Wojna jak ją poznałem

Okładka książki Wojna jak ją poznałem autora George S. Patton, 9788311172401
Okładka książki Wojna jak ją poznałem
George S. Patton Wydawnictwo: Bellona Seria: Klasycy myśli wojskowej powieść historyczna
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Klasycy myśli wojskowej
Tytuł oryginału:
War As I Knew It
Data wydania:
2024-02-28
Data 1. wyd. pol.:
1964-01-01
Data 1. wydania:
1947-01-01
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311172401
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna jak ją poznałem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wojna jak ją poznałem



książek na półce przeczytane 464 napisanych opinii 330

Oceny książki Wojna jak ją poznałem

Średnia ocen
7,2 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna jak ją poznałem

avatar
34
29

Na półkach:

Wspomnienia generała Pattona są bardzo interesujące. Pozwalają na przybliżenie amerykańskiego punktu widzenia w czasie II wojny światowej. Książkę można polecić każdemu pasjonatowi drugiej wojny, szczególnie w kwestii polityki i dowodzenia.

Wspomnienia generała Pattona są bardzo interesujące. Pozwalają na przybliżenie amerykańskiego punktu widzenia w czasie II wojny światowej. Książkę można polecić każdemu pasjonatowi drugiej wojny, szczególnie w kwestii polityki i dowodzenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
454
330

Na półkach:

Wspomnienia słynnego generała Pattona to niewątpliwie ciekawa opowieść dla każdego pasjonata II wojny światowej. Dowódca, który w działaniach zbrojnych uznawał jedynie atak, stworzył warte uwagi, choć niełatwe w odbiorze dzieło.

Obok samych wspomnień, równie wartościowe są uwagi i sugestie Pattona co do służby wojskowej i dowodzenia w ogóle. Spodoba się to szczególnie pasjonatom militariów oraz tym, którzy myślą o karierze wojskowej.

Wspomnienia słynnego generała Pattona to niewątpliwie ciekawa opowieść dla każdego pasjonata II wojny światowej. Dowódca, który w działaniach zbrojnych uznawał jedynie atak, stworzył warte uwagi, choć niełatwe w odbiorze dzieło.

Obok samych wspomnień, równie wartościowe są uwagi i sugestie Pattona co do służby wojskowej i dowodzenia w ogóle. Spodoba się to szczególnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1662
210

Na półkach:

Wspomnienia dowódcy który miał swój styl, charakter czy też po prostu sposób dowodzenia - nie dzielił włosa na czworo, nie zastanawiał się godzinami nad kolejnym ruchem, lecz wybierał słabe punkty wroga i uderzał :)
Ech, gdyby taki ktoś dowodził teraz wojskami NATO, to ruscy nie wychyliliby nosa poza swoje granice z 1991.

Wspomnienia dowódcy który miał swój styl, charakter czy też po prostu sposób dowodzenia - nie dzielił włosa na czworo, nie zastanawiał się godzinami nad kolejnym ruchem, lecz wybierał słabe punkty wroga i uderzał :)
Ech, gdyby taki ktoś dowodził teraz wojskami NATO, to ruscy nie wychyliliby nosa poza swoje granice z 1991.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

327 użytkowników ma tytuł Wojna jak ją poznałem na półkach głównych
  • 202
  • 116
  • 9
94 użytkowników ma tytuł Wojna jak ją poznałem na półkach dodatkowych
  • 67
  • 10
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

O jeden most za daleko. Historia operacji "Market Garden" wrzesień 1944 Cornelius Ryan
O jeden most za daleko. Historia operacji "Market Garden" wrzesień 1944
Cornelius Ryan
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Książka ma charakter gęstego historycznego dzieła, które napisane jest jednak w bardzo przystępny sposób. Ryan podzielił publikację na czytelne i ułożone chronologicznie części. Takie uporządkowanie ułatwia czytelnikowi śledzenie wydarzeń i przyswajanie dużej liczby informacji. Cornelius Ryan, przygotowując się do napisania O jeden most za daleko, przeprowadził ponad 600 wywiadów z uczestnikami. Rozmawiał z żołnierzami oraz cywilami z różnych stron konfliktu. Wśród jego rozmówców byli Holendrzy, Polacy, Amerykanie, Anglicy i Niemcy. Traktował on jednak ustne relacje z rygorem zawodowego historyka. Każdy taki wywiad musiał mieć więc potwierdzenie w dokumentach. Wykluczył on więc wszelkiego rodzaju plotki czy pogłoski, których nie dało się potwierdzić. Ryan nie tylko relacjonuje tu całą operację z perspektywy ludzi, ale również jasno demaskuje liczne wady planowania. Autor bardzo celnie podkreśla tu zbyt optymistyczne założenia dowództwa oraz przeszacowanie własnych możliwości. Operacja Market Garden była większa niż lądowanie w Normandii. Jednak faza planowania trwała tylko tydzień. Praktycznie wszyscy uczestnicy mieli co do tej operacji jakieś zastrzeżenia, a wiara w osiągnięcie pełnego sukcesu była minimalna. Montgomery parł jednak do ataku, kierowany przez własne ambicje. Chciał on przyćmić sławę Pattona, nawet kosztem życia żołnierzy. Do mocnych stron tytułu na pewno trzeba tu zaliczyć skrupulatną i szczegółową rekonstrukcję przebiegu operacji. Autor prowadzi czytelnika krok po kroku przez działania. Opisuje on walki, problemy logistyczne czy nieprzemyślane rozkazy z dowództwa. Do tego skupia się on na ludziach i dramatycznych wyborach, które musieli podejmować w chaosie walk. Obok samych żołnierzy opisuje on tu również postawę Holendrów, którzy udzielali wsparcia i schronienia żołnierzom.... https://popkulturowykociolek.pl/o-jeden-most-za-daleko-recenzja-ksiazki
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na84 miesiące temu
Achtung Panzer! Uwaga czołgi! Heinz Wilhelm Guderian
Achtung Panzer! Uwaga czołgi!
Heinz Wilhelm Guderian
Nazwisko Heinza Guderiana jest znane nie tylko każdemu historykowi wojskowości, ale też pasjonatom broni pancernej oraz taktyki ich użycia. Nie ma się czemu dziwić, gdyż jest to na swój sposób książka-legenda, która wytyczyła drogę dla całej dziedziny teorii wykorzystania tej broni. „Achtung Panzer” to pozycja o tyle interesująca, że stanowi wielopoziomową analizę kondycji nowatorskiego rodzaju broni w okresie Dwudziestolecia poruszającą bogatą problematykę, a przy tym stawiającą tezy pozwalające zrozumieć sposób funkcjonowania czołgów na polu bitwy. Ze względu na całościowe podejście do tematu, książka stanowi dużą wartość i ważny przyczynek w temacie militariów. Główne poruszane aspekty: 1. Aspekt historyczny – opis rozwoju broni pancernej od rachitycznych początków (bitwy w ostatnich dwóch latach Pierwszej Wojny) po stosunkowo sprawnie działające dywizje pancerne Wehrmachtu pod koniec lat 30-tych. Guderian opisuje to dosyć szczegółowo, skupiając się na kilku ważniejszych z punktu widzenia taktyki starciach. 2. Aspekt organizacyjny – sposób uformowania wojsk, ich skład i struktura poszczególnych pododdziałów. Poza kilkoma fragmentami, charakterystyka jest dosyć ogólna i pobieżna dzięki czemu nawet laikowi łatwo zrozumieć wątpliwości jakie mieli twórcy Panzerwaffe. 3. Aspekt polityczny – jeden z ciekawszych wątków powracający właściwie w każdym z rozdziałów. Nie jest tajemnicą, że tworzenie i uniezależnianie wojsk pancernych od innych rodzajów broni nie przebiegało gładko. Guderian – raz bezpośrednio, a innym razem w sposób zawoalowany – daje do zrozumienia, że dochodziło do (nieraz ostrych) różnic poglądowych między decydentami i to zarówno ze strony wojska, jak i polityki. Autor dobrze opisuje tarcia z niektórymi urzędami, napotykane problemy administracyjne, lecz również wsparcie jakie otrzymywał od starszych oficerów (przynajmniej tych podzielających jego wizję). 4. Aspekt wojskowy – taktyka użycia czołgów została przedstawiona przez Guderiana jako mozolny i długotrwały proces rozłożony na lata, który – gdyby nie jego osobiste poświęcenie – nie osiągnąłby poziomu, jaki sobie zamarzył. Świetnie opisano ideę współdziałania wozów opancerzonych ze sobą oraz innymi rodzajami broni, problem wsparcia ze strony wojsk inżynieryjnych („pionierów”) i artylerii, a także opis techniczny samych czołgów. Następstwem tego jest wyłożenie przez autora swoich poglądów na większy problem jakim jest cała, wówczas bardzo nowatorska, koncepcja wojny powietrzno-lądowej, z której w krótkim czasie narodził się Blitzkrieg. To najbardziej wartościowa część „Achtung Panzer” i choćby dla tych kilkudziesięciu stron warto sięgnąć po książkę. Warty odnotowania jest także bardzo dobry wstęp w wykonaniu Krzysztofa Fudaleja, który nie tylko dokonał zgrabnego streszczenia książki, ale przede wszystkim przedstawił sylwetkę samego Guderiana i skonfrontował przemyślenia generała ze stanem faktycznym. Jest to o tyle interesujące i potrzebne, że autorowi „Achtung Panzer” zdarza się koloryzować, uwypuklać własną rolę kosztem pozostałych (wszak byli też inni teoretycy wojskowości forsujący pomysł mechanizacji armii niemieckiej w tamtym okresie) tudzież wyolbrzymiać pewne trudności tak, aby przekonać docelową grupę czytelników do swoich racji. Dobrze współgra to z charakterem generała Wehrmachtu, który uchodził za osobę krewką, dosyć żywiołową i energiczną, a miejscami może nawet agresywną w wyrażaniu swoich – nie zawsze popularnych – opinii. Mając na uwadze powyższe braki, nie można umniejszać roli Heinza Guderiana jako wizjonera, pioniera oraz – co może najważniejsze – praktycznego organizatora oddziałów pancernych i zmechanizowanych/zmotoryzowanych. Rozsądna konceptualizacja przyszłej wojny połączona z możliwościami intelektualnymi oraz pracowitością, a przy tym dalekosiężne myślenie pozwalające stworzyć nowoczesną koncepcję operacyjną słusznie stawia autora na piedestale. Współcześnie przemyślenia Guderiana są „oczywistą oczywistością”, lecz z perspektywy 80 lat wnioski Guderiana były iście rewolucyjne.
Koval - awatar Koval
ocenił na98 lat temu
Zimna wojna John Lewis Gaddis
Zimna wojna
John Lewis Gaddis
Hasło: „zimna wojna” generuje nieciekawe skojarzenia. Część z Nas żyła w czasach permanentnego stanu zagrożenia wojną i wie, czym była żelazna kurtyna, ale dla pokoleń urodzonych po 1989 roku bipolarny podział świata bywa równie enigmatyczny, co geneza wielkiej rewolucji francuskiej. I tu z pomocą przychodzi John Lewis Gaddis i jego „Zimna wojna” z oferty Wydawnictwa RM, czyli kompendium wiedzy o zimnej wojnie, stworzone z myślą o młodych czytelnikach. Gaddis, jak na wykładowcę akademickiego przystało, prowadzi swego czytelnika przez kolejne dekady tytułowego konfliktu, począwszy od jego powojennej genezy, aż do symbolicznego dla świata roku 1989. Dba przy tym o chronologię i logikę swej narracji, dzięki czemu odbiorca nie błądzi w gąszczu dat i wydarzeń, a raczej ma poczucie stopniowego odkrywania mechanizmów rządzących światem drugiej połowy XX wieku. Nie ma tu nadmiaru szczegółów, jest za to umiejętna selekcja faktów i skoncentrowanie na kluczowych punktach zwrotnych: doktrynach politycznych, kryzysach międzynarodowych, wyścigu zbrojeń czy rywalizacji ideologicznej między Wschodem a Zachodem. Na uwagę zasługuje także szeroka perspektywa (brawa za polskie akcenty) prezentowanych wydarzeń. Zimna wojna nie jest tu wyłącznie konfliktem USA–ZSRR, lecz globalnym zjawiskiem wpływającym na losy Europy i pozostałych kontynentów. Dzięki temu, czytelnik zyskuje świadomość, że napięcia między supermocarstwami przenikały niemal każdy aspekt życia politycznego i społecznego, a ich skutki odczuwalne są do dziś. Autor pokazuje również paradoks świata balansującego na krawędzi nuklearnej zagłady, który jednocześnie potrafił zachować względną stabilność. „Zimna wojna” skutecznie oswaja trudny i obciążony emocjonalnie temat. Dla starszych czytelników może być uporządkowaniem własnych wspomnień i doświadczeń, dla młodszych pierwszym rzetelnym wprowadzeniem do epoki, o której słyszeli jedynie z opowieści. To lektura, która pomaga zrozumieć współczesny świat i jego geopolityczne napięcia.
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na83 miesiące temu
Hitler. Studium tyranii Alan Bullock
Hitler. Studium tyranii
Alan Bullock
Bez wątpienia jest to poważna praca naukowa a nie literatura popularnonaukowa. Zwłaszcza drogę Hitlera do władzy Bullock niezwykle drobiazgowo opisuje. Mozolnie mi się tę część czytało. Tym bardziej, że autor obficie cytuje fragmenty "Mein Kampf", co nie ułatwia lektury, chociaż dobitnie pokazuje, że Hitler miał rozdęte do granic możliwości ego, a to co miał do powiedzenia to grafomański bełkot. Sięgnąłem po tę xiążkę aby naocznie się przekonać jak bardzo Hitler i Putin są podobni w sposobie postrzegania świata. No, są i to bardzo, ale w sumie spodziewałem się tego. Dużo większym zaskoczeniem było odnalezienie pewnych podobieństw między Hitlerem a polską scena polityczną. "Miał on szczególne wyobrażenie o świecie, a każdy fakt winien był pasować do tego wyimaginowanego obrazu. Świat musiał być takim, jakim on chciał go widzieć, ale w gruncie rzeczy był to obraz całkiem innego świata" - tak Guderian napisał o "zwykłym żołnierzu" Hitlerze, ale opis ten świetnie pasuje też do "szeregowego posła" Kaczyńskiego. Otóż Kaczyński, tak samo jak Hitler, posługuje się pogardliwymi opisami oponentów, odbierając im prawo do bycia niemieckimi (Hitler) czy polskimi (Kaczyński) patriotami tylko dlatego, ze się z nim nie zgadzają. Każdy kto się z nimi nie zgadzał okazywał się, według nich, sługusem obcego żywiołu. U Hitlera byli to Żydzi i Francuzi, u Kaczyńskiego Niemcy i Unia Europejska. Łączy ich też wspólna niechęć do sądów - bo mogą wydawać wyroki inne niż by chcieli i do niezależnych mediów - bo mogą prezentować inny niż ich obraz świata. Zresztą dlatego obaj uważają, że media należy mieć pod kontrola Państwa, czyli swoją. Po przejęciu władzy Hitler ogłosił, że Niemcy "odzyskały honor" a Szydło, czyli marionetka Kaczyńskiego obwieściła, że "Polacy wstali z kolan". Hitler otaczał się miernotami intelektualnymi, bo byli to osobnicy niezagrażający mu wewnątrz partii ale wierni i gotowi do agresywnych zachowań, które były mu na rękę. Teraz rozumiem, czemu Kaczyński toleruje na przykład Bąkiewicza lub Tarczyńskiego. Po dojściu do władzy wszyscy oni dostali ciche przyzwolenie na napchanie sobie kieszeni synekurami. Dlatego Obajtek zrobił sobie zęby płacąc kartą firmową Orlenu. Dlatego program "willa+" itd. Również inni polscy politycy czerpią z doświadczeń Hitlera. Braun też koncentruje się na jednym wrogu, który odpowiada za wszystko. Mityczny "żydowski eurokołchoz" czyli worek do którego można wrzucić absolutnie wszystko. Fizyczna agresja w zachowaniach w parlamencie to kolejny wspólny mianownik Hitlera i Brauna. Obaj też, mimo pogardliwego stosunku do demokracji chętnie korzystali z jej dobrodziejstw gdy było im to na rękę. Braun pluje na Unię ale chętnie przytula unijne apanaże. Inaczej z dorobku Hitlera korzysta Mentzen. On koncentruje się na nowoczesnych sposobach dotarcia do mas. Hitler zapoczątkował latanie samolotami i nagrywanie przemówień na płyty, a Mentzen jeżdżenie hulajnogą i rolki na Instagramie czy Tik Toku. Hitler powiedział, że "zawsze trudniej jest walczyć z wiarą niż z wiedzą" oraz "siłą napędową [...] nigdy nie było jakieś naukowe poznanie [...] ale zawsze fanatyzm". Ta polska fałszywa prawica dobrze pamięta te słowa Hitlera
The_Core - awatar The_Core
ocenił na830 dni temu
D-Day. Bitwa o Normandię Antony Beevor
D-Day. Bitwa o Normandię
Antony Beevor
Książki Beevora to dla mnie już gwarancja świetnej literatury historycznej i nie inaczej było z "D-Day. Bitwą o Normandię". To ponad 600-stronicowa "cegła" opowiadająca o odbiciu Francji przez aliantów - od przygotowań do tytułowego D-Day, przez lądowanie na plażach Normandii i kolejne operacje wojskowe, aż po wyzwolenie Paryża w sierpniu 1944 roku. Beevor szczegółowo (ale wciąż bardzo przystępnie dla kogoś, kto nie siedzi w tematyce militarnej) opisuje działania wojskowe, podejście zarówno alianckich, jak i niemieckich dowódców, działalność francuskiego ruchu oporu, poświęcenie cywilów... Są też i polskie wątki, gdy brygada pancerna generała Maczka wkroczyła do akcji, głównie pod Falaise. "D-Day" czytało mi się jak najlepszą książkę przygodową, bo u Beevora wielka historia przeplata się z historiami osobistymi uczestników danych wydarzeń, nawet jeśli często są to tylko pojedyncze migawki. Jedynym moim zastrzeżeniem do tej lektury były sporadyczne wstawki autora oceniające niektórych dowódców - nie pamiętam, bym się na coś takiego natknęła w innych jego książkach. Z drugiej strony było tego na tyle mało, że nie zepsuło całego odbioru lektury. Dużo się dowiedziałam, jeszcze więcej chciałam zgłębiać "na boku" na własną rękę, a do tego utwierdziłam się w przekonaniu, że po książki Beevora mogę sięgać w ciemno i będzie mi się podobało :).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na810 miesięcy temu
Wspomnienia Walter Schellenberg
Wspomnienia
Walter Schellenberg
Postać autora, oficera służb policyjnych III Rzeszy jest niezwykła, wystarczy wskazać, że jako jedyny z tak wysoko postawionych osób z kręgów SS uniknął poważnego wyroku i niejako suchą nogą przeszedł do świata powojennego. Służby, w których awansował na sam szczyt zajmowały się wywiadem i kontrwywiadem, konkurując w tym zakresie z wywiadem wojskowym. Same te okoliczności powinny gwarantować niezwykłość wspomnień takiej postaci. Tymczasem jestem po lekturze trochę rozczarowany. O ile, jak można się było spodziewać, autor wybiela się, pomija niewygodne aspekty, swój udział w zbrodniach III Rzeszy, skupia się często, szczególnie we wspomnieniach z końca wojny na działalności, która dała mu podstawy do łagodnego wyroku i przychylności aliantów, wysuwa na pierwszy plan zabiegi ratujące w tym czasie więźniów obozów, w tym narodowości żydowskiej, to jednak brakuje w książce tego co mogło być najciekawsze, tzn. głębszego wejrzenia w działalność wywiadowczą. Mamy ledwie parę informacji w tym zakresie, trochę o kontaktach z służbami innych krajów, kilka spostrzeżeń, a większość książki poświęcona jest relacją i dziwnym podchodom pomiędzy głównymi aktorami politycznych machin III Rzeszy. Możemy poznać relacje Himmlera z Hitlerem, Heydrichem, Ribbentropem. Ich animozje, wzajemne niechęci i gry przeciwko sobie. Sam Schellenberg przedstawia też swoje wrażenia odnośnie tych najważniejszych postaci, swoje lawirowania między nimi, walkę o względy, wypracowywanie pozycji i ścieżkę kariery. Jest to ciekawe spojrzenie na słabość systemu podporządkowanego rywalizacji osób odpowiedzialnych za decyzyjność w państwie i prowadzenie wojny. Książka wyszła jeszcze w czasach słusznie minionych i opatrzona jest irytującymi przypisami, dotyczącymi niemal wyłącznie poprawiania wizerunku ZSRR w II wojnie światowej. Ciekawiej czytałoby się te wspomnienia z solidnym opracowaniem edytorskim. Książka warta przeczytania, choć więcej obiecuje niż daje.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na62 lata temu
Okręt Lothar-Günther Buchheim
Okręt
Lothar-Günther Buchheim
Historia rejsu pewnego u-boota oczami niemieckiego korespondenta wojennego. A więc narracja nietypowa w stosunku do wydawanych u nas książek o II wojnie światowej. Na szczęście nie jest to przygodówka ani pompatyczna historia o bohaterstwie. Powieść w realistyczny, niemal naturalistyczny sposób opisuje życie załogi niemieckie łodzi podwodnej na Atlantyku w 1941 roku. Od wyruszenia z francuskiego brzegu aż do … No właśnie, warto przeczytać do czego. Czytelnik najpierw poznaje środowisko oficerów „freikorpsu Donitza”,czyli elity niemieckiej Kriegsmarine, by potem zagłębić się w odmętach oceanu, ludzkiego potu, smrodu (także maszyn),wody, także w środowisku marynarzy i podoficerów. Wojna odarta jest z bogoojczyźnianego bohaterstwa. Należyte wykonywania obowiązków wymusza na załodze sytuacja. Muszą się starać, aby w ogóle przeżyć. Jedna trzecia okrętów podwodnych nie wracała z pierwszej misji. Życie młodzieży (dowódca był około trzydziestki, rekruci w wieku poborowym) w czasie wolnym od wacht i walki o przeżycie nie polegało na śpiewaniu pieśni patriotycznych tylko na marzeniach i wspomnieniach dotyczących pewnej oczywistej sfery życia. Łatwo się domyślić jakiej. Słownictwo dalekie było od dialogów ludzi wykształconych, tak samo zwyczaje, w tym higieniczne. Autor wskazał na dwie grupy załogantów. Marynarzy i techników-fachowców. Jedni i drudzy wywyższali się, ale tylko wewnątrz łodzi. Wojna to nie zabawa. Taki morał można wysnuć z książki. Bohaterowie mają co wspominać, ale gdy wydarzenia się rozgrywały, dużo by dali, by ich uniknąć. No i nie wszyscy wytrzymywali psychicznie, czemu trudno się dziwić. Znakomita realistyczna książka o wojnie. Jedyna wada, to zbyt mocne (i pewnie nieszczere) podkreślanie sceptycyzmu pozytywnych postaci wobec Hitlera i nazizmu. Nawet, gdyby tak było, to w 1941 roku było za wcześnie, by dawać temu wyraz. Niemcy jeszcze wówczas wygrywali. Znakomita książka (anty)wojenna. Bez lukru, patosu, patyny i hurraoptymizmu. Krew, pot i łzy. Przeczytany w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na816 dni temu
Berlin 1945. Upadek Antony Beevor
Berlin 1945. Upadek
Antony Beevor
Książka posiada zalety i wady. Najważniejsza zaleta to lekkie pióro Autora (pomimo dramatycznej i tragicznej materii zdarzeń, które opisuje),opowieść o ostatnich miesiącach III Rzeszy na berlińskim kierunku frontu wschodniego czyta się jednym tchem. Kolejna to obiektywizm Autora, nie ubarwia rzeczywistości, nie wybiela i nie zaczernia obrazu żadnej ze stron uwikłanych w konflikt. Na samym wstępie wspomina, iż jednym z celów podjęcia pracy (książka powstała na przełomie wieków XX/XXI) było ukazanie wszelakich okropieństw wojny jako ostrzeżenia dla obecnych i przyszłych pokoleń, przy czym wprost wskazał na ruchy neofaszystowskie w Niemczech i gdzie indziej. Ostrzeżenie okazało się prawdziwe, niestety, tylko skierowane pod zbyt wąskim adresem. Niebezpieczeństwo przyszło skądinąd, a obecne „wyczyny” wojsk rosyjskich na Ukrainie jako żywo przypominają to, co działo się w 1945 r. we wschodnich Niemczech. Pod tym względem nic się w mentalności „sołdatów” oraz ich dowództwa nie zmieniło. Owe opisy brutalizmów rosyjskich: zbrodni, rabunków i przede wszystkim gwałtów (te ostatnie przybrały charakter masowy, dotyczyły milionów kobiet, radzieccy żołnierze gwałcili przy tym nie tylko Niemki ale również Polki czy nawet uwolnione z robót przymusowych własne rodaczki) są szczegółowo udokumentowane, bardzo obszerne i realistyczne, dominują wręcz w rozległych partiach monografii. W kilku wypadkach wspomina Autor również o zbrodniach polskich (wskazuje konkretne przypadki mordowania jeńców). Trzeba jednak od razu zaznaczyć, iż A. Beevor wyraźnie, wielokrotnie i jednoznacznie podkreśla, kto wojnę rozpoczął i w jak brutalny sposób ją prowadził, co musiało zrodzić chęć odwetu. Opisuje też różnego rodzaju zbrodnie władz oraz wojsk niemieckich, popełniane nawet w ostatnich miesiącach, tygodniach i dniach wojny, zarówno na jeńcach, robotnikach przymusowych jak i na własnych żołnierzach oraz ludności cywilnej. Do tego wyraźne podkreślenie polityki prowadzonej przez Stalina na „wyzwolonych” ziemiach polskich, gdzie brutalnymi metodami instalowano posłuszne, prokomunistyczne władze oraz aresztowano i mordowano ludzi związanych z podziemiem prolondyńskim oraz prawowitym rządem emigracyjnym. A wszystko to przy braku reakcji sojuszników zachodnich, połączonym z rozbrajającą wręcz naiwnością władz politycznych i wojskowych USA, które wielokrotnie dawały się wodzić Stalinowi za nos. Warto też podkreślić trud Autora przy zbieraniu materiałów, nie tylko archiwaliów, opublikowanych wspomnień i opracowań, ale także licznych wywiadów z żyjącymi jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX w. uczestnikami wydarzeń po obydwu stronach frontu. Tego ostatniego nie da się już obecnie powtórzyć. Książka A. Beevora posiada też wady. Przede wszystkim nieco po macoszemu potraktowana została strona czysto militarna, poświęcono jej stosunkowo mało miejsca, a sama relacja z wydarzeń jest raczej chaotyczna i powierzchowna. Zamieszczono sporo map, są one jednak mało przydatne, zbyt ogólnikowe, nieczytelne, zawierają błędy rzeczowe. Zdecydowanie, miłośnicy militariów jako takich nie będą do końca zadowoleni z lektury. Druga kwestia to niespójny tok narracji. W pogoni za chęcią ukazania rozlicznych aspektów wydarzeń Autor często przeskakuje z tematu na temat, co skutkuje brakiem porządku i zauważalnym chaosem. Porusza też pewne tematy, których następnie nie rozwija. Przykładowo, opisując powojenne losy marszałka Żukowa skupia się na mało w sumie istotnej kwestii „żalu” zdobywcy Berlina wobec Stalina o oszukanie go w sprawie odnalezienie i losów szczątków Hitlera, pomija natomiast sprawy o pierwszorzędnym znaczeniu, np. osobisty i decydujący udział Żukowa w aresztowaniu, upadku i zgładzeniu Berii, a także jego stosunki z Chruszczowem. Nie ma to bezpośredniego związku z wydarzeniami 1945 r., ale skoro już Autor podjął ten temat, to należało go rozwinąć i ważniejsze kwestie przynajmniej zasygnalizować (tym bardziej, że miały one istotny wpływ na kształt i możliwość opublikowania spisywanych przez marszałka Żukowa pamiętników – ważnego i wykorzystywanego przez A. Beevora, chociaż dalekiego od obiektywizmu źródła historycznego). Wspomniane tu usterki pracy kompensują jednak wyliczone uprzednio zalety, warto więc ją przeczytać.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Wojna jak ją poznałem

Więcej
George S. Patton Wojna jak ją poznałem Zobacz więcej
George S. Patton Wojna jak ją poznałem Zobacz więcej
George S. Patton Wojna jak ją poznałem Zobacz więcej
Więcej