Listy do młodego pisarza

Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Wydawnictwo: Znak
6,86 (225 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
13
8
32
7
75
6
59
5
21
4
8
3
1
2
1
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cartas a un joven Novelista
data wydania
ISBN
9788324018765
liczba stron
128
język
polski
dodała
Ag2S

Czy Llosa mógł zostać kimś innym niż pisarzem? Dlaczego każdy pisarz „żywi w swoim ciele żarłocznego solitera”? Jakim najkrótszym opowiadaniem świata autor się zachwyca? Według laureata literackiej Nagrody Nobla pisanie powieści odpowiada temu, co robi striptizerka, kiedy rozbiera się przed publicznością i ukazuje swoje obnażone ciało. Powieściopisarz dokonuje tej operacji w przeciwnym...

Czy Llosa mógł zostać kimś innym niż pisarzem?
Dlaczego każdy pisarz „żywi w swoim ciele żarłocznego solitera”?
Jakim najkrótszym opowiadaniem świata autor się zachwyca?

Według laureata literackiej Nagrody Nobla pisanie powieści odpowiada temu, co robi striptizerka, kiedy rozbiera się przed publicznością i ukazuje swoje obnażone ciało. Powieściopisarz dokonuje tej operacji w przeciwnym kierunku. W co zatem autor „Szelmostw niegrzecznej dziewczynki” ubiera swoje historie?

W „Listach do młodego pisarza” Llosa zdradza tajniki warsztatu. Szczerze mówi o obsesjach, z jakich wyrasta jego literatura. Nie boi się obnażać twórczych strategii. Przyznaje się do książkowych miłości i nienawiści. I konsekwentnie nas uwodzi, wprowadzając w mroczny świat swojej perwersyjnej wyobraźni.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1765

Llosa obnażony… teoretycznie

Nie wierzę, że można nauczyć kogoś tworzenia. Według mnie z takimi predyspozycjami trzeba się po prostu urodzić, a potem je w sobie pielęgnować. I nie jest to bynajmniej pochodna romantycznego widzenia twórcy, jako bożego pomazańca; nic z tych rzeczy. Myślę jednak, że to kwestia bardziej rozwiniętej wyobraźni, kwestia większej wrażliwości. Dlatego też do najświeższej na polskim rynku publikacji Llosy podeszłam nie jak do podręcznika dla adeptów sztuki słowa, ale jak do specyficznej autobiografii artystycznej. Zaostrzyłam sobie ząbki, spodziewając się wielkich wynurzeń i wyszeptanych mniejszą czcionką tajemnych trików zapewniających osiągnięcie wielkiej literackiej sławy. Miałam nadzieję zdemaskować jego talent, rozebrać go na czynniki pierwsze, poznać w czym tkwi sekret llosowskiego geniuszu. I co? I... kolejne szelmostwo.

Studiowałam filologię polską i muszę uczciwie stwierdzić, iż niewiele nowych informacji odnośnie warsztatu literackiego wniosła lektura zbiorku swoistych listów Llosy do zasobu mojej w wiedzy tym temacie. I tu rodzi się podejrzenie, iż autor nie powiedział czytelnikowi wszystkiego. Bo przecież chyba geniusz na miarę Nobla ma w zanadrzu większy arsenał środków wyrazu artystycznego, niż najlepszy nawet wykładowca akademicki. Tymczasem Llosa rozwodzi się nad aspektem czasu, przestrzeni i kreacją narratora; pisze o planach, w jakich można realizować narrację (obiektywny i subiektywny) czy w końcu o kompozycji powieści szkatułkowej (porównuje ją też do...

Nie wierzę, że można nauczyć kogoś tworzenia. Według mnie z takimi predyspozycjami trzeba się po prostu urodzić, a potem je w sobie pielęgnować. I nie jest to bynajmniej pochodna romantycznego widzenia twórcy, jako bożego pomazańca; nic z tych rzeczy. Myślę jednak, że to kwestia bardziej rozwiniętej wyobraźni, kwestia większej wrażliwości. Dlatego też do najświeższej na polskim rynku publikacji Llosy podeszłam nie jak do podręcznika dla adeptów sztuki słowa, ale jak do specyficznej autobiografii artystycznej. Zaostrzyłam sobie ząbki, spodziewając się wielkich wynurzeń i wyszeptanych mniejszą czcionką tajemnych trików zapewniających osiągnięcie wielkiej literackiej sławy. Miałam nadzieję zdemaskować jego talent, rozebrać go na czynniki pierwsze, poznać w czym tkwi sekret llosowskiego geniuszu. I co? I... kolejne szelmostwo.

