Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Trociny

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,1 (897 ocen i 130 opinii) Zobacz oceny
10
57
9
93
8
227
7
255
6
151
5
59
4
14
3
24
2
12
1
5
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375363661
liczba stron
368
język
polski
dodał
Usul

Najnowsza powieść Krzysztofa Vargi to brawurowy pamflet na współczesność. Razem z głównym bohaterem, pięćdziesięcioletnim komiwojażerem, możemy popastwić się nad wszystkim, co na co dzień doprowadza nas do szału - pasażerami PKP, smrodem na klatce schodowej, szkoleniami integracyjnymi i modną młodzieżą w kawiarniach. Piotr sączy jad nienawiści i bezlitośnie obnaża słabostki i śmieszności...

Najnowsza powieść Krzysztofa Vargi to brawurowy pamflet na współczesność. Razem z głównym bohaterem, pięćdziesięcioletnim komiwojażerem, możemy popastwić się nad wszystkim, co na co dzień doprowadza nas do szału - pasażerami PKP, smrodem na klatce schodowej, szkoleniami integracyjnymi i modną młodzieżą w kawiarniach. Piotr sączy jad nienawiści i bezlitośnie obnaża słabostki i śmieszności współczesnego Polaka. Tworzy pełnokrwiste i przeraźliwie wierne portrety toksycznych rodziców, pazernej byłej żony, żałosnych nuworyszy, miłośników kebabów i korporacyjnych wymoczków. Przeszywające spojrzenie szydercy zdziera pancerz hipokryzji, który ma skrywać resztki godności i uchronić przed zranieniem. Wszyscy są niespełnieni, nieudolnie skrywający życiowe rozczarowania, zawistni i śmiertelnie przerażeni wizją samotności.
Jest to obraz zniekształcony, karykaturalny i nieodparcie śmieszny. Trociny to prozatorski majstersztyk - znakomita, cyniczna i błyskotliwa rozrywka na najwyższym poziomie, nie tylko dla socjopatów. Ku przestrodze...

 

źródło opisu: Czarne, 2012

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1613

Taktyka „świra”

Akcja najnowszej powieści Krzysztofa Vargi „Trociny” zaczyna się w pociągu, który utknął w polach, gdzieś między Warszawą a Wrocławiem. Nic to dziwnego, biorąc pod uwagę, że bohaterem jest Piotr Augustyn – komiwojażer, pracujący dla korporacji. Nietrudno zatem wyobrazić sobie, jaki jest klimat tej powieści. PKP nie od dziś jest u nas symbolem narodowej rozpaczy i poczucia niemożności – pociągi zatrzymują się na stacji „Łąki” i nie wiadomo, kiedy ruszą, albo rozbijają się w katastrofach komunikacyjnych, albo jadą kilka godzin jakimś niemożliwym do wyobrażenia dla przeciętnej logiki objazdem. Każdy, bądź prawie każdy zna ten stan, kiedy siedząc kilka godzin w przedziale, nie myśli o niczym innym, tylko o tym, aby poderżnąć gardło całej rezolutnej gromadzie kolejarzy, kwitujących naszą wściekłość bezradnym rozłożeniem rąk. Znamy to uczucie, gdy furia zmienia się we frustrację i nic nie jesteśmy w stanie zrobić, by w końcu pogodzić się z sytuacją, przeklinając PKP. Bohater „Trocin” znajduje wyjście z tego stanu – co prawda pozostaje bezradny, ale swoją frustrację przelewa na ekran służbowego laptopa, pisząc swoistą odę do nienawiści.

Piotr Augustyn nienawidzi wszystkiego, co możemy określić jako polską specyfikę – komuny i swojego dzieciństwa, Kościoła i kultu Matki Boskiej, wsi i ludzi tam mieszkających, Warszawy i pracy w wielkiej korporacji, kultu Adama Małysza i zawodów żużlowych; nienawidzi w końcu rodziny i Polski. Ulgę przynosi mu tylko słuchanie mistrzowskich wykonań...

Akcja najnowszej powieści Krzysztofa Vargi „Trociny” zaczyna się w pociągu, który utknął w polach, gdzieś między Warszawą a Wrocławiem. Nic to dziwnego, biorąc pod uwagę, że bohaterem jest Piotr Augustyn – komiwojażer, pracujący dla korporacji. Nietrudno zatem wyobrazić sobie, jaki jest klimat tej powieści. PKP nie od dziś jest u nas symbolem narodowej rozpaczy i poczucia niemożności – pociągi zatrzymują się na stacji „Łąki” i nie wiadomo, kiedy ruszą, albo rozbijają się w katastrofach komunikacyjnych, albo jadą kilka godzin jakimś niemożliwym do wyobrażenia dla przeciętnej logiki objazdem. Każdy, bądź prawie każdy zna ten stan, kiedy siedząc kilka godzin w przedziale, nie myśli o niczym innym, tylko o tym, aby poderżnąć gardło całej rezolutnej gromadzie kolejarzy, kwitujących naszą wściekłość bezradnym rozłożeniem rąk. Znamy to uczucie, gdy furia zmienia się we frustrację i nic nie jesteśmy w stanie zrobić, by w końcu pogodzić się z sytuacją, przeklinając PKP. Bohater „Trocin” znajduje wyjście z tego stanu – co prawda pozostaje bezradny, ale swoją frustrację przelewa na ekran służbowego laptopa, pisząc swoistą odę do nienawiści.

Piotr Augustyn nienawidzi wszystkiego, co możemy określić jako polską specyfikę – komuny i swojego dzieciństwa, Kościoła i kultu Matki Boskiej, wsi i ludzi tam mieszkających, Warszawy i pracy w wielkiej korporacji, kultu Adama Małysza i zawodów żużlowych; nienawidzi w końcu rodziny i Polski. Ulgę przynosi mu tylko słuchanie mistrzowskich wykonań muzyki dawnej, robi to, by w pięknie odreagować wszystkie swoje lęki i żale. W Piotrze Augustynie kumuluje się cała frustracja i samotność wobec dołującej, polskiej rzeczywistości. Czytelnik w Piotrze Augustynie może odegrać się za całą swoją życiową beznadzieję, w świecie rządzonym przez mamonę i dobór naturalny. Nie jest to zatem powieść dla niepoprawnych optymistów. I bardzo dobrze.

Kluczem dla zrozumienia głównego bohatera może być postać Adasia Miauczyńskiego, wykreowana przez Marka Koterskiego, a w szczególności jego wersja z filmu „Dzień świra”. Zadaję sobie pytanie, w jaki sposób ten antypatyczny typ mógł stać się jedną z ikon polskiej zbiorowej wyobraźni? Było jednak w Adasiu coś miłego – idealizm, miłość ojcowska. Dzięki temu mogliśmy ulokować w „Świrze” cały nasz żal do świata, z którym się męczymy. Na tym tle Piotr Augustyn to prawdziwy hardcor polskiego „narzekactwa”, a jego miłość do muzyki przypomina Hannibala Lectera - rzec można, że jego nienawiść do świata jest monstrualna, że jego malkontenctwo to tsunami obrzydzenia, nuklearny womit wszystkich polskich wstrętów. Jest w tej książce masochistyczna podnieta, płynąca z wyrzucenia z siebie całego zalegającego szlamu złych emocji i upokorzeń. W tym sensie „Trociny” mają działanie oczyszczające - co prawda wywołują torsje, ale potem czujemy się już lepiej.

Powieść początkowo czyta się świetnie i jest ona gęsta od mrocznego, psychodelicznego humoru, który charakteryzuje nienormalności naszego dnia powszedniego. Niestety w pewnym momencie wszystko zaczyna utykać, zaczyna się jakieś niepotrzebne mielenie i horrorowe klimaty. Zaletą „Dnia świra” była aforystyczna zwięzłość obrazków z życia. U Vargi w pewnym momencie świat powieści rozciąga się niemiłosiernie i traci wyrazistość, ale formuła „pętli”, którą przyjął pisarz, wymagała narracyjnego doprowadzenia wszystkiego do końca. Ta „pętla” najpierw dusi, nie daje oddychać, ale po pewnym czasie przyzwyczajamy się do niej i zostajemy z nią, zrezygnowani do końca książki - tak zrezygnowani będziemy siedzieć do skutku w popsutym pociągu relacji Warszawa – Wrocław. Może szkoda, a może tak właśnie być miało.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1969)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1557
Felzmann | 2014-08-14
Przeczytana: 14 sierpnia 2014

Nie czytałem, tylko wysłuchałem audiobooka w interpretacji Jakubika. Znów mogę napisać, że jest to książka na którą czekałem i która usatysfakcjonowała mnie swoją wymową. Jest to bowiem atak na polskie buractwo - dosłownie i w przenośni. Autor bezpardonowo rozlicza się z polskimi kartoflami, burakami i kapustą; z polską tępota, głupotą i bezmyślnością; ze skretyniałymi Polakami, których nie nachodzi żadna głębsza refleksja odnośnie swojej egzystencji.
Varga atakuje sport - szczególnie kolarstwo i żużel - co na pewno nie przysporzy mu fanów. Kiedyś Ziemkiewicz wspominał, że najgorszy atak na swoją osobę przeżył po felietonach, w którym wyraził swoja niechęć do piłki nożnej i psów.
Autor krytykuje wszystko to, co widać i czuć na polskich ulicach - brud, smród, średniactwo, tygodniami niemyte krocza i popsute zęby Polaków. Ktoś powie, że pluje we własne gniazdo... Ale czy u nas wszystko jest takie wspaniałe, cudowne i pachnące? Takich książek powinno powstawać więcej.
Potwierdzam to,...

książek: 247
wabag | 2015-07-27
Na półkach: Przeczytane, Beletrystyka
Przeczytana: 27 lipca 2015

To nie jest książka dla wyznawców narodowej martyrologii. To nie jest książka dla osób noszących odzież z napisem „Śmierć wrogom Ojczyzny”. Wreszcie to nie jest książka dla osób pozbawionych dystansu do samych siebie i sarkastycznego poczucia humoru. Dla kogo zatem ta książka jest?

Przede wszystkim jest to książka, która rozdrapuje polskie rany, ale inaczej niż chciał Żeromski, gdyż w sposób kpiąco- drwiący. Autor przedstawiając myśli głównego bohatera wali po uszach każdemu, najbliższej rodziny nie oszczędzając. I jeśli znajdzie się ktokolwiek, kto po przeczytaniu tej książki nie odnajdzie choćby jednej wspólnej myśli z wiecznie narzekającym głównym bohaterem, czy nie odnajdzie choćby jednego znajomego obrazka ze swojego życia, to znaczyć będzie, że nie mieszka w tym kraju i nie obcuje z rodakami.

Na plus „Trocin” działa właśnie ta bezprzykładna szczerość autora. Nie sili się on na poprawność polityczną. Krytykuje wszystkich i wszystko dookoła. Jednak to co jest zaletą książki...

książek: 155
zet | 2016-08-14
Na półkach: Przeczytane

Bardzo dobra książka, skłaniająca czytelnika do refleksji. Żyjemy w społeczeństwie nastawionym na jednostkę a co idzie za tym każdy rywalizuje z każdym, czy to w rodzinie, czy w pracy, dosłownie wszędzie i na każdym polu. Ta książka otwiera oczy na rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Ludzie dążą podobno do przewagi nad innymi aby skompensować uczucia niższości, których doświadczyli w dzieciństwie.(Adler)
W sumie łatwiejszy jest konformizm, bo wysiłek kosztuje, dlatego też po co się wysilać. Sąsiad kopiuje sąsiada, brak mu własnej refleksji. Zawsze można zwalić taki stan rzeczy na system, na konflikt pokoleń, ale czy na pewno?

książek: 202
gooner92 | 2017-03-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2017
Przeczytana: 15 marca 2017

Przygnębiająca, cyniczna, przesadzona, brzydka. Książkowy "Dzień świra". "Trociny" - precyzyjny, choć gorzki i mocno ironiczny obraz obecnego świata oraz, w większym stopniu, obecnej Polski, widziany oczami podstarzałego, nieszczęśliwego komiwojażera. Nie można odmówić mu inteligencji, jego spostrzeżenia są nad wyraz trafne, do wielu z nich można się z łatwością odnieść. Niemniej "Trociny" są ciężkie, nie da się ich szybko przeczytać, bo wywołują masę negatywnych emocji i zmuszają do przemyśleń, nie zmienia to jednak faktu, że to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem.

książek: 665
chiara | 2017-04-23
Przeczytana: 23 kwietnia 2017

Turpistyczne opisy Vargi okazały się ponad moje siły, nawet jako pamflet. Przyznam, że nie byłam już w stanie dokładnie śledzić ostatnich wynurzeń bohatera i nie mam ochoty do nich wracać.

książek: 1688
Robert | 2012-06-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 czerwca 2012

Coś, czym przedtem zachwyciłem się w "Dzienniku pisanym później" Stasiuka, tutaj zostało rozwinięte na 400 stron. W dowcipny sposób obnażona zostaje pustka życia ludzi goniących za czymś, czego dogonienie da im tylko krótką przyjemność i rozczarowanie, ale gonią za tym, ponieważ dzięki tej pogoni nie odczuwają potrzeby zastanowienia się nad jej celem.

Śmieszność polskiego katolicyzmu (pielgrzymki do świętego obrazu, kult świętych) zostaje trafnie obnażona, nie przekraczając jednak granic, których przekroczenie pozwoliłoby zarzucić autorowi antyklerykalizm.

Książka pokazuje również że temat toksycznych rodziców nie koniecznie jest marginesem i musi być przypisany do środowisk patologicznych. Czytelnik jest zachęcony do nowego spojrzenia na swoje dzieciństwo, i co za tym idzie zastanowienia się nad tym, co może zrobić, aby nie popełnić błędów wychowawczych swoich rodziców.

Książka może się nie spodobać tym którzy są w niej wyśmiewani (a wyśmiani są w niej wszyscy), a którzy nie...

książek: 256
Herbi | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: lipiec 2012

Moja ulubiona książka z zeszłego roku. Wielka szkoda, że nie dotarła do finału Nagrody Nike, bo moim zdaniem jest to fenomenalna powieść o współczesnej Polsce i współczesnym świecie.

Wiele się mówi, że brak porządnej współczesnej powieści o naszym kraju i według mnie "Trociny" ten brak wypełniają. I to nie trocinami. Ale jak widac szanowne jury tego nie doceniło.

Osobą, która mówi, opowiadaczem, jest bohater. I nie powinniśmy jego opinii przypisywać autorowi. Piotr Augustyn jest człowiekiem zgorzkniałym i ostrym krytykiem rzeczywitości.

Ale nie czyni tego prostacko, lecz na swój krytykancki sposób zabawnie. Dlatego jego uwagi czesto mi się udzielały, choć nigdy do końca się z nim nie zgadzałem i niekiedy miałem poczucie pewnej umowności.

Doskonale napisana książka. Świetny, potoczysty język. Wiarygodny i bogaty (bo wcale nie jednoznaczny) bohater. I solidny kopniak wymierzony w polskie (i nie tylko przecież) realia.

książek: 1151
almos | 2012-10-10
Przeczytana: 09 października 2012

Stoi w polu pociąg a w nim facet który monologuje o Polsce i swoim nieudanym życiu. Facet jest w totalnym dołku, dla mnie w depresji, bo wszystko jest be w jego życiu, i w kraju zresztą też. I tak to się ciągnie przez setki stron. Są tam fajne rzeczy o chłopach którzy stali się mieszczuchami ale chłopskość z nich wychodzi ciągle, i o pustym życiu jego rodziców, ale to wszystko jakby monotonne, i bez humoru, facet jest śmiertelnie poważny. Przy czytaniu nasuwało mi się porównanie z filmem `Dzień świra’ w którym też sfrustrowany totalnie inteligent wylewał swoje żale na wszystko. Ale tam to było też śmiesznie, i facetowi się wspólczuło, tutaj wcale to nieśmieszne, a facet raczej odpychający. Poza tym cała rzecz nużąca mocno, odłożyłem po połowie, bo wszystko stało się przewidywalne. Wolę zdecydowanie felietony Vargi. Zresztą mam wrażenie że ta powieść to takie felietony Vargi, jeden za drugim, osobno czytane są świetne, ale jak idą ciurkiem to trochę za mocna dawka...

książek: 855
Aldona | 2013-07-18
Na półkach: Przeczytane, Słuchałam
Przeczytana: 18 lipca 2013

Imponujący poziom obrzydzenia innymi. August jest starszym i bardziej wyrobionym (w zakresie bycia obrzydzonym) bratem Maćka z "Niehalo" Karpowicza.
Zakończenie wpisane w charakter człowieka, nie zaskoczyło mnie, spodziewałam się tego, ale - mimo to - poruszyło.
Parę fajnych tekstów. Doskonały język. Bardzo plastyczny. Sztuką jest skonstruować tak antypatycznego bohatera, z którym tak łatwo się zidentyfikować.

książek: 514

W szczerym polu gdzieś między jedną stacją a drugą staje pociąg , kto nie pamięta w swoim życiu takiej sytuacji ? Nie wiadomo dlaczego stoi , kiedy ruszy w dalszą podróż i czy ruszy w ogóle , czy może coś się nieodwracalnie zepsuło . Nikt nic nie wie i nikt o niczym podróżnych nie informuje , pozostaje czekać . Rozsiadamy się więc wygodnie (w miarę możliwości) na siedzeniu i zaglądamy Piotrowi Augustynowi przez ramię na to co tak pilnie notuje w swoim komputerze , zabijając tym samym czas oczekiwania na dalszą podróż . Piotr to pięćdziesięcioletni komiwojażer pracujący już wiele lat dla pewnej firmy . Ma od zawsze wstręt do badań okresowych , w związku z czym jak sam twierdzi z racji wieku na pewno ma wszystko w środku mniej lub bardziej chore . Wątrobę , prostatę pęcherz tudzież inne trzustki , do tego dochodzą jeszcze kłopoty ze snem i ogólne zgorzknienie i '' narzekantyzm '' i malkontenctwo . O sobie (na str.36) mówi tak : '' Jestem trochę łysiejący , trochę siwiejący , mam...

zobacz kolejne z 1959 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Gdyby mieć mnóstwo wolnego czasu i móc wreszcie nadrobić wszystkie książkowe zaległości... Marzenie ściętej głowy mola książkowego. Niestety zamiast mnóstwa wolnego czasu większość z nas ma tylko dwa dni wolnego i zamiast poświęcić 48h na czytanie trzeba też robić inne rzeczy, Mimo wszystko mamy nadzieję, że w najbliższy weekend uda Wam się coś poczytać. 


więcej
Kaprysy losu – Literacki Horoskop LC

Kolejny tydzień za nami, kolejny tydzień przed nami. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?… Nawet my jeszcze nie wiemy, co przyniesie następny rok, ale wiemy, co przyniesie najbliższy kwadrans – oczywiście, nasze wróżby. Co Was czeka w najbliższych dniach? Sprawdziliśmy w gwiazdach i książkach.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd