Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie tylko pomarańcze...

Tłumaczenie: Waldemar Łyś
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,24 (391 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
20
8
46
7
124
6
78
5
66
4
21
3
19
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oranges are Not the Only Fruit
data wydania
ISBN
9788375109528
liczba stron
192
język
polski

Inne wydania

„Nie tylko pomarańcze...” to pierwsza książka Jeanette Winterson, opublikowana w 1985 roku i uhonorowana Nagrodą Whitbreada za najlepszy debiut powieściowy. Autorka mówi sama, że ta książka i jest, i nie jest jej autobiografią. Bohaterka powieści, adoptowane dziecko, wzrasta pod przemożnym wpływem matki, w atmosferze religijności graniczącej z dewocją. Jej przeznaczeniem jest zostać...

„Nie tylko pomarańcze...” to pierwsza książka Jeanette Winterson, opublikowana w 1985 roku i uhonorowana Nagrodą Whitbreada za najlepszy debiut powieściowy.

Autorka mówi sama, że ta książka i jest, i nie jest jej autobiografią. Bohaterka powieści, adoptowane dziecko, wzrasta pod przemożnym wpływem matki, w atmosferze religijności graniczącej z dewocją. Jej przeznaczeniem jest zostać misjonarką. Nieubłaganie nadchodzi jednak okres dojrzewania i poznawania siebie, który jest pasmem dramatycznych odkryć i gorzkich rozczarowań. W tej nowatorskiej, zaprawionej subtelną ironią powieści Winterson z właściwym sobie mistrzostwem prowadzi czytelnika przez świat ludzkich obsesji i lęków.

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 1460

Demon po siedmiokroć

Debiut powieściowy Jeannette Winterson z 1985 roku bogaty jest w formę i tematykę, które powracać będą w jej późniejszych literackich dokonaniach. Tutaj znaki rozpoznawcze pisarki mają dodatkową podbudowę teoretyczną zawartą w krótkim wstępie. Winterson kreśli w nim okoliczności powstania książki i klasyfikuje ją jako powieść eksperymentalną, zwracając uwagę na antylinearność, atuty narracji spiralnej. We właściwy dla siebie sposób wyjaśnia też problematyczną kwestię, czy „Nie tylko pomarańcze…” przyporządkować należy do autobiografii. Otóż, cytując: Nie, żadną miarą nie, oraz tak, jak najbardziej tak.

Adoptowaną w niemowlęctwie Jeanette od najmłodszych lat rygorystycznie przyucza się do roli misjonarki. Jej przybrana matka, kobieta chora z fanatyzmu, wzięła dziecko „z przykazu Pana” i w takim duchu poczęła je wychowywać. Dziewczynka uczęszcza na spotkania zielonoświątkowców, sumiennie wypełnia obowiązki, wystrzega się grzechu i wpływów Szatana. Rozpoczęcie edukacji w szkole ma znamiona szoku kulturowego, Jeanette jest jednak silna i potrafi radzić sobie w konfrontacjach z „bezbożnymi”. Moment zwrotny – odkrycie na wielu poziomach – następuje dopiero w okresie dojrzewania.

Winterson ujawnia swoje literackie preferencje, prowadząc narrację z nieskrępowaną swobodą. Sięga ona po motywy biblijne, przerywa właściwą opowieść dygresją, tworzy historie baśniowe. Niektóre z nich aspirują do miana przypowieści, inne tworzą analogię rzeczywistości. Mocno zaakcentowany zostaje przy...

Debiut powieściowy Jeannette Winterson z 1985 roku bogaty jest w formę i tematykę, które powracać będą w jej późniejszych literackich dokonaniach. Tutaj znaki rozpoznawcze pisarki mają dodatkową podbudowę teoretyczną zawartą w krótkim wstępie. Winterson kreśli w nim okoliczności powstania książki i klasyfikuje ją jako powieść eksperymentalną, zwracając uwagę na antylinearność, atuty narracji spiralnej. We właściwy dla siebie sposób wyjaśnia też problematyczną kwestię, czy „Nie tylko pomarańcze…” przyporządkować należy do autobiografii. Otóż, cytując: Nie, żadną miarą nie, oraz tak, jak najbardziej tak.

Adoptowaną w niemowlęctwie Jeanette od najmłodszych lat rygorystycznie przyucza się do roli misjonarki. Jej przybrana matka, kobieta chora z fanatyzmu, wzięła dziecko „z przykazu Pana” i w takim duchu poczęła je wychowywać. Dziewczynka uczęszcza na spotkania zielonoświątkowców, sumiennie wypełnia obowiązki, wystrzega się grzechu i wpływów Szatana. Rozpoczęcie edukacji w szkole ma znamiona szoku kulturowego, Jeanette jest jednak silna i potrafi radzić sobie w konfrontacjach z „bezbożnymi”. Moment zwrotny – odkrycie na wielu poziomach – następuje dopiero w okresie dojrzewania.

Winterson ujawnia swoje literackie preferencje, prowadząc narrację z nieskrępowaną swobodą. Sięga ona po motywy biblijne, przerywa właściwą opowieść dygresją, tworzy historie baśniowe. Niektóre z nich aspirują do miana przypowieści, inne tworzą analogię rzeczywistości. Mocno zaakcentowany zostaje przy tym absurd – najczęściej dotyczący społeczności zielonoświątkowców. Niezapomniany jest moment, w którym mała Jeanette przestaje słyszeć na cztery miesiące, a kościół, a więc jej rodzina, pieje z dumy, twierdząc, że przepełnia ją Duch Święty. Nikt nie dopuszcza nawet możliwości, by udać się do lekarza.

Książka porusza trudny temat, ale nie jest trudna w odbiorze, nie przytłacza dramatem. Wyzbyta z wartościowania, cechuje się znacznym dystansem. Oszczędne środki wyrazu i niezmienna dla Winterson ironia łagodzą wydźwięk wielu wstrząsających sytuacji. Jednocześnie perspektywa ta oddala od przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki. Miłość do Melanie, reakcja matki na zwierzenia, w końcu „egzorcyzmy” pastora – nie tylko wydarzenia te zrelacjonowane są w sposób suchy, wyzuty z emocji. Racjonalne są też przemyślenia Jeanette, jej refleksja. Skutkuje to skonstruowaniem sztucznej bariery.

„Nie tylko pomarańcze…” opowiadają historię kształtowania się tożsamości, szukania własnej drogi i celów w hermetycznie zamkniętym, radykalnie religijnym środowisku. Miejscu zapewniającym bezpieczeństwo i wymagającym zapłacenia za to wysokiej ceny. Nawet jeśli nie przekona czytelnika styl powieści – zepsuty po trosze tłumaczeniem – powinien znaleźć on rekompensatę w treści.

Sylwia Kluczewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (923)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2363
Gosia | 2013-10-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 09 października 2013

To moje pierwsze spotkanie z prozą J. Winterson. Nie wiedziałam czego się spodziewać po debiucie tej autorki, ale muszę przyznać, że jej proza przypadła mi do gustu. Jest na pewno ciekawa, niebanalna i powoduje niedosyt, że to już koniec spotkania. Książka opowiada historię adoptowanej dziewczynki (prawdopodobnie przynajmniej w części autobiograficzną), jej dzieciństwo i proces dojrzewania w rodzinie i środowisku bardzo religijnym, wręcz ocierającym się o dewocję. Jest to historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, seksualności i miejsca w życiu. Jest to także nienapastliwa krytyka dewocji, nietolerancji w każdej postaci, zacofania i wypaczonej religijności.

książek: 6317
allison | 2013-02-24
Na półkach: Przeczytane, Rok 2013
Przeczytana: 23 lutego 2013

To najsłabsza książka J. Winterson spośród tych, które przeczytałam.

Nie mam nic przeciwko eksperymentalnej, nielinearnej narracji, ale w tej opowieści zabieg ten odebrałam jako nieco chaotyczny. Przyznam, że przeszkadzał mi on skupić się na losach głównej bohaterki - prawdopodobnie alter ego autorki (piszę "prawdopodobnie", gdyż pisarka nigdy nie zaprzeczyła autobiograficznemu charakterowi tej książki, ale nigdy też jednoznacznie go nie potwierdziła).

"Nie tylko pomarańcze" to niebanalna historia dziewczyny wychowywanej w adopcyjnej, pruderyjnej rodzinie; rodzinie żyjącej i zachowującej się podobnie jak większość otoczenia. Ci, którzy wyłamują się z tego zakłamanego schematu, skazani są na ostracyzm, plotki i ostrą krytykę z ambony.

Książka to także zabarwiona groteską, ostra, ale inteligentna i nienapastliwa satyra na dewocję, nietolerancję w każdej postaci, na zacofanie, ksenofobię, patologiczną i wypaczoną religijność.
Z tego względu utwór ma ponadczasowy, uniwersalny...

książek: 1141
Bogdan | 2014-01-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 1997 rok

„Nie tylko pomarańcze” z 1985 r. to debiutancka powieść Winterson i od niej warto właśnie warto zacząć poznawanie jej twórczości. Chociaż bez wątpienia udana, stanowi jedynie zapowiedź najwyższej literackiej klasy z jaką mamy do czynienia zwłaszcza w wypadku „Namiętności”. Kilkustronicowy odautorski wstęp (z 1991 r,) zawiera sporo ciekawych informacji o okolicznościach powstania tej powieści. Nieznana wówczas Winterson nie miała wielkich szans u wydawców, którzy - jak twierdzi - z reguły unikają prawdziwie nowej prozy na rzecz "starości w nowym opakowaniu". Jednakże niechciana książka powstawała w tempie przypominającym "poryw huraganu". Gdy już była gotowa, autorka zdołała zainteresować nią efemeryczne wydawnictwo Pandora Press, które powieść wydało. Bez żadnych funduszy na promocję, jedynie dzięki "niewielkim księgarniom i poczcie pantoflowej" „Nie tylko pomarańcze” stały się alternatywnym bestsellerem. 

Nie bez znaczenia dla tak pomyślnego rozwoju wydarzeń była niewątpliwie, o...

książek: 605
ania | 2014-01-15
Na półkach: Przeczytane

To moje pierwsze spotkanie z Jeanette Winterson I uwazam je za udane. Ksiazka zacheca do zapoznania sie z tworczascia autorki.

książek: 288
momarta | 2013-04-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 kwietnia 2013

Dla lubiących zabawę w różnice.
Przeczytaj wstęp napisany przez autorkę, z którego dowiesz się, czym jest ta książka i o czym jest.
Potem przeczytaj książkę i spróbuj sam stwierdzić czym jest ta książka i o czym jest (tak, to trudne, ale postaraj się. Naprawdę dasz radę!)
Teraz przystąp do dzieła! Znajdź różnice pomiędzy wyobrażeniem autorki a rzeczywistością (jeśli znajdziesz mniej niż sto w ciągu minuty, jesteś zdyskwalifikowany).

książek: 261
zkosmosuwkosmos | 2012-11-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 listopada 2012

Na początku byłam bardzo sceptyczna. Bardzo. Potem stwierdziłam "A co mi tam!". Książka zaskoczyła mnie. Jak możecie się domyślać - pozytywnie. Była zabawna, ironiczna i momentami absurdalna. Żałuję, że autorka nie chciała bardziej rozwinąć kwestii seksualności głównej bohaterki. Nie chodzi mi o sceny miłosne czy cokolwiek pdobnego. Wydaje mi się, że najzwyczajniej potraktowano tę sprawę po macoszemu. Ale poza tym nie żałuję czasu, który mi zabrała. Dodatkowym plusem jest nośny język. Polecam, chociażby celem przekonania się, czy historia Jeanette przypadnie do gustu.

książek: 1382
Kasia b | 2017-07-19
Na półkach: Przeczytane

Niezwykły opis dzieciństwa i dorastania w skrajnie katolickiej społeczności. Matka despotka, fanatycznie oddana "misji szarzenia wiary", wspierająca ją armia innych gospodyń dewotek, na czele której stoi charyzmatyczny ksiądz, prawdziwy idol i lider-przewodnik swej trzódki wiernych. Pozory wszechobecnej miłości bliźniego szybko upadają, gdy pojawi się odmieniec.
Wybitnie realistyczne postacie, wartkie tempo akcji i nienachalnie przedstawione, zawoalowane mądrości i prawdy. Plastikowa, przejaskrawiona wiara nie jest tu pozytywnym bohaterem.

książek: 796

Świetna proza o dorastaniu i budzeniu się świadomości seksualnej, nie ma w niej ani grama erotyki więc dla tych, którzy szukają pikantnych scen się nie nadaje.

książek: 36
Juliai | 2016-08-12
Na półkach: Przeczytane

Czytając zarys fabuły z tyłu książki uznałam, że będzie to na prawdę dobra, mocna, orginalna opowieść, nieco dziwaczna, może troszkę przerysowana i przepełniona specyficznym, inteligentnym humorem. Byłam dumna z tego zakupu i zaraz zaczęłam czytanie.
Nie skończyłam jej. Nie jestem w stanie tego zrobić. Sposób w jaki została opisana ta historia jest dla mnie po prostu męczący. Autorka rozpisuje się o rzeczach mało istotnych, narracja jest chaotyczna, łatwo się pogubić. Bardzo starałam się skupić, jednak nie mogłam się zupełnie skoncentrować. Ani trochę też nie odpowiada mi humor, opowieści przerywające fabułę stały się dla mnie niezmiernie irytujące, a najważniejszy element został prawie pominięty.

książek: 907
chiyome | 2014-02-06
Przeczytana: 25 stycznia 2014

Ogólnie powieści nie czytam. Ale czasem sięgam po "kanon lesbijski". Ta pozycja należy do tego kanonu.

Nie będę się rozpisywać. Książka mi sie nie podobała. W ogóle. Po pierwsze te opowieści przerywniki. Nie zawsze byłam w stanie zrozumieć jaką rolę pełnią w powieści. Po drugie: o ile sprawa religijności Dziewczyny jest opisana bardzo skrupulatnie: wychowanie, radzenie sobie w szkole, to kwestia seksualności jest ledwo zaznaczona. A kwestia odkrywania zafascynowania Kobietami, czy opis związków jest w ogóle ominięty.

zobacz kolejne z 913 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd