Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Suttree

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,59 (279 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
51
8
69
7
66
6
34
5
18
4
6
3
1
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Suttree
data wydania
ISBN
978-83-08-04772-9
liczba stron
668
język
polski
dodał
Snoopy

Najzabawniejsza i najsmutniejsza powieść McCarthy’ego. Pośród rozbitków życiowych i wyrzutków społecznych rozmaitego sortu – pijaków, prostytutek, zbirów, naciągaczy i pospolitych złodziejaszków, ślepców i paralityków, grabarzy, a także pewnej wiedźmy – żyje sobie pewien rybak, Cornelius Suttree. Dla slumsów miasta Knoxville porzucił rodzinę, dostatek i wszelkie wygody. Zamieszkał na starej...

Najzabawniejsza i najsmutniejsza powieść McCarthy’ego.

Pośród rozbitków życiowych i wyrzutków społecznych rozmaitego sortu – pijaków, prostytutek, zbirów, naciągaczy i pospolitych złodziejaszków, ślepców i paralityków, grabarzy, a także pewnej wiedźmy – żyje sobie pewien rybak, Cornelius Suttree. Dla slumsów miasta Knoxville porzucił rodzinę, dostatek i wszelkie wygody. Zamieszkał na starej zdezelowanej łodzi, pod mostem, owianym złą sławą ostatniej trampoliny topielców. Rzeczny biznes idzie jednak kiepsko, związki z kobietami nie lepiej, a policja często kręci się pod mostem…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=2281

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1760

Pijacka epopeja

Ilekroć sięgam po książki McCarthy'ego zadaję sobie nieodmiennie pytanie: Co mnie do tego skłania? To mocna, bardzo męska proza. Momentami wręcz odrażająca, pełna odstręczających opisów, pejzaży literackich rodem z najobrzydliwszych śmietnisk, cuchnąca fetorem rozkładu - zarówno fekaliów, zwierzęcych trucheł czy ludzkich zwłok, jak i rozkładających się systemów wartości czy konającej etyki. U McCarthy'ego nie jest lekko, łatwo ani bynajmniej przyjemnie. A jednak ma w sobie ten pisarz, mają w sobie jego dzieła jakiś specyficzny magnetyzm. Może to syndrom atawistycznego pociągu do świata ludzkich instynktów? A może to coś jeszcze głębszego... Często po lekturze powieści tego amerykańskiego pisarza nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie dotknęłam krwawiącej i rozdrapanej jego demaskatorskim piórem żywej duszy człowieczeństwa, takiego, jakim ono jest, bez cywilizacyjnych fundamentów, bez moralnej nadbudowy. Dla mnie McCarthy zawsze będzie najszczerszym portrecistą ludzkiej natury, najtrafniejszym psychologiem mrocznej kondycji świata.

Cornelius Suttree to typowy bohater outsider. Mieszka na barce zacumowanej na rzece płynącej przez Knoxville, trudni się połowem ryb, pozostały czas spędza obcując z podobnymi sobie osobliwościami ze społecznego marginesu, na przemian upijając się, bądź pakując w tarapaty, owocujące konfliktami z prawem. Nie ma rodziny - bo sam ją porzucił, nie ma zobowiązań - bo żyje z dnia na dzień, troszcząc się jedynie o zaspokojenie podstawowych potrzeb....

Ilekroć sięgam po książki McCarthy'ego zadaję sobie nieodmiennie pytanie: Co mnie do tego skłania? To mocna, bardzo męska proza. Momentami wręcz odrażająca, pełna odstręczających opisów, pejzaży literackich rodem z najobrzydliwszych śmietnisk, cuchnąca fetorem rozkładu - zarówno fekaliów, zwierzęcych trucheł czy ludzkich zwłok, jak i rozkładających się systemów wartości czy konającej etyki. U McCarthy'ego nie jest lekko, łatwo ani bynajmniej przyjemnie. A jednak ma w sobie ten pisarz, mają w sobie jego dzieła jakiś specyficzny magnetyzm. Może to syndrom atawistycznego pociągu do świata ludzkich instynktów? A może to coś jeszcze głębszego... Często po lekturze powieści tego amerykańskiego pisarza nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie dotknęłam krwawiącej i rozdrapanej jego demaskatorskim piórem żywej duszy człowieczeństwa, takiego, jakim ono jest, bez cywilizacyjnych fundamentów, bez moralnej nadbudowy. Dla mnie McCarthy zawsze będzie najszczerszym portrecistą ludzkiej natury, najtrafniejszym psychologiem mrocznej kondycji świata.

Cornelius Suttree to typowy bohater outsider. Mieszka na barce zacumowanej na rzece płynącej przez Knoxville, trudni się połowem ryb, pozostały czas spędza obcując z podobnymi sobie osobliwościami ze społecznego marginesu, na przemian upijając się, bądź pakując w tarapaty, owocujące konfliktami z prawem. Nie ma rodziny - bo sam ją porzucił, nie ma zobowiązań - bo żyje z dnia na dzień, troszcząc się jedynie o zaspokojenie podstawowych potrzeb. Można by go słusznie zaszufladkować jako drania i życiowego nieudacznika, jednakże na przestrzeni powieściowej fabuły ciężko jest się z nim nie zaprzyjaźnić. Sut bowiem jest wierny w swych poczynaniach specyficznemu kodeksowi ulicznika. To w jego imię ratuje bezustannie z tarapatów swego poznanego w więzieniu młodego przyjaciela Harrogate'a, gdy ten wpada na kolejne, coraz bardziej szalone pomysły na, zawsze nielegalne, zdobycie kilku groszy. To w imię tego honoru pomaga gejowi Leonardowi pozbyć się rozkładających zwłok jego ojca, by rodzina wciąż mogła pobierać za niego zapomogę. Pomaga wyciągnąć psa z pomyj, daje ślepcowi kilka dolarów czy przynosi ryby śmieciarzowi. Kodeks ulicy ma dla niego większą wartość niż pieniądze, większą nawet niż własna wolność, od stracenia której niejednokrotnie dzieli go bardzo wątła granica.

Suttree to postać bardzo tajemnicza - jego przeszłość, która powraca do niego za sprawą jednej rozmowy telefonicznej i zmusza do skonfrontowania ze sobą, to przeszłość gorzka, pełna ran i bólu. Stanąwszy nad grobem bliskiej sobie osoby, widzi w nim, niczym w lustrze wszystkie swoje błędy i niedociągnięcia, swoje zaniedbania. To doświadczenie jednak nie daje mu katharsis, nie zmienia niczego w jego życiu, niczego nie uczy. Nad Suttree'm ciąży jakieś niewytłumaczalne fatum, będące siłą destrukcyjną we wszystkich jego relacjach z kobietami. Czego się nie dotknie, jakiej więzi nie doświadczy, to wszystko prędzej czy później rozpada się w proch, obraca wniwecz. Jego kobiety to przeważnie prostytutki, z którymi łączy go tylko fizyczność. Kiedy w grę zaczyna wchodzić coś więcej, los szybko interweniuje, by nie pozwolić bohaterowi McCarthy'ego wyrwać się ze szpon swej samotności.

W „Suttree'm" McCarthy mocno zarysowuje motyw człowieka - przechodnia na świecie. Książka ta, jak żadne inne znane mi dzieło amerykańskiego pisarza, emanuje przejmującym egzystencjalizmem, raczy nas ogromną dawką dekadentyzmu, przemyconego w refleksjach bohatera o świecie i życiu, o ludzkim losie i sensie istnienia:

Stara farba na starej tabliczce niewyraźnie wzbraniała mu wstępu. Tę tabliczkę widocznie ktoś odwrócił, bo teraz napis odnosił się do świata zewnętrznego. Mimo to poszedł dalej. Powiedział, że tylko tędy przechodzi.

Autor podejmuje też problematykę przemijania, podaje przykłady dawnej świetności i jej upadku, aby podkreślić znikomość i kruchość ludzkiego życia. Nieważne jak przeżyte, w perspektywie machiny dziejów jest tylko nieznaczącym pyłkiem, zdaje się wzdychać McCarthy. Widać to szczególnie w scenie, gdy jego bohater ogląda fotografie z albumu rodzinnego, gdy zwiedza ruiny starego dworku. Widać to w scenie pogrzebu - niezwykle smutnej, obciążonej ogromnym bagażem emocji, w której fabuła zdaje się zwalniać swój bieg, by Suttree wspólnie z czytelnikiem mogli poczuć transcendentny pierwiastek ich istnień. By mogli się zastanowić nad tym, co dziecko może wiedzieć o mroczności Bożych wyroków? Albo o ciele tak słabym, że będącym niewiele więcej niż snem.

Suttree to powieść ukazująca pstrą od połatanych łachmanów i kłującą wielomiesięcznym zarostem hałastrę typów z społecznego marginesu. McCarthy w swej powieści ukazuje panoramę życiowych nieudaczników, wśród których znaleźć można między innymi szmaciarza, złomiarza, śmieciarza, kaleki, węglarzy ze szkapami, koźlarza-kaznodzieję, homoseksualistów, obdartych i brudnych poławiaczy pereł... Ten nędzarski korowód uzupełniają prostytutki i karlice-wiedźmy. McCarthy konsekwentnie uprawomocnia rację bytu w literaturze postaci, na których cały panteon pisarzy-estetów spuścił ciężką kotarę zapomnienia. To o ich losach pisze, nad nimi się pochyla. I robi to bardzo wiernie, ryzykując zniesmaczenie czytelnika, zyskuje oryginalność i uznanie tych, którzy są tolerancyjni na wszelkie przejawy sztuki. I nie epatuje przy tym brzydotą i złem, on je po prostu opisuje.

Wydawca obiecuje w "zajawce" na okładce, iż mamy do czynienia z "najzabawniejszą" książką McCarthy'ego. Nie wiem, co wydaje się mu aż tak zabawne. Mnie "Suttree" poruszył, skłonił do refleksji, zasiał we mnie niepokój. By mnie rozśmieszył - tego stwierdzić nie mogę. Jeśli w powieści występują jakieś formy humoru, to chyba jedynie śmiech przez łzy. Ja dostrzegłam w niej stoickie pogodzenie z życiem, poniżej były tylko troski wynikające z instynktu przetrwania i hołdowania uzależnieniom, a na tle tego wszystkiego jedyne wyższe uczucie - przyjaźni - scementowanej i podsycanej wspólną niedolą.

„Suttree" to bardzo dobra powieść, wnikająca w głąb ludzkiej duszy. McCarthy zachwycił mnie swoją nową techniką "mrocznego magicznego realizmu", uraczył niespotykanymi przeze mnie dotąd w jego twórczości opisami bytów z pogranicza jawy, mar sennych, narkotycznych majaków śnionych w chorobie. Doskonałe są te jego apokaliptyczne wizje przesycone symbolizmem i trwogą, wynikającą z zapowiedzi kresu. Antyestetyka prowadzi tu za rękę antyutopię, ludzie są zezwierzęceni, ale wśród panujących we współczesnej Ameryce animozji (fabuła rozgrywa się w 1951 roku, czyli w przededniu walki Murzynów o swoje prawa) do rasy czarnej, ulica zdaje się unosić ponad to, tu jedna rasa - ludzka rasa pije razem. Czyżby więc kolejny przekaz o wyższości natury nad cywilizacją?

Marzena Molenda

Cytaty pochodzą z: „Suttree", Cormac McCarthy, Wydawnictwo Literackie 2011.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1261)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 385
Łokieć_Pana_D | 2016-04-19
Na półkach: Przeczytane

Czym jesteś życie? Czy, prócz pieśni na piedestale, jesteś myślą i wonią bezdomnego? Ciałem zdeformowanym, przekleństwem, zwierzęcą chucią? Czy tlisz się także poza nawiasem?
To ten mniej piękny obraz ludzkiej egzystencji. Grzebiemy. W ropiejącej ranie społeczeństwa. Bez maski ochronnej. Dłubiemy, żeby nie stracić wiary. By nawet tam coś na kształt człowieka odnaleźć. Większość odwróci głowę. Bo brud. I śmierdzi. To nie wyrzut. Jeśli już to auto-wyrzut. Sam tak, niestety, czynię. Dlatego wytrwale towarzyszyłem Suttree. Przez więzienia, knajpy, miejsca pod mostem. Między gnijącymi starcami, szujami, zapitymi wrakami. Kolekcjonując najmniejsze dowody, że to jednak też ludzie. Uzbierało się.
Potrzebna mi była ta książka. Lepiej po niej widzę i więcej. Więcej człowieka.

książek: 658
Wioletta | 2015-11-10
Przeczytana: 10 listopada 2015

Autor pisał tę książkę 20 lat. Nie da się jej pochłaniać, jej treść nie jest kolorowa, poruszamy się tylko w odcieniach czerni i bieli.

„Suttree wśród innych, smutne dzieci losu, których domem jest świat, (…)”

Muszę powiedzieć, że Cormac McCarthy jest mistrzem słowa, jego powieści są pełne metafor, włada językiem, słowem w tak piękny sposób, ach brak mi tych właśnie słów. Powiem jednak może tyle, że jest takim moim osobistym (tak bym chciała) MISTRZEM SŁOWA, właśnie tak, mimo, że mamy kilkukrotnie do czynienia z wulgarnym językiem, ale taka jest tu rzeczywistość, a autor tak umiejętnie manewruje między tymi skrajnościami językowymi.
Czy poznałam Suttree’go? Tak? Nie? Nie wiem. Raczej nie. Czy zrozumiałam motywy jego działania? Jak wiele mówi nam o nim McCarthy? Książka jest pełna wątpliwości. Czy ją polecam, nie wiem, zależy kto na co liczy, ponieważ akcji tu nie ma, a jednak od tej rzeczywistości możemy często dostać po twarzy, to książka, której nie zapomnisz po dniu,...

książek: 1138
Leeloo_Dallas | 2014-06-29
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 29 czerwca 2014

Akcja rozgrywa się na początku lat pięćdziesiątych w okolicach amerykańskiego miasta Knoxville. To "...osobny świat w świecie. Tu na tej obcej ziemi, wśród wydzielających trujące wyziewy ścieków i płodozmianowych nieużytków, które uczciwi obywatele oglądają ze swoich przedziałów lub samochodów, snują marzenia istoty prowadzące zupełnie inne życie. Ludzie zdeformowani, czarnoskórzy albo obłąkani, w ucieczce przed wszelkim porządkiem, obcy w każdym kraju...".
Cornelius Suttree porzucił swoje dotychczasowe życie na łonie rodziny i właśnie w tym miejscu rozpoczął nowe życie. Zamieszkał w domku na barce i utrzymywał się z połowu ryb. Jego towarzyszami byli miejscowi szmaciarze, złomiarze, pijusy i obdartusy, ludzie jak z mrocznych koszmarów. Uważali Corneliusa za "inteligentnego" i przychodzili do niego ze swoimi problemami. Na pierwszy plan wysunął się młody chłopak Harrogate, obciążony psychicznie włóczęga.
Gdy za sprawą pewnej prostytutki Suttree wylądował w lepszym i dostatnim...

książek: 1277
wiking | 2011-11-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 13 listopada 2011

Być jak Suttree, oto marzenie każdego mężczyzny!!!!Najlepsza dla mnie powieść Cormaca.
Ta proza ilustruje rzeczywistość, obraz człowieka współczesnego, świat oglądany bez różowych okularów, ludzie których pełno na ulicach, ale których nie widać w telewizorach, obraz człowieka pierwotnego, kierującego się inteligencją, ale na równi instynktem, szemrane postaci, pełnokrwiste, emanujące prawdą o człowieczeństwie, pisarstwo nie magicznego realizmu, ale wyrafinowane i naturalistyczne i rzeczywiste jak cholera, wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć a matrix którym nas otoczono znika i pozostaje człowiek, bez hipokryzji i dewocji, gdzie wszelkie hipotezy tracą swą wiarygodność, Bóg, dobro i zło, a co to jest, w starciu z coraz brutalniejszym światem, nie potrafimy rozróżnić tych pojęć, proza ludyczna, sardoniczna, ale i poetycka z cudownymi opisami przyrody, wspaniałymi porównaniami i dowcipem, który nie leczy z kompleksów, a tylko pogłębia frustracje (niesamowita historia arbuzowego...

książek: 2283
kasandra_85 | 2011-12-01
Przeczytana: listopad 2011

http://kasandra-85.blogspot.com/2011/12/suttree-cormac-mccarthy.html

książek: 582
Rewolwerowiec | 2011-11-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 listopada 2011

Kunszt Cormaca McCarthy'ego nie ma sobie równych. Kolejna książka którą mnie zachwycił. Powieść jest przesycona duszną, brudną atmosferą. W porównaniu z pozostałymi dziełami autora zabawnych momentów faktycznie jest sporo jednak niech nikt nie liczy, że będzie uśmiechał się długo.

Przeczytałem już w swoim życiu kilka strasznych książek, przerażających czy obrzydliwych opisów, budzących lęk historii... ŻADEN znany mi pisarz, nie włada słowem w tak mistrzowski sposób jak McCarthy, ŻADEN nie wywołuje we mnie tak intensywnych emocji. Piękny język w połączeniu z mnóstwem wulgaryzmów, kontrast który przyprawia o dreszcze, język który uświadamia, jaką siłę ma słowo. 'Suttree' moim zdaniem nie jest książką łatwą. Bo i nieczęsto zdarza się, żeby 'zwyczajne' słowa uderzały w duszę tak skoncentrowanym ładunkiem emocji jak w tym przypadku. W niewielkich dawkach da się to znieść. W większych nie wiem - nie próbowałem.

Niesamowita książka. Można delektować się każdym zdaniem. A w powietrzu...

książek: 432
Przeczytana: 16 stycznia 2012

"Nie jesteś jedynym człowiekiem, który ma rację.
Szmaciarz ostrożnie podniósł głowę.
Wszyscy mamy rację, powiedział Suttree.
Wszyscy mamy przejebane, odparł szmaciarz."

Nigdy nie posiadłem bardzo przydatnej umiejętności szybkiego czytania, dlatego - na pewno znacie to uczucie - gdy kończę książkę, która ma powyżej czterystu stron, zazwyczaj mieszkam już w świecie przedstawionym przez autora. "Suttree" ma ich ponad sześćset. Nie chciałem, żeby się kończyła i niezwykle trudno było mi się wydostać z tej krainy. Szczerze powiedziawszy, jakoś nie pociesza mnie fakt, że znajduję się w niej za każdym razem, gdy otwieram oczy.

Znając poprzednie powieści McCarthy'ego, spodziewałem się książki przejściowej. Poniekąd miałem rację, lecz nie można mówić tu o jakimś spadku formy - autor raczej postawił sobie wyzwanie. Po dość oszczędnej, zimnej, wręcz oskarżanej przez niektórych czytelników o ahumanistyczny wydźwięk powieści "Dziecię Boże", napisał książkę posiadającą bardzo bogatą,...

książek: 348
mm8371 | 2013-09-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 września 2013

To książka o ciemnych stronach życia.Opis środowiska ludzi odstawionych na boczny tor...niby nic nowego ale jak to jest opisane!.Wierzę w Boga ale nie bardzo go lubię-to zdanie jednego z bohaterów oddaje klimat tej powieści.Naszym przewodnikiem po knajpach ,burdelach,tanich sklepikach,dziwnych miejscach noclegowych jest Budy Suttree,wegetujący na skraju nędzy rybak z prowincjonalnego Knoxville.Niewiele wiemy o jego przeszłości.Domyślamy się ze strzępów informacji ,że jego życie to historia pełna błędnych decyzji i dramatów. Nie oczekuje wiele od życia,żyje dniem dzisiejszym.Jego przyjaciele i znajomi to osobliwy zbiór ludzi odstawionych na boczny tor.Większość z nich nie walczy już z losem i jedynie whisky potrafi wykrzesać u nich większe pokłady energii. Warto poznać bliżej Suttreego zwłaszcza, że przynajmniej u mnie od razu wzbudził sympatię.Polecam wszystkim za wyjątkiem smakoszy arbuzów.

książek: 2800
porządekalfabetyczny | 2013-09-18
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 05 września 2013

'Suttree' to mój dzisiejszy demotywator. 'Suttree' to mój ulubiony 'Cudowny czwartek' pozbawiony niebiańskiej otoczki, kojącej naiwności, a jednak nadal cudowny. 'Suttree' to prawie 700 stron na temat najlepszego fragmentu 'Cosmopolis' ('Bo zwątpienie wkradło się w twoje życie(...) Człowiek zaczyna myśleć, że ciekawiej jest wątpić niż działać. Wątpienie wymaga więcej odwagi.'). McCarthy zabrał mnie dalej niż Steinbeck i DeLillo. Kilka dni błąkałam się na obrzeżach własnego życia, przyglądając się mu z rozbawieniem.

książek: 0
| 2013-03-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 marca 2013

Coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło.
Czytając, gdzieś pośród słów znajdowałam takie ich zestawienia, które odbierałam jak niemal fizyczne fale uderzeniowe. Jakby mi miażdżyło duszę. Bum. W pewnym momencie orientuję się, że już nie zanoszę się śmiechem, a zanoszę się płaczem, że łkam, jakby nie wiadomo co, później bez ostrzeżenia przechodzę w jeszcze jakiś inny stan emocjonalny... Ciężko uwierzyć, że to "tylko" słowa. Bo to chyba nie tylko słowa.
"Suttree" jest obrzydliwa i piękna, niesamowicie smutna i przezabawna, podniosła, rozbrajająca. To jest właśnie życie. Życie zbyt prawdziwe, żeby żyć.

zobacz kolejne z 1251 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Przeprawa przez McCarthy’ego

Kradł forsę mafiosom, uciekał aniołowi śmierci, wędrował z trójką kanibali w ciemności lasów Tennessee. Walczył na noże, skalpował Indian, w biblijnym kataklizmie niszczył cały świat. A my wraz z nim. Przygoda z prozą Cormaca McCarthy’ego to literackie doświadczenie ekstremalne.


więcej
Wydawnictwo Literackie z wyłącznością na McCarthy'ego

Od dzisiaj Wydawnictwo Literackie jest wyłącznym wydawcą dzieł Cormaca McCarthy’ego w Polsce. Do tej pory nakładem Wydawnictwa ukazało się 9 powieści amerykańskiego pisarza.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd