Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Katarzyna Karłowska
tytuł oryginału
Why Be Happy When You Could Be Normal?
wydawnictwo
Dom Wydawniczy Rebis
data wydania
ISBN
9788375108668
liczba stron
238
język
polski
typ
papier
dodała
jagarkar
8 (58 ocen i 12 opinii)

Opis książki

Tytuł "Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Matka wypełnia strony tej autobiografii niczym wszechwładna i znienawidzona bogini, pragnąca kontrolować wszystkie aspekty życia swej adoptowanej córki; dzisiaj jednak Jeanette Winterson traktuje ją...

Tytuł "Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Matka wypełnia strony tej autobiografii niczym wszechwładna i znienawidzona bogini, pragnąca kontrolować wszystkie aspekty życia swej adoptowanej córki; dzisiaj jednak Jeanette Winterson traktuje ją niemal ze współczuciem, widząc w niej kobietę samotną i pozbawioną miłości. Autorka otwarcie wyznaje zresztą, że jest to nie tyle typowa autobiografia, ile raczej legenda, kolejna wersja jej życia, utkana na równi z faktów, jak i wyobrażeń na temat przeszłości.

To podróż w głąb szaleństwa i z powrotem, którą autorka odbyła w poszukiwaniu biologicznej matki. Historia o tym, jak dążyć do szczęścia. O dziewczynie, która nie mogąc dostać się do domu, spędza noc na jego progu. O religijnej fanatyczce oczekującej na Armagedon. O dorastaniu na północy Anglii, w przemysłowym miasteczku podlegającym drastycznym przemianom. Wreszcie o wszechświecie jako kosmicznym koszu na odpadki.

To z pewnością najbardziej poruszająca książka Winterson. Napisana bez cenzury. Pod koniec jej emocjonalna siła poraża i sprawia, że pozorny brak pisarskiej wirtuozerii wydaje się autorskim podstępem. Wiąże uwagę czytelników niczym niewidoczne linki, by później odsłonić koszmarny smutek, od którego nie ma ucieczki…

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy Rebis, 2012

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Oficjalna recenzja
porządekalfabetyczny książek: 2621

Aż stopnieje lód

W rewelacyjnym wywiadzie, którego Jonathan Franzen udzielił Paris Review autor opowiada o problemach, które napotkał pisząc pierwszą powieść: To, o czym pisałem, było tak świeże i bolesne, że zniekształcało tekst, ilekroć próbowałem bezpośredniego podejścia. Więc, warstwa po warstwie, nakładałem maski. Jak z papier-mâché, kawałek po kawałku, tworzyłem figury, które odgrywały dramat, z jakim w inny sposób nie potrafiłbym się zmierzyć. To samo przydarzyło się Jeanette Winterson, kiedy pisała "Nie tylko pomarańcze": Napisałam opowieść, z którą mogłam żyć. Ta inna była zbyt bolesna. Jej przeżyć nie mogłam.

Ćwierć wieku później Winterson powraca, by opowiedzieć tę historię na nowo. Bez sentymentów, półprawd, pomocy imaginary friend, którą wymyśliła sobie, by w ogóle móc napisać "Pomarańcze". Dobre książki zaskakują jeszcze bardziej przy drugim czytaniu. Co dzieje się z napisanymi po raz drugi dobrymi historiami? 

Historie o matkach i córkach to często opowieści o walce o oddech. Historie o miłości, jej braku lub jej możliwości. Opowieść Winterson to wyprawa w poszukiwaniu biologicznej matki, tej, która musiała odciąć jakąś część siebie, żeby pozwolić mi odejść. Od tego czasu zawsze czuję tę ranę. Kobieta, która wychowała Jeanette nie umiała jej pokochać. A ta, która ją oddała, uważała, że nie ma już prawa jej widywać. Dorastałam jak bohaterka powieści Dickensa, gdzie prawdziwe rodziny to te udawane. Po spotkaniu z biologiczną matką Jeanette dostaje esemesa: Mam nadzieję, że się nie rozczarowałaś. Nie mogę być tą córką, której ona pragnie. Nie mogłam być tą córką, której pragnęła pani Winterson.

Książka Winterson to również kronika popadania w szaleństwo i powrotu do życia. Kiedy popadałam w obłęd, śniło mi się, że leżę twarzą w dół na lodowej tafli i że pode mną, dłonią w dłoń, usta w usta, jest druga ja, uwięziona w lodzie. Razem z Winterson czekamy, aż lód stopnieje, a zakończenie tej historii jest chyba niespodzianką nie tylko dla czytelnika, ale też dla samej Winterson. Pisanie nie jest życiem, ale myślę, że czasem może być sposobem na powrót do życia (Stephen King). To zaskakująco optymistyczna książka.

I kiedy Winterson wyznaje: Nie mam pojęcia, co teraz będzie. wiem już, że nie jest córką Ann albo pani Winterson, ale przede wszystkim artystką. Bo właśnie z niespełnionego i nieprzewidywalnego, z bezbronności i niepewności rodzi się sztuka. Nic nie mogło być inaczej.

Kasia/ porządekalfabetyczny 

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 1238
Ola | 2013-10-24
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 24 października 2013

Do przeczytania tej książki skłonił mnie tytuł, na który natknęłam się zupełnie przypadkowo. Uważam, że jest bardzo trafny i zbyt często pytanie to słyszą osoby, które chcą być szczęśliwe w sposób zgoła odmienny do wytyczonego przez "przeciętność". Bez względu na to, jakiego aspektu życia szczęście ma dotyczyć. W tej książce poruszony został temat adopcji i homoseksualizmu, ale równie dobrze może dotyczyć każdej innej kwestii, w której odbiega się od tak zwanej normy, poziomu średniego. Bardzo cieszę się, że Pani Winterson napisała tą książkę i nadała jej taki właśnie tytuł. Po cichu liczę na to, że skłoni parę osób do przeczytania i spojrzenia na innych ludzi z większym zrozumieniem. Odwaga, którą wykazała się autorka w rozliczeniu się z własną przeszłością, w sposób prosty, acz nie obłudny w moich oczach zasługuje na największy szacunek. Odwrót od tzw. "czarnej pedagogiki" daje nadzieję, na szanse dla wielu krzywdzonych dzieci i osobiście uważam, że należy taką postawę rozpowszechnia...

książek: 1438
Monika | 2013-06-27
Przeczytana: 19 marca 2013

gdybym mogła iść i rysować ślady jednocześnie. stawiać kroki i wieszać wstążki na drzewach albo sypać okruszki. wiem, że jakikolwiek powrót, po obojętnie długim (krótkim) czasie, byłby już podróżą w obce i nieznane mi miejsca. bo co z tego, że raz w nich już byłam. to wraca inna ja. albo ta sama, do innych miejsc.
więc może lepiej pozwolić wstążce nasycić się kolorem drzewa, okruszkom nakarmić ptaki. dać czas chwilom na zatarcie, na rozlanie się kształtom, na zasypanie, na bezpowrotne zagubienie, a potem poszukać śladów dzikich zwierząt, żeby uznać je za własne. wcielić się w jakiś dom. być kimś, kogo się zna. mieć oswojony dywan i kanapę z wysiedzianym miejscem, do której można wrócić, jak do kochających, stęsknionych ramion. może faktycznie lepiej samemu rysować drogę na wymyślonej mapie przeszłości, żeby się w niej nigdy nie zgubić. żeby nie zabłądzić we wspomnieniach, żeby na nowo nie poranić stóp. zbudować kryjówki na miłe niespodzianki, szpary, przez które prześwituje słońce. moż...

książek: 254
Smiejka | 2013-02-26
Na półkach: Przeczytane, 2013, 2014
Przeczytana: 26 lutego 2013

Pokochałam tą książkę od pierwszych stron. Cudowna, wspaniała, napisana i przetłumaczona po mistrzowsku. Jeanette Winterson opisuje swoje dzieciństwo w domu macochy, fanatyczki religijnej, która nie potrafi dawać ani przyjmować miłości. Odtrącona dziewczyna straszona ogniem piekielnym, wyrzucana z domu czy zamykana w składziku na węgiel znajduje ukojenie w książkach. Szuka własnej tożsamości, miłości, akceptacji. I pisze. I nie oskarża macochy o zrujnowane dzieciństwo, próbuje zrozumieć, próbuje kochać osobę, do miłości niezdolną.
Winterson nie jest sentymentalna chociaż potrafi wzruszyć. Podejmuje trudne tematy dotyczące religii, tożsamości seksualnej, feminizmu czy samoakceptacji. Ciekawie zarysowany jest obraz Wielkiej Brytanii ery Thatcheryzmu. Nie ma tutaj szczęśliwego zakończenia ale całość tchnie optymizmem.
Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna? To pytanie zadane przez macochę a zarazem tytuł długo chodziło mi po głowie. Jak dobrze , że można być tak normalnie szcz...

książek: 591

Czego można się spodziewać po J. Winterson?
Na pewno nie sztampy, na pewno niczego łatwego i nawet jeżeli to autobiografia, to nie zwyczajna, aczkolwiek mieści się w gatunku.
Po co ci szczęście.., to psychologiczny portret kandydatki na morderczynię w imię Bożej miłości. Miłości, o którą bardzo trudno w domu Wintersonów , ale której każdy tam pragnie, jednak w bardzo szczególny sposób. Pisarstwo Jeanette Wineterson, to ciągła terapia, bo demony z dzieciństwa uparcie tkwią w dorosłym ciele, ale może tym razem uda sie je pokonać, to sie jednak okaże przy kolejnej książce na co już czekam niecierpliwie.

książek: 1775
Anna | 2014-07-11
Przeczytana: 11 lipca 2014

Książka nie należy do łatwych. Zaczęłam ją czytać w marcu, ale jakoś nie znalazłam w sobie przekonania i determinacji, aby doczytać do końca; wydawała mi się zbyt ukierunkowana na wewnętrzne duchowe przeżycia adopcyjnej matki autorki, które w początkowej fazie książki są trudne do zaakceptowania. Ale gdy zaczęłam czytać niedawno dalszy ciąg, zrozumiałam jak ważne to były rzeczy, jak wielki i znaczący wpływ miały one na kształtowanie się osobowości Jeanette, jak zdeterminowały ją do szukania własnego "ja", miłości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa. Pani Winterson, z natury purytanka i fanatyczka religijna, nigdy jej nie kochała, a przynajmniej nie okazywała tego. Ale w tym domu Jeanette mogła czytać książki, poznawać świat, pogłębiać swoją wiedzę, aby dojść do czegoś w życiu. To tu poznała pierwszy smak miłości do swojej koleżanki, za co została wyrzucona z domu w wieku 16 lat. Zawsze szukała miłości, bliskości i ciepła.
Kiedy zdecydowała się - już jako znana pisarka - odnaleź...

książek: 373
galaxie500 | 2013-05-31
Na półkach: Przeczytane, LGBT, 2013
Przeczytana: 30 maja 2013

Boleśnie ekshibicjonistyczna, pełna smutku, wściekłości, szaleństwa - ale i miłości. Przeczytałam w jedną, nieprzespaną noc, bo gdy się zacznie - odkłada się dopiero przeczytaną.

książek: 148
Katarzyna | 2012-12-12
Przeczytana: 30 listopada 2012

Nie oceniaj książki po okładce? A figa! Właśnie okładka przykuła moją uwagę - niemal ascetyczny design, idealnie wydobywający to, co najważniejsze - tytuł. Kto nie chce usłyszeć takich słów od własnej matki palec do budki!!

A Jeanette właśnie to usłyszała. Zdanie wypowiedziała kobieta, która ją wychowała. Pamiętacie denerwującą matkę-fanatyczkę religijną z "Carrie" Stephena Kinga? Ta jest bardzo podobna. Z tą różnicą, że Pani Winterson istnieje naprawdę. Odpowiadała na pytania cytując Biblię. Zadawała pytania, cytując Biblię. Żyła, cytując Biblię. I narzucała ten sposób życia wszystkim dookoła.

Jeanette od dziecka słyszała, ze jest "złą kołyską" - matka bezustannie powtarzała, że podczas adopcji wybrała nie to dziecko. Powinna była przygarnąć chłopca leżącego w identycznej kołysce co Jeanette - dokładnie po sąsiedzku. Wtedy na pewno byłoby lżej... Co na to ojciec? Cóż... Milczenie jest złotem, pamiętacie...?
Wbrew pozorom nie jest to spowiedź autorki. Daleko jej od użalania się nad...

książek: 326
Katarzyna | 2012-10-30
Przeczytana: 30 października 2012

Warto, ale pozycja bardziej dla fanów pisarki. Nawet w tej próbie autobiografii widać charakterystyczny styl pisania. To co przeżyła, chociaż dowiadujemy się bardzo mało (a może jednak jest to i tak zbyt wiele dla autorki) to i tak ciężko nam pojąć jak bardzo trudne dzieciństwo miała.

Wydaje mi się, że książka to raczej "hołd" złożony Pani Winterson - matce zastępczej autorki. To jaka ona była, tak naprawdę ukształtowało Jeanette i jej prozę, bo gdyby nie te wszystkie "udręki" dzieciństwa, teraz chyba by nie pisała.

książek: 360
indiana | 2013-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2013

Dzieciństwo wiele ciekawsze, niż dorosłość ;) Podobał mi się cierpki humor i na pewno jeszcze wrócę do tej pozycji nie raz.

książek: 430
artdeco92 | 2013-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2013

Niezwykła książka. Wnika bardzo głęboko, zatrzymując się przy najważniejszych myślach o życiu.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Henry Hazlitt
    120. rocznica
    urodzin
    Sztuka ekonomii polega na tym, by spoglądać nie tylko a bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim.
  • Arkady Fiedler
    120. rocznica
    urodzin
    Bo serce, polskie serce to dziwna rzecz : może włóczyć się po całym świecie, może upadać na rozdrożach, uzbrajać się w pancerz zapomnienia, może upajać się blaskiem obcego nieba - aż oto znienacka i chytrze zgotuje sobie samemu podstęp i wpadnie we własną sieć .
  • Alberto Moravia
    107. rocznica
    urodzin
    Każdy wybiera sobie raj, który jest piekłem dla innych.
  • Jonasz Kofta
    72. rocznica
    urodzin
    Żeby coś się zdarzyło
    Żeby mogło się zdarzyć
    I zjawiła się miłość
    Trzeba marzyć
  • William Blake
    257. rocznica
    urodzin
    Nie próbuj mówić o miłości,
    Bo ona w słowach się nie mieści.
    Jest jak wiatr: cichy, niewidzialny,
    Co tylko czasem zaszeleści.
  • Stefan Zweig
    133. rocznica
    urodzin
    Jakże tu żyć z czułym sercem na takim świecie.
  • Claude Lévi-Strauss
    106. rocznica
    urodzin
  • Fryderyk Engels
    194. rocznica
    urodzin
  • Enid Blyton
    46. rocznica
    śmierci
  • Stanisław Wyspiański
    107. rocznica
    śmierci
    Miałeś, chamie, złoty róg,
    miałeś, chamie, czapkę z piór:
    czapkę wicher niesie,
    róg huka po lesie,
    ostał ci się ino sznur,
    ostał ci się ino sznur.
  • Wilhelm Hünermann
    39. rocznica
    śmierci
  • Washington Irving
    155. rocznica
    śmierci

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd