Ołowiane dzieci

Okładka książki Ołowiane dzieci autorstwa Michał Jędryka
Okładka książki Ołowiane dzieci autorstwa Michał Jędryka
Michał Jędryka Wydawnictwo: Krytyka Polityczna Seria: Nie-Fikcja reportaż
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Nie-Fikcja
Data wydania:
2020-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-20
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366586055
Polska, Górny Śląsk, połowa lat 70. Na początku roku szkolnego okazuje się, że dwie klasy trzeba nagle połączyć w jedną. Co się stało z dziećmi, które nagle zniknęły? Jolanta Król, lekarka z miejscowej przychodni rozpoznaje u nich rzadką i groźną chorobę: ołowicę. Odpowiedzialna za to jest pobliska huta od lat bezkarnie zatruwająca środowisko. Czy jednej lekarce uda się powstrzymać setki zachorowań i nagłośnić problem tuszowany przez miejscowe władze?
Po latach dawny pacjent charyzmatycznej dr Król wraca do tamtej zagadki i zaczyna swoje śledztwo. Co łączy mapę współczesnych patologii z wydarzeniami sprzed lat? Czy ta historia jest już zamknięta i można opowiedzieć do końca historię polskiego Czarnobyla?
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ołowiane dzieci w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ołowiane dzieci



667 667

Oceny książki Ołowiane dzieci

Średnia ocen
6,5 / 10
451 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Ołowiane dzieci

avatar
347
112

Na półkach: ,

Końcówka pędzie i traci na tym książka. Możnaby też wpleść jakąś fabułę. Przeczytałem po obejrzeniu serialu i szybko wyłapałem fragmenty, którymi się inspirowano. Na plus: pisanie z perspektywy dziecka.

Końcówka pędzie i traci na tym książka. Możnaby też wpleść jakąś fabułę. Przeczytałem po obejrzeniu serialu i szybko wyłapałem fragmenty, którymi się inspirowano. Na plus: pisanie z perspektywy dziecka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
459
394

Na półkach:

Nie odniosę się do serialu pod tym samym tytułem, bo go nie oglądałam. Sama książka jest jednak ciekawa właśnie ze względu na pokazanie perspektywy dziecka. Już abstrahując od tego, czy jest to zapis prawdziwych wspomnień Autora, czy były one tylko inspiracją.
Oczywiście relacja o epidemii i walce dr Wadowskiej-Król i jej współpracowników z systemem jest ciekawa, ale dla mnie zdecydowanie bardziej dramatyczne jest śledztwo 13-latka, któremu najpierw ktoś „zniknął” klasę, a potem dziewczynę (która nawet nią nie była). Chyba jeszcze nikt nie pokazał epidemii (jakiejkolwiek) z takiej perspektywy. To jest coś nowego.

Nie odniosę się do serialu pod tym samym tytułem, bo go nie oglądałam. Sama książka jest jednak ciekawa właśnie ze względu na pokazanie perspektywy dziecka. Już abstrahując od tego, czy jest to zapis prawdziwych wspomnień Autora, czy były one tylko inspiracją.
Oczywiście relacja o epidemii i walce dr Wadowskiej-Król i jej współpracowników z systemem jest ciekawa, ale dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
10
10

Na półkach:

Historia która wydarzyła się naprawdę a o której nie miałem pojęcia. Do teraz. Na podstawie tej historii powstał mini serial na Netflix pod tym samym tytułem w świetnej obsadzie. Warto przeczytać aby uświadomić sobie te przemilczane aspekty nie tak dawno "słusznie minionych czasów".

Historia która wydarzyła się naprawdę a o której nie miałem pojęcia. Do teraz. Na podstawie tej historii powstał mini serial na Netflix pod tym samym tytułem w świetnej obsadzie. Warto przeczytać aby uświadomić sobie te przemilczane aspekty nie tak dawno "słusznie minionych czasów".

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1145 użytkowników ma tytuł Ołowiane dzieci na półkach głównych
  • 571
  • 552
  • 22
155 użytkowników ma tytuł Ołowiane dzieci na półkach dodatkowych
  • 55
  • 35
  • 14
  • 14
  • 13
  • 12
  • 12

Inne książki autora

Michał Jędryka
Michał Jędryka
Pedagog i polonista, menedżer, pisarz i scenarzysta. Malarz z kilkoma wernisażami na koncie. Cyklista i filmożerca. Urodzony w Katowicach, obecnie mieszka w Warszawie. Jest autorem niezliczonej ilości tekstów reklamowych, zbioru akwareli Śląsk. Last minute, poradnika o popkulturze, a także książki Ołowiane dzieci, w której opisał historię rozpoznania ołowicy przez lekarkę Jolantę Wadowską-Król.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ołowiane dzieci przeczytali również

Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
Nie czekam na szklankę wody. O świadomej niedzietności Katarzyna Tubylewicz
Nie czekam na szklankę wody. O świadomej niedzietności
Katarzyna Tubylewicz
W swojej książce Katarzyna Tubylewicz stara się w nieco reportażowy, a nieco eseistyczny sposób opisać zjawisko świadomej bezdzietności. Dzięki swojej formie książkę czyta się szybko; choć w moim przypadku wyjątkowo w grę wchodziło przesłuchanie audiobooka, to uważam, że przeplatanie się osobistych doświadczeń poszczególnych kobiet z refleksjami i danymi zadziałało na poziomie przystępności. Autorka opowiada o skali bezdzietności, odnosząc się głównie do perspektywy kobiet, które decydują się nie mieć dzieci z różnych powodów: emocjonalnych, społecznych, ekonomicznych czy klimatycznych. I właśnie to jest jedną z największych wartości książki: autorka nie przyjmuje jednej właściwej tezy, a oddaje głos różnym osobom w postaci “chórów kobiet”. Tym samym treść wypełnia kalejdoskop zbieżnych perspektyw, ukazując w ten sposób złożoność zjawiska, dając poczucie autentyczności, a równocześnie unikając moralizowania. Nie można natomiast powiedzieć, aby książka wyczerpywała temat. Pełni raczej funkcję otwierającą, będąc dobrym punktem wyjścia do refleksji, mogących prowadzić nawet do zadania sobie niełatwych pytań. Ponadto trafia w niewątpliwie istotny i aktualny społecznie temat, bowiem dotyczy realnego zjawiska demograficznego i kulturowego, które pokazuje zmianę myślenia o rodzinie, kobiecości i spełnianiu się. Tym, co przykuwa uwagę w tej publikacji, jest odniesienie się do faktu, że w języku polskim brakuje neutralnych określeń dla osób bezdzietnych, a ponadto ujawnia językowe i kulturowe schematy, przez które osoby bezdzietne są marginalizowane. Dodatkowo Tubylewicz decyduje się podważyć narrację, wedle której życie bez dzieci jest uboższe czy gorsze, a bezdzietność jest równoznaczna z egoizmem lub niedojrzałością. W tym kontekście wykonano przysłowiowy kawał dobrej roboty, przez co dochodzi do nieśmiałego zredefiniowania przyjętych norm. Nieśmiałego, bowiem autorka pozostaje w roli obserwatorki. I chociaż nie unika kontrowersyjnych perspektyw (sam temat bezdzietności należy do takich),to rzadko tworzy mocniejsze, bardziej wyraziste tezy. Ponadto Tubylewicz nie wchodzi w potencjalne konflikty (np. społeczne czy ideologiczne); tym samym książka jest wyważona, ale niekiedy brakuje jej pazura. Dodatkowo kuleją odniesienia do kontekstu społecznego, co oznacza, że w małym stopniu zostały poruszone kwestie systemowe, takie jak polityka rodzinna czy rynek pracy, a książka pozostaje na poziomie doświadczeń jednostek. Mimo to nierówny jest poziom samych historii: niektóre są poruszające, inne wydają się mniej reprezentatywne lub zbyt skrótowe, by naprawdę wybrzmieć. Trzeba pamiętać, że autorka wzięła na warsztat zjawisko budzące silne emocje. I być może właśnie to czyni z niej ważny głos w debacie społecznej, który może pomóc wielu osobom poczuć się mniej osamotnionymi w swoich wyborach.
placebetweenpages - awatar placebetweenpages
ocenił na719 dni temu
Kebabistan Krystian Nowak
Kebabistan
Krystian Nowak
Keba(p) bardziej po turecku, czy może keba(b) bardziej po arabsku? A może chcecie się dowiedzieć, jak smakuje „prawdziwy polski kebab”? Ten nasz, ojczysty, doprawiony jest – w zależności od regionu – ostrzejszą lub łagodniejszą nutką rasizmu. Najbardziej gorzki smak ma w dniu 11 listopada, kiedy to świętujemy odzyskanie niepodległości, nie pozwalając jednocześnie zapomnieć cudzoziemcom kebaby w pity zawijającym że… ”klient Wasz Pan”. I niestety nie chodzi tu o uwagi co do jakości dania. Te - paradoksalnie – muszą być bez zarzutu, bo klient najpierw danie zamawia, zjada a potem swoje uwagi przekazuje sprayem albo kamieniem, pisząc na szybie co mu nie smakowało lub tą szybę rozbijając. Tylko czemu kebab zjada do końca, skoro miał do niego tyle uwag? Jakie najczęściej smaki prezentuje kebab w naszym kraju i czym zazwyczaj jest „przyprawiony”? Ile jeszcze wspólnego ma ze swoją ojczyzną a na ile został spolszczony? O tym wszystkim przeczytacie w książce Krystiana Nowaka. Oprócz tego co w bułce lub picie należało by znaleźć, to w głównej mierze książka opowiada o trudnym romansie Polaków z kuchnią Bliskiego Wschodu. Autor pośród budek mniejszych i większych, z różną odmianą słowa kebab, buduje opowieści o nas samych, o polskim społeczeństwie i polityce państwa wobec imigrantów zwłaszcza z krajów arabskich. Kolejne strony tego reportażu tylko utwierdzają w przekonaniu, że za każdym daniem stoi jakiś człowiek i jego historia, kultura oraz tradycja. Wszystkie one mają wpływ na ostateczny smak tytułowego rarytasu. Okazuje się jednak, że jest to smak daleki od oryginału, w którym zamiast baraniny i wołowiny rządzi kurczak i wieprzowina, gdzie mniej jest miejsca na świeże warzywa a zdecydowanie więcej na sos. Historie poszczególnych osób uzmysławiają jak ciężką drogę mieli pionierzy tej naówczas przydrożnej sztuki kulinarnej, dziś trafiającej już na biurka pracowników korporacji lub członków zarządu dużych spółek. Autor bowiem na własnym podniebieniu poznawał smaki orientalno – rodzimej kuchni, ale przy tym swoje uszy i oczy pozostawił otwarte na to co najważniejsze tj. na ludzi po każdej ze stron lady. Czy z kebabem jest podobnie jak z disco polo, którego nikt nie słucha ale słowa hitów są znane każdemu? Zapraszam Was wraz z autorem do podróży po Polsce, by na tle zmieniającej się od początku lat 90’ tych budki z kebabem, prześledzić zmieniające się smaki i gusta Polaków. Nie tylko te kulinarne. Czy zamiast na wódkę i śledzika „grozi” nam pójście na kebab-a?
Alone_in_silence - awatar Alone_in_silence
ocenił na61 miesiąc temu
Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu Anna Kamińska
Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu
Anna Kamińska
Książka na pewno warta przeczytania, chociaż moim zdaniem , wyraźnie słabsza od " Simony" . Jest przede wszystkim opowieścią o dwóch niezwykłych kobietach, które " uciekły " w Bieszczady : Zofii Komedowej i Joannie Hasiorowej. Wbrew informacji na obwolucie - Maria Kownacka występuje tylko epizodycznie ( jej bieszczadzkiej przygodzie poświęcono jeden rozdział , w którym na dodatek znacznie ciekawszą , jak dla mnie, postacią jest nauczyciel - pasjonat Kazimierz Garstka) . Trochę sztucznie " doklejona " jest opowieść o Julii , matce Andy Warhola . Po pierwsze, pochodziła z Beskidu Niskiego , a nie Bieszczadów. Po drugie, to sytuacja biegunowo odmienna od pozostałych bohaterek, Julia opuściła swój beskidzki matecznik i wyrusza do wielkiego świata. Dodam w tym miejscu, że w książce jest drobny błąd rzeczowy - Łupków leży na wschód , a nie na północ od Medzilaborce. Polecam odwiedzenie muzeum Andy Warhola w tym miasteczku ( byłem, zwiedziłem) , to największa w Europie ( a druga na świecie ) kolekcja dzieł najsłynniejszego twórcy pop-artu i artefaktów z nim związanych . Jeśli ktoś turystycznie przebywa w polskiej części Beskidu Niskiego i interesuje się sztuką , to wycieczka do Medzilaborce jest obowiązkowa ( przejeżdżamy granicę niedaleko Komańczy na Przełęczy Radoszyckiej, przez którą w 1939 r. sprzymierzone z III Rzeszą wojska słowackie wjechały do Polski). Po polskiej stronie granicy stosunkowo blisko leży Sanok, gdzie w miejskim muzeum można zobaczyć największy w Polsce zbiór dzieł Zbigniewa Beksińskiego oraz bardzo dużą kolekcję ikon.
Boka - awatar Boka
oceniła na621 dni temu
Oświęcim. Czarna zima Marcin Kącki
Oświęcim. Czarna zima
Marcin Kącki
„Oświęcim. Czarna zima” to bardzo dobrze napisany i niezwykle interesujący reportaż. Marcin Kącki ukazuje w nim znane polskie miasto, które kojarzy się przede wszystkim z obozem koncentracyjnym. Ale nie tylko przez ten pryzmat patrzymy na to miejsce oczyma różnych bohaterów. A bohaterowie są różni. To m.in. ludzie interesujący się historią, mający konkretną misję przybliżania prawdy o lagrze, ale też szerzenia idei pokoju, tolerancji i pamięci. Jak się okazuje, nie każdy tak samo rozumie i interpretuje te pojęcia, a ich zestawienie w ujęciu prezentowanych postaci może nieraz zadziwiać i szokować. Podobnie jak swego rodzaju „konkurowanie” między sobą przez dwie znane instytucje. Marcin Kącki rozmawia nie tylko z mieszkańcami Oświęcimia, ale również tymi, którzy tu zagościli. Jedni wpadli tylko na przysłowiową chwilę, inni zostali na dłużej. Są tacy, którzy kochają to miasto, i tacy, którzy mają przykre wspomnienia, bo stali się na przykład ofiarami rasistowskich i antysemickich ataków. Autor ciekawie przestawia także odległą historię miasta, która okazuje się fascynująca. Przy okazji przywołuje pewną legendę związaną z rzekomą klątwą rzuconą na miasto. Bez względu na czary i klątwy, miasto tworzyli i tworzą ludzie, a ci różnią się bardzo. I tak jest od wieków. Wojenna historia Oświęcimia przeraża z przyczyn oczywistych. Jednak i dzisiejszy obraz może jeżyć włosy na głowie, czego dowodem są wypowiedzi pełne obojętności, niefrasobliwości, głupoty, a nawet wrogości. Kącki udowadnia, że zakończenie II wojny światowej nie zakończyła Zła (przez duże „Z”) panoszącego się na świecie. Nie jest ono związane tylko z jednym, konkretnym miejscem, jednak Oświęcim odgrywa w świadomości Polaków szczególną rolę. Tym bardziej przerażają odradzające i panoszące się dziś i u nas, i za granicami nacjonalistyczne ruchy, a nawet partie, których przedstawiciele zasiadają w parlamentach. Książka Marcina Kąckiego uwiera i skłania do wielu refleksji; dla niektórych może być niewygodna, bo nie pokazuje Polaków jako nieskazitelnych bohaterów, wspaniałych patriotów i miłosiernych katolików. Ale właśnie dlatego jest prawdziwa – po lekturze chce się powiedzieć „A to Polska właśnie”, cytując klasyka. Takie książki o Oświęcimiu i Auschwitz warto czytać, a nie grafomańskie banialuki, jakie zasypują ostatnio nasz księgarski rynek. POLECAM SZCZERZE – do przemyślenia, dyskusji, ku przestrodze…
allison - awatar allison
ocenił na829 dni temu
Dług. Reportaże spod kreski Aleksandra Gałka-Reczko
Dług. Reportaże spod kreski
Aleksandra Gałka-Reczko
Konsumpcjonizm nauczył nas chcieć. Kapitalizm sprawił, że wielu z nas nie ma jak tych potrzeb zaspokoić. Pokolenie transformacji dostało jeszcze jedną lekcję: oszczędzanie nie zawsze ma sens. Inflacja potrafi zjeść wszystko. Ludzie latami odkładali na książeczkach mieszkaniowych i kończyli z kwotą, która nie wystarczała nawet na jeden mebel. Trudno się dziwić, że dziś łatwiej wziąć kredyt, mieć coś od razu i martwić się później. „Dług” o reportaż o ludziach, którzy wpadli w spiralę zadłużenia. Nie o „nieudacznikach”, tylko o zwykłych ludziach. Każdy rozdział to inna historia i inna droga do tego samego miejsca. Czasem zaczyna się od jednej decyzji. Zakup na raty. Chwilówka na szkolną wycieczkę dla dziecka. Niezapłacony mandat. Potem dochodzi kolejna rzecz i jeszcze jedna. I nagle nie ma już jak cofnąