Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele

Okładka książki Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele autora Jacek Leociak, 9788381911139
Okładka książki Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele
Jacek Leociak Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2020-11-25
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-25
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381911139
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele



książek na półce przeczytane 2453 napisanych opinii 2371

Oceny książki Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele

Średnia ocen
6,8 / 10
188 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele

avatar
165
33

Na półkach:

Trochę dużo już było krytycznych ksiąg o kościele, więc dobrze przeczytać coś odświeżającego.

Żartowałem. To kolejna krytyczna księga o kościele.

Trochę dużo już było krytycznych ksiąg o kościele, więc dobrze przeczytać coś odświeżającego.

Żartowałem. To kolejna krytyczna księga o kościele.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
934
341

Na półkach:

Jacek Leociak krytycznie o Kościele i polskiej rzeczywistości.
„Widzę Kościół jako wytwórcę słów: pięknych i wzniosłych, świętych i świeckich, ludzkich i boskich. Żarna młynów bożych mielą je na duchową strawę, którą duszpasterze karmią swych wiernych”.
Powiedzieć, że Kościół nie ma obecnie w Polsce „dobrej prasy” to nic nie powiedzieć. Jako instytucja jest on przez sporą część społeczeństwa utożsamiany z całym złem tego świata. Można by wręcz odnieść wrażenie, że gdyby tylko Kościół – ta okropna, opresyjna instytucja – nagle zniknął, to w Polsce zapanowałby prawdziwy raj. Wreszcie wszystko byłoby na swoim miejscu, bo nie byłoby tego nieszczęsnego Kościoła.
W taki nurt myślenia wpisuje się – niestety – książka profesora Jacka Leociaka pod tytułem „Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i Kościele”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Jej autor pracuje w Instytucie Literackim PAN. Jest redaktorem rocznika „Zagłada Żydów”, napisał także wiele głośnych książek.
Jego najnowsza publikacja traktuje o tym, co go „zadziwia, irytuje i oburza w życiu publicznym”. Widzimy więc, że jest to zatem książka mocno subiektywna, czego na szczęście autor nie ukrywa przed czytelnikami. Tak się bowiem składa, że prof. Leociaka może oburzać jedno, a np. mnie całkiem co innego. Pisze autor swoją książkę – co również wyraźnie przyznaje – z pozycji lewicowych i antyklerykalnych. Nie ukrywa swojego bardzo krytycznego stosunku do Kościoła i do polskiej rzeczywistości. Właściwie to w podtytule powinna się też znaleźć fraza „o Jarosławie Kaczyńskim”. Autor poświęca bowiem temu politykowi sporo miejsca, sprowadzając swoje pretensje do tego (tak naprawdę),że odważył się wygrać wybory i realizować program swojej partii.
Skoro wiemy już, kim jest autor, to powiem coś o sobie. Ja również nie będę ukrywał, że piszę tę recenzję jako teolog z uniwersyteckim dyplomem i praktykujący katolik, żywo wiązany ze wspólnotą Kościoła.
Swoją drogą co takiego jest w tym Kościele, że wszyscy – począwszy od Nerona – usiłują go zniszczyć. Skoro Kościół to przeżytek (jak pisze autor) to dlaczego wszyscy poświęcają mu tyle uwagi?
Czytelnik „Wiecznego strapienia” dowie się, że żyje w strasznym kraju, gdzie sojusz tronu z ołtarzem, ciemnogród i w ogóle państwo wyznaniowe. Tymczasem wydaje mi się, że tak nie jest. Przecież nikt nie musi chodzić do kościoła. Nikt nie musi chrzcić dzieci. Nie trzeba brać kościelnego ślubu. Można w Polsce świetnie żyć zupełnie bez Kościoła. Ilu z tych, którzy tak krytykują ten nieszczęsny Kościół i są praktycznie niewierzący, chcą wziąć w nim ślub „bo będzie ładnie”? Właśnie to jest hipokryzja i kłamstwo.
Chyba już widać, że będzie to recenzja polemiczna. Istotnie, taka będzie. Jednak nie może być inaczej, gdyż autor wielokrotnie stosuje uproszczenia i nagina rzeczywistość do swojej wizji. Prze wszystkim czy pan profesor naprawdę uważa, że wystarczy poznać historię Kościoła żeby nie chcieć mieć z nim nic wspólnego? To zaskakująco płytki osąd jak na naukowca. Gdyby tak było, to czy ktoś dziś chciałby być Niemcem? Przecież historia Niemiec była taka okrutna, tyle tam zła i niewinnie przelanej krwi, a Hitler i nazizm to już w ogóle. Jak więc można dziś być Niemcem? Naprawdę, czasami warto zastanowić się nad tym, co się pisze, żeby nie popełniać takich płytkich osądów.
Dobrze byłoby, gdyby Leociak zechciał się zaznajomić z rzeczami, o których pisze. Informuję więc pana profesora, że archidiecezja i metropolia oznaczają to samo. Poza tym w Polsce jest stosunkowo mało diecezji, w porównaniu np. z Włochami.
Totalne brednie to już fragment o policji. Tak się zastanawiam, czy autor dopuścił myśl, że jego książkę będzie czytał jakiś katolik (np. moja skromna osoba),który może się poczuć zwyczajnie dotknięty? Ja rozumiem publicystyka, cięty język i w ogóle, ale czy pan profesor (sic!) naprawdę swoich myśli nie potrafi wyrazić inaczej, niż parodiując tekst modlitwy (konkretnie „Aniele Boży, stróżu mój”, str. 31)? Chyba dla takiego uczonego człowieka nie byłoby to przesadną trudnością?
W książce znajdziemy też fragmenty, gdzie autor sam sobie przeczy. Otóż najpierw narzeka na to, ile Kościół ma w Polsce władzy. Lobbuje za zmianą prawa, wymusza na politykach takie czy inne ustawy, słowem jest najwyższym prawodawcą w państwie (tak dowodzi autor). Następnie zaś z satysfakcją obwieszcza, że arcybiskup Jędraszewski w praktyce – oprócz mówienia kazań – nic nie może. Przytoczmy dosłowny cytat: „arcybiskup może sobie co najwyżej potrzeć czubeczek siarki na główce zapałki o draskę na pudełku”. Czy więc Kościół w Polsce jest wszechpotężny, czy rządzi politykami, czy stanowi prawa? Czy tak naprawdę nic nie może?
Autor myli się także w innej kwestii. Nie jest tak, że jedynie łódzka diecezja przekazała szpitalowi kwotę na zakup respiratora. Uczyniła to także chociażby diecezja przemyska.
Prof. Leociak stosuje stary zabieg antyklerykałów – on nie walczy z Bogiem, walczy tylko ze złym Kościołem. Bóg nawet niech sobie już będzie (naprawdę wielka to łaskawość ze strony autora),niech tylko zniknie ta opresyjna struktura Kościoła. Oto krytykuje autor podejście Kościoła do homoseksualistów. Zacytuję tu jego pełne oburzenia słowa: „homoseksualizm jest zatem grzechem śmiertelnym i jeśli homoseksualiści nie wyrzekną się tego grzechu, nie przeproszą i nie odpokutują – pójdą do piekła”. Zdaniem autora jest to przejaw zupełnie nieżyciowej postawy i zamach na wolność człowieka. Wobec tego ja również przytoczę cytat: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą (...)nie odziedziczą królestwa Bożego”. Napisał to święty Paweł Apostoł w 1. Liście do Koryntian (1 Kor, 6, 9-10). Okazuje się więc, że Biblii też trzeba czym prędzej zakazać, skoro głosi takie treści.
Zwracam również uwagę profesorowi, aby baczył na to co cytuje i robił to ze zrozumieniem. Czasem bowiem sam zapędza się w pułapkę.
Profesor Jacek Leociak ma za złe Kościołowi, że wszystkich chce uszczęśliwić i zbawić „na siłę”. Tymczasem on sam prezentuje takie podejście, tylko w drugą stronę. Otóż autor chce, żeby Kościół zniknął. Jego zdaniem to warunek konieczny do uzdrowienia rzeczywistości. Co jednak z tymi, którzy ten Kościół (oczywiście, że ułomny) kochają i chcą w nim być? Czy oni też mają zniknąć? Jakim prawem autor chce decydować za nich (za mnie?)
Czy autor istotnie walczy z Kościołem, czy może tak naprawdę z chrześcijaństwem? Z jakim podziwem pisze, że prawdziwe prześladowania Kościoła to były za Hitlera, a teraz to nikt Kościołowi nic nie zrobi (brak odważnych). Czy czytał ktoś większą głupotę? Czy to pisze poważny (?) profesor? Tego nawet nie będę komentował.
„Wieczne strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele” to książka, z której nie dowiedziałem się nic nowego. Autor skacze po tematach, wyciąga różne wydarzenia z historii tylko w jednym celu: aby uderzyć w Kościół i pokazać go jako instytucję z gruntu złą. Czy pan profesor naprawdę myśli, że wystarczy garść zgranych już do bólu argumentów z historii (inkwizycja, misje),aby „otworzyć ludziom oczy”?
Szkoda, że autor musi uciekać się do wyśmiewania kościelnych modlitw czy dziwnych określeń typu „arcymetropolita”. Gdyby profesor tak na poważnie, to informuję go, że taki urząd w Kościele nie istnieje.
Domagam się jednak, żeby na przyszłość ważył słowa – takie ma o to pretensje do polskich biskupów. Sam zaś twierdzi, że gdyby Kościół zniknął, to większość ludzi na świecie by tego nie zauważyła. Aż się prosi, abym ja – jako katolik – zadał pytanie: a gdyby tak zniknęli ateiści i antyklerykałowie (wśród nich autor)? Być może tego wielu ludzi również by nie zauważyło. Czemuż więc zdaniem autora znikać mamy my – katolicy, a nie on i jemu posobni – ateiści i antyklerykałowie?
Po książkę sięgnąłem, bo zaintrygował mnie tytuł. Było to moje pierwsze spotkanie czytelnicze z autorem. Od profesora oczekiwałbym jednak wyważonych sądów, nie popełniania błędów faktograficznych i nie uciekania się do prostego wyśmiewania katolickich modlitw czy nazw kościelnych urzędów. Wszak to nie kiepski kabaret, tylko solidnie wydana książka w solidnym wydawnictwie, za którą czytelnik musi zapłacić. Na koniec odwołam się do historii – nie mam dla autora dobrych informacji. Otóż Kościół istnieje już ponad dwa tysiące lat. Przetrwał Nerona, Dioklecjana, Lutra, Rewolucję Francuską, Rewolucję Październikową, Lenina, Stalina, Hitlera i innych „dobroczyńców ludzkości”, walczących z Bogiem i religią. Jestem pewien, że przetrwa także prof. Leociaka i jego książkę.
Jeśli po nią sięgniecie, to koniecznie czytajcie uważnie i krytycznie.
Wojciech Sobański

Jacek Leociak krytycznie o Kościele i polskiej rzeczywistości.
„Widzę Kościół jako wytwórcę słów: pięknych i wzniosłych, świętych i świeckich, ludzkich i boskich. Żarna młynów bożych mielą je na duchową strawę, którą duszpasterze karmią swych wiernych”.
Powiedzieć, że Kościół nie ma obecnie w Polsce „dobrej prasy” to nic nie powiedzieć. Jako instytucja jest on przez sporą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
18

Na półkach:

W książce Jacka Leociaka można znaleźć co najmniej kilku motywów:

- Kościół katolicki nie jest jedynym wyznacznikiem przywiązania do narodu polskiego czy pol-skości. Faktem jest, że katolicy mieli wpływ na powstanie i rozwój naszego narodu/naszej ojczy-zny; ale nie tylko oni. Ateiści, protestanci, wyznawcy judaizmu, islamu oraz chrześcijanie wschodni też mieli wpływ (niejednokrotnie duży) na losy naszej wspólnoty,

- przedstawiciele części kleru katolickiego w XX w. wspierali organizacje prawicowe a w mię-dzywojennej Polsce skrajnie prawicowe. Z kolei w tym tysiącleciu powstała sym-bioza kler- ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem autora książki ta współpraca na linii kler-polityka miała swoje przełożenie na wzrost niechęci do Żydów, kobiet i społeczności LGBTQ plus.
Nie wdając się w ocenę takiej czy innej partii należy przypomnieć losy i chwilową dość sporą rozpoznawalność księdza Jacka Międlara,

- za błędy w działalności Kościoła katolickiego nie odpowiadają wyłącznie księża, ale też wierni, którzy nie potrafią/nie chcą nazwać zła złem i przeciwstawić się jemu.

Polecam lekturę.

W książce Jacka Leociaka można znaleźć co najmniej kilku motywów:

- Kościół katolicki nie jest jedynym wyznacznikiem przywiązania do narodu polskiego czy pol-skości. Faktem jest, że katolicy mieli wpływ na powstanie i rozwój naszego narodu/naszej ojczy-zny; ale nie tylko oni. Ateiści, protestanci, wyznawcy judaizmu, islamu oraz chrześcijanie wschodni też mieli wpływ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

605 użytkowników ma tytuł Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele na półkach głównych
  • 338
  • 260
  • 7
93 użytkowników ma tytuł Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele na półkach dodatkowych
  • 50
  • 18
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 3

Tagi i tematy do książki Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele

Inne książki autora

Jacek Leociak
Jacek Leociak
Jacek Leociak (ur. 1957) – prof. dr hab., kierownik Zakładu Badań nad Literaturą Zagłady w Instytucie Badań Literackich PAN, członek założyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, redaktor rocznika „Zagłada Żydów. Studia i Materiały”. Opublikował: Tekst wobec Zagłady. O relacjach z getta warszawskiego, Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście (wspólnie z Barbarą Engelking),Doświadczenia graniczne. Studia o dwudziestowiecznych formach reprezentacji, Ratowanie. Opowieści Polaków i Żydów, Spojrzenia na warszawskie getto, Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie (książka była nominowana do Nagrody Literackiej Nike),Biografie ulic. O żydowskich ulicach Warszawy: od narodzin po Zagładę (za którą otrzymał Nagrodę Klio w kategorii varsaviana),Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i Kościele, Zapraszamy do nieba. O nawróconych zbrodniarzach oraz Warszawski trójkąt zagłady (wspólnie z Zofią Waślicką-Żmijewską i Arturem Żmijewskim; książka była nominowana do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy). Wydał także (wraz z Martą Janczewską) Antologię Archiwum Ringelbluma. Zajmuje się różnymi formami zapisu doświadczeń granicznych (w tym doświadczenia Zagłady). Razem z Barbarą Engelking przygotował koncepcję galerii Zagłada w Muzeum POLIN. Był także pomysłodawcą i współscenarzystą zorganizowanej tam wystawy czasowej Tu Muranów. W 2019 roku został uhonorowany prestiżową Nagrodą im. Kazimierza Wyki przyznawaną za wybitne osiągnięcia w dziedzinie eseistyki oraz krytyki literackiej i artystycznej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów Shulem Deen
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów
Shulem Deen
Książka pisana jest od serca, a jej autorem jest Shulem Deen – Żyd wychowany w tradycji chasydzkiej w społeczności Skwer niedaleko Nowego Jorku. Już sam tytuł zapowiada nieodwracalny zwrot w życiu bohatera, jednak nie zdradza szczegółów fabuły, pozwalając czytelnikowi skupić się na treści. Deen opisuje swoje życie, rozpoczynając narrację od momentu zawarcia małżeństwa z kobietą, którą niemal nie znał, a którą poślubił zgodnie z zasadami swojej społeczności. Początkowo nie rozumie ani nie chce tego związku, lecz presja wychowania i oczekiwań otoczenia sprawia, że stara się być wzorowym członkiem wspólnoty chasydzkiej. Autor szczegółowo przedstawia codzienność swojej rodziny, sposób funkcjonowania wewnątrz społeczności oraz kontakt ze światem zewnętrznym. Z czasem w jego sercu pojawiają się wątpliwości, zaczyna zadawać pytania, które w tamtym środowisku są zakazane. Proces ten nie jest nagły – to długie miesiące, a nawet lata rozterek i refleksji. W końcu Deen wkracza na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, świadomie wybierając drogę, która wyklucza go ze społeczności. Interesująco ukazuje reakcje żony – najpierw pełne strachu i niezrozumienia, później stopniowo oswajającej się z myślą, że mogą opuścić świat, który wypełniał ich życie od zawsze. Deen kapitalnie wyjaśnia mechanizmy władzy, kontroli i nacisku społecznego, jakie panują w zamkniętych grupach religijnych. Nie oskarża, nie ocenia, lecz dzieli się własnymi doświadczeniami i samotnością, która coraz silniej go dotyka. Książka jest bardzo sugestywna; narracja może chwilami wydawać się powolna, ale warto poświęcić jej uwagę, by dostrzec to, co ukryte między wierszami. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, jak trudna była droga autora i jak specyficzna jest społeczność, w której się wychował.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 miesiąc temu
Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity Ewa Stusińska
Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity
Ewa Stusińska
Książka Ewy Stusińskiej, zatytułowana „Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity”, to reportaż historyczno-kulturowy, który podejmuje temat niezwykle barwny, a jednocześnie wciąż owiany nimbem pruderii – polską transformację ustrojową widzianą przez pryzmat rewolucji seksualnej. Autorka kreśli obraz lat 80. i 90., kiedy to wraz z wolnym rynkiem do Polski wdarła się dotąd zakazana i przaśna erotyka. Ocena 6/10 odzwierciedla fascynujący temat i solidny warsztat badawczy, ale wskazuje też na pewien chaos narracyjny oraz brak pogłębionej analizy socjologicznej, której można by oczekiwać po tak ambitnym tytule. Panorama polskiego nienasycenia Stusińska wykonuje tytaniczną pracę dokumentacyjną. „Miła robótka” to kopalnia ciekawostek o początkach pism takich jak „Cats” czy „Wamp”, o fenomenie popularności romansów wydawnictwa Harlequin oraz o tym, jak pierwsze anteny satelitarne zmieniały krajobraz polskich osiedli i wyobraźnię ich mieszkańców. Autorka świetnie oddaje ten specyficzny, transformacyjny „duch czasu” – mieszankę naiwności, zachłyśnięcia się Zachodem i radosnej, często partyzanckiej twórczości wydawniczej. Najmocniejszym punktem książki są reportażowe spotkania z pionierami branży. Rozmowy z wydawcami, modelkami czy osobami odpowiedzialnymi za dystrybucję pierwszych kaset wideo wnoszą do tekstu autentyczność i ludzki wymiar. To nie jest tylko sucha historia mediów, ale opowieść o ludziach, którzy w nowej rzeczywistości szukali sposobu na zarobek, często nieświadomie stając się twarzami obyczajowego przełomu. Mimo świetnego punktu wyjścia, lektura „Miłej robótki” bywa nużąca. Autorka momentami gubi się w nadmiarze drobnych faktów i anegdot, które nie zawsze układają się w spójną całość. Czytelnik może odnieść wrażenie, że książka jest zbiorem luźno powiązanych ze sobą artykułów, a nie zwartą opowieścią. Zabrakło tu mocniejszej klamry kompozycyjnej, która pozwoliłaby wyciągnąć z tych wszystkich historii szersze wnioski na temat kondycji polskiego społeczeństwa tamtych lat. Kolejnym mankamentem jest pewna powierzchowność w traktowaniu trudniejszych tematów. Choć Stusińska dotyka kwestii uprzedmiotowienia czy wpływu gwałtownej komercjalizacji intymności na relacje międzyludzkie, często ślizga się po powierzchni, wybierając raczej ton ciekawostkowy niż analityczny. Dla osób szukających głębokiego eseju o zmianach kulturowych, „Miła robótka” może okazać się zbyt lekka. „Miła robótka” to pozycja, którą warto przeczytać dla samej podróży sentymentalnej do czasów kaset VHS i bazarowego handlu wszystkim, co kolorowe. To solidny kawałek historii polskiej popkultury, napisany sprawnym, reportażowym językiem. Jednak jako próba głębszego zrozumienia polskiej seksualności tamtego okresu, pozostawia pewien niedosyt. To „szóstka” z dużym plusem za odwagę w podjęciu tematu, ale z sugestią, że materiał ten dawał szansę na znacznie bardziej drapieżną i odkrywczą opowieść.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na617 dni temu
Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie Jacek Leociak
Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie
Jacek Leociak
Książka "Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie" Jacka Leociaka, wybitnego badacza literatury Zagłady, jest niezwykle trudna i bolesna odbiorze. To lektura, która wymaga od czytelnika pełnej gotowości z niewygodną prawda. Mnie jej nie brakowało, ale też zdaję sobie sprawę, że wiele osób po przeczytaniu może cisnąć ją w kąt i odsądzać autora od czci i wiary. Lubimy o sobie myśleć, że jesteśmy narodem szczególnym: ofiarnym, pomocnym, kierującym się wartościami chrześcijańskimi. Wykazanie nawet niewielkiej rysy na tym obrazie podnosi rwetes i święte oburzenie. Autor w swojej pracy, która jest zbiorem osobistych refleksji, notatek i "zapisków" dotyczących relacji kościoła Katolickiego i duchowieństwa z Zagładą Żydów w sposób subiektywny (co sam przyznaje) ukazuje ówczesną postawę najwyższych hierarchów jak i zwykłych księży. Jacek Leociak skupia się głównie na problemach milczenia i obojętności a w skrajnych przypadkach antysemityzmu i zdrady ze strony części duchowieństwa i katolickiego społeczeństwa. Czytelnik, który jest zmuszony do zmierzenia się z faktami, które burza mit o wyłącznie heroicznej i ofiarnej postawie polskiego katolicyzmu w trakcie wojny, czuje dyskomfort, niekiedy niedowierzanie czy złość. Autor wskazuje na wiekowe stereotypu antysemickie zakorzenione w katolicyzmie, jak chociażby mit o "bogobójstwie". Według niego to one ukształtowały obojętność chrześcijan i duchowieństwa wobec cierpienia Żydów. Starannie analizuje on relacje, dokumenty i przykłady z historii, które ilustrują stawiane przez niego tezy. Warto dodać iż nie neguje on postaw tych księży i zakonnic, którzy pomagali w czasie wojny starszym braciom w wierze, ale te historie giną w masie dowodów na bierność czy wręcz antysemityzm. Lektura ta, ukazując wstydliwe, mniej znane oblicze Kościoła, zmusza do konfrontacji z niewygodną prawdą. Wielu z nas Polaków, nie chce jednak przyjąć tych faktów do wiadomości i ta książka na pewno tego nie zmieni. Jednak zachęcam do jej lektury tych, którzy mają odwagę przyjrzeć się tej drugiej, niechlubnej stronie medalu.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na75 miesięcy temu
Z niejednej półki. Wywiady Michał Nogaś
Z niejednej półki. Wywiady
Michał Nogaś
Lubię czytać wywiady z wielu różnych powodów. Głównie jednak dlatego, że jest to sposób na minimalne poznanie autora, ale bez głębokiego wnikania w jego całą biografię. Zbiór Z niejednej półki: wywiady Nogasia to rozmowy z plejadą gwiazd i ciekawa oraz przyjemna lektura, choć długa. Dobry wywiad nie jest łatwo przeprowadzić. Trzeba się świetnie przygotować, przemyśleć pytania, żeby nie były sztampowe i takie same, jakie już były zadawane setki razy. Widać, że Nogaś odrobił pracę domową i literatura, czy też najnowsze książki rozmówców są tylko punktem wyjścia do rozważań nad stanem świata, polityką, bliższym i dalszym otoczeniem rozmówców. Wszelkimi okolicznościami tychże książek powstawania. ✒️ Rozmowy o świecie I są to rozmowy ciekawe, jednocześnie wzbudzające u mnie odruch niechęci i zmęczenia. Większość tekstów ma smutny, lub nawet pesymistyczny wydźwięk. Współczesny świat, choć w pewnych wymiarach jest lepiej niż kiedykolwiek, to także schodzi na psy. Chociaż w sumie nigdy nie był za wysoko, więc to schodzenie niżej to tylko jakaś forma przenośni. Gdzieniegdzie jest coraz lepiej pod pewnymi względami, np. prawa kobiet, dzieci czy ekonomia. Są też miejsca, gdzie jest coraz gorzej. A wspólna dla wszystkich jest zmiana klimatyczna oraz zwiększające się poparcie dla populistów. Niektóre z tych tekstów lub historii źle się zestarzały. Np. ta historia o poszukiwaniu Alice Munro, albo wywiad z Llosą o wierze, że Trump upadnie po pierwszej kadencji. Że niby ludzie się ockną. Nie ocknęli, jak wiadomo. ✒️ O świecie Ostatecznie Z niejednej półki: wywiady to mnóstwo słusznych obserwacji świata i społeczeństw, trochę psychologii i uwag na temat dzisiejszych czasów. Stricte informacji o literaturze jest tu w sumie mało, choć na niektórych autorów zerknę uważniejszym okiem, bo jeszcze nie czytałam, a mnie zaciekawili. Trzeba przyznać, że Nogaś odwalił kawał rzetelnej roboty, chociaż zebrane w jeden tom mogą się te wywiady wydawać o tym samym. A jednak każdy z rozmówców ma trochę inne poglądy, spojrzenie, doświadczenia, mimo że wnioski podobne. To ważne, żeby o takie rzeczy pytać. [Na stronie bloga jest spis wszystkich nazwisk]
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na77 miesięcy temu
Nomadland. W drodze za pracą Jessica Bruder
Nomadland. W drodze za pracą
Jessica Bruder
Książka otworzyła mi oczy na problem, którego wcześniej właściwie nie dostrzegałam: skalę współczesnego nomadyzmu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych oraz fakt, że dla wielu starszych ludzi nie jest on wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z biedy, braku zabezpieczeń społecznych i kryzysu mieszkaniowego. Reporterska praca autorki — jej podróże z bohaterami, rozmowy z pracownikami sezonowymi, opisy życia w vanach i na parkingach — mają dużą wartość poznawczą i uświadamiają realne konsekwencje niewydolności systemu. Jednocześnie książka zawodzi jako próba pełnego ukazania tego doświadczenia. Układ narracji sprawia wrażenie fragmentarycznego, a powracanie do tych samych postaci i motywów nie zawsze pogłębia temat, lecz raczej go zawęża. Zamiast szerokiego spektrum historii dostajemy powtarzalny obraz, który z czasem traci swoją siłę oddziaływania. Brakuje wyraźniejszego zróżnicowania perspektyw — zarówno pod względem wieku, pochodzenia, jak i alternatywnych losów osób, które z tego stylu życia próbowały się wydostać. Autorka z dużą empatią opisuje swoich bohaterów, ale momentami ta empatia zastępuje analizę. Systemowe przyczyny nomadyzmu są sygnalizowane, jednak nie zawsze wystarczająco rozwinięte, przez co książka bardziej dokumentuje skutki problemu niż pozwala w pełni zrozumieć jego złożoność. W efekcie Nomadland pozostawia czytelnika z poczuciem, że poznał ważny i poruszający temat, ale nie otrzymał narzędzi, by zobaczyć go w całej jego skali. To książka potrzebna i momentami przejmująca, lecz niedostatecznie pogłębiona — bardziej wprowadzająca w problem niż rzeczywiście go wyczerpująca. Ale skoro wracam do niej pamięcią oznacza, że stała się dla mnie jakkolwiek cenna, choć wysoce niedoskonała. Doceniam to, iż autorka nie udaje, że w pełni zrozumiała ludzi, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia nie z wyboru czy ciekawości, lecz z powodu bycia jedyną lub jedną z najmniej złych dróg, aby przetrwać w życiu oraz nie być ciężarem dla innych.
Tamaryszka - awatar Tamaryszka
oceniła na63 miesiące temu
Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na103 miesiące temu

Cytaty z książki Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele

Więcej
Jacek Leociak Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele Zobacz więcej
Jacek Leociak Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele Zobacz więcej
Jacek Leociak Wieczne strapienie. O kłamstwie, historii i kościele Zobacz więcej
Więcej