Czytamy w weekend

LubimyCzytać
18.09.2020

Polska, Francja, Hiszpania i Niemcy – oto kraje, które w ten weekend odwiedzą członkowie zespołu lubimyczytać.pl i Ciekawostek Historycznych. Oczywiście ich podróż będzie miała charakter metaforyczny, gdyż odbędzie się za pośrednictwem literatury – niezwykle wygodnego sposobu transportu. A dokąd wybierają się użytkownicy lubimyczytać.pl?

Czytamy w weekend

Jesień czai się tuż za rogiem, przywitam ją ze „Stramerem”, a raczej całą rodziną Stramerów. Książka czekała na swoją kolej, bo wciąż przykrywały ją inne nowości. Co jakiś czas słyszałam pytania od kolejnych osób z zespołu lubimyczytać.pl: „przeczytałaś już Stramera?” i chyba już nie miałam siły odpowiadać „jeszcze nie, czeka”. Co więcej, każdy kto pytał, był zachwycony i bardzo polecał. W serwisie książka nominowana była w plebiscycie „Książka Roku 2019" i otrzymała wysokie noty od czytelników 7,5/10, co samo w sobie jest już wystarczającą rekomendacją.

To książka idealna na jesień, na początku spokojna, w kolejnych rozdziałach poznaję członków jednej żydowskiej rodziny, która mieszka w międzywojennym Tarnowie. Nagle zaczynają się wkradać w przedstawianą rzeczywistość konflikty narodowe i życie Stramerów nabiera ciemnych barw. Podobno jest to książka, której nie da się zapomnieć, więc tym bardziej chłonę powoli i czytam z nieukrywaną przyjemnością. Polecam recenzję Bartka Szczyżańskiego, który pisze:

„Łoziński jak ognia unika pisania o nadchodzącej Zagładzie. Nie robi tego jednak w sposób sztuczny, nie unika tematu, żeby podkoloryzować rzeczywistość, nie powstrzymuje się, żeby przypadkiem nie sprawić czytelnikowi przykrości. Zamiast tego bardzo zręcznie rozbudowuje codzienność, powoli nanosi na zgrubnie zarysowany szkic – ojciec, który wrócił z Ameryki dla dziewczyny, matka, która porzuciła marzenia, aby pielęgnować domowe ognisko, i cała zgraja dzieci w przedwojennym Tarnowie – kolejne detale, co czyni lekturę bardzo pełnym, sycącym doświadczeniem. „Stramer” z całą pewnością nie jest sielanką, bohaterowie obrywają, ale nie sposób oprzeć się temu wrażeniu, że obrywają bardzo lekko. Zawsze mają dokąd wrócić, zawsze czuwa nad nimi opiekuńcza matka”.

Dzieci wróciły do szkół i przedszkoli, ku uciesze części rodziców i rozpaczy pozostałych, a ja sięgam w ten weekend po zbiór opowieści o perypetiach mojego ulubionego literackiego ucznia – francuskiego Mikołajka. W książeczkach o tym wdzięcznym bohaterze i paczce jego przyjaciół zaczytywałem się po raz pierwszy jako dziecko i to jedna z niewielu historii dzieciństwa, która czytana po latach wciąż równie mocno mnie wciąga, bawi i, co nie mniej ważne, uczy. Oczywiście zmiana perspektywy czasowej sprawia, że wiele elementów wybrzmiewa dla mnie inaczej niż w czasach szkoły podstawowej.

Reklama

Dziś lepiej rozumiem, co nie znaczy, że akceptuję, motywacje taty chłopca: wiecznie zmęczonego, łatwo wpadającego w irytację; modelowego ojca z dawnych lat, dla którego praca to świętość, a zacisze domowe służyć ma wyłącznie odpoczynkowi. Bardziej niż kiedyś razi mnie, że Mikołajek bez przerwy dostaje bury od rodziców, którzy traktują syna trochę jak balast – przydatny, ale ciężki. O roli matki lepiej zmilczeć. Książkowy świat to wieczna opozycja dzieci-dorośli, wygłupy-grzeczność, zabawa-szkoła i tak dalej. Pod tym względem dzieło Goscinny’ego i Sempé to idealne odbicie swoich czasów. Ale czy  świat dzisiejszych dzieci tak bardzo różni się od tego sprzed pół wieku?

Najważniejsze, że mimo pewnych wad krótkie, zwarte historyjki o wesołych urwisach potrafią bawić do łez, skrzyć się od błyskotliwego humoru i dać wiele uciechy i rodzicom, i dzieciom – nawet jeśli nie będziemy się śmiać z tych samych rzeczy. A więc idę czytać „Mikołajka”.

No bo co w końcu, kurczę blade.

Myślałam, że po mojej „wielkiej przygodzie” z magisterką zrobię sobie dłuższą przerwę od literatury hiszpańskiej. Jasne, uwielbiam ten duszny klimat, którego nie mogę znaleźć w innych powieściach, ale ile można. Ostatni miesiąc spędziłam nad opracowaniami hiszpańskiej kultury, języka i historii. Pod koniec, gdy już opuściła mnie nadzieja, że kiedykolwiek dam radę to skończyć, postanowiłam, że zrobię sobie detoks. Miałam ochotę pochować do kartonów wszystkie książki napisane przez hiszpańskojęzycznych autorów razem z opracowaniami uzbieranymi do magisterki i schować je w najciemniejszym zakątku mojego mieszkania – w szafie.

Reklama



Jak się jednak okazuje, jestem wyjątkowo zmienną czytelniczką. Szukając lektury na nadchodzący weekend, mimowolnie zerknęłam na ułożone na najniższej półce książki Jaume Cabré. Lubię dawkować sobie tego autora i staram się sięgać po jedną jego powieść na rok. Jedną z jeszcze nieprzeczytanych książek są „Głosy Pamano”, które w serwisie mają ocenę 8,0. W ten oto sposób mój detoks trwał ledwie dwa tygodnie, nie zdążyłam się nawet obronić, a już wracam w objęcia hiszpańskiej literatury.

Pisanie o drugiej wojnie światowej nie jest łatwe. Trudność nie wynika jednak z braku dostępnych materiałów, ale z obowiązku podejmowania często trudnych, kontrowersyjnych i bolesnych dla wielu ludzi tematów. Mówienie o Niemcach jako o ofiarach wojny może niektórym wydawać się niestosowne. Należy jednak pamiętać, że wielu obywateli III Rzeszy nie podzielało zbrodniczej ideologii Adolfa Hitlera. Pomimo tego, po 1945 roku uznano ich za współwinnych popełnionych przez nazistów zbrodni. Piotr Pytlakowski w swojej książce „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” podjął próbę opisania powojennych losów niemieckich rodzin zamieszkujących Ziemie Odzyskane. Już sam tytuł publikacji sugeruje nam, że je treść nie będzie ani łatwa, ani czarno-biała.

Zdecydowałem się sięgnąć po tę pozycję ponieważ uważam, że to właśnie dialog jest najlepszym sposobem na zrozumienie drugiego człowieka. Historię z polskiej perspektywy znamy doskonale, warto więc wysłuchać co na jej temat mają do powiedzenia inni.

Więcej na ten temat przeczytacie na stronie Ciekawostki Historyczne.

[kk]

Reklama

komentarze [158]

Sortuj:
183
9
04.10.2020 14:55

Skończyłam wczoraj  Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze

A dzisiaj zaczynam  Berło ziemi Berło ziemi

więcej

23
3
04.10.2020 14:04

Skończyłam "Morderstwo w Orient Expresie" powinnam czytać "Dywizjon 303" , ale że nie przepadam czytać zbiorów opowiadań więc idzie mi dość mozolnie. Żeby trochę odpłynąć w inny świat czytam  Władca Cieni Władca Cieni


922
19
03.10.2020 12:22

 Mistrz i Małgorzata Mistrz i Małgorzata


2844
687
20.09.2020 21:27

Słucham  Ciemna strona lustra Ciemna strona lustra
myślałam, że to kryminał, ale ciekawa pozycja.
Po dwóch wyczerpujących powieściach bardziej rozrywkowo  Córka żelaznego smoka Córka żelaznego smoka
a później
 Rozmowy pod drzewem zapomnienia

więcej

6438
560
21.09.2020 09:07

Etyczny gnój jaki prezentuje sobą Wolski powoduje, że nie jestem w stanie nawet otrzeć się o jego książki.

Córka żelaznego smoka to męcząca miernota. Stuprocentowa kalka konstrukcyjna z Cienia kata Wolfe'a - jednej z najbardziej przecenianych książek jakie zdarzyło mi się przeczytać.


396
2
20.09.2020 17:07

 Przywództwo polityczne. Teoria i praktyka  Potęga przestrzeni wokół nas. Jak codzienne środowisko kształtuje nasze życie, zachowanie i dobrostan, i co o nas mówi


0
0
20.09.2020 14:23

Koncze  Ziarno prawdy Ziarno prawdy


3581
329
20.09.2020 13:21

 Cycero Cycero
 Dziewczęta i kobiety Dziewczęta i kobiety


303
56
20.09.2020 12:10

 Miedzianka. Historia znikania


410
11
20.09.2020 12:00

 Śpiąca nimfa Śpiąca nimfa


23
3
20.09.2020 12:08

Ja aktywnie czytam "Morderstwo w Orient Expresie" a zaczętą też mam cegłę Cassandry Clare "Władca Cieni".


68
29
20.09.2020 10:34

Zaczynam  Trzech panów w łódce (nie licząc psa) Trzech panów w łódce (nie licząc psa)


431
103
20.09.2020 12:13

Humor i dobra zabawa! Nie muszę życzyć miłego czytania bo na pewno takie będzie.


68
29
20.09.2020 18:54

Masz rację:), ledwo zaczęłam a uśmiech nie schodzi mi z ust.


zgłoś błąd