
Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-04-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-04-03
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366219038
Pierwsza biografia Mistrza. Na początku słów kilka, dlaczego Edmund Niziurski wielkim pisarzem był. Potem galeria rabusiów, złoczyńców, oszustów, których lubimy, a nawet kochamy. A także zacne grono gogów. Później historia życia pisarza, którego fenomenalne książki ukształtowały całe pokolenia dorosłych dziś ludzi. Wielka uczta czytelnicza!
Co takiego było w pisarstwie autora Sposobu na Alcybiadesa, że jego historie, rozgrywające się w zgrzebnej Polsce, tak bardzo przemówiły nam do serca, ale i do rozumu? Jak to się stało, że pragnęliśmy zamieszkać w fikcyjnych Odrzywołach? Dlaczego bardziej ekscytowała nas historia broni ukrytej w starym browarze, tajemnica Twierdzy Persil, czy skrzynie Szwajsa w Niekłaju niż skarby piratów zakopane na Karaibach? Dlaczego świat szkoły w Gnypowicach Wielkich był bogatszy i bardziej podniecający niż podróż w osiemdziesiąt dni dookoła świata?
Dlaczego i Zygmunt Miłoszewski, i Jerzy Pilch, i Juliusz Machulski, i Mariusz Czubaj, i Grzegorz Kasdepke oraz wielu innych na stronach tej książki przyznają: Niziurski naszym Mistrzem był i potrafią na wyrywki z pamięci zacytować fragmenty jego powieści?
Bo jeśli istnieje w Polsce prawdziwa, niezniszczalna wspólnota, to tworzą ją dorośli dziś obywatele, którzy wychowali się na powieściach Niziurskiego. Ta książka o jego życiu i pisarstwie jest dla nich i o nich.
„Dzięki książkom Niziurskiego z nierozgarniętych młodocianych kretynów, doprowadzających do rozpaczy swym nieuctwem i odpornością na wiedzę rodzinę i znakomitych gogów, powoli zamienialiśmy się w dojrzałych ludzi. Jeśli nie zmieniliśmy świata, to jednak dzięki tym książkom zmieniliśmy siebie. A to już bardzo dużo. Edmund Niziurski przygotował nas do życia jak nikt inny”. (Krzysztof Varga)
Kup Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim
Poznaj innych czytelników
230 użytkowników ma tytuł Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim na półkach głównych- Przeczytane 117
- Chcę przeczytać 105
- Teraz czytam 8
- Posiadam 36
- 2019 12
- Biografia 3
- Biografie 2
- Papierowe 2
- 2021 2
- Do kupienia 2






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim
„Wszyscyśmy z niego, z Niziurskiego”. No może nie wszyscy, ale urodzeni jeszcze w latach 70-tych XX wieku i wcześniej – na pewno. Na wieki wieków pozostaną w mej pamięci postacie i cytaty stworzone wyobraźnią pisarza. Dla młodszych, niestety pozostanie zapewne ramotą. Nietypowa, ale ciekawa biografia, zbudowana na bazie książek Mistrza Edmunda. Cieszę się, że Pan Krzysztof podjął się tego zadania, bo pisze z sercem, widoczna jest fascynacja twórczością bohatera biografii.
To prawda, bywały w dorobku Pisarza książki słabsze, nierówne, z wyraźnymi naleciałościami minionej epoki. Smutkiem napawa uwspółcześnianie książek wznawianych w latach 90-tych – to był naprawdę zły pomysł. Ale tyle perełek wyszło spod Niziurskiej ręki, że absolutnie nie mam z tego powodu pretensji. Co ciekawe, teksty powieści bardzo ewoluowały, odcyfrowanie zachowanych maszynopisów wymaga anielskiej cierpliwości. O niektórych tytułach miałem bardzo słabe pojęcie, toteż bardzo dziękuję za przybliżenie ich fabuły.
Nie chcę się rozpisywać, lepiej sięgnąć po książkę. Na plus poczytuję testy ułożone przez Pana Krzysztofa Vargę (rozwiązanie zadania z grabarzami – extra) oraz przybliżenie zwyczajów Pisarza oraz miejsc, w których mieszkał. Natomiast zgłaszam votum separatum odnośnie niskiego poziomu „Nieziemskich przypadków Bubla i spółki”. Edycja publikowana jeszcze w odcinkach na łamach „Płomyczka” z ilustracjami Pana Butenki była ostatnią dobrą „niziurską” publikacją.
„Wszyscyśmy z niego, z Niziurskiego”. No może nie wszyscy, ale urodzeni jeszcze w latach 70-tych XX wieku i wcześniej – na pewno. Na wieki wieków pozostaną w mej pamięci postacie i cytaty stworzone wyobraźnią pisarza. Dla młodszych, niestety pozostanie zapewne ramotą. Nietypowa, ale ciekawa biografia, zbudowana na bazie książek Mistrza Edmunda. Cieszę się, że Pan...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogło być trochę więcej z życia Pana Edmunda, a mniej opisów książek, ale wszystko, co pojawia się o Niziurskim i tak jest godne uwagi.
Mogło być trochę więcej z życia Pana Edmunda, a mniej opisów książek, ale wszystko, co pojawia się o Niziurskim i tak jest godne uwagi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI znowu się nabrałam, ehhh. Kolejna kaszana po "biografii" Nienackiego pióra niejakiego Molendy.
Wychowana na Niziurskim, wręcz uwielbiająca w dzieciństwie jego książki (i posiadająca większość po dziś dzień) wypożyczyłam toto nie sprawdzając ani recenzji, ani autora. A szkoda. Varga (myślałam, że to pseudonim, a to prawdziwe, węgierskie nazwisko) obił mi się o uszy - to jeden z tych pisarzy, którzy są nagradzani przez swoich kolegów (jest czy był dziennikarzem Wyborczej),a nieczytani przez czytelników. Także wydana 5 lat temu "Księga dla starych urwisów ", na którą teoretycznie powinni się rzucać wszyscy pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatkowie, przeszła bez echa.
Książka jest bardzo chaotyczna - wspomnienia żony, córki i syna przeplatane z dziwacznymi quizami, rozwlekłymi opisami (zawartości biurka pisarza, tras jego spacerów...),całkiem zbędnymi wyliczankami postaci z książek Niziurskiego i nudnymi streszczeniami fabuł (zajmują gros treści). No i niestety typowym dla jego środowiska utyskiwaniem na "zgrzebną szarą komunę" i pluciem na innych świetnych pisarzy młodzieżowych tego okresu, którzy zdaniem Vargi a to byli "aparatczykami", a to indoktrynowali niewinną młódź (w rzeczywistości kochaliśmy wtedy i Niziurskiego, i Nienackiego, i Szklarskiego, i Bahdaja, i Minkowskiego - bo każdy był inny).
O Niziurskim jako człowieku i pisarzu prawie niczego się nie dowiedziałam (wbrew butnemu hasłu na okładce "wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Niziurskim") poza tym, że był troskliwym tatą trójki dzieci, dużo spacerował i miał siedem maszyn do pisania. Zacytuję tu z innej recenzji, bo to trafne podsumowanie: "książka ta przypomina tanią kiełbasę: mało mięsa, dużo wypełniaczy i sztucznych barwników". Dodam, że nie wiadomo dla kogo Varga ją napisał: fanom nie trzeba rozwlekle przedstawiać Gnata i Cymeona ani streszczać książek, a osoby nieznające tworczości pana Edmunda raczej i tak po nią nie sięgną.
Biedny Niziurski. Nawet edytorsko "Księga dla starych urwisiw" jest paskudna. Tym niemniej oceniam aż na - naciągane - 2/10, z miłości do Niziurskiego. Spore fragmenty przekartkowałam, tak były nudne
I znowu się nabrałam, ehhh. Kolejna kaszana po "biografii" Nienackiego pióra niejakiego Molendy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWychowana na Niziurskim, wręcz uwielbiająca w dzieciństwie jego książki (i posiadająca większość po dziś dzień) wypożyczyłam toto nie sprawdzając ani recenzji, ani autora. A szkoda. Varga (myślałam, że to pseudonim, a to prawdziwe, węgierskie nazwisko) obił mi się o uszy - to...
Bardzo fajna pozycja dla 50-, 60-latków czyli tych, którzy wychowali się na xiążkach Niziurskiego. Miałem dużo frajdy gdy czytając opowieści Vargi o Nizurskim, jego xiążkach i stworzonych przez niego bohaterach mogłem zarazem przypomnieć sobie jak w młodości "pożerałem" xiążki Niziurskiego.
Bardzo fajna pozycja dla 50-, 60-latków czyli tych, którzy wychowali się na xiążkach Niziurskiego. Miałem dużo frajdy gdy czytając opowieści Vargi o Nizurskim, jego xiążkach i stworzonych przez niego bohaterach mogłem zarazem przypomnieć sobie jak w młodości "pożerałem" xiążki Niziurskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdmund Niziurski zdiagnozował trzy choroby i przykre przypadłości dręczące uczniów w szkole:
a)
paraliż przytabliczny nagminny - objawia się usztywnieniami i osłupieniami, drżeniem kończyn, zanikiem mowy i pamięci, zwłaszcza przy tablicy, względnie pptami przytablicznymi
b)
rozproszyca przewlekła omamowa - zaczyna się niewinnie: ziewanie, senność, roztargnienie, swędzenie, niemożność skupienia się. Przyczyny mogą być różne: niedotlenienie mózgu, brzęczenie muchy na szybie, można jej dostać także od słuchania niektórych pedagogów
c)
przekarmienie wspólną wielokrotną - niestrawność spowodowana zbyt dużą ilością tłustych pulpetów wiedzy matematycznej. Matematyka jest w ogóle przyczyną wielu schorzeń, chorób, omdleń.
Edmund Niziurski zdiagnozował trzy choroby i przykre przypadłości dręczące uczniów w szkole:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toa)
paraliż przytabliczny nagminny - objawia się usztywnieniami i osłupieniami, drżeniem kończyn, zanikiem mowy i pamięci, zwłaszcza przy tablicy, względnie pptami przytablicznymi
b)
rozproszyca przewlekła omamowa - zaczyna się niewinnie: ziewanie, senność, roztargnienie, swędzenie,...
Książka napisana jest według następującej recepty: szczypta informacji biograficznych o Niziurskim (ale naprawdę niewiele) i analiza jego powieści, z przywoływaniem galerii postaci literackich: nauczycieli, uczniów i złoczyńców.
W dzieciństwie bardzo lubiłem powieści Niziurskiego ale poza mglistym wspomnieniem, żadnej z jego książek w zasadzie nie pamiętam. I z jakiegoś powodu, powrót do zapomnianych postaci z kart powieści Niziurskiego, zaproponowany przez Vargę, nie był sentymentalną podróżą do krainy dzieciństwa, tylko mozolnym, nudnym raczej, brnięciem przez kolejne strony tej książki. Tomek Okist, Zyzio Gnacki, Matylda Opat, Adela Wigor, Cymeon Maksymalny, Marek Piegus, to bohaterowie, którzy nie budzą już we mnie żadnych emocji. Nic a nic mnie nie obchodzą, ani nie interesują. Groteskowość sytuacji i postaci, pastisz będący znakiem firmowym Niziurskiego, nie wydawały mi się już zabawne, a jedynie infantylne. Varga przypomniał mi te ważne kiedyś dla mnie książki niepotrzebnie. Bo moje mgliste, ale ciepłe, wspomnienie tych lektur było lepsze niż ta druzgocąca konfrontacja po latach.
„Księga dla starych urwisów” jest reklamowana jako pierwsza biografia Edmunda Niziurskiego. I tutaj też kolejne rozczarowanie. Informacji biograficznych jest tam jak na lekarstwo. Podane są w modnej obecnie formie, narracyjnej historii mówionej czyli kompilacji wypowiedzi różnych osób składających się na chronologicznie uporządkowaną opowieść, w którą wplecione są komentarze autora. Taka formuła doskonale się sprawdza, kiedy łączymy ze sobą wypowiedzi wielu ludzi bliższego i dalszego planu w życiu postaci, o której snujemy opowieść. Tutaj oprócz osób najbliższych pisarzowi, żony i dwójki dzieci, nie wypowiada się nikt. Żaden, przyjaciel, znajomy, sąsiad, wydawca czy dalszy krewny. W efekcie otrzymujemy ciepły, hagiograficzny, ale przede wszystkim dość nudny obraz człowieka, który poza pisaniem książek niewiele w życiu robił. Dowiadujemy się, że był cierpliwym, zaangażowanym w wychowanie dzieci ojcem, że kochał górską włóczęgę i że te wszystkie książkowe Odrzywoły, Niekłaje, Gnypowice Wielkie to mniej lub bardziej przetworzone literacko, rodzinne Kielce, z którymi czuł się mocno związany, mimo, że przez większą część życia mieszkał przecież w Warszawie. No dobra, jest też kilka smaczków z życia pisarza, ale to wciąż zbyt mało, żeby ten skąpy szkic nazywać biografią.
Znacznie ciekawsze są, skomponowane w podobny sposób, wypowiedzi znanych ludzi pióra, którzy przyznają się do fascynacji prozą Niziurskiego w latach swojego dzieciństwa. Niektórzy nawet widzą w nim mistrza, który wywarł istotny wpływ na ich późniejszą twórczość. Są wśród nich Janusz Anderman, Grzegorz Kasdepke, Zygmunt Miłoszewski, Jerzy Pilch, a także reżyser Juliusz Machulski.
Krzysztof Varga uważa, że książki Niziurskiego świetnie przetrwały próbę czasu w przeciwieństwie do książek innych młodzieżowych autorów z tamtych lat i ja się z tym kategorycznie nie zgadzam. Oczywiście, tak jak każdy z nas, Varga ma prawo do własnych odczuć i opinii, gorzej że, dokonuje projekcji swoich doświadczeń na całe pokolenie ówczesnych nastolatków i zdaje się przemawiać nie tylko w swoim imieniu.
Więcej na: https://znienacka.com.pl/2019/12/18/o-ksiedze-dla-starych-urwisow-czyli-przygryzam-varge/
Książka napisana jest według następującej recepty: szczypta informacji biograficznych o Niziurskim (ale naprawdę niewiele) i analiza jego powieści, z przywoływaniem galerii postaci literackich: nauczycieli, uczniów i złoczyńców.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dzieciństwie bardzo lubiłem powieści Niziurskiego ale poza mglistym wspomnieniem, żadnej z jego książek w zasadzie nie pamiętam. I z jakiegoś...
Książka blada. Autor zafascynowany własnym odbiorem książek Niziurskiego usiłuje przekazać swoje osobliwe wrażenia. Typowa książka o niczym. Obawiam się, że dyskusje w szatni ówczesnej szkoły podstawowej lub na wagarach były na znacznie wyższym poziomie. Nie polecam, szkoda czasu i pieniędzy. Lepiej w tym czasie czytać samego Niziurskiego, choć ten nie przeszedł już próby czasu.
Książka blada. Autor zafascynowany własnym odbiorem książek Niziurskiego usiłuje przekazać swoje osobliwe wrażenia. Typowa książka o niczym. Obawiam się, że dyskusje w szatni ówczesnej szkoły podstawowej lub na wagarach były na znacznie wyższym poziomie. Nie polecam, szkoda czasu i pieniędzy. Lepiej w tym czasie czytać samego Niziurskiego, choć ten nie przeszedł już próby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję się – jestem psychofanem Niziurskiego. Jedną z moich ulubionych książek z dzieciństwa jest „Siódme wtajemniczenie”. Kocham „Przygody Marka Piegusa” i „Sposób na Alcybiadesa”. Uwielbiam niesamowite poczucie humoru i groteskowe, czasem wręcz surrealistyczne sytuacje kreowane przez Niziurskiego. Jego książki działają na mnie nawet po latach.
Dlatego z przyjemnością sięgnąłem po „Księgę dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim” Krzysztofa Vargi. Co prawda autor zaraz na wstępie zastrzega, że: „Trudno napisać intrygującą biografię Niziurskiego, bo jego życie było pisaniem, a pisanie dla młodzieży było życiem”, jednak moim zdaniem wywiązuje się z tego trudnego zadania znakomicie. Bo nie jest to typowa biografia — Varga zajmuje się tym, co najbardziej definiowało Niziurskiego — czyli jego książkami. A jest ich sporo — ponieważ Niziurski odkąd zaczął zarabiać na życie pisaniem, traktował siebie jako rzemieślnika i żadnej roboty się nie bał — więc w jego dorobku znajdujemy poza literaturą młodzieżową również powieści dla dorosłych, sztuki teatralne, słuchowiska…
Varga z pasją prowadzi nas przez ten dorobek — począwszy poprzez omówienia treści i postaci z książek Niziurskiego, opowiadając o życiu prywatnym autora i wykorzystując anegdoty podrzucone przez członków rodziny. Do tego dochodzą również deklaracje miłości do książek Nizurskiego od takich literatów jak: Janusz Anderman, Jerzy Pilch, Mariusz Czubaj, Grzegorz Kasdepke i Zygmunt Miłoszewski.
To wspaniała lektura dla tych wszystkich, którzy zaczytywali się w powieściach Edmunda Niziurskiego i na fali tęsknoty będą chcieli raz jeszcze zajrzeć do tego minionego świata własnej młodości.
https://www.instagram.com/p/Ca9fcTRM62p/
Przyznaję się – jestem psychofanem Niziurskiego. Jedną z moich ulubionych książek z dzieciństwa jest „Siódme wtajemniczenie”. Kocham „Przygody Marka Piegusa” i „Sposób na Alcybiadesa”. Uwielbiam niesamowite poczucie humoru i groteskowe, czasem wręcz surrealistyczne sytuacje kreowane przez Niziurskiego. Jego książki działają na mnie nawet po latach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego z przyjemnością...
Czyta się szybko i z zainteresowaniem. Mimo wszystko za mało informacji o samym autorze, ale z drugiej strony Krzysztof Varga nie miał zamiaru napisać biografii Niziurskiego. Jest to książka dla osób znających twórczość autora "Sposobu na Alcybiadesa". Tym, którzy nie przeszyli fascynacji jego powieściami raczej może wydać się nieciekawe. Szkoda, że opinie o pisarstwie Niziurskiego zawężają się do wypowiedzi zaledwie kilu osób. Dużym mankamentem jest moim zdaniem brak spisu wszystkich książek Niziurskiego w formie aneksu.
Czyta się szybko i z zainteresowaniem. Mimo wszystko za mało informacji o samym autorze, ale z drugiej strony Krzysztof Varga nie miał zamiaru napisać biografii Niziurskiego. Jest to książka dla osób znających twórczość autora "Sposobu na Alcybiadesa". Tym, którzy nie przeszyli fascynacji jego powieściami raczej może wydać się nieciekawe. Szkoda, że opinie o pisarstwie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWychowałem się na Niziurskim, uwielbiam jego książki, które wciąż, jako osoba dorosła, nadal odkrywam. Byłem bardzo ciekawy pierwszej biografii autora, licząc, że dowiem się czegoś o ukochanym pisarzu dzieciństwa. Jakież było moje rozczarowanie podczas lektury książki Vargi...
O Niziurskim jest niewiele. Ogólny rys biograficzny, trochę wypowiedzi syna, siostrzeńca, żony. Szkoda, że na nich Varga nie oparł całej książki, byłaby ciekawsza, bo rodzina wspaniale opowiada o Niziurskim. To jedyne interesujące fragmenty książki.
Cała reszta to szczegółowe streszczenia wybranych przez Vargę książek Niziurskiego. Nie wiem, po co to robił, i czemu zdradzał wszystkie zakończenia! Jest zresztą w swych sądach Varga bardzo kategoryczny i autorytarny.
Zabrakło Vardze żyłki badacza, poszukiwacza, biografa. Mało zajął się Niziurskim, a mocno zachwytem (skądinąd słusznym, bo to kawał świetnej literatury) nad jego książkami. Ale to ja wiem sam, bez wypocin Vargi.
Nie szukałem w tej książce sensacji, plotek o życiu Niziurskiego, ale też nie potrzebuję streszczeń jego książek. Chyba po to Varga je dopchał, bo bez tego "Księga dla starych urwisów" byłaby o 2/3 chudsza. I może o 2/3 lepsza? Varga mógłby zastąpić historie o sobie, swojej rodzinie i wypowiedzi kolegów po fachu (Miłoszewskiego, Kasdepke) relacjami rodziny Niziurskiego i faktami z życia pisarza.
Zabrakło też spisu wszystkich utworów Niziurskiego, jakiejś systematyzacji.
Ogólnie książka ta przypomina tanią kiełbasę: mało mięsa, dużo wypełniaczy i sztucznych barwników.
Wychowałem się na Niziurskim, uwielbiam jego książki, które wciąż, jako osoba dorosła, nadal odkrywam. Byłem bardzo ciekawy pierwszej biografii autora, licząc, że dowiem się czegoś o ukochanym pisarzu dzieciństwa. Jakież było moje rozczarowanie podczas lektury książki Vargi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Niziurskim jest niewiele. Ogólny rys biograficzny, trochę wypowiedzi syna, siostrzeńca, żony....