
Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski
Reportaż o „polskich” Niemcach, ludziach, których rok 1945 zastał na terenach należących wcześniej do Rzeszy, teraz do Polski. Nie zamierzali uciekać, bo nie popełnili zbrodni wojennych, nie mieli na sumieniu zła wyrządzonego Polakom.
Jest tu historia zbrodni na niemieckich mieszkańcach Aleksandrowa Kujawskiego i Nieszawy, dokonanej przez samozwańczych milicjantów.
Są losy Siegfrieda Kapeli i jego rodziny z okolic dzisiejszego Świebodzina.
Są też relacje Niemców z okolic Opola, Zielonej Góry i Szczecina, którzy wraz z matkami (bo ojcowie z wojny nie wrócili) pozostali w Polsce. Mieli wtedy po 5–8 lat. Co zachowali w pamięci? Czy noszą w sobie poczucie krzywdy doznanej od nowej ojczyzny? Czy wybaczyli?
Kup Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski
Tam obcy i tu obcy
„Opowiadam o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach wojennego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupiły winy swych mężów. O strachu, który zamieniał życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżeniu i życiu w drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć albo zapomnieć”.
Historia bywa skomplikowana. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy wielka historia wkracza w życie zwykłych ludzi. Wkracza nagle i brutalnie, nie pytając nikogo o zdanie. Kilka zdań skreślonych na jakimś traktacie oznaczają koniec świata dla tysięcy ludzi. Okazuje się, że rzeczywistość, która otaczała ich jeszcze wczoraj, dziś już przestała istnieć.
Przekonujemy się o tym dobitnie, sięgając po książkę Piotra Pytlakowskiego pod tytułem „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Jej autor jest dziennikarzem tygodnika „Polityka”. Napisał już kilka książek i nakręcił wiele filmów dokumentalnych i reportaży.
Jego najnowsza publikacja to reportaż, który stawia sobie za cel zmierzenie się z trudną historią powojennej Polski. Nawet nie tyle Polski, ile ludzi, którzy nagle znaleźli się w jej granicach. Autor opowiada bowiem o „polskich” Niemcach, którzy w 1945 roku niemal z dnia na dzień znaleźli się w granicach państwa polskiego. Jeszcze wczoraj byli obywatelami tysiącletniej III Rzeszy, dziś – po upadku tejże – znaleźli się w Polsce. Wiele z nich było zwykłymi ludźmi, dziećmi. Jaki był ich los po 1945 roku? Co ich czekało w nowym państwie? Kim się czuli, kim byli – Polakami, Niemcami, Ślązakami? Czy odnaleźli się w nowej rzeczywistości? Jak traktowała ich komunistyczna władza? Czy byli dla niej Niemcami, a więc wojennymi zbrodniarzami? Czy dawano im szansę na normalne, niejako „drugie życie”?
Na te i wiele innych pytań odpowiada w swojej książce Piotr Pytlakowski. Jednak zanim przejdziemy do lektury samego reportażu, przeczytajmy wnikliwie przedmowę, autorstwa profesora Jerzego Kochanowskiego. Pokazuje on, jak postrzegano Niemców tuż po wojnie. Dla wszystkich oczywiste było, że wszyscy oni mają polską krew na rękach. Są zbrodniarzami, którzy nie zasługują na ludzkie uczucia. Samo słowo „niemcy” zapisywano właśnie tak – małą literą. Tymczasem, jak zauważa Kochanowski, tuż po wojnie w Polsce przeważał tzw. element słaby – głównie kobiety i dzieci. Niemieccy mężczyźni polegli na wojnie. Jednak nie zmieniało to stosunku władz i społeczeństwa wobec nich. Można by zauważyć, że Polaków i komunistów łączyło jedno – nienawiść do niemieckich mieszkańców i chęć odwetu. Oczywiste było, że stosowano przy tym odpowiedzialność zbiorową.
Ponieważ temat ten jest trudny i złożony, to sam autor e wstępie zastrzega, że opowiada o niemieckich losach, aby zrozumieć, „że pojęcie krzywdy jest uniwersalne”. Stawia sobie za cel pobudzenie nas do refleksji. Wielokrotnie twierdzi, że nie pisze książki po to, aby „kalać świętą sprawę narodową”. Pytlakowski rozumie, że mimo upływu tylu lat po wojnie, w Polsce jest to ciągle gorący temat.
Siłą tego reportażu jest oddanie głosu ludziom, świadkom historii. Przeczytamy historie niezwykłe. Wiele z nich brzmi jak gotowy scenariusz filmu. Filmu cokolwiek niejednoznacznego. Bo jak opowiedzieć o ewangelickich Mazurach, których ludność nie utożsamiała się ani z Rzeszą, ani z Polską? Nazwano ich „autochtonami”, aby jakoś rozwiązać ten problem. Dlaczego więc ci ludzie w plebiscycie z 1920 roku zdecydowali, że chcą należeć do Niemiec? Po II wojnie światowej – jak konstatuje autor – plebiscytów już nie organizowano. Los tysięcy ludzi przypieczętowany został decyzjami wielkich tego świata.
Historie, zebrane przez autora są naprawdę poruszające. Poznamy ludzi, którzy, choć nigdzie się nie przeprowadzali, to jednak kilkakrotnie zmieniali miejsce zamieszkania. Przeczytamy o tych, którzy ze wszystkich sił chcieli wrócić do Niemiec, ale również o tych, którzy nie wyobrażali sobie, że mogą wyjechać z miejsca, w którym spędzili dzieciństwo i młodość.
Warmia i Mazury, Pomorze, Śląsk – to tam mieszkają bohaterowie książki. Poznając ich losy, mamy szansę poznać kolejny element mozaiki, jaką jest historia powojennej Polski. Polecam uwadze wszystkich zainteresowanych tematem.
Wojciech Sobański
Oceny książki Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski
Poznaj innych czytelników
547 użytkowników ma tytuł Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski na półkach głównych- Chcę przeczytać 308
- Przeczytane 239
- Posiadam 40
- 2021 14
- Historia 10
- 2020 7
- Historyczne 6
- 2023 5
- 2022 5
- Reportaże 4













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski
Bardzo potrzebna i ważna książka. Zwłaszcza w Polsce, w kraju, którego co najmniej połowa (a nawet więcej?) społeczeństwa ma obsesję na punkcie Niemców. Polecam zwłaszcza rozdział VIII Opowieść Gerharda Bartodzieja, gdzie zawarty jest bardzo trafny opis Polaków (oczywiście nie dotyczy on wszystkich, ale jakże jest wymowny). Warto przeczytać.
Bardzo potrzebna i ważna książka. Zwłaszcza w Polsce, w kraju, którego co najmniej połowa (a nawet więcej?) społeczeństwa ma obsesję na punkcie Niemców. Polecam zwłaszcza rozdział VIII Opowieść Gerharda Bartodzieja, gdzie zawarty jest bardzo trafny opis Polaków (oczywiście nie dotyczy on wszystkich, ale jakże jest wymowny). Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTam gdzie drwa rąbią, wióry lecą. Tak samo jest z wojnami. W ich wyniku cierpią nie tylko walczący, ale również cywile: dzieci, kobiety, starcy. Nie inaczej było w czasie i po II wojnie światowej. I tego nie da się zmienić. Czas wojny, to okres kiedy znikają wszelkie hamulce. Życie i godność ludzka nie ma znaczenia, liczy się tylko poczucie winy i chęć zemsty. Gorzej, gdy te odczucia z upływem czasu nie znikają, gdy uprzedzenia zakorzenią się tak głęboko, że przejmą je kolejne pokolenia. I wtedy mamy do czynienia z sytuacją, gdy jeden drugiemu zarzuca złe pochodzenie przodków, np. dziadka w Wermachcie, czy wetuje ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych nie chcąc uznać języka śląskiego za język regionalny. I to pokazuje jak niewiele zmieniło się pomimo upływu lat.
Tam gdzie drwa rąbią, wióry lecą. Tak samo jest z wojnami. W ich wyniku cierpią nie tylko walczący, ale również cywile: dzieci, kobiety, starcy. Nie inaczej było w czasie i po II wojnie światowej. I tego nie da się zmienić. Czas wojny, to okres kiedy znikają wszelkie hamulce. Życie i godność ludzka nie ma znaczenia, liczy się tylko poczucie winy i chęć zemsty. Gorzej, gdy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTam obcy i tu obcy
„Opowiadam o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach wojennego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupiły winy swych mężów. O strachu, który zamieniał życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżeniu i życiu w drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć albo zapomnieć”.
Historia bywa skomplikowana. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy wielka historia wkracza w życie zwykłych ludzi. Wkracza nagle i brutalnie, nie pytając nikogo o zdanie. Kilka zdań skreślonych na jakimś traktacie oznaczają koniec świata dla tysięcy ludzi. Okazuje się, że rzeczywistość która otaczała ich jeszcze wczoraj, dziś już przestała istnieć.
Przekonujemy się o tym dobitnie, sięgając po książkę Piotra Pytlakowskiego pod tytułem „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Jej autor jest dziennikarzem tygodnika „Polityka”. Napisał już kilka książek i nakręcił wiele fimów dokumentalnych i reportaży.
Jego najnowsza publikacja to reportaż, który stawia sobie za cel zmierzenie się z trudną historią powojennej Polski. Nawet nie tyle Polski, ile ludzi, którzy nagle znaleźli się w jej granicach. Autor opowiada bowiem o „polskich” Niemcach, którzy w 1945 roku niemal z dnia na dzień znaleźli się w granicach państwa polskiego. Jeszcze wczoraj byli obywatelami tysiącletniej III Rzeszy, dziś – po upadku tejże – znaleźli się w Polsce. Wiele z nich było zwykłymi ludźmi, dziećmi. Jaki był ich los po 1945 roku? Co ich czekało w nowym państwie? Kim się czuli, kim byli – Polakami, Niemcami, Ślązakami? Czy odnaleźli się w nowej rzeczywistości? Jak traktowała ich komunistyczna władza? Czy byli dla niej Niemcami, a więc wojennymi zbrodniarzami? Czy dawano im szansę na normalne, niejako „drugie życie”?
Na te i wiele innych pytań odpowiada w swojej książce Piotr Pytlakowski. Jednak zanim przejdziemy do lektury samego reportażu, przeczytajmy wnikliwie przedmowę, autorstwa profesora Jerzego Kochanowskiego. Pokazuje on, jak postrzegano Niemców tuż po wojnie. Dla wszystkich oczywistym było, że wszyscy oni mają polską krew na rękach. Są zbrodniarzami, którzy nie zasługują na ludzkie uczucia. Samo słowo „niemcy” zapisywano własnie tak – małą literą. Tymczasem, jak zauważa Kochanowski tuż po wojnie w Polsce przeważał tzw. element słaby – głównie kobiety i dzieci. Niemieccy mężczyźni polegli na wojnie. Jednak nie zmieniało to stosunku władz i społeczeństwa wobec nich. Można by zauważyć, że Polaków i komunistów łączyło jedno – nienawiść do niemieckich mieszkańców i chęć odwetu. Oczywistym było, że stosowano przy tym odpowiedzialność zbiorową.
Ponieważ temat ten jest trudny i złożony, to sam autor e wstępie zastrzega, że opowiada o niemieckich losach aby zrozumieć, „że pojęcie krzywdy jest uniwersalne”. Stawia sobie za cel pobudzenie nas do refleksji. Wielokrotnie twierdzi, że nie pisze książki po to, aby „kalać świętą sprawę narodową”. Pytlakowski rozumie, że mimo upływu tylu lat po wojnie, w Polsce jest to ciągle gorący temat.
Siłą tego reportażu jest oddanie głosu ludziom, świadkom historii. Przeczytamy historie niezwykłe. Wiele z nich brzmi jak gotowy scenariusz filmu. Filmu cokolwiek niejednoznacznego. Bo jak opowiedzieć o ewangelickich Mazurach, których ludność nie utożsamiała się ani z Rzeszą, ani z Polską? Nazwano ich „autochtonami”, aby jakoś rozwiązać ten problem. Dlaczego więc ci ludzie w plebiscycie z 1920 roku zdecydowali, że chcą należeć do Niemiec? Po II wojnie światowej – jak konstatuje autor – plebiscytów już nie organizowano. Los tysięcy ludzi przypieczętowany został decyzjami wielkich tego świata.
Historie, zebrane przez autora są naprawdę poruszające. Poznamy ludzi, którzy choć nigdzie się nie przeprowadzali, to jednak kilkakrotnie zmieniali adres zamieszkania. Przeczytamy o tych, którzy ze wszystkich sił chcieli wrócić do Niemiec, ale również o tych, którzy nie wyobrażali sobie, że mogą wyjechać z miejsca, w którym spędzili dzieciństwo i młodość.
Warmia i Mazury, Pomorze, Śląsk – to tam mieszkają bohaterowie książki. Poznając ich losy mamy szansę poznać kolejny element mozaiki, jaką jest historia powojennej Polski. Polecam uwadze wszystkich zainteresowanych tematem.
Wojciech Sobański
Tam obcy i tu obcy
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Opowiadam o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach wojennego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupiły winy swych mężów. O strachu, który zamieniał życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżeniu i życiu w drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć albo zapomnieć”.
Historia bywa...
Przede wszystkim brakuje mi komentarza autora do opisywanych historii. W psychologii oraz w prawie znana jest definicja "zbrodni w afekcie". Uważam, że tuż po II WŚ społeczeństwo polskie działało w zbiorowym afekcie po traumie prześladowań hitlerowskich. Nieprzypadkowo nazizm utożsamiany był wówczas z Niemcami.
Opisywanie tragedii pojedynczych ludzi, czy nawet rodzin, wywołuje smutek i współczucie, nawet gdy ofiary były wcześniej częścią zbrodniczego reżimu. Jednak w szerszym kontexcie te same tragedie i nieszczęścia w wielkiej masie stają się reakcją odwetu w afekcie dokonanego przez naród ofiar. Czy to usprawiedliwia Polaków? Nie. Czy to pomaga zrozumieć mechanizm działania? Tak. Zabrakło mi jasnego wyrażenia tej myśli przez autora, który przemilcza skąd się wzięła ta złość na Niemców.
Wynarodowione małe niemieckie dzieci to smutny i straszny temat. Jednak nabiera on innego wymiaru gdy się pamięta o wynarodowionych małych polskich dzieciach. Jednak informacji na ten temat nie uświadczy się w xiążce Pytlakowskiego.
Mam także wrażenie, że Pytlakowskiemu zabrakło "paliwa" by ciekawie pociągnąć wątek odwetu do samego końca xiążki. W efekcie z każdą koleiną stroną jest słabiej i nie na temat. Ostatnie dwie opowieści znalazły się w xiążce chyba tylko po to aby zwiększyć jej objętość, bo nijak się mają to tematu przewodniego. Po co w xiążce przedruk artykułu na temat Solidarności z komunistycznej gazety? Po co opisy trudów życia w późnym PRL? To chyba wie tylko autor, który przecież we wstępie daje do zrozumienia, że czytać będziemy o czasach bezpośrednio powojennych.
Przede wszystkim brakuje mi komentarza autora do opisywanych historii. W psychologii oraz w prawie znana jest definicja "zbrodni w afekcie". Uważam, że tuż po II WŚ społeczeństwo polskie działało w zbiorowym afekcie po traumie prześladowań hitlerowskich. Nieprzypadkowo nazizm utożsamiany był wówczas z Niemcami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpisywanie tragedii pojedynczych ludzi, czy nawet rodzin,...
Ludność ziem polskich w czasie II wojny światowej doznała od Niemców wielu aktów represji, krzywd, cierpień i bezprawia. Przez okupanta była wywłaszczana i wysiedlana ze swoich domów, gospodarstw czy prowadzonych przedsiębiorstw, warsztatów i innego majątku. Pochodzę z Gniezna, i dlatego chciałbym powiedzieć kilka słów o postępowaniu Niemców w powiecie gnieźnieńskim. Już w 1939 roku wysiedlenia dotknęły mieszkańców: Gniezna, Witkowa, Kłecka i Czerniejewa, oraz mieszkańców wsi w wielu gminach. Do wysiedlenia wytypowano rodziny nauczycieli i urzędników, członków organizacji społecznych i politycznych oraz osób, które w sposób spontaniczny przyłączyły się do obrony kraju (np. ks. Mateusz Zabłocki uczestnik wojny 1920 roku, odznaczony za bohaterstwo Orderem Virtuti Militari, we wrześniu 1939 r. był komendantem obrony Gniezna, a w październiku został rozstrzelany). Osoby te po wejściu wojsk okupanta zostały wskazane przez miejscowych Niemców, aresztowane i w ramach akcji odwetowej rozstrzelane. Liczne egzekucje odbyły się w wielu miejscowościach powiatu gnieźnieńskiego m.in. Jankowie Dolnym, Dalkach, Mącznikach czy w lesie pod Gnieznem. Rodziny obrońców, jeśli nie zostały rozstrzelane razem z obrońcami, objęto akcją wysiedleńczą. Do wysiedlenia wytypowano także właścicieli warsztatów i sklepów oraz rolników posiadających bogate gospodarstwa. Z Gniezna w ciągu jednej nocy, 30 listopada 1939 r., wysiedlono około 1000 osób i następnie zgromadzono w budynku byłej garbarni. W obozie nie było łóżek, prycz ani koców, a na betonowej posadzce rozrzucono jedynie nieco słomy. W obozie zatrzymani przebywali około trzech dni, w czasie których odbierano im pieniądze, pierścionki, obrączki i zegarki, a następnie zostali przewiezieni w zaryglowanych wagonach bydlęcych do dystryktu krakowskiego.
Na marginesie także dodam, że w tym samym czasie ludność Nieszawy i Ciechocinka objęto również masową akcją wysiedleńczą. W Nieszawie wysiedlenia przeprowadzone w grudniu 1939 r. objęły około 1000 mieszkańców, a w Ciechocinku około 500. Ponadto w Nieszawie, Ciechocinku i Aleksandrowie Kujawskim (miejscowości wymienione w książce) przeprowadzono liczne aresztowania, a w okresie od października 1939 do stycznia 1940 r., 275 osób rozstrzelano w pobliskich lasach oraz na boisku sportowym w Nieszawie, wśród których byli m.in. funkcjonariusze policji, siostry zakonne, robotnicy, kupcy czy rzeźnicy - wskazani przez miejscowych Niemców jako „polscy aktywiści”.
Wojna jest straszna i zawsze lub bardzo często towarzyszy jej gorzka prawda, że tam gdzie wyrządzono ogromną krzywdę, rodzi się w ofiarach pragnienie zemsty, która wynika z pierwotnej potrzeby sprawiedliwości i żądzy odwetu, aby tę sprawiedliwość doprowadzić do stanu równowagi.
Nigdy więcej wojny.
Ludność ziem polskich w czasie II wojny światowej doznała od Niemców wielu aktów represji, krzywd, cierpień i bezprawia. Przez okupanta była wywłaszczana i wysiedlana ze swoich domów, gospodarstw czy prowadzonych przedsiębiorstw, warsztatów i innego majątku. Pochodzę z Gniezna, i dlatego chciałbym powiedzieć kilka słów o postępowaniu Niemców w powiecie gnieźnieńskim. Już w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie rewelacyjny jest poruszony w tej książce temat, który dopiero od niedawna się pojawia. Polska, przed wojną wielonarodowościowa, po wojnie musiała być tylko Polaków. Tak więc Ślązak, mieszkaniec Pomorza czy Mazur był Polakiem? Nie on o tym decydował za kogo go uważano i jak traktowano. A Niemiec, który stał się Polakiem bo chciał zastać tam gdzie rodzina żyła od pokoleń (ziemie odzyskane) a czuł się Niemcem? Był lojalny wobec państwa, czy zasługiwał na miano Polaka? Zagmatwane losy, trudne, wręcz tragiczne doświadczenia powojenne, ukrywane biografie, wysiedlenia, piętnowanie. A przecież, co wynika z książki, człowiek jest dobry albo zły i to niezależnie od narodowości.
Dla mnie rewelacyjny jest poruszony w tej książce temat, który dopiero od niedawna się pojawia. Polska, przed wojną wielonarodowościowa, po wojnie musiała być tylko Polaków. Tak więc Ślązak, mieszkaniec Pomorza czy Mazur był Polakiem? Nie on o tym decydował za kogo go uważano i jak traktowano. A Niemiec, który stał się Polakiem bo chciał zastać tam gdzie rodzina żyła od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramatyczne opowieści wielu narratorów, zebrane przez P.Pytlakowskiego dotyczące tragedii przesiedleń, wypędzeń z terenów , które zostały przydzielone Polsce po II wojnie wzamian za utracone ziemie na wschodzie.
Tematyka tych wypowiedzi, dopiero w latach 90tych ubiegłego wieku ujrzała światło dzienne i stała się bolesnym świadectwem tragedii, która towarzyszyła tzw "wędrówce ludów".
Ślązacy, Mazurzy opowiadają o swoich osobistych doświadczeniach z tego okresu, a są to juz nierzadko bardzo wiekowi i dochodzący do kresu życia ludzie. Dużą zasługą autora jest więc dotarcie do tych ludzi, mieszkańców naszego kraju, patriotów, których słowa dają świadectwo nieznanej , historycznej prawdzie o tamtych powojennych czasach w Polsce.
Pamietam , kiedy przeczytałam książkę reportaż " Na Płacz zabrakło łez" M.Siembiedy z opolskich wsi , gdzie starsze kobiety, wdowy, babcie ( a także księża z kilku parafii) opowiadały reporterowi o swoim powojennym losie. Strasznie mnie poruszyły te opowieści i zmieniły sposób patrzenia na tzw autochtonów/ "Hanysów" w moim miejscu zamieszkania. Wtedy wiedziałam , że historia z podręczników o powojennych losach ziem odzyskanych powinna być zweryfikowana i opowiedziana od nowa . Wciąz na to liczę i mam nadzieję, że tego doczekam.
Dramatyczne opowieści wielu narratorów, zebrane przez P.Pytlakowskiego dotyczące tragedii przesiedleń, wypędzeń z terenów , które zostały przydzielone Polsce po II wojnie wzamian za utracone ziemie na wschodzie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka tych wypowiedzi, dopiero w latach 90tych ubiegłego wieku ujrzała światło dzienne i stała się bolesnym świadectwem tragedii, która towarzyszyła tzw...
Dwie pierwsze częsci bardzo przygnębiające i trudne, trzecią i czwartą czyta się łatwiej, momentami jak powieść przygodową. Wszystkie części łączy jeden przekaz- to nie narodowość decyduje o tym kim jesteśmy, a nasze czlowieczeństwo.
Dwie pierwsze częsci bardzo przygnębiające i trudne, trzecią i czwartą czyta się łatwiej, momentami jak powieść przygodową. Wszystkie części łączy jeden przekaz- to nie narodowość decyduje o tym kim jesteśmy, a nasze czlowieczeństwo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako naród Polski przyjęliśmy od lat pozycje ofiar i tych pokrzywdzonych w II WŚ, niestety ta karta historii na też swoją drugą, mniej chlubną odsłonę.
Tak jak byliśmy krzywdzeni tak i później my krzywdzilismy, nieraz nawet z nawiązką.
W ramach zemsty i odwetu staliśmy się takimi samymi katami jak wcześniej Niemcy czy Rosjanie.
Takie książki są potrzebne, by otwierać oczy, że wojna skrzywdzila i wypatrzyla wiele osób, stworzyła tyle barier ,wzbudziła taka chęć zemsty ,że nie wiedzieć kiedy ofiary stały się oprawcami.
Polecam, choć to zaledwie niewielka cząstka i przedsmak tego rozległego, a jakże nam niewygodnego tematu.
Jako naród Polski przyjęliśmy od lat pozycje ofiar i tych pokrzywdzonych w II WŚ, niestety ta karta historii na też swoją drugą, mniej chlubną odsłonę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak byliśmy krzywdzeni tak i później my krzywdzilismy, nieraz nawet z nawiązką.
W ramach zemsty i odwetu staliśmy się takimi samymi katami jak wcześniej Niemcy czy Rosjanie.
Takie książki są potrzebne, by otwierać...
Za samo podjęcie tak trudnego tematu należą się gratulacje dla autora. Książka bardzo dobrze i przejrzyście poprowadzona. Przedstawia ona czarne karty naszej polskości. Bardzo ważna lektura, w LO powinna być obowiązkowa.
Za samo podjęcie tak trudnego tematu należą się gratulacje dla autora. Książka bardzo dobrze i przejrzyście poprowadzona. Przedstawia ona czarne karty naszej polskości. Bardzo ważna lektura, w LO powinna być obowiązkowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to