Studiowałam filologię polską i muszę uczciwie stwierdzić, iż niewiele nowych informacji odnośnie warsztatu literackiego wniosła lektura zbiorku swoistych listów Llosy do zasobu mojej w wiedzy tym temacie. I tu rodzi się podejrzenie, iż autor nie powiedział czytelnikowi wszystkiego. Bo przecież chyba geniusz na miarę Nobla ma w zanadrzu większy arsenał środków wyrazu artystycznego, niż najlepszy nawet wykładowca akademicki. Tymczasem Llosa rozwodzi się nad aspektem czasu, przestrzeni i kreacją narratora; pisze o planach, w jakich można realizować narrację (obiektywny i subiektywny) czy w końcu o kompozycji powieści szkatułkowej (porównuje ją też do rosyjskiej matrioszki), technice "naczyń połączonych" oraz o faktach ukrytych, czyli tym, na czym każdy dobry kryminał stoi. 

Kto, podobnie jak ja, liczył na podany na tacy klucz do tego, jak czytać Llosę, ten niewątpliwie się przeliczył. Może gdzieniegdzie da się znaleźć wytrych do jego literackiego świata, jakąś mglistą wskazówkę, ale nadal i tak sam się musisz czytelniku do niego włamać swą interpretacją. Autor w swych listach prowadzi jasne i klarowne wykłady o teorii formy powieściowej. Wyciąga te swoje króliki z kapelusza, ale nadal nie wiadomo jak się one tam znalazły. Mało jest stricte llosowskiej, unikatowej  techniki; dużo zebranych porad ogólnych, wypracowanych na przestrzeni dziejów.

Jednak nie zawarty w książce przekaz merytoryczny był w moim przypadku czymś, co czyniło lekturę króciutkich esejów noblisty wartościowym doświadczeniem. Ja czytałam "Listy do młodego pisarza" jako zbiór myśli i poglądów Llosy na płaszczyznę literacką i wszystko, co się z nią wiąże. Bowiem w zasadniczym i bezpośrednim wykładzie czynionym wyimaginowanemu przyjacielowi-uczniowi, przemyca autor mniej lub bardziej czytelne własne przekonania dotyczące roli artysty i postrzegania poszczególnych aspektów jego twórczej działalności. Można oczywiście z nimi polemizować, jak jednak większość z nich podzielam. Zdaniem noblisty "Fikcja to kłamstwo skrywające głęboką prawdę"*, natomiast "(...) autor nie wybiera tematów, to one wybiera jego"**. Narrator jawi mu się jako "(...) postać utworzona ze słów"***, pisarze zaś jego zdaniem to ci, "(...) którzy poprzez słowo pisane potrafią stwarzać światy"****. Llosa twierdzi również, słusznie moim zdaniem, iż "Szczerość lub nieszczerość nie jest w literaturze sprawą etyki lecz estetyki"*****

Jedyne, z czym w poglądzie Llosy na literaturę bym polemizowała, to jego zdanie, iż nie istnieje coś takiego jak rozdział tematu i formy. Twierdzi on, iż są one ze sobą nierozerwalnie sprzężone i wzajemnie się determinują. Według mnie natomiast odrębną kwestią jest co się opowiada i jak się opowiada.

Interesujący jest pogląd Llosy głoszący, iż fundamentem twórczej pasji jest bunt autora wobec zastanej rzeczywistości. Przekłada się on zdaniem Peruwiańczyka na tworzenie innych światów; lepszych, właściwszych. Na potwierdzenie tej tezy autor wysuwa argument cenzurowania literatury przez wszystkich historycznych uzurpatorów, jako narzędzia siania rewolucji, jako swoistej "ambony zbuntowanych". Nie zgodzić się nie sposób. Zanegować nie można też poglądu dotyczącego talentu, jako czegoś nie danego odgórnie, lecz nabywanego poprzez pracę, dyscyplinę i wytrwałość.

Siła Llosy tkwi w plastycznej i barwnej metaforze. Dzięki niej nawet nudnawy wykład teoretyczny przeradza się w pełną wrażeń opowieść. Autor porównuje powołanie literackie do tasiemca - gnieździ się on w umyśle pisarza i podporządkowuje jego wszystkie czyny własnym żądzom; proces twórczy jawi mu się jako odwrócony striptiz dokonywany przez autora przed czytelnikiem; tu wdzięki wykwitają nie poprzez obnażenie, ale ukrycie wielu kwestii. Mocną stroną publikacji są także liczne dygresje oscylujące wokół tematu i ale wprowadzające do wywodu interesujące niuanse z kulis warsztatów literackich takich sław prozy, jak Flaubert (jego listy do kochanki Colette) czy tegoż pisarza technika doboru właściwego słowa, owocująca wykrzykiwaniem stworzonych akapitów w parkowej alejce, by wsłuchać się w ich brzmienie. Lekturę ożywiają też liczne zwroty do czytelnika, którego autor sytuuje tu w roli swego dyskutanta i przypisuje mu rzekome autorstwo wyimaginowanych listów, na które jego tekst jest odpowiedzią. 

Oczywiście Llosa nie wyzbył się swej szelmowskiej przewrotności i z wielkim rozmiłowaniem i przekorą wkłada w "usta" czytelnika-rozmówcy wiele przekonań i opinii, które określają go samego, czerpiąc przyjemność z jego milczenia, niemożności wypowiedzenia się i wymuszonej pasywności.

W "Listach do młodego pisarza" Llosa często wciela się w rolę krytyka literackiego eksponując swoje przekonania odnośnie obfitej garści pozycji z literatury światowej. Koncentruje się jednak w tym procesie ilustrowania tez przykładami, w przeważającej mierze na utworach autorstwa pisarzy iberoamerykańskich (Marquez, Cortazar). Wielokrotnie odwołuje się do dzieł twórców, których już na początku tekstu wymienia jako swoich mistrzów, a są między innymi Faulkner, Hemingway czy Camus. I tak oto podrzucił mi on wiele ciekawych pozycji, których zapewne inaczej nigdy bym nie odkryła. I teraz, zamiast pouczona radami noblisty rzucić się do tworzenia, siądę i będę dalej czytać.

Marzena Molenda

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (785)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1329
Anna | 2016-03-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 marca 2016

Ach, jaki cudowny prezent świąteczny sobie sprawiłam.

Vargas Llosa pisze o tym, jak powinna wyglądać dobra powieść, jak powinna być zbudowana, jakie cechy posiadać i jakiego rodzaju decyzje powinien podjąć autor w odniesieniu do swojego przyszłego dzieła.

Czy napisał coś odkrywczego? Dla większości interesujących się literaturą także w sensie technicznym - nie.

Czy to jest wiedza nam, czytelnikom niezbędna? Absolutnie nie!
Ale niejednokrotnie pomaga zrozumieć dlaczego niektóre ksiązki trafiają nas prosto w samo serce, podczas gdy na inne pozostajemy obojętni.

Kto zatem powinien przeczytać tę książkę? Na pewno każdy, kto zamierza zacząć pisać. Bo nie wystarczy chcieć. Trzeba, po pierwsze, mieć o czym, a po drugie umieć to jeszcze napisać. Jak twierdzi Vargas Llosa forma i treść są ze sobą nierozłącznie związane i nie można analizować ich odrębnie. Cały szkopuł tkwi bowiem w tym, żeby formę dopasować do treści.

Dodatkowa gwiazdka za Hemingwaya. Wbrew wszelkim krytykom, za...

książek: 2028
Wojciech Gołębiewski | 2014-04-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia 2014

BUFON!!! Nim ocenię książkę kilka uwag o samym autorze. Dzięki skandalowi obyczajowemu, który notabene własnoręcznie opisał, umiejętnej samopromocji, uwikłaniu w politykę, szwendaniu się po całym świecie i niespodziewanej Nagrodzie Nobla stał się popularny, ale z miejscem w panteonie już gorzej, bo... 1. na liście Le Monde go nie ma; 2. Czytelnicy „lubimy czytać” słabiutko oceniają jego „arcydzieła” - najlepsza nota 7,75 dla „Rozmowy w Katedrze” /Sądzę, że ta, i tak wysoka nota jest spowodowana analogią opisywanych wydarzeń w Peru, i w Polsce/. A, i jeśli ktoś twierdzi, że w 2010 r. brano Vargasa pod uwagę w przymiarkach do Nobla, to kłamie. Dopiero po przyznaniu, wszyscy zaczęli zgodnie piać, że świetny wybór.
No tak, a KUNDERA i inni będą czekać „ad usranem mortem”. Acha, żeby było śmieszniej, spójrzmy na pokrętne uzasadnienie nagrody:

za „kartografię ...

książek: 256
Bianka | 2016-04-25
Przeczytana: kwiecień 2016

Ciekawe, że właśnie ta pozycja cenionego pisarza wpadła mi jako pierwsza ze wszystkich jego utworów w ręce. Przypadkowo i przelotnie. Bo natychmiast powędrowała tam gdzie jej miejsce – w ręce młodej adeptki sztuki pisarskiej. Mam nadzieję, że jej się przyda. Forma listów nie jest niezbędna. Dla mnie niekonieczna. Chociaż wyobrażam sobie, że dla młodego pisarza to może być ważne, bo staje się przez to czymś osobistym. Osobistym wykładem, osobistą radą. Ale i bez tego, to i tak jest dobre i wiele rzeczy człowiekowi uświadamia. Przede wszystkim jest to niezła analiza porównawcza technik pisania w ogóle oraz tego jak się pisało kiedyś i jak teraz. Również jest o tym, co uchodzi (choć nie powinno) prawdziwym mistrzom słowa. To ściśle techniczne porównanie z przykładami. Może nie wszyscy to lubią, ale mnie się spodobało. I od razu zachęciło do przeczytania kilku lektur. Również tych klasycznych i z cyklu "100 najlepszych książek..." Teraz wiem, na którą z nich rzucę się w pierwszej...

książek: 1310
Ines | 2012-03-22
Przeczytana: 20 marca 2012

Jest coś takiego w stylu Mario Vargasa Llosy, że od pierwszych słów czuję się tak bardzo pochłonięta opowiadaną przez niego historią, że mam nadzieję, iż nigdy się ona nie skończy. Jak pokazuje moje doświadczenie, nie ma znaczenia o czym jest jego książka - ważne, że wyszła spod jego pióra. Tym razem miałam przyjemność przeczytać "Listy do młodego pisarza", "esej mówiący o tym, jak rodzą się i powstają powieści". Sądząc po tytule można odnieść wrażenie, że ma ona wydźwięk nudnej akademickiej dyskusji. Prawda jest taka, że mając takiego wykładowcę jak ten laureat Nagrody Nobla 2010 żaden temat nie jest straszny. Na szczęście zagadnienia z zakresu literaturoznawstwa były zajmujące, no a prelegent - sami wiecie...

Llosa napisał "Listy..." w ciągu kilku miesięcy na podstawie notatek do wykładów i seminariów poświęconych jego ulubionym pisarzom (należą do nich m.in. Faulkner, Hemingway, Camus). Mają one charakter 7 listów pisanych do wyimaginowanego adresata, pragnącego być pisarzem,...

książek: 2955

Coś w środku mnie zabolało kiedy zdałem sobie sprawę że sumienie pozwala mi tylko na 4 gwiazdki . Lllosa daje nam cykl może i warsztatowo solidnych ale dosyć suchych przemyśleń dotyczących warsztatu pisarskiego.
Pochłonąlem szybko i bez emocji.

książek: 709
Miss_Jacobs | 2012-03-18
Na półkach: Przeczytane

Każdy mol książkowy przynajmniej raz w życiu chciał napisać własną powieść. Czasem romans, czasem dramat, a czasem kryminał by dodać sobie odrobiny adrenaliny w życiu. W najlepszym przypadku efekt prac wylądował na dnie głębokiej szuflady, w najgorszym wyściela dno wydawniczego kosza. Niezależnie od tego do której grupy się zaliczycie ( i czy w ogóle), pomocną dłoń wyciągnął do Was M. V. Llosa, który napisał „Listy do młodego pisarza”.

Jak nazwa wskazuje, forma jest epistolarna, skierowana do anonimowego czytelnika – zadanie identyfikacji zostało ułatwione. Za pomocą dzieł swoich kolegów po fachu i odniesień do codzienności (znakomita przypowieść o tasiemcu), Llosa wykłada o czasie, sposobie kreacji bohaterów, narracji, miejscu i innych związanych z warsztatem, dzięki którym biblioteczne półki nigdy nie będą puste.

Wg noblisty to bunt pcha człowieka do pisania, ten sprzeciw wobec otaczającego świata. Jednocześnie każdy z pisarzy czerpie, nie zawsze świadomie, z tej...

książek: 1892
kryptonite | 2012-04-09
Przeczytana: 09 kwietnia 2012

Bardzo podobały mi się te listy - o wiele lepsza forma nauki niż zajęcia i wykłady. Mario Vargas Llosa w przystępny sposób przekazuje czytelnikowi swoją wiedzę z teorii literatury. Chociaż o wielu rzeczach wiem, ale pisarz zachęcił mnie do przeczytania kilku książek, jakie podawał za przykłady swoich tez.
Bardzo zdziwiło mnie stwierdzenie, że pisanie i tworzenie świata przez twórcę jest formą buntu. I powiem, że od przeczytania tego zdania inaczej patrzę na czytane przeze mnie powieści.
Może to tylko autobiograficzne poglądy Llosy, ale mi przypadły one do gustu. Dla studentów polonistyki lub marzących o pisaniu (czyli też mnie:-)) obowiązkowa pozycja!

książek: 493
Puella | 2013-08-03
Na półkach: Przeczytane, O pisaniu
Przeczytana: 03 sierpnia 2013

Końcówka podsumowuje całość. Myślę, że dla tego ostatniego zdania warto przeczytać całość. Może jest nieco zaplątana, w niektórych momentach dłuży się, ale mimo wszystko polecam, zwłaszcza tym którzy zaczynają pisać.

książek: 763
Dominika Pawelec | 2012-01-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 stycznia 2012

Dobrze jest wiedzieć, co czytają inni. Nie ma co się oszukiwać, zdarza mi się pomyśleć coś o danej osobie, jeśli powie mi, jakie są jej/jego ulubione książki. Jeśli jednak przychodzi mi się tego wszystkiego dowiedzieć od samego Mario Vargasa Llosy to jestem w raju. Tuż za rogiem! Na wyciągnięcie ręki, bo na mojej półce właśnie zagościł egzemplarz najnowszej książki Noblisty, noszący tytuł "Listy do młodego pisarza".


Tytuł książki jest nieprzypadkowy, bowiem Peruwiańczyk swoje wypowiedzi kieruje do każdej osoby, która chce pisać. Do wszystkich marzycieli, którzy śnią o tym, aby pewnego dnia kolejki ustawiały się po ich autograf, złożony na stronie ich powieści.
Zanim jednak wydarzą się te wszystkie wspaniałości, trzeba przysiąść i zabrać się za siebie. Za pisanie i czytanie, idąc za radą otrzymaną od samego Mistrza.


Bardzo podoba mi się to, jak Mario Vargas Llosa na konkretnych przykładach literackich pokazuje przeróżne (pozytywne i negatywne) aspekty powieści. Pozwala to...

książek: 180
LMA | 2012-02-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lutego 2012

„Listy do młodego pisarza” to książka prosta i podstawowa. Niezbędna. Może nie zastąpi człowiekowi podręcznika z poetyki, ale z pewnością wprowadzi go w tajniki literatury. Mam tu na myśli zarówno pisanie literatury, czytanie literatury i myślenie o literaturze. Doceniam fakt, że listy są napisane w tak przystępny sposób, że każdy, nawet największy na tym polu ignorant, może zdobyć niezbędną wiedzę na temat dzieła literackiego. Listów jest kilkanaście, każdy na inny temat. Pojawiają sie przykłady. Nie wiem, na ile rady Llosy przydadzą się początkującym pisarzom, jestem pewna, że przydadzą się wszystkim – bez wyjątku – czytelnikom.

zobacz kolejne z 775 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nagroda Instytutu Cervantesa w Polsce za Tłumaczenie Literackie

Laureatką 10. edycji Nagrody za Tłumaczenie Literackie 2012 roku została Marta Szafrańska-Brandt za tłumaczenie Listów do młodego pisarza Mario Vargasa Llosy


więcej
Najlepsze książki roku 2012

Rokrocznie na księgarskich półkach pojawiają się setki nowości. Jakie książki budziły największe emocje w tym roku? Jakie publikacje przeszły bez echa, choć zasługiwały na uwagę? Po co warto sięgnąć?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd