Lubimyczytać.pl to:
społeczność 374 tys. zakochanych w książkach
ponad 666 tys. recenzji
ponad 220 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Okładka książki Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Katarzyna Karłowska
tytuł oryginału
Why Be Happy When You Could Be Normal?
wydawnictwo
Dom Wydawniczy Rebis
data wydania
ISBN
9788375108668
liczba stron
238
język
polski
typ
papier
dodała
jagarkar
8.04 (50 ocen i 12 opinii)

Opis książki

Tytuł "Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Matka wypełnia strony tej autobiografii niczym wszechwładna i znienawidzona bogini, pragnąca kontrolować wszystkie aspekty życia swej adoptowanej córki; dzisiaj jednak Jeanette Winterson traktuje ją...

Tytuł "Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Matka wypełnia strony tej autobiografii niczym wszechwładna i znienawidzona bogini, pragnąca kontrolować wszystkie aspekty życia swej adoptowanej córki; dzisiaj jednak Jeanette Winterson traktuje ją niemal ze współczuciem, widząc w niej kobietę samotną i pozbawioną miłości. Autorka otwarcie wyznaje zresztą, że jest to nie tyle typowa autobiografia, ile raczej legenda, kolejna wersja jej życia, utkana na równi z faktów, jak i wyobrażeń na temat przeszłości.

To podróż w głąb szaleństwa i z powrotem, którą autorka odbyła w poszukiwaniu biologicznej matki. Historia o tym, jak dążyć do szczęścia. O dziewczynie, która nie mogąc dostać się do domu, spędza noc na jego progu. O religijnej fanatyczce oczekującej na Armagedon. O dorastaniu na północy Anglii, w przemysłowym miasteczku podlegającym drastycznym przemianom. Wreszcie o wszechświecie jako kosmicznym koszu na odpadki.

To z pewnością najbardziej poruszająca książka Winterson. Napisana bez cenzury. Pod koniec jej emocjonalna siła poraża i sprawia, że pozorny brak pisarskiej wirtuozerii wydaje się autorskim podstępem. Wiąże uwagę czytelników niczym niewidoczne linki, by później odsłonić koszmarny smutek, od którego nie ma ucieczki…

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy Rebis, 2012

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Polecamy

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
porządekalfabetyczny książek: 2423

Aż stopnieje lód

W rewelacyjnym wywiadzie, którego Jonathan Franzen udzielił Paris Review autor opowiada o problemach, które napotkał pisząc pierwszą powieść: To, o czym pisałem, było tak świeże i bolesne, że zniekształcało tekst, ilekroć próbowałem bezpośredniego podejścia. Więc, warstwa po warstwie, nakładałem maski. Jak z papier-mâché, kawałek po kawałku, tworzyłem figury, które odgrywały dramat, z jakim w inny sposób nie potrafiłbym się zmierzyć. To samo przydarzyło się Jeanette Winterson, kiedy pisała "Nie tylko pomarańcze": Napisałam opowieść, z którą mogłam żyć. Ta inna była zbyt bolesna. Jej przeżyć nie mogłam.

Ćwierć wieku później Winterson powraca, by opowiedzieć tę historię na nowo. Bez sentymentów, półprawd, pomocy imaginary friend, którą wymyśliła sobie, by w ogóle móc napisać "Pomarańcze". Dobre książki zaskakują jeszcze bardziej przy drugim czytaniu. Co dzieje się z napisanymi po raz drugi dobrymi historiami? 

Historie o matkach i córkach to często opowieści o walce o oddech. Historie o miłości, jej braku lub jej możliwości. Opowieść Winterson to wyprawa w poszukiwaniu biologicznej matki, tej, która musiała odciąć jakąś część siebie, żeby pozwolić mi odejść. Od tego czasu zawsze czuję tę ranę. Kobieta, która wychowała Jeanette nie umiała jej pokochać. A ta, która ją oddała, uważała, że nie ma już prawa jej widywać. Dorastałam jak bohaterka powieści Dickensa, gdzie prawdziwe rodziny to te udawane. Po spotkaniu z biologiczną matką Jeanette dostaje esemesa: Mam nadzieję, że się nie rozczarowałaś. Nie mogę być tą córką, której ona pragnie. Nie mogłam być tą córką, której pragnęła pani Winterson.

Książka Winterson to również kronika popadania w szaleństwo i powrotu do życia. Kiedy popadałam w obłęd, śniło mi się, że leżę twarzą w dół na lodowej tafli i że pode mną, dłonią w dłoń, usta w usta, jest druga ja, uwięziona w lodzie. Razem z Winterson czekamy, aż lód stopnieje, a zakończenie tej historii jest chyba niespodzianką nie tylko dla czytelnika, ale też dla samej Winterson. Pisanie nie jest życiem, ale myślę, że czasem może być sposobem na powrót do życia (Stephen King). To zaskakująco optymistyczna książka.

I kiedy Winterson wyznaje: Nie mam pojęcia, co teraz będzie. wiem już, że nie jest córką Ann albo pani Winterson, ale przede wszystkim artystką. Bo właśnie z niespełnionego i nieprzewidywalnego, z bezbronności i niepewności rodzi się sztuka. Nic nie mogło być inaczej.

Kasia/ porządekalfabetyczny 

Sortuj opinie wg
Opinie i aktywności czytelników
książek: 1121
Ola | 2013-10-24
Na półkach: 2013, Przeczytane
Przeczytana: 24 października 2013

Do przeczytania tej książki skłonił mnie tytuł, na który natknęłam się zupełnie przypadkowo. Uważam, że jest bardzo trafny i zbyt często pytanie to słyszą osoby, które chcą być szczęśliwe w sposób zgoła odmienny do wytyczonego przez "przeciętność". Bez względu na to, jakiego aspektu życia szczęście ma dotyczyć. W tej książce poruszony został temat adopcji i homoseksualizmu, ale równie dobrze może dotyczyć każdej innej kwestii, w której odbiega się od tak zwanej normy, poziomu średniego. Bardzo cieszę się, że Pani Winterson napisała tą książkę i nadała jej taki właśnie tytuł. Po cichu liczę na to, że skłoni parę osób do przeczytania i spojrzenia na innych ludzi z większym zrozumieniem. Odwaga, którą wykazała się autorka w rozliczeniu się z własną przeszłością, w sposób prosty, acz nie obłudny w moich oczach zasługuje na największy szacunek. Odwrót od tzw. "czarnej pedagogiki" daje nadzieję, na szanse dla wielu krzywdzonych dzieci i osobiście uważam, że należy taką postawę rozpowszechnia...

książek: 1286
Monika | 2013-06-27
Przeczytana: 19 marca 2013

gdybym mogła iść i rysować ślady jednocześnie. stawiać kroki i wieszać wstążki na drzewach albo sypać okruszki. wiem, że jakikolwiek powrót, po obojętnie długim (krótkim) czasie, byłby już podróżą w obce i nieznane mi miejsca. bo co z tego, że raz w nich już byłam. to wraca inna ja. albo ta sama, do innych miejsc.
więc może lepiej pozwolić wstążce nasycić się kolorem drzewa, okruszkom nakarmić ptaki. dać czas chwilom na zatarcie, na rozlanie się kształtom, na zasypanie, na bezpowrotne zagubienie, a potem poszukać śladów dzikich zwierząt, żeby uznać je za własne. wcielić się w jakiś dom. być kimś, kogo się zna. mieć oswojony dywan i kanapę z wysiedzianym miejscem, do której można wrócić, jak do kochających, stęsknionych ramion. może faktycznie lepiej samemu rysować drogę na wymyślonej mapie przeszłości, żeby się w niej nigdy nie zgubić. żeby nie zabłądzić we wspomnieniach, żeby na nowo nie poranić stóp. zbudować kryjówki na miłe niespodzianki, szpary, przez które prześwituje słońce. moż...

książek: 222
Smiejka | 2013-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2013

Pokochałam tą książkę od pierwszych stron. Cudowna, wspaniała, napisana i przetłumaczona po mistrzowsku. Jeanette Winterson opisuje swoje dzieciństwo w domu macochy, fanatyczki religijnej, która nie potrafi dawać ani przyjmować miłości. Odtrącona dziewczyna straszona ogniem piekielnym, wyrzucana z domu czy zamykana w składziku na węgiel znajduje ukojenie w książkach. Szuka własnej tożsamości, miłości, akceptacji. I pisze. I nie oskarża macochy o zrujnowane dzieciństwo, próbuje zrozumieć, próbuje kochać osobę, do miłości niezdolną.
Winterson nie jest sentymentalna chociaż potrafi wzruszyć. Podejmuje trudne tematy dotyczące religii, tożsamości seksualnej, feminizmu czy samoakceptacji. Ciekawie zarysowany jest obraz Wielkiej Brytanii ery Thatcheryzmu. Nie ma tutaj szczęśliwego zakończenia ale całość tchnie optymizmem.
Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna? To pytanie zadane przez macochę a zarazem tytuł długo chodziło mi po głowie. Jak dobrze , że można być tak normalnie szcz...

książek: 532

Czego można się spodziewać po J. Winterson?
Na pewno nie sztampy, na pewno niczego łatwego i nawet jeżeli to autobiografia, to nie zwyczajna, aczkolwiek mieści się w gatunku.
Po co ci szczęście.., to psychologiczny portret kandydatki na morderczynię w imię Bożej miłości. Miłości, o którą bardzo trudno w domu Wintersonów , ale której każdy tam pragnie, jednak w bardzo szczególny sposób. Pisarstwo Jeanette Wineterson, to ciągła terapia, bo demony z dzieciństwa uparcie tkwią w dorosłym ciele, ale może tym razem uda sie je pokonać, to sie jednak okaże przy kolejnej książce na co już czekam niecierpliwie.

książek: 358
galaxie500 | 2013-05-31
Na półkach: Przeczytane, LGBT, 2013
Przeczytana: 30 maja 2013

Boleśnie ekshibicjonistyczna, pełna smutku, wściekłości, szaleństwa - ale i miłości. Przeczytałam w jedną, nieprzespaną noc, bo gdy się zacznie - odkłada się dopiero przeczytaną.

książek: 135
Katarzyna | 2012-12-12
Przeczytana: 30 listopada 2012

Nie oceniaj książki po okładce? A figa! Właśnie okładka przykuła moją uwagę - niemal ascetyczny design, idealnie wydobywający to, co najważniejsze - tytuł. Kto nie chce usłyszeć takich słów od własnej matki palec do budki!!

A Jeanette właśnie to usłyszała. Zdanie wypowiedziała kobieta, która ją wychowała. Pamiętacie denerwującą matkę-fanatyczkę religijną z "Carrie" Stephena Kinga? Ta jest bardzo podobna. Z tą różnicą, że Pani Winterson istnieje naprawdę. Odpowiadała na pytania cytując Biblię. Zadawała pytania, cytując Biblię. Żyła, cytując Biblię. I narzucała ten sposób życia wszystkim dookoła.

Jeanette od dziecka słyszała, ze jest "złą kołyską" - matka bezustannie powtarzała, że podczas adopcji wybrała nie to dziecko. Powinna była przygarnąć chłopca leżącego w identycznej kołysce co Jeanette - dokładnie po sąsiedzku. Wtedy na pewno byłoby lżej... Co na to ojciec? Cóż... Milczenie jest złotem, pamiętacie...?
Wbrew pozorom nie jest to spowiedź autorki. Daleko jej od użalania się nad...

książek: 1401
Anna | 2014-03-20
Przeczytana: 20 marca 2014

Przeczytałam 1/3 tej książki i nie jestem w stanie - przynajmniej na razie - jej kontynuować. Nie rozumiem co powoduje, że ma ona tak wysokie oceny czytelników. Być może w dalszej części jest dużo ciekawsza, jednak dotychczas nie zrobiła na mnie wrażenia. Za dużo w niej filozoficznych przemyśleń, dogłębnych opisów duchowych przeżyć i zachowań adopcyjnej matki autorki. Na pewno wrócę do niej za jakiś czas, ale na dziś nie jestem w stanie się przemóc. Dziś zostawiam ją bez oceny.

książek: 300
Katarzyna | 2012-10-30
Przeczytana: 30 października 2012

Warto, ale pozycja bardziej dla fanów pisarki. Nawet w tej próbie autobiografii widać charakterystyczny styl pisania. To co przeżyła, chociaż dowiadujemy się bardzo mało (a może jednak jest to i tak zbyt wiele dla autorki) to i tak ciężko nam pojąć jak bardzo trudne dzieciństwo miała.

Wydaje mi się, że książka to raczej "hołd" złożony Pani Winterson - matce zastępczej autorki. To jaka ona była, tak naprawdę ukształtowało Jeanette i jej prozę, bo gdyby nie te wszystkie "udręki" dzieciństwa, teraz chyba by nie pisała.

książek: 345
indiana | 2013-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2013

Dzieciństwo wiele ciekawsze, niż dorosłość ;) Podobał mi się cierpki humor i na pewno jeszcze wrócę do tej pozycji nie raz.

książek: 386
artdeco92 | 2013-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2013

Niezwykła książka. Wnika bardzo głęboko, zatrzymując się przy najważniejszych myślach o życiu.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd