Ogrody i śmietniki

Okładka książki Ogrody i śmietniki
Andrzej Dobosz Wydawnictwo: Więź powieść historyczna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Wydawnictwo:
Więź
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360356586
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,7 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
357
45

Na półkach: ,

Dla mnie Pan Andrzej Dobosz to zawsze kopalnia wiedzy, erudycja i styl old fashion man. Odkryłem go pare lata temu dzięki programowi "Trzeci Punkt Widzenia", gdzie trójka prowadzących zachwalała jego twórczość. Nigdy bym się nie dowiedział o istnieniu niektórych książek, zjawisk czy ludzi, gdyby nie on i jego wiedza. A wiedzę ma przeogromną, a do tego jest kopalnią anegdot o najwiekszych naszych pisarzach i twórcach XX wieku, których znał i z których oceniał jako krytyk.
Polecam naprawdę warto.

"Ileż o epoce mogłoby powiedzieć jedno drobne ogłoszenie z "Życia Warszawy": " Unieważnia się zgubiony bilet wstępu do sklepu mięsnego dla korpusu dyplomatycznego na nazwisko konsula Urugwaju Emilio Gamba Urdanetta" :)

" Pod koniec XVIII wieku cesarzowa Maria Teresa nadała Brodom , status jedynej w całym świecie strefy bezcłowej na stałym lądzie. Podczas blokady kontynentalnej Napoleona Europa była zaopatrywana w herbatę i kawę jedynie przez Brody."

"Którejś lipcowej nocy 1956 mój pluton studentów UW, kończących szkolenie wojskowe na obozie w Niechorzu koło Drawska został odkomenderowany do skrobania kartofli. Na miejscu okazało się, że nie ma noży. "To je sobie narysujcie" - powiedziano nam. Skrobaliśmy łyżkami".

Dla mnie Pan Andrzej Dobosz to zawsze kopalnia wiedzy, erudycja i styl old fashion man. Odkryłem go pare lata temu dzięki programowi "Trzeci Punkt Widzenia", gdzie trójka prowadzących zachwalała jego twórczość. Nigdy bym się nie dowiedział o istnieniu niektórych książek, zjawisk czy ludzi, gdyby nie on i jego wiedza. A wiedzę ma przeogromną, a do tego jest kopalnią...

więcej Pokaż mimo to

avatar
480
131

Na półkach:

Andrzej Dobosz, niestety, nie starzeje się tak jak wino i każdy jego zbiór felietonów jest gorszy od poprzedniego. W "Pustelniku" było mnóstwo ciekawych tekstów o życiu w PRLu, edukacji czy spotkaniach z polskimi intelektualistami. Niestety, zaczynając od "Generała w bibliotece" i kontynuując to w tej książce Dobosz pisze coraz więcej o współczesnej polityce, religii, papieżu, spotkaniach z zakonnikami... Z lekką obawą (ale też przyjemnością, bo mam autograf i dedykację) biorę do ręki jego kolejną, dopiero co wydaną książkę - "Z różnych półek".

Andrzej Dobosz, niestety, nie starzeje się tak jak wino i każdy jego zbiór felietonów jest gorszy od poprzedniego. W "Pustelniku" było mnóstwo ciekawych tekstów o życiu w PRLu, edukacji czy spotkaniach z polskimi intelektualistami. Niestety, zaczynając od "Generała w bibliotece" i kontynuując to w tej książce Dobosz pisze coraz więcej o współczesnej polityce, religii,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
826
757

Na półkach:

Posługuję się polskim językiem mówionym arefleksyjnie. Sądzę, że większość dorosłych Polaków też. Oznacza to w pewnym uproszczeniu, że zastanawiam się, co chcę powiedzieć, a nie – jak to zrobić. Podobnie jest z czytaniem: koncentruję się na treści przekazu, a nie na samym procesie czytania.
Lektura książki Andrzeja Dobosza była w tym względzie wyjątkiem od reguły. Bardzo często musiałem angażować czas, siły i środki, żeby zrozumieć, jak jest napisane to, co jest napisane. Polegało to na przykład na czytaniu pewnych fragmentów głośno, albo z inną intonacją zdaniową. Czy Dobosz pisze po polsku z błędami, niepoprawnie? Nie wydaje mi się, ale nie mnie o tym sądzić. Takim znawcą poprawnej polszczyzny nie jestem, żebym pozwalał sobie ferować w tej materii jakieś wyroki. Zresztą, oto przykład:
 
„Wystawy komisów w PRL-u miały dwie wersje: codzienną i odświętną. Odświętna obowiązywała z okazji 1 maja, 22 lipca, rocznicy rewolucji – u nas rocznicę rewolucji październikowej obchodzi się w listopadzie i tak jest ze wszystkim – oraz zjazdów partii”*.
 
Co jest „ze wszystkim”? Tak, to znaczy jak? Z jakim „wszystkim”? Wszystkie rocznice obchodzi się w Polsce w innych miesiącach, niżby należało? Do końca nie znalazłem odpowiedzi na pytanie, o co tu chodzi, i to pomimo faktu, że zdanie o rocznicy, i że tak jest ze wszystkim, pojawia się w książce nie jeden raz.
 
Albo to:
 
„Zaledwie zaczął się w szoku 11 września wiek dwudziesty pierwszy, a już dwa dni później ukończył 70 lat mój przyjaciel Andrzej Biernacki”**.
 
Jednak w tym przypadku wystarczyło, że przeczytałem to zdanie dwa-trzy razy i już wiedziałem, o co chodzi.
 
Na specyficzny język (pisarstwo) autora i problemy z niego wynikające (z języka, nie z autora), uwagę potencjalnego czytelnika zwróciłem, a więc mogę teraz z czystym sumieniem zająć się treścią książki. „Ogrody i śmietniki” to zbiór tekstów, głównie felietonów, publikowanych w Tygodniku Powszechnym w latach 2000-2005. Dobosz pisze w nich o książkach, o ludziach, o książkach, o politykach, o książkach, o psach, o książkach, o pisarzach, o książkach, o kulturze, o książkach, o wojnie, o książkach, o… Niektóre teksty są znakomite – o „Rejsie”, o Janie Kotcie, o Karolinie Lanckorońskiej i kilka innych. Pozostałym, mówiąc wprost, czegoś zabrakło. Nie wiem, czego. Może pytań. Może jakiejś ilustracji. Może artykułu na sąsiedniej stronie. Bez tego… czegoś jeszcze, wydają się jakby wyrwane z jakiegoś kontekstu i w związku z tym nie zawsze w pełni zrozumiałe, zwłaszcza na poziomie intencji autora.
 
Co jeszcze? Setki nazwisk. Nie, nie przesadzam – setki. Problem w tym, mój problem, bo ja jestem z pipidówy i wielki świat stolicy z jego bohaterami jest mi obcy, że prawie połowa z nich zupełnie nic mi nie mówi. Po prostu nie wiem, kim ci ludzie są. Czasem wynikało to z kontekstu, innym razem odpowiednie hasło znajdowałem w encyklopedii, ale takie czytanie jednak nie jest tym, co w literaturze lubię i cenię najbardziej.
 
Ostatecznie mam wrażenie, że tekstów w książce jest po prostu za dużo. Niektóre z nich mogły być znakomitą ilustracją i komentarzem bieżących wydarzeń, ale po latach, oderwane od tła, mocno tracą na wartości.
 
 
 --
* Andrzej Dobosz „Ogrody i śmietniki”, Biblioteka Więzi, Warszawa 2008, strona 14.
** Andrzej Dobosz „Ogrody i śmietniki”, Biblioteka Więzi, Warszawa 2008, strona 80.

Posługuję się polskim językiem mówionym arefleksyjnie. Sądzę, że większość dorosłych Polaków też. Oznacza to w pewnym uproszczeniu, że zastanawiam się, co chcę powiedzieć, a nie – jak to zrobić. Podobnie jest z czytaniem: koncentruję się na treści przekazu, a nie na samym procesie czytania.
Lektura książki Andrzeja Dobosza była w tym względzie wyjątkiem od reguły. Bardzo...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ogrody i śmietniki


Reklama
zgłoś błąd