Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

W ciemność

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Maciej Świerkocki
tytuł oryginału: Outer Dark
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: styczeń 2011
ISBN: 978-83-7469-643-2
liczba stron: 270
język: polski
typ: papier
dodał: Ag2S
6.53 (134 ocen i 21 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 25,60 zł

Południe Stanów Zjednoczonych, początek XX wieku. Straszna, okrutna baśń o dziecku porzuconym w lesie. O grzechu, kazirodztwie, tragicznej nieuchronności losu. Druga chronologicznie powieść w dorobku... Południe Stanów Zjednoczonych, początek XX wieku. Straszna, okrutna baśń o dziecku porzuconym w lesie. O grzechu, kazirodztwie, tragicznej nieuchronności losu.
Druga chronologicznie powieść w dorobku Cormaca McCarthy’ego (1968). Jej filmowa adaptacja weszła na ekrany kin w USA w 2009 (reż. Stephen Imwalle).

"Ta powieść nawiązuje do tradycji literatury egzystencjalistycznej w szerokim sensie tego pojęcia – od Księgi Koheleta przez Króla Leara, aż do Obcego Alberta Camusa. Mamy tu świat pozbawiony Boga, celu i przyczynowości; świat, w którym ludzie są pół-analfabetami i istotami na półzwierzęcymi. Tę ponurą rzeczywistość autor konstruuje, nanizując na siebie motywy ciemności, ślepoty, bezimienności, choroby oraz przemocy. Przewijają się one przez całą narrację. To piekło, Hades, ziemia jałowa Eliota. Pełno tu aluzji do greckiej mitologii i chrześcijańskich wierzeń. Mimo wyrazistej warstwy realistycznej, jest to świat przynależny bezgranicznej krainie wyobraźni". (Dan Geddes, „The Satirist")
pokaż więcej.


źródło opisu: Opis wydawcy



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (3)

Opinie czytelników
Przeczytana: 17 czerwca, 2011

Źle zaczęłam przygodę z twórczością MCCarthy'ego. Źle, bo najpierw przeczytałam jego fenomenalną "Drogę" i poprzeczka została już na wstępie ustawiona bardzo wysoko. I tym razem jednak autor daje popis swego mistrzowskiego warsztatu, zarówno w kwestii kreacji bohaterów, jak i budowania atmosfery. "W ciemność" to proza budząca niepokój, ale jednocześnie hipnotyzująca i wciągająca.
McCarthy zabiera czytelnika w mroczną baśń. Zaczyna się niewinnie - za górami, za lasami, na leśnej polance w małej chatce żyją sobie siostra i brat, Rhinty i Culla Holme. Rodzi się im dziecko - (tu słychać złowieszczy chichot grozy, której udało się wszystkich oczekujących sielskiej opowieści wyprowadzić na manowce) - owoc ich kazirodczego związku. Mężczyzna, aby pozbyć się balastu, zabiera noworodka na polankę i tam pozostawia na pastwę ciemnej, zimnej nocy; siostrze postanawia powiedzieć, że chłopczyk umarł. Dziewczyna, kiedy dochodzi do siebie po porodzie, wypytując brata oraz posiłkując się instynktem macierzyńskim poznaje prawdę i wyrusza w świat na poszukiwanie dziecka, które jej odebrano. Jej brat wyrusza za nią. Wędrują oni swoimi śladami nie będąc tego świadomym.
W swej podróży spotykają korowód postaci rodem z najgorszych sennych mar - ludzi brzydkich, zdeformowanych, groteskowych. Rzeczywistość dzieła to świat w epoce swego rozkładu - zachwiany jest system wartości, zbrodnia staje się w nim rzeczą powszednią, ludzie są zgorzkniali a ich dusze pożerają robaki. Nawet pod płaszczykiem życzliwości kryje się masa negatywnych emocji. McCarthy zaludnia powieść ludźmi, których człowieczeństwo zostało zezwierzęcone - bardzo dużo daje powieści zabieg wprowadzenia trzech tajemniczych postaci ludzi - nieludzi, które wędrują równolegle do dwójki głównych bohaterów, siejąc na swojej drodze spustoszenie, mordując i masakrując. Te żywe trupy skupione wokół swego przywódcy są nośnikiem niezrozumiałego prawa, nośnikiem bezlitosnej i spaczonej sprawiedliwości zdziczałego świata, która zbrodnią każe zbrodnię nie bacząc na niewinne ofiary, a zbrodniarza puszcza wolno.
Atmosfera powieści McCarthy'ego nie budzi najprzyjemniejszych skojarzeń - opisywane przestrzenie trącą wonią rozkładu, kuszą nieprzeniknioną nocą kryjącą w sobie nurtujące acz niepokojące kształty. Drzewa uginają się nie pod ciężarem owoców, a wisielców; uśmiech dziecka to nie radosne kwilenie, ale ślad po podciętym nożem gardle. Nie sposób jednak nie zauważyć, iż McCarthy z brzydoty potrafi wysnuć piękno i podać je czytelnikowi w swych jakże plastycznych opisach. Bo kto umie tak malowniczo zobrazować rozkład wisielca jeśli nie McCarthy, piewca turpizmu:

"Druciarz na swoim drzewie pogrzebowym był darem niebios dla ptaków. Sępy, które zlatywały się tu w dzień, by haczykowatymi dziobami buszować wśród guzików i kieszeni niczym niesforne pieski, szybko obrały trupa nie tylko z łachmanów. Pod drzewem wyrosła czarna mandragora, jak zawsze z nasienia wisielca, a wiosną pierś szczerzącego zęby w żółtym uśmiechu druciarza przebiła rosnąca gałąź i wyglądało to tak, jakby ktoś włożył mu do butonierki zieleniący się co roku kwiat. Rzadki zimowy śnieg pokrył nieco już wyłysiałą i uschniętą głowę jak gdyby zadumanego wisielca, którego nawet myśliwi nie dostrzegali pośród nagich gałęzi. Aż wreszcie nadwątlonym przez mróz, słońce i deszcz szkieletem zakołysał wiatr i kości druciarza posypały się jedna po drugiej na ziemię. Wtedy w odludnym lesie na drzewie pozostał jedynie zbielały i nadgryziony zębem czasu mostek przypominający klatkę dla ptaków."*

Autor w swej powieści sięga pod ludzką skórę, by zdemaskować kryjące się tam pierwotne, atawistyczne zło. Obnaża prawdę o człowieku, jako istocie definiowanej przez kierujące nią mordercze instynkty. Świat McCarthy'ego to świat pozbawiony litości i miłosierdzia, a jedyne szlachetne uczucie ponosi klęskę w tej lawinie zła. "W ciemność" zawiera liczne motywy z mccarthy'owskim znakiem jakości, jak choćby sama formuła powieści drogi czy motyw kanibalizmu. Bardzo wymowne jest zakończenie - Culla spotyka na swojej drodze ślepca pokładającego zaufanie w Bogu, zmierzającego radośnie wprost przed siebie i chwalącego Pana. Nie wie on jednak, iż u kresu jego wędrówki rozciąga się śmiercionośne bagno... Jakże wymowna pointa podsumowująca wymowę utworu...
*s. 264


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 marca, 2011

Myślę, że to jedno z arcydzieł literatury. Trudno mi na razie coś napisać, bo zanadto jestem oszołomiony. Ciężka od ciemności i mrocznej symboliki powieść metafizyczna.


Przeczytana: 22 lutego, 2011

To chronologicznie druga książka McCarhy'ego, tak się składa że to również druga jego autorstwa którą dane mi było przeczytać. Tradycyjnie już, zacznę od karkołomnej metafory: jeśli miałbym porównać te książki do malarstwa, to Strażnika Sadu nazwałbym zbiorem pejzaży, a W ciemność zbiorem portretów. To proza oparta na ludziach, tkana z ich płaczu, a nie z zawodzenia wilków i krzyków lelków kozodojów. Oparta na domokrążcach, wisielcach i bimbrownikach, malowanych na tle prowincjonalnych małych sklepów, drewnianych kościołków i cmentarzy.

Ciąg dalszy na blogu: http://rekopisznalezionywarkham.blogspot.com/2011/02/w-ciemnosc-cormac-mccarthy.html


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 lipca, 2011

Dobrze napisana książka opowiadająca historię rodzeństwa Rinthy i Holme'a. Młodziutka Rinthy rodzi dziecko,które jej brat zabiera i zanosi do lasu,pozostawiając je tam bezbronne. Siostrze natomiast mówi, że maluch nie żyje i został tam pochowany. Rinthy jednak dowiaduje się, że dziecko żyje i zabrał ją jeden z wędrownych druciarzy,po czym sama wyrusza na poszukiwanie swojego synka. Niedługo po tym za Rinthy wyrusza sam brat. Oczywiście ani dla niej,ani dla niego nie jest to dobra podróż...

Jak to zawsze u Cormaca bywa książka jest pełna zła i zepsucia, ludzie to prostacy i półanalfabeci żyjący w ubóstwie, często bezimienni, myślący o własnym zysku a ziemia po której stąpają wydaje się być wszędzie sucha i jałowa.

Według mnie pozycja ta na tle znakomitego "Krwawego południka" i jeszcze lepszej "Drogi" wypada słabiej i stawiałbym ją na równi ze "Strażnikiem sadu" dając jej ocenę dobrą. Może ta niższa ocena jest wynikiem przeczytanej przeze mnie ostatnio książki "Jedyne dziecko" Ketchuma, która jest mocno przesiąknięta okrucieństwem i ciężko mną po niej bardziej wstrząsnąć. Jednak mimo to uważam, że "W ciemność" na pewno warto przeczytać, bo twórczość McCarthy'ego jest w całości bardzo specyficzna,nie tylko pod względem treści, ale i formy. Styl i wymowa powieści napisanych przez Cormaca, są niepodrabialne!


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

(...)Powieść mi sie podobała.Specyficzny styl narracji,dialogów,opisy leśnej głuszy,niepowtarzalny klimat bezdroża i wędrówki bohaterów donikąd.Autor nie poddaje bohaterów analizie psychologicznej,koncentruje się na opisie zachowań i działań bohaterów.Pozostawia czytelnika w pewnej niewiedzy.Ta niepokojąca lektura wciaga nas "w ciemność" i trudno o niej zapomnieć.
Polecam,ale nie ludziom z depresyjna naturą,bo ta opowieść może się wydawać przygnębiająca,miejscami zbyt brutalna,a opisy wisielców,którymi zajmują sie sępy nie dla wszystkich będzie "do przełknięcia".(...)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 listopada, 2011

Historia, której nie dałabym rady przeczytać, gdyby nie przemyślne opakowanie jej w hipnotyzującą, mroczną baśń.

http://porzadekalfabetyczny.blox.pl/2011/12/dwa-kroki-w-ciemnosc.html


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Wymienię
Przeczytana: maj, 2011

Być może nie wypada się do tego przyznawać, ale jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością McCarthy’ego. Nie czytałam ani „Krwawego południka”, ani żadnego
innego utworu tego autora? Głównym tego powodem była słynna mroczność tych powieści i moje niezdecydowanie, czy aby na pewno chcę właściwie wchodzić w
taki właśnie świat i taki klimat. Postanowiłam jednak zaryzykować.

Jest to opowieść o pewnym rodzeństwie, które zamieszkuje gdzieś w lesie, z dala od ludzi. Brat i siostra najprawdopodobniej pozostają w kazirodczym związku.
Poznajemy ich w chwili, gdy ona rodzi dziecko. Brat wynosi chłopczyka do lasu i tam go pozostawia, dziecko jednak nie umiera, ponieważ w pobliżu czai się
ktoś, kto je ze sobą zabierze. Gdy dziewczyna uświadamia sobie, co się właściwie stało, opuszcza dom i wyrusza na poszukiwanie swojego synka. Jest to wędrówka
w dużym stopniu na oślep, przed siebie, rozpaczliwa i niezwykle uporczywa. Poszukiwanie dziecka w szerokim świecie przypomina przecież szukanie igły w
stogu siana. Tymczasem brat zaczyna szukać siostry i również wędruje przez liczne wsie i miasta, wszędzie o nią rozpytując.

Obydwoje są ludźmi prostymi i niewykształconymi. Język, jakim się posługują jest niewyszukany. Bardzo mnie cieszy, że nie uszło to uwagi tłumacza. Już dawno
nie spotkałam w żadnej powieści bohaterów, którzy by mówili językiem, jakim mogliby się posługiwać, gdyby żyli naprawdę. Trudno przecież przy pisaniu nie
ulec czasem pokusie wygładzenia czegoś, nadania większego wysublimowania słowom ludzi, którzy w zamyśle są prości i zwyczajni.

Sięgając po tę powieść spodziewałam się mrocznego klimatu i rzeczywiście go znalazłam. Jest to jednak mroczność dziwna i bardzo niepokojąca. Wbrew oczekiwaniom
bohaterowie spotykają bowiem na swojej drodze sporo życzliwych ludzi. Jedni pozwalają im przenocować, inni ich karmią. Zwłaszcza dziewczyna wydaje się
mieć dużo szczęścia, mimo że jest brudna i bosa, zawsze spotyka kogoś, kto jej pomaga. Brat ma może nieco gorzej, coraz to trafia na pewną bandę, która
od początku sprawia wrażenie niezwykle groźnej, a jednak to, co go spotyka nie jest tak straszne, jak można by się spodziewać. Jest mimo to w tej powieści
coś takiego, co powoduje, że czytelnik wciąż oczekuje czegoś okropnego, niemal każdą napotkaną osobę podejrzewa, że zgwałci siostrę, zamorduje brata lub
skrzywdzi ich w jakiś inny sposób. Im bliżej końca, tym mrok spowijający tę historię coraz bardziej gęstnieje. Mam momentami wrażenie, że autor nieco sobie
z nas kpi, jakby chciał powiedzieć, że całe to zło czytelnik ma przede wszystkim we własnej głowie. W końcu jednak zaczynają się dziać rzeczy przerażające.
Spotykamy oszalałe stado świń, pastora, który nawołuje do zbrodni, niewidomego człowieka, który nie chce oglądać zła tego świata. Jest wreszcie zakończenie,
które powoduje skurcz w żołądku i ogromną odrazę.

Co mam właściwie powiedzieć o tej książce? Jest niewątpliwie napisana po mistrzowsku. Dowodzi tego wszystko, język, sposób budowania napięcia, atmosfera,
którą odczuwa się dosłownie wszystkimi zmysłami. Obiektywnie trzeba przyznać, że powieść jest świetna. Subiektywnie jednak była to dla mnie lektura dość
ciężka, pewnie właśnie przez ten mrok. Dla mnie był to swojego rodzaju test, czy tego typu klimat mi się podoba, czy też nie i muszę powiedzieć, że chociaż
naprawdę doceniam wszystkie walory tej książki, choć nabrałam ogromnego szacunku i podziwu dla tego autora, to jednak ja chyba nie należę do jego docelowych
odbiorców. Z biegiem czasu mroczne książki pociągają mnie coraz mniej. Jeżeli ktoś jednak lubi takie klimaty to polecam, bo na pewno się nie zawiedzie.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 lutego, 2011

Mam to do siebie, że o nowościach słyszę, jak już przebrzmią i nie wynika to z mojej niechęci ale z zapóźnienia. We wszystkim. A w czytaniu to ja względem świata jestem zapóźniona, ale względem siebie na ten czas. Doczytuję książki, które dotyczą jakiejś mnie, lub mogłyby dotyczyć, gdyby coś tam ( wszak rozwijam wyobraźnię), a te kompletnie obok tam pozostają, nieskończone.
Jak usłyszałam o McCarthym, to wszyscy już niemal przeczytali "Drogę" i wyrazili swój zachwyt.Zrobiło mi się trochę wstyd, więc kupiłam "W ciemność". Bo tak.
No i dupa trochę. Zupełnie nie moja bajka. Jak to komuś skomentowałam, miałam wrażenie, że stoję przed kuglarzem, którego sztuczki są jakieś takie przekombinowane ale niedopracowane i ktoś próbuje mi wcisnąć, coś, co już mam od dawna, w lepszej jakości nawet. Może w pamięci już tylko, może zakurzone, ale kurde wryte na amen.
A to była sukienka z zupełnie innej szafy.


Przeczytana: 26 kwietnia, 2011

"Ludzie skarleni, odpychający i zwierzęcy – to bohaterowie powieści Cormaca McCarthy’ego pt. „W ciemność”. Takich ludzi nie da się pokochać, polubić, to wyrzutki – przerażają, budzą odrazę. Nie budzą za to współczucia. Są zwierzęcy, brzydcy i obłąkani. Daleko im do szlachetnego piękna."

Całość recenzji pod linkiem:
http://experymentt.wordpress.com/2011/04/28/cormac-mccarthy-w-ciemnosc-recenzja/

Zapraszam :)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 17 marca, 2011

Druga w kolejności książka McCarthy'ego ale jakże różna od debiutanckiego Strażnika Sadu! Przede wszystkim zwraca uwagę język, nie jest to jeszcze to mistrzostwo z Krwawego południka ale widac zdecydowany progres i zalążki charakterystycznego stylu autora, również w budowaniu atmosfery i fabuły książki.

Jak zwykle McCarthy przenosi czytelnika na południe USA gdzie w zapomnianej chacie siostra rodzi bratu dziecko. Ten momentalnie porzuca je w lesie tylko po to by samemu niedługo zniknąc. Pozostawiona sama sobie Rinthy również rusza w drogę by odnaleźc swoje dziecko. Trzeci wątek dotyczy trzech tajemniczych jegomości podróżujących bez celu, siejących jedynie śmierc i chaos.

Wspomniane trio skojarzyło mi się z Wolandowską trupą z Mistrza i Małgorzaty, choc nie tak radosną ale nadającą tej opowieści pewien nadprzyrodzony pierwiastek. W ogóle atmosfera tej książki nie przypomina żadnej z 4 przeczytanych przeze mnie książek autora. Jak mówi opis z tyłu jest to bardziej baśń, choc trzeba zaznaczyc, że baśń mroczna i makabryczna. Podobne jest zakończenie, które ponownie otwiera pole do interpretacji.

Reasumując jest to powieśc, która pokazała, że McCarthy ma zadatki na wielkiego pisarza. Czyta się ją z niezwykłą przyjemnością, o ile oczywiście kogoś kręci podobny klimat. Dla fanów autora rzecz obowiązkowa, reszcie też polecam.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 lutego, 2011

Kolejna książka bardzo typowa dla McCarthy'ego. Po przeczytaniu kilku tytułów jego autorstwa czytelnik wie, czego się mniej więcej spodziewać. Ponownie mamy ciężką, mroczną atmosferę i czające się zewsząd zło. Jak zwykle u Cormaca, zło jest dziełem ludzi. W czytelniku rodzi się odczucie, że jest go zdecydowanie za dużo. Już od pierwszych stron, jesteśmy świadkami strasznych wydarzeń. Mimo to, trudno oderwać się od książek tego autora. Chcemy pozostać z bohaterami, zobaczyć dokąd uda im się dojść, tli się w nas nadzieja, że może jednak spotka ich coś dobrego.

Obrazy McCarthy'ego są zawsze bardzo realistyczne, mimo że zło i krzywda mają w nich dość wyraźną nadreprezentację. Razi nieco wrażenie chaosu i przypadkowości, ale jest to prawdopodobnie zamierzony środek, ponieważ samo życie takie bywa. Tu pojawia się moje małe rozczarowanie, bowiem nie byłem w stanie dostrzec w książce niczego poza tym obrazem chaotycznego, nieprzyjaznego i przepojonego ludzką bezdusznością świata. A może po prostu McCarthy ukrywa dodatkowe przesłanie głębiej, niż byłem w stanie to odczytać? Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej powieści, aby się o tym przekonać.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 września, 2011

Klimat amerykańskiej wsi, gdzie bieda zagląda ludziom w oczy i każdy dzień to walka o przetrwanie. Jest to trzecia książka tego autora, którą przeczytałem i trochę przykro to stwierdzić, ale moim zdaniem widać, że autor operujący głównie stylem i klimatem, który tworzy, nie do końca wiedział jak książkę zakończyć. Pozostaje zatem niedosyt.

Myślę, że to bardzo dobra baza pod scenariusz na kolejny film Coenów. Już świetnie potrafili oddać jedną z jego powieści, na tą również znaleźliby sposób.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca, 2011

Po raz kolejny niesamowita historia.I ostre zakończenie.Dodatkowy plus za okładkę,warto się jej dobrze przyjrzeć.Książka która zostaje w pamięci...


Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 06 maja, 2012

(Nie)Boska komedia
Połączenie onirycznej atmosfery z pogranicza snu i jawy z werystycznym, naturalistycznym, miejscami turpistycznym opisem. Świat przedstawiony jest okrutny i bezwzględny, jak to u Cormaca, ale jego ogląd przez liryczny pryzmat sprawia, że czytelnik doszukuje się metafor, symboli, alegorii, próbuje znaleźć nadrealistyczny, metafizyczny klucz do utworu. I chyba słusznie, bo otrzymaliśmy rodzaj przypowieści.
„W ciemność” jest dantejskim zstąpieniem w piekielne czeluści, przekraczaniem kolejnych progów upadku aż do całkowitej degrengolady. Podlega jej przede wszystkim Holme, jak można sądzić główny winowajca, ale jego siostra też jest nieodwołalnie skazana. Nie ma dla nich ratunku. Kazirodztwo pociąga za sobą zamiar uśmiercenia owocu grzesznej namiętności i oszustwo, a potem plagi sypią się jedna za drugą: utrata własnego miejsca na ziemi, niemożność odnalezienia celu i drogi do niego wiodącej, zagubienie, skrajna nędza, głód, śmiertelne wyczerpanie. Symboliczne przekroczenie Styksu obala wszelkie granice zezwierzęcenia. Bohater zetknie się z brutalną zbrodnią, biblijnym opętaniem, aktami barbarzyńskiego kanibalizmu, zostanie sadystycznie poniżony, upodlony, zmuszony do udziału w obmierzłym rytuale nieodwracalnie pogrążającym jego duszę w otchłani śmiertelnego grzechu. Na koniec, niczym już nie różniąc się od swych przerażających prześladowców, włącza się świadomie w łańcuch zbrodni, odbierając sobie jedyną szansę odkupienia i ocalenia.
Dante wydobywał się z piekielnej pułapki i dostawał szansę oczyszczenia. Dzieło Florentczyka jest ostrzeżeniem, ale i obietnicą zbawienia. Powieść McCarthy’ego natomiast jest jak brama do Piekieł w „Boskiej komedii”, zwieńczona napisem: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”.


Przeczytana: 23 lutego, 2011

Ciężko mi zakwalifikować tą książkę do gatunku. Dramat? Thriller? Czy może tak jak na okładce napisał wydawca, baśń?

Książka zaczyna się wspaniale. Typowy McCarthy i jego biedne, zacofane południe z początku XX wieku. Później dzieje się równie dobrze. Powoli odkrywamy mroczne strony tego regionu Ameryki. Poznajemy zagubionych, samotnych bohaterów, którzy wyruszyli w poszukiwaniu... no właśnie, czego? Cały czas podczas lektury czujemy zagrożenie. Trupy ścielą się jak i wiszą co parę stron. No i tyle... Bo sam koniec dziwny. Albo coś pominąłem w trakcie czytania, albo McCarthy zrobił mnie w balona. Ale 3 * zasłużone, bo 2 wieczory całkiem miło spędzone.


Na półkach: Przeczytane

Ciężko przybliżyć czas powieści..postacie są bajeczne, tematyka trudna..Świat pozbawiony wartości, umiejętności radzenia sobie w trudach, które spotyka się na drodze. Kazirodztwo, ucieczka, ból, walka. Ta książka ma przesłanie, ale.. nie należę do osób, które w książkach doszukują wartości, motta życiowego..
Dobrze napisana, lecz bez głębszej analizy..


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 grudnia, 2011

Niby jest klimat, jednak nie do końca mnie przekonał. Na mojej półce z książkami ta pozycja na pewno nie zostanie.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 kwietnia, 2011

Przerażająca wizja a może baśń - sama nie wiem. Polecam


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 maja, 2011

Średnio jak na pisarza tak wielkiej klasy.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 sierpnia, 2011

Koszmar