni nie dają im miłości. Związki nie powstają z miłości, nie opierają się na niej. Symptomatyczne dla mnie było, że ojciec Del nawet nie mieszka z nią i jej matką, pomimo, że tworzą rodzinę. I jeszcze to, że Del wcale nie marzy o księciu z bajki, o wielkim zakochaniu. W swoich marzeniach jest raczej pożądana jako obiekt seksualny. Rozbudzona obserwacjami i pokątną lekturą książek o seksie, kobiecość i seksualność Del potrzebuje ujścia. Stąd wyobrażanie sobie innych ludzi uprawiających seks i siebie samej flirtującej z panem Chamberlainem w pewnym momencie nie wystarczają. Ciekawość sprawia, że jawne pogwałcenie intymności spotyka się z aprobatą dziewczyny. W końcu to ten czas w życiu, kiedy każda rozmowa kończy się tematem seksu, a pretekstem do dwuznacznych żartów czy insynuacji jest każdy drobiazg. To odkrywanie własnej seksualności jest u Munro trochę budzące odrazę, trochę niesmaczne, brzydkie, ocierające się o brak szacunku do samej siebie. A jednak jest prawdziwe, jak wszystko o czym pisze autorka. Sytuacje, które przydarzają się jej bohaterom czy obraz życia na prowincji są bardzo wiarygodne. Seks nie jest tu romantyczny, życie nie jest tu ładne, nic nie jest idealne, nikt nie jest stuprocentowo szczęśliwy – jak w życiu.

Bohaterki książki reprezentują różne podejścia do kobiecości. Mamy lata 40., wojnę i okres powojenny. Czasy, gdy jedne kobiety wciąż uważają że ich miejsce jest w domu, a jedyne życiowe zadanie to urodzenie dzieci, ale też czasy, gdy zaczyna się głośno mówić o antykoncepcji, a zachowywanie dziewictwa do ślubu zdarza się tylko nielicznym dziewczętom. Trudno się oprzeć wrażeniu, że książka ma wydźwięk feministyczny. Del przyznaje: Zadbane dziewczęta napawały mnie śmiertelnym przerażeniem. Ona sama się nie stroi, nie przywiązuje wagi do swojego wyglądu. Marzy o karierze naukowej, pilnie się uczy, nauka jest dla niej na pierwszym miejscu. Jest o wiele bardziej świadoma od kobiet żyjących w miasteczku, jakby czujniejsza poprzez obserwacje, których dokonuje w swoim otoczeniu.

„Dziewczęta i kobiety” zaintrygowały mnie swoją formą. Ni to powieść, ni to opowiadania. Choć poszczególne części książki łączą postaci bohaterów, to jednak nie istnieją między nimi powiązania przyczynowo – skutkowe. Możne je czytać osobno, nie po kolei, bo narratorka – Del za każdy razem od nowa wprowadza nas w swój świat. Domyślam się, że to jeden z wyznaczników prozy Munro, podobnie jak nieśpieszna narracja. Munro snuje swoje opowieści powoli i nie wypełnia ich fajerwerkami. Opisuje zwykłe życie, ale robi to tak, że wydaje się nam ono szalenie ciekawe, tak jak gdy słuchamy opowieści mamy czy babci o tym, co im albo komuś innemu przydarzyło się w dawnych czasach. Lubimy słuchać historii o innych, szukamy w nich czegoś dla siebie i tak samo jest z opowiadaniami Noblistki. Sprawiają, że możemy inaczej spojrzeć na zwyczajność i codzienność – z niedowierzaniem i refleksją.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2278)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1563
deana | 2014-11-25
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 25 listopada 2014

,,Dziewczęta i kobiety" to moje pierwsze spotkanie z Alice Munro. O pisarce słyszałam już wcześniej ale jakoś nie dane nam było się spotkać, aż do teraz. Jakie są moje wrażenia po? Cóż, przyznaję, że jestem dosyć pozytywnie zaskoczona.

Ale do rzeczy! Jest to zbiór kilku nowel połączonych w jedną całość dzięki osobie głównej bohaterki a zarazem narratorki, Del Jordan. Razem z nią dorastamy i obserwujemy rzeczywistość miasteczka Jubilee, gdzieś na kanadyjskiej prowincji. Centralną postacią każdego opowiadania jest kobieta: zaczynając od szalonej żony wujka Benny'ego kończąc na samej Del. Poprzez zmieniające się przyglądamy się dorastaniu dziewczynki, razem z nią poznajemy kolejne etapy doświadczania kobiecości oraz uświadamiania sobie własnej seksualności: zarówno tej bardzo niewinnej jak i mrocznej, wręcz perwersyjnej.

Gdy zaczynałam czytać, czułam się jakbym wróciła do domu, do czasów dzieciństwa a zarazem do momentu kiedy zaczytywałam się powieściami L.M.Montgomery. Panował ten...

książek: 646
Nobliszka | 2017-09-04
Na półkach: Przeczytane

Cały czas się zastanawiam i nie wiem co napisać o „Dziewczętach i kobietach”. Nic w niej szczególnego, czytałam takich książek wiele. Dzieciństwo, dojrzewanie, rytuał przejścia ku oświeceniu, ku jasności, ku samostanowieniu. Temat wręcz podskórny, dotykalny, współodczuwalny, znajomy do szpiku kości, od podszewki, do gruntu, bo bohaterką jest Del, dziewczyna, taka jak ja, taka jakich wiele.

Rodzice, rodzeństwo, rodzina, rówieśnicy. Lawirowanie, dążenie, borykanie, ścieranie. ZNAM. ROZUMIEM. DOŚWIADCZYŁAM. I zawsze, ale to zawsze z ogromną chęcią wrócę do tego czasu. W tym przypadku za pomocą lektury.

książek: 6195
kajsa | 2014-01-21
Przeczytana: 21 stycznia 2014

Chyba jestem ignorantką,bo nie porwała mnie ta książka noblistki.Opowiadania tworzące jakby powieść są zróżnicowane,ale większość z nich nie przykuła mojej uwagi. Doceniam maestrię detali i opisów,jednakże oczekiwałam czegoś ciekawszego.

książek: 6849
allison | 2013-12-02
Przeczytana: 01 grudnia 2013

Opowiadania z tego zbioru właściwie układają się w powieść, przypominając rozdziały. Pod tym względem książka kojarzy mi się z "Za kogo ty się uważasz", chociaż tematyka i atmosfera są różne.

Tu mamy klimatyczną opowieść o dorastaniu, dojrzewaniu, o poznawaniu i smakowaniu życia we wszystkich jego przejawach.
Pierwsza przyjaźń, pierwsze miłości i zauroczenia, pierwsze erotyczne doświadczenia, pierwsze odpowiedzialne, dorosłe decyzje składają się na pięknie, nostalgicznie opowiedzianą historię, w której można doszukać się wątków autobiograficznych (a może to tylko taka gra autorki z czytelnikiem?).

Wszystkie wydarzenia osadzone są w typowym dla Alice Munro klimacie małego, prowincjonalnego miasteczka, w którym wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą (a przynajmniej tak im się wydaje).

Na uwagę na pewno zasługuje styl, w którym potoczny język przeplata się z lirycznymi fragmentami i elementami humorystycznymi, a nawet groteskowymi. Wśród pozornie zwyczajnych zdań można...

książek: 248
Katarzynka | 2013-12-29
Przeczytana: 29 grudnia 2013

Alice Munro słynie z pięknych opowiadań, które wręcz kipią emocjami. Tym razem opowiadania są dłuższe i w efekcie łączą się w spójną całość. Czytelnik obserwuje przemianę głównej bohaterki, z dziewczynki, w dziewczynę, a następnie kobietę. Akcja rozgrywa się na kanadyjskiej prowincji. Del zmaga się ze swoją kobiecością przy pomocy matki i przyjaciółki. Od każdej uczy się innego spojrzenia na świat. Różne zdarzenia dostarczają jej nowych doświadczeń.
Z początku dziewczyna żyje na farmie swojego ojca, gdzie wychowuje się z młodszym bratem, a towarzyszy im ekscentryczny przyjaciel rodziny. Z czasem przeprowadza się do matki, gdzie zaczyna dojrzewać.
Jest to druga moja przygoda z tegoroczną laureatką Nobla. Urzekła mnie jej swoboda pisania, a także sposób w jaki potrafi ukazać emocje bohatera. Nie jest to tytuł od którego nie mogłam się oderwać, być może dlatego, że gustuję bardziej we współczesnej literaturze. Tak czy inaczej Alice Munro jest moją faworytką w kwestii opowiadań,...

książek: 697
chiara | 2014-03-28
Przeczytana: 28 marca 2014

Alice Munro to moja ulubiona pisarka. Nigdy nie zawiedzie, pisze z sercem, nikogo nie krytykuje, wszystko zauważa. Mistrzowskie opowiadania, jak zwykle. Nigdy dotąd nie spotkałam się z tak szczerym i jednocześnie ciekawym opisem dorastania dziewczyny. Polecam.

książek: 263
Dominik T | 2014-03-09
Na półkach: Przeczytane, Audiobooki
Przeczytana: 07 marca 2014

Więc jakby to było, gdybym urodził się nie mężczyzną ale jako kobieta… gdybym nie żył w dużym mieście w Polsce, ale gdzieś daleko na głuchej prowincji, powiedzmy w Kanadzie… i gdyby to nie był początek XXI wieku, ale lata czterdzieste, pięćdziesiąte wieku XX… Jak mogłoby wyglądać moje dzieciństwo, moja rodzina…? Jak kształtowałyby się moje pragnienia, obawy, edukacja? Jak w takim miejscu wyglądać może dorastanie, przyjaźń, miłość, spełnienie...?

– Kogo to k… obchodzi – wycedzi pewnie niejeden macho, ale dla mnie na tym właśnie polega siła wyobraźni i magia literatury – mogę na kilka godzin stać się kim chcę i żyć czyimś życiem, mogę wnikać w osobowość osób skrajnie ode mnie odmiennych i powoli rozumieć ich motywacje, mogę przenosić się w czasie i przestrzeni i docierać do zjawisk jakich nie pojąłbym nigdy. Na tym polega szerokość, a właściwie bezbrzeżność horyzontów.

Potrzebuję tylko jednego – autora, który nie będzie sprzedawał mi banalnych stereotypów z powieści dla...

książek: 1850

Wskazania - czytać jedno opowiadanie dziennie. Wówczas docenia się nie tylko kunszt autorki, ale po prostu dostrzega się dobrą literaturę. Przez duże D i L.
Mam ogromną słabość do książek Alice Munro. Nie wiem, czy każdy tom opowiadań będę zawsze oceniała tak samo, ale to mi po prostu odpowiada. Jak inaczej mam pisać o historiach zwykłych ludzi, które się wręcz 'pochłania'? Zwłaszcza, że chodzi o kwestię bycia najpierw dziewczyną, potem kobietą? Realistyczne opowiadania z wyrazistymi przekazami tylko pobudzają mój apetyt czytelniczy. Zwłaszcza że jedna historia - o panu Chamberlainie - najbardziej wbiła mi się do głowy. A matka głównej bohaterki to najlepiej skonstruowana postać w tej książce.
Na mojej półce czekają dwa kolejne tomy opowiadań Alice Munro. Nigdy nie mam jej dosyć.

książek: 790
GochaZet | 2018-09-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2018

Czas zwolnił - jeśli można tak powiedzieć - słuchając audiobooka poddawałam się niespiesznemu rytmowi życia kanadyjskiej prowincji, monotonny głos Anny Cieślak idealnie oddawał "dramaturgię" zarówno małych jak i dużych problemów najpierw dziecka, potem dorastającej dziewczyny, a na koniec młodej inteligentnej kobiety. Nie potrafię jednak utożsamiać się z Del, choćbym bardzo chciała, bo dla mnie czas dorastania to sprint, a nie powolny spacer drogą na moczary. Jedno jednak pozostaje takie samo - dorastanie to czas kapitalnych obserwacji (zwłaszcza dorosłych), refleksje zaś pojawiają się później, formułują, kształtują i nabierają rumieńców, bądź gubią się w sepiach - jeśli się im na to pozwoli.
Polecam, przyjemna, nostalgiczna lektura.

książek: 942
Kasia | 2018-05-13
Na półkach: Przeczytane

Chwila refleksji nad dorastaniem, zrozumieniem otaczającego świata, wartości i duchowych potrzeb.
Autorka w kilku opowiadaniach ukazała historię dziewczynki począwszy od kilkuletniego dziecka do chwili ukończenia liceum. Szczegółowo przedstawia świat widziany i rozumiany przez dziecko by w kolejnych opowiadaniach poszerzyć jego rozumienie. Czytelnik bez problemu może odszukać swoje spojrzenie na niektóre sprawy z czasów swojego dzieciństwa i okresu dojrzewania. Bardzo ciekawa lektura, polecam

zobacz kolejne z 2268 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd