Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski

Okładka książki Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski
Piotr Pytlakowski Wydawnictwo: Rebis historia
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2020-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2020-09-15
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380623750
Tagi:
Polacy Niemcy II wojna światowa zbrodnie pamięć
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Odwróceni Artur Kowalewski, Piotr Pytlakowski
Ocena 6,4
Odwróceni Artur Kowalewski, P...
Okładka książki Koronny nr 1. Pseudonim Masa Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski
Ocena 6,2
Koronny nr 1. ... Sylwester Latkowski...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Tam obcy i tu obcy



533 74 418

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
801
695

Na półkach:

To książka świetnie napisana, ale emocjonalnie trudna. Skłania do zmierzenia się z wstydliwą, pomijaną przez długi czas milczeniem prawdą. Nie, nie wszyscy Polacy byli kryształowi i nie ma co się wybielać, tak samo jak nie można negować, że to Niemcy mierzyli broń w Polaków. Ale i po jednej i po drugiej stronie, polskiej i niemieckiej, nie byli to wszyscy. Do tego cierpienie ludzi nie zakończyło się wraz z 7 maja 1945 roku, tylko zmieniło uwagę na kogo innego. Warto dobrze poznać te konsekwencje, które takie działania spowodowały, aby więcej się nie powtórzyły.

Więcej na: https://konfabula.pl/ich-matki-nasi-ojcowie/

To książka świetnie napisana, ale emocjonalnie trudna. Skłania do zmierzenia się z wstydliwą, pomijaną przez długi czas milczeniem prawdą. Nie, nie wszyscy Polacy byli kryształowi i nie ma co się wybielać, tak samo jak nie można negować, że to Niemcy mierzyli broń w Polaków. Ale i po jednej i po drugiej stronie, polskiej i niemieckiej, nie byli to wszyscy. Do tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
221
169

Na półkach:

Wojna nie kończy się konkretnego dnia. Konsekwencje trwają bardzo długo. Szczególnie wśród tych ludzi, którzy żyli pomiędzy.
Pomiędzy starym a nowym.
Pomiędzy znanym a nieznanym.
Pomiędzy wygranymi a przegranymi.

Trudne relacje Polaków z Niemcami - wiemy z czego wynikają. Ale kiedy przyjrzymy się poszczególnym historiom, widzimy mnóstwo okrucieństwa. Otwieramy oczy ze zdumienia, kiedy czytamy jak traktowani byli ludzie. Niestety, oprawcy nie widzieli w ludziach ludzi. Zemsty doświadczali najbardziej bezbronni - kobiety i dzieci.

Autor bardzo dokładnie przedstawia fakty - przenosi nas do różnych miejscowości, ale jedno się nie zmieniało - moc nienawiści między ludźmi.

Odwety, samosądy, zemsta - czy Polacy mieli do tego prawo? Cywilna ludność niemiecka potraktowana była gorzej jak zwierzęta. Rabunki, gwałty, problemy w urzędach, walka o tożsamość - mimo świadomości krzywd, mimo konkretnych nazwisk oprawców, do dziś sprawy nie zostały wyjaśnione i nikt nie został skazany. IPN umorzył sprawy z powodu braków dowodów.

Smuci mnie, że ta bolesna prawda ciągle chowana jest pod dywan, by tylko nie przyznać, że wśród Polaków byli mordercy i źli ludzie. Bo według mnie doświadczone zło nie upoważnia do bycia podwójnie złym.

Magdalena Grzebałkowska w reportażu „1945. Wojna i pokój” opisywała tragiczne zdarzenia bezpośrednio po zakończeniu wojny - ten reportaż wstrząsnął mną bardzo mocno.
Piotr Pytlakowski dodaje dosadną garść danych i brutalność. U niego zabrakło mi trochę wrażliwości - choć pewnie trudno wymagać przy takim temacie tej cechy.

Wojna nie kończy się konkretnego dnia. Konsekwencje trwają bardzo długo. Szczególnie wśród tych ludzi, którzy żyli pomiędzy.
Pomiędzy starym a nowym.
Pomiędzy znanym a nieznanym.
Pomiędzy wygranymi a przegranymi.

Trudne relacje Polaków z Niemcami - wiemy z czego wynikają. Ale kiedy przyjrzymy się poszczególnym historiom, widzimy mnóstwo okrucieństwa. Otwieramy oczy ze...

więcej Pokaż mimo to

avatar
319
18

Na półkach: , , , , , ,

Książka bardzo potrzebna, wchłonęłam jednym tchem, choć nie jest to łatwa lektura. Pokazuje jak bardzo wojna jest bezsensowna, jak cierpią zwykli i niewinni ludzie. Wojna wyciąga z ludzi pierwotne instynkty, pragnienie zemsty. Niestety zemsty dokonanej na niewinnych ludziach. Wiem, że to stwierdzenie będzie kontrowersyjne, ale uważam, ze książka Pana Pytlakowskiego powinna być lekturą szkolną, najlepiej w szkołach średnich. Otwiera oczy na wiele spraw i jest niebywałym polem do dyskusji. Mnie osobiście utwierdziła w przekonaniu, że na wojnach nie ma ludzi wygranych, wszyscy są przegrani, a najbadziej dzieci, które tracą coś nie do odzyskania- beztroskie dzieciństwo.

Książka bardzo potrzebna, wchłonęłam jednym tchem, choć nie jest to łatwa lektura. Pokazuje jak bardzo wojna jest bezsensowna, jak cierpią zwykli i niewinni ludzie. Wojna wyciąga z ludzi pierwotne instynkty, pragnienie zemsty. Niestety zemsty dokonanej na niewinnych ludziach. Wiem, że to stwierdzenie będzie kontrowersyjne, ale uważam, ze książka Pana Pytlakowskiego powinna...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
351
288

Na półkach: , , , , , ,

Dobre 7. Solidny, nienaciągany, szczery i obiektywny reportaż. Temat już nie oryginalny, ale też nie jest sztampowy.
Polecam

Dobre 7. Solidny, nienaciągany, szczery i obiektywny reportaż. Temat już nie oryginalny, ale też nie jest sztampowy.
Polecam

Pokaż mimo to

avatar
457
49

Na półkach: , , , ,

Zbiór reportaży poświęcony losom niemieckich rodzin, miejscowości po zakończeniu II Wojny Światowej.

Autor podjął się niewygodnego zadania, jakim jest zebranie informacji o tym, co działo się po zakończeniu konfliktu zbrojnego. O tym, co następowało, możemy się dowiedzieć z książek historycznych i podręczników. Autor natomiast opisuje historię zwykłych ludzi, tych, których jednocześnie wojna najmniej dotyczy, bo po prostu chcieliby żyć spokojnie, oraz najbardziej poszkodowanych.

Nie należy ukrywać, że to cywile najwięcej tracą podczas wojny i po jej zakończeniu, bo to zwycięzcy rozkładają karty. Mogą zabrać wszystko, cały dobytek, rodzinę, a nawet życie. O tym są te reportaże, o zwykłych ludziach. Bo kto z nas, zwykłych ludzi, zastanawia się na co dzień czy jest w 100% Polakiem, czy nie jest w jednej setnej Bułgarem, czy jego ukochany pochodzi z miasta czystego narodowo, a narzeczony siostry nie ma w korzeniach osób niewygodnych politycznie? Nikt...

Książka jest, krótka. Czyta się ją szybko dzięki lekkiemu stylowi autora, choć waga poruszanych tematów jest ciężka.

Pozycja naprawdę warta polecenia.


Należy jednak pamiętać, że każda strona konfliktu miała swoje zdanie, nie możemy oceniać, które było bardziej właściwe, a które mniej. Ich matki miały takie same prawo mieć swoje poglądy, co nasi ojcowie. Dlatego dyskusje, kto jest bardziej poszkodowany, a kto się bardziej wzbogacił na wyzysku są bardzo nie na miejscu. Nie ma ludzi świętych, nie ma świętych narodów, nikt nie ma całej racji, tak jak nikt się w całości nie myli. Warto pamiętać, że w każdym konflikcie zbrojnym cierpią OBIE strony, a cierpienie - jako uczucie subiektywne - nie może być mierzalne i porównywalne.

Zbiór reportaży poświęcony losom niemieckich rodzin, miejscowości po zakończeniu II Wojny Światowej.

Autor podjął się niewygodnego zadania, jakim jest zebranie informacji o tym, co działo się po zakończeniu konfliktu zbrojnego. O tym, co następowało, możemy się dowiedzieć z książek historycznych i podręczników. Autor natomiast opisuje historię zwykłych ludzi, tych, których...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1945
1216

Na półkach: , , ,

To nie jest łatwa książka, i nie dlatego, że napisana jest jakimś nieprzystępnym językiem czy stylem, ale dlatego, że porusza bardzo trudne i bolesne tematy. To opowieść o losach Niemców, Ślązaków czy Mazurów w powojennej Polsce, a więc w czasach, kiedy bardziej chodziło o zemstę za doznane krzywdy, niż o prawdziwe zrozumienie i zachowanie człowieczeństwa. A krzywdy były ogromne, wprost niewyobrażalne i niewybaczalne, tylko że kara wymierzana za ich dokonanie nie była skierowana przeciwko krzywdzicielom, a przeciwko ich rodzinom - żonom, dziadkom czy dzieciom, często nawet tym urodzonym po wojnie, a to już była ewidentna zemsta.

Jestem pokoleniem powojennym, byłam za mała, aby pojąć cokolwiek z tego co wokół się działo, a kiedy już coś zaczęłam rozumieć, wówczas o tych rzeczach się milczało. Znamienne w tej serii reportaży i rozmów Piotra Pytlakowskiego jest to, że ci wszyscy, których dotknęły represje i przemoc ze strony Polaków (i nie tylko) nie mają o to pretensji, mówiąc wprost: "Należało nam się, bo to Niemcy wywołali wojnę". Ale przecież nie wszyscy byli Niemcami w pełnym znaczeniu tego słowa, choć rejony z których pochodzili podlegały jurysdykcji niemieckiej; tu od lat żyli, gospodarowali, mieli wielopokoleniowe rodziny, zawsze czuli się Polakami. Jednak historia napisana przez wojnę całkowicie zburzyła ich życie, spokój, codzienny ład.

"Ich matki, nasi ojcowie" to książka, która ukazuje temat, z którym powinniśmy się zapoznać i zmierzyć, aby świadomie i szerzej spojrzeć na tragedię drugiej wojny światowej i jej następstwa. "Cierpienie ludzi nie zakończyło się wraz z 7 maja 1945 roku. Ludzie cierpieli dużo dłużej. Konsekwencje wojny odczuwały kolejne pokolenia. Czy to Polacy, Niemcy czy inne mniejszości narodowe. Warto dobrze poznać te konsekwencje, aby więcej się nie powtórzyły" - tak napisał 15 października 2020 roku Tomasz Drabik w swojej recenzji na stronach Wydawnictwa Rebis.

To nie jest łatwa książka, i nie dlatego, że napisana jest jakimś nieprzystępnym językiem czy stylem, ale dlatego, że porusza bardzo trudne i bolesne tematy. To opowieść o losach Niemców, Ślązaków czy Mazurów w powojennej Polsce, a więc w czasach, kiedy bardziej chodziło o zemstę za doznane krzywdy, niż o prawdziwe zrozumienie i zachowanie człowieczeństwa. A krzywdy były...

więcej Pokaż mimo to

avatar
275
19

Na półkach: , , ,

„Należało nam się, bo to Niemcy wywołali wojnę” – z tym zdaniem-cytatem, pojawiającym się w epilogu książki Piotra Pytlakowskiego, całkowicie się zgadzam. Bo generalnie jest to ten rodzaj książki, którą kupuję i czytam po to, żeby się z tezami Autora nie zgadzać. A wspomniane wyżej zdanie należy jak mantrę powtarzać wszystkim próbującym zakłamywać historię, szczególnie tym po drugiej stronie Odry.
W swej książce Pytlakowski podjął się opisania losów Niemców, którzy z różnych powodów zostali po wojnie na terenie Polski. Czy to z powodu mieszanego, polsko-niemieckiego, charakteru ich rodzin; czy to z każdego innego powodu. Przez pryzmat wspomnień bohaterów książki podjął się próby ukazania losów całej grupy o bardzo zróżnicowanych przeżyciach. Bohaterów, którzy mieli naprawdę różny stosunek do nowej rzeczywistości, w której przyszło im żyć i którzy na różne sposoby i z różnymi efektami starali się (lub nie) do niej dostosować. Autor poświęca też sporą część książki zbrodniom na niemieckich mieszkańcach w Aleksandrowie Kujawskim i Nieszawie.
Czytając kolejne reportaże człowiek zwraca uwagę na pewne nieścisłości w opowieściach bohaterów książki. Owszem, mogą one wynikać z wielkiego upływu czasu i zacierania się wspomnień. Tym bardziej jednak nie powinno się traktować z całkowitą ufnością wspomnień osób, które same przyznawały, że „pamiętają jedynie z opowieści i wspomnień innych”.
Szczególne wątpliwości budzą opisy zbrodni w Nieszawie – co osoba, to inna wersja wydarzeń. Raz był lód, raz go nie było. Raz ciała spływały Wisłą, raz leżały na lodzie itp. Jedna chyba największym przebojem było twierdzenie jednej pani, że jej ojca to Ruscy w styczniu 1942 zastrzelili w Kaliningradzie. W styczniu 1942. W Kaliningradzie. To musiało być jakieś super komando NKWD, znajdujące się setki kilometrów od swoich linii, na dodatek przewidujące przyszłą zmianę nazwy i przynależności państwowej Królewca. Dziwi niemal brak jakichkolwiek komentarzy, zwracających uwagę na te nieścisłości.
Bawi mnie jednocześnie, jak to Autor lekką ręką przekreśla narrację o Ziemiach Odzyskanych. Bo były one odzyskane, choć dla Autora twierdzenie to przekreśla „700 lat osadnictwa niemieckiego”. O Polakach zamieszkujących tamte ziemie, o likwidowaniu śladów polskości i słowiańskości w ramach Kulturkampfu, o Hakacie Autor zapomina. Podobną, typowo niemiecką, demencją w tej sprawie wykazują się niektórzy bohaterowie książki – jeden z nich twierdzi, że przynależność Śląska do Polski to „tylko 70 lat”!
Przecież III Rzesza uzasadniała swoją politykę przesiedleń i eksterminacji w ten właśnie sposób – twierdzeniem o „praniemieckości” tych ziem, choć to oczywista bzdura. Ale to, jak rozumiem, nie pasuje do tezy książki. Bzdury pletli Polacy, nazywając je „Odzyskanymi”.
Poza tym zauważyłem, że Autorowi zdarza się żonglować liczbami i danymi bez podania źródeł i przypisów. Poza tym, nawiązywanie do „twórczości” niejako „doktora” Polloka – antypolskiego, typowo po niemiecku manipulującego faktami i przestawiającego skutki z przyczynami – uważam za skandal.
Jeżeli dobrze rozumiem intencje Autora, to chciał on przede wszystkim pokazać uniwersalność cierpienia i fakt, że zemsta – moim zdaniem sprawiedliwa i uzasadniona! – dosięgła nie tych, co trzeba. I że nikt, niezależnie od tego, co przeżył, nie ma prawa do odwetu. Nie, drogi panie Pytlakowski, zemsta dosięgła tych, co trzeba i Polacy mieli prawo do odwetu – choć to okrutne. Bo to ludność cywilna przede wszystkim dawnych Prus stanowiła główne zaplecze i wielką bazę poparcia dla Hitlera i NSDAP. To w ich imieniu i interesie działo się to, co się działo. Z ich pełnym poparciem, akceptacją, nawet po wojnie – o czym mówią raporty i badania. Tak właśnie, nawet po 1945 Niemcy akceptowali i uznawali za niezbędną politykę eksterminacji Słowian, Żydów i innych. To pruskie drang nach Osten było powodem dwóch wojen światowych. Na szczęście Prus już nie ma.
I nie, panie Pytlakowski, nie było „polskich obozów koncentracyjnych”. Bo, w odróżnieniu od niemieckich ludobójców, Polacy nie planowali masowych czystek etnicznych, komór gazowych, dołów śmierci. Wysiedlenie Niemców było aktem sprawiedliwości dziejowej, likwidacją źródła kolejnej wojny. Likwidacja Prus była potrzebna i konieczna.
A na żadne próby stawiania na równi ze sobą cierpień Polaków i Niemców zgody być nie może. I tak – doznane od Niemców cierpienia i krzywdy w pełni usprawiedliwiają to, co działo się po wojnie. I w tym kontekście, na sam koniec: Tezy rządu polskiego w Londynie z 27 września 1944 roku otwiera zdanie: „Doświadczenie z «piątą kolumną» i metody okupacyjne stosowane przez Niemców w tej wojnie czynią współżycie ludności polskiej i niemieckiej na obszarze jednego państwa niemożliwym”.
Ostatecznie 5/10.

„Należało nam się, bo to Niemcy wywołali wojnę” – z tym zdaniem-cytatem, pojawiającym się w epilogu książki Piotra Pytlakowskiego, całkowicie się zgadzam. Bo generalnie jest to ten rodzaj książki, którą kupuję i czytam po to, żeby się z tezami Autora nie zgadzać. A wspomniane wyżej zdanie należy jak mantrę powtarzać wszystkim próbującym zakłamywać historię, szczególnie tym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
23
23

Na półkach:

"(...) karać należy winnych. Nie o nich zaś jest ta opowieść. Opowieść o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach wojennego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupił winy swych mężów. O strachu, który zamienił życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżaniu i życiu drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć albo zapomnieć "

Przyznam bez bicia. Nie taką sobie wyobrażałam Polskę po wojnie. Myślałam, że to była biedna, zrozpaczona kraina. Z ludźmi którzy chcieli wszystko zacząć od nowa. Na nowych ziemiach. W końcu Stalin dał i Stalin zabrał. Ludzie z kresów nie mieli łatwo. Musieli rozpocząć nowy etap. Ale Niemcom też lekko nie było. Zostali postawieni przed faktem dokonanym. Zostawiasz dom,majątek i swoje ziemie. I idziesz w nowe.... Nie każdy się z tym pogodził. Wiele osób zostało. Jaki los ich czekał na nowych ziemiach polskich?

"Ich matki, nasi ojcowie" to książka pełna bólu, strachu, utraconej tożsamości i wstydzie. To książka o katach i ich ofiarach. Książka o młodych kobietach,którym w powojennej Polsce nie było lekko. To książka o utracie i rozpaczy. Rzeczy jakie miałam miejsce w Aleksandrowie Kujawskim są niewybaczalne. Ale jak można komuś chcieć wybaczy,gdy ten ktoś nie poniósł kary?

Książka w jakiś sposób mi bliska. Sama wychowałam się na ziemi lubuskiej. Dawnej ziemi niemieckiej. W książce jest nawet opowieść o mieszkańcu Świebodzina,mojego rodzinnego miasta. Czytałam ją z wielkim zapałem. Przecież tyle razy się mówi, żeby nie zapominać. "Pamiętamy " często powtarzane hasło,przytaczane przy obchodach II wojny światowej. A pamiętamy co było po?

Jest to ważna książka. O takich rzeczach trzeba mówić głośno. Trzeba uczyć tego na lekcji historii. I nie po to by szukać winnych i oskarżać. Ale po to by historia nie zatoczyła koła.

"(...) karać należy winnych. Nie o nich zaś jest ta opowieść. Opowieść o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach wojennego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupił winy swych mężów. O strachu, który zamienił życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżaniu i życiu drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1514
1400

Na półkach:

Wstrząsające historie "polskich" Niemców po zakończeniu II wojny światowej, o tym, jak w nieludzki i bestialski sposób byli traktowani przez nowe polskie władze i ludność cywilną.

Wstrząsające historie "polskich" Niemców po zakończeniu II wojny światowej, o tym, jak w nieludzki i bestialski sposób byli traktowani przez nowe polskie władze i ludność cywilną.

Pokaż mimo to

avatar
242
69

Na półkach: ,

Bardzo ważna książka, opowiadająca o czymś, o czym zupełnie się u nas nie mówi. Trudny i ważny temat Niemców z tzw terenów odzyskanych. Czyta się jak dobrą książkę sensacyjną, ale to wszystko prawdziwe i momentami przerażające opowieści. Warto.

Bardzo ważna książka, opowiadająca o czymś, o czym zupełnie się u nas nie mówi. Trudny i ważny temat Niemców z tzw terenów odzyskanych. Czyta się jak dobrą książkę sensacyjną, ale to wszystko prawdziwe i momentami przerażające opowieści. Warto.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Piotr Pytlakowski Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski Zobacz więcej
Piotr Pytlakowski Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd