Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 98 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 227 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Każdy szczyt ma swój Czubaszek. Maria Czubaszek w rozmowie z Arturem Andrusem

Autor: ,

więcej informacji
wydawnictwo: Prószyński Media
data wydania: październik 2011
ISBN: 978-83-7648-950-6
liczba stron: 320
słowa kluczowe: satyra, wywiad, wspomnienia
język: polski
typ: papier
dodał: Kaamosaika
7.25 (224 ocen i 48 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 30,50 zł

Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego. W tej niezwykłej ks... Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego. W tej niezwykłej książce-wywiadzie znajdą się nie tylko współcześnie przeprowadzone rozmowy, ale i fragmenty satyrycznej i literackiej twórczości Marii Czubaszek. Niektóre z nich, odnalezione „w tapczanie”, przypomniane zostaną Czytelnikom po wielu latach.

Dla Marysi nie był to łatwy czas. Nie cierpi wspomnień!!! I kiedy zorientowała się, że będę Ją do nich zmuszał, bo przecież w tej sprawie ta książka, zaczęła mnie unikać. Nie znosi swojej twórczości!!! I kiedy było jasne, że będę nalegał, żeby przeczytała coś, co kiedyś napisała, przestawała odbierać telefon. Ma bardzo niefrasobliwy stosunek do swoich tekstów. Nie prowadzi żadnego archiwum, na pytanie „masz?” zazwyczaj odpowiada „gdzieś miałam”. To, co udało się tutaj zamieścić, spisane jest z taśm zachowanych w archiwum dawnej Redakcji Rozrywki Programu III Polskiego Radia, kilku nagrań telewizyjnych. (...) Ta rozmowa nie kończy się w jakimś logicznym momencie. Kończy się w momencie koniecznym dla ratowania naszej znajomości. Gdybym jeszcze kilka razy próbował ją zapytać o jakieś wspomnienie z dzieciństwa, znienawidziłaby mnie na zawsze.
Artur Andrus
pokaż więcej.


źródło opisu: Prószyński Media, 2011

źródło okładki: http://www.proszynski.pl



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (4)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 stycznia, 2012

Nie lubię kabaretów. Nie oglądam Szkła Kontaktowego. Nie darzę absolutnie żadnymi uczuciami autorów tej książki, ale ... przeczytałam. Co więcej, nie żałuję!
Skusił mnie fakt, że "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" to książka, która ostatnio zaczęła żyć własnym życiem, w szczególności wśród starszego pokolenia.
Cały czas ktoś o tej książce mówi! Raz w tramwaju, raz w gronie rodzinnym. Po prostu - trzeba było ją przeczytać.
Duet MC&AA świetnie sprawuje się jako prezent imieninowo-urodzinowo-świąteczny dla babci, dziadka, wujka czy cioci, bo to lektura lekka, ale bardzo przyjemna. Poprawi humor nawet w najgorszy, najbardziej deszczowy dzień.
Twarda oprawa, duże litery - nim się człowiek obejrzy,książka jest skończona.



Jej główną siłą jest magnetyzm osobowości pani Czubaszek. Styczność (nawet w książce!) z tak charakterną istotą, o niesamowicie inteligentnym poczuciu humoru to prawdziwa rozkosz. Wywiad czyta się błyskawiczne, nie przestając się uśmiechać pod nosem, bo wiele anegdot i stwierdzeń, które padły w tej rozmowie, są naprawdę przezabawne.
Naszła mnie też jakaś smutna refleksja, że tak naprawdę Czubaszek to gatunek wymierający.
To osobowość medialna, która być może jest specyficzna i ma charakterek, a co za tym idzie, własny (bardzo wyrobiony) światopogląd, ciekawe spostrzeżenia. Nie ma też zwyczaju współczesnych gwiazd do nadmiernego "rozbierania" się przy okazji tego typu wywiadów.
Pani Maria pokazuje tyle, ile chce pokazywać ze swojego życia.
Pozostaje mi zazdrościć styczności z tak wspaniałymi osobami, współpracy z prawdziwymi ikonami polskiej kultury, których nazwiska przewijają się przez ich rozmowę.

Życzę wszystkim kobietom, żeby potrafiły z takim dystansem podchodzić do swojego wieku i wszystkich czynników, które się z nim wiążą. Jestem pełna podziwu dla Artura Andrusa, że zdołał te wszystkie informacje od pani Marii uzyskać, bo jeśli wierzyć Jego słowom, nie było to proste. Niech Pani Czubaszek żyje sto lat, rozśmiesza nas dalej i nie zbiera na lifting, bo bardzo polubiłam "zmarchy" pani Marii! Są sympatyczne. :)


[Recenzja pochodzi z bloga http://www.moje-wysypisko.blogspot.com]


Przeczytana: 12 maja, 2012

Jeśli ktoś ma ochotę na przeczytanie książki, gwarantującej nieustanny uśmiech na twarzy lub nawet wybuchy salw śmiechu-to jest to idealna propozycja!
Pani Maria to osóbka drobnej postury z zawsze przyklejonym do ust papierosem, znana z ciętego języka i błyskotliwych obserwacji. Felietonistka, autorka skeczy kabaretowych, kobieta-historia, a przede wszystkim kobieta zakochana w zwierzętach - szczególnie psach;-)
Niewątpliwym atutem książki jest język, który skrzy się od humorystycznych opowiastek, drobnych żarcików, anegdotek i specyficznego dla pani Marii spojrzenia na swoją osobę.
Duet Andrus-Czubaszek stworzyli wartko płynącą opowieść, którą czyta się z ogromną przyjemnością.


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 06 grudnia, 2011

Książka została połknięta w jeden wieczór i kawałek nocy. Zarówno Maria Czubaszek, jak i Artur Andrus to niezwykli ludzie, którzy tworzą wspaniały duet. Rozmowa z pewnością nie była łatwa, ponieważ Maria Czubaszek nie przywiązuje wielkiej wagi do przeszłości, to jednak Arturowi Andrusowi udało się wyciągnąć kilka ciekawych szczegółów. A wszystko z humorem, ciepłem i rysunkami Wojciecha 'Zająca' Karolaka.


Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 27 marca, 2012

Zarówno Panią Marię Czubaszek, jak i Pana Artura Andrusa bardzo lubię (choć nie znam za dobrze, ale z tego, co znam, to lubię ich przede wszystkim za język).
Kiedy więc ukazała się książka, czym prędzej zamówiłam ją w bibliotece.
Otworzyłam i... już podczas czytania wstępu ryknęłam śmiechem. "Zapowiada się fajnie", uśmiechnęłam się.
Tak faktycznie było.

W odbiorze książki próbowała mi trochę przeszkodzić rodzina, która widząc, co czytam, wołała niemal z oburzeniem "O rany! Nie mogłaś czegoś lepszego wybrać? Tylko tą Czubaszek? Jakie ona nieprzyjemne rzeczy o Kościele wygaduje...". Ale co z tego? Po pierwsze, nie wiem, co wygaduje i wgłębiać się nie będę. W książce o tym nie ma. Wieszać jej nie będę za to, że ma inne poglądy niż ja.
Nie stawiam jej sobie za wzór, ale cenię sobie jej cięty język i to tutaj jest ważniejsze :)


Przeczytana: 07 grudnia, 2011

Wczoraj umiłowani Rodzice zawołali mnie na tygodniową porcję dobrego humoru, czyli Kubę Wojewódzkiego u którego było trio dziwolągów(IMO) oraz wspaniała jak zwykle Maria Czubaszek, ponieważ uśmiałam się do zakwasów na czymś co szumnie zwę mięśniem czterogłowym brzucha :P było to dla mnie impulsem, aby w Wielką Podróż na Wschód zabrać książkę „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” chciałam sprawdzić czy to dobry wybór i otworzyłam książkę… i właśnie ją zamknęłam, po ostatniej kropce. Efekta? Muszę szukać nowej lektury podróżnej i brzuch boli mnie bardziej niż po odcinku Wojewódzkiego.
Książka to zapis rozmów autora z Marią Czuwaszek, na różne tematy, gdyż Pani Marii(tak wynika z mych obserwacji) nie bardzo można narzucić temat, tak jak sędzia jest królem postępowania tak Ona jest sterem rozmowy, autor, gdy zależało mu bardzo na danym, tak zwanym sednie sprawy, starał się sprowadzać p. Marię z manowców dygresji. To niesamowicie ciekawa książka, momentami bawi do łez, często zmusza do refleksji, również, być może o dziwo! Wzrusza.
To świadectwo ogromnego poczucia humoru i dystansu, rozmowy opatrzone fragmentami pisarskiej twórczości Pani Marii, rysunkami Jej męża, ora ciekawymi zdjęciami.
Moim zdaniem tej książki nie da się opisać, trzeba ją przeczytać, wgryźć się w to poczucie humoru, dać się porwać. Jestem pewna, że nie pożałujecie!


Przeczytana: 06 grudnia, 2011

Cieszę się, że trafiłam na tę książkę. Wywiad - rzeka z felietonistką, autorką słuchowisk, scenariuszy filmowych, piosenek i niektórych "powiedzonek" Violetty Kubasińskiej, pokazał mi świat warszawskiej bohemy lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Z przyjemnością czytałam wspomnienia pani Czubaszek, która swoje życie traktuje z przymrużeniem oka i ma lekkie (czasem wydaje mi się że nawet zbyt lekkie) podejście do spraw poważnych. Bardzo spodobała mi się jej miłość do zwierząt, a zwłaszcza psów, bo sama jestem psiarą :) Po przeczytaniu jej książki doszłam do wniosku, że jest to osoba naprawdę wyjątkowa w naszym polskim środowisku. Zwykle kobieta nieposiadająca z własnej woli dzieci jest traktowana jako coś naprawdę dziwnego. Miło wiedzieć, że są w naszym społeczeństwie panie, które nie boją się iść pod prąd i jeszcze są powszechnie lubiane i podziwiane!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia, 2011

Czyta się szybko i lekko, uśmiech sam pojawia się na ustach. Nie mniej jednak, fan p. Czubaszek na pewno niejednokrotnie będzie miał wrażenie, że już to gdzieś słyszał/czytał.

Cięty humor, błyskotliwe odpowiedzi i lekko zadziwiające podejście do życia, relacji rodzinnych i dorobku artystycznego. Ciekawe opisy z życia W-wy lat 70 i później.

Polecam :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego, 2012

Super!!! Czyta się sprawnie, szybko, przyjemnie no i to poczucie humoru - rewelacja!!!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 kwietnia, 2012

Nie sypiam od kilku nocy dobrze. Dlaczego nie muszę nikomu tłumaczyć, stąd też bardzo mnie ucieszyła najnowsza przesyłka z książkami z Polski a w niej "Ojciec nieświęty" i "Każdy szczyt ma swój Czubaszek"
Do pierwszej pozycji dobiorę się za dni kilka, choć ze wstępu wynika iż bardzo dobra.
Do wywiadu z Czubaszek dobrałam się natychmiast i jak zwykle kładąc się do łóżka o przyzwoitej porze, zamierzałam przeczytać tylko kilka kartek, nabrać smaku i podzielić czytanie na dłuższy okres.
A gdzie tam!!!!
Nie mogłam książki zamknąć.
-jeszcze tylko ta jedna strona.
-Jeszcze tylko następna, doczytam tylko do 40, na 50 skończę, itd itp.
W trakcie czytania, od pierwszej strony, wybuchałam salwami śmiechu.
obok mnie układał się do snu mój pan, najdroższy małżonek. Drzemał i oddychał spokojnie przez pierwsze 30 min mojego głośnego rozkoszowania się lekturą.
Po upływie tego czasu chyba się obudził, nie wiem dlaczego, może jakieś koszmary go męczyły?
I zapytał grzecznie, kiedy łaskawie zamknę dziób, zgaszę światło i dam mu odpocząć. :rotfl:

Ponawiał te prośby regularnie co pół godziny a po drugiej godzinie prośby zmieniły ton na groźniejszy :rotfl:
- Czy ty wreszcie pójdziesz spać i dasz porządnym ludziom odpocząć? ponowił pytanie.
Zdziwiłam się trochę - Jakim porządnym ludziom? Przecież w sypialni jesteś tylko ty i ja? - zapytałam delikatnie zdezorientowana.
-Wariatka - fukną na mnie pan najdroższy małżonek i ostentacyjnie odwrócił do mnie zadem w małżeńskim łożu.
Chcąc uniknąć cichych dni, bo w trakcie cichych dni nie mogę nawet cicho wydawać panu małżonkowi najdroższemu poleceń a to już byłoby nie do zniesienia, wyniosłam się do sypialni gościnnej.

Wydawało mi się, że jestem wystarczająco daleko by móc sobie swobodnie reagować na teksty Czubaszek i bez krępacji wybuchać salwami śmiechu.

A gdzie tam!!!!

O godzinie 3:00 nad ranem otworzyły się drzwi w tym razem gościnnej sypialni i ujrzałam mrużącego oczy mojego pana najdroższego małżonka. :rotfl:

-Czy ty wiesz która jest godzina - zapytał ochrypłym głosem ale nie potrafię określić nastroju.
-Co za idiotyczne pytanie- odparłam półgębkiem.
-Nie ma głupich pytań, zapamiętaj raz na zawsze i odpowiedz! - czuło się już nutę zniecierpliwienia w jego głosie tym razem.
- Pewnie, że wiem. - odparłam. - ten zegar na stoliku ma takie wściekle zielone i rażące światło, że nie da się tego nie zauważyć. I znam się na zegarku i takim ze wskazówkami i digital! - dodałam jednym tchem.
Popatrzył na mnie przechylając głowę na lewe ramie. Wydawało mi się, że oczekuje dalszych wyjaśnień więc uzupełniłam
- Ty też byś wiedział ale zegar z kukułką, prezent od twojej babci wyniosłam do piwnicy i na wszelki wypadek wyjęłam sprężynę by kukułka nie budziła porządnych ludzi śpiących w naszym małżeńskim łożu.
Chyba ten ostatni argument przekonał go bo zaczął zbierać się do odejścia.
Zatrzymało go jednak w progu moje pytanie.
-Ty mnie wcale nie kochasz! krzyknęłam.
-Cooooooooooo? - wrócił i staną nad moim łóżkiem jak kat nad grzeszną duszą.

No tak - kontynuowałam - Bo Wojtek Karolak kochał swoją Czubaszek i rysował jej zajączki!

- Czyś ty zgłupiała? - wyglądał na całkiem zbitego z tropu.
- Przecież wiesz, że rysunki to ja potrafię rysować tylko techniczne a ze sztuki to tylko muzyka - zaczął się usprawiedliwiać - A tej jeszcze jakieś zajączki Karolaka w głowie. Zajączków jej się zachciewa.

-Ty jesteś zwyczajnie nieromantyczny buc! - odparłam.
-Może jestem nieromantyczny ale możesz liczyć na to, że wkrótce będę reumatyczny.

-I niby powinnam się z tego powodu cieszyć co? - jęknęłam - i wybaczyć ci ot tak, nie rysowanie mi zajączków?

- Musisz mi wybaczyć. Po tylu latach nie masz wyjścia - stwierdził bezlitośnie mój pan najdroższy małżonek i poszedł się ukladać do małżeńskiego łoża.

Polazłam za nim na palcach cichutko, co by go nie zbudzić i nachylając się nad nim poprosiłam słodko - obudź mnie jutro po 11 rano bo muszę zadzwonić do znajomej.
Nie miałam pewności czy mnie słyszał ale rano obudziłam się o 12 w południe a na nocnej szafce leżał rysunek zajączka a pod rysunkiem napis.
KOCHANIE WSTAWAJ, CHCIAŁAŚ BY CIĘ OBUDZIĆ. JUŻ PRAWIE 11-STA!

hehehe A jednak mnie kocha. :serce: Do znajomej nie zadzwoniłam bo było już za późno.


Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 27 marca, 2012

Cóż można napisać - Czubaszek i Andrus, duet doskonały:)
Chciałam "rozłożyć" sobie przyjemnośc czytania na chociaż kilka dni, ale nie dało się.....
Książkę po prostu się połyka. Oprócz treści bonusem są oczywiście zdjęcia, a przede wszystkim rysunki zająca (Karolaka) dla zajączki (Czubaszek). Swoją drogą bardzo przypadła mi do gustu żeńska wersja - "zajączka", a nie np. zajączkowa:).
Nawet wstęp napisany przez Andrusa, stanowiący objaśnienie stosowanych skrótów już dobrze rokował i zmuszał do uśmiechu.


Przeczytana: 09 grudnia, 2011

Długo czytałam, bo się delektowałam.
Pod płaszczykiem żartu inspirujące opinie o kobietach i mężczyznach, czyli samo życie. Kto ciekawy jest ploteczek i tanich sensacji będzie zawiedziony, gdyż jest to wywiad przez duże W, fantastycznie przeprowadzony przez Artura Andrusa.
Pani Maria to miłośniczka zwierząt, zwłaszcza piesków i wielka fanka Woody Allena.
Szczególnie polecam fragmenty z bloga www.mariaczubaszek.bloog.pl


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

!!!!!!! Ta książka jest niesamowita!!! Czyta się z zapartym tchem, w autobusie, na przystanku, w łóżku, w wannie... szuka się każdej wolnej chwili żeby dowiedzieć się co będzie (było? ;)) dalej. Pani Maria jest niesamowitą osobą co pokazuje cała ta książka. Wielu rzeczy się nie spodziewałam powiem szczerze. Humor p. Andrusa + rysunki p. Karolaka - majstersztyk!!!!! 10/10 - książka wędruje na półkę Ulubione


Na półkach: Teraz czytam, Posiadam

Rewelacja! Czyta się z zapartym tchem, a odkłada z wielkim trudem. Jak nie czytam, to cały czas myślę o tym co przeczytałam, a nawet śnie o tym po nocy :P Uwielbiam ten duet z Trójki i ze Spadkobierców. A dzięki książce, odkrywam jeszcze wiecej smaczków zwiazanych z Panią Marią. Dziekuję pięknie obojgu, że postanowili podzielić sie tym wszystkim z szerszą rzeszą publiczności!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 stycznia, 2012

Czy ja wiem? Cenię inteligentny dowcip Artura Andrusa, lubię - jedyne w swoim rodzaju - poczucie humoru Marii Czubaszek. Książka - w sposób wyważony i w pełni kontrolowany przez p. Marię - uchyla zaledwie rąbka z jej bogatego życia osobistego, zawodowego, czy towarzyskiego. Ładne wydanie. Niektóre fragmenty były przezabawne. Książka lekka, łatwa i przyjemna.


Na półkach: Przeczytane

Książkę przeczytałam w jeden wieczór. Nie dlatego, że krótka, po prostu oderwać się nie można :-). Książka jest napisana w formie luźnej rozmowy, miejscami bardzo zabawna, miejscami zdumiewająca. Polecam!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Biografie

Czytam, czytam i oderwać się nie mogę:) Książka wzbogacona o rozbrajające rysunki Karolaka. Mądry dowcip, idealna lektura na jesienne wieczory. polecam !!!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 grudnia, 2011

Chociaż raczej nie przepadam za tego typu książkami to styl i sposób w jaki zostala napisana sprawił,że otrzymuje miano jednej z moich ulubionych. Polecam


Na półkach: Przeczytane

Książka świetna - humor nieprzeciętny. Jedyną rzeczą, jaka mi się w niej nie podobała to opinie o Marii Czubaszek jej przyjaciół - nie mogłam przebrnąć


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 lutego, 2012

Mimo, iż nie jestem z 'epoki' Pani Czubaszek i wiele nazwisk musiałam sobie wygooglować to jestem zachwycona Jej osobą!
Także gorąco polecam!!


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 stycznia, 2012

Rewelacyjna pogadanka dwóch uroczych osób. Czytałam i widziałam zarazem jak ze sobą rozmawiają. Książka na raz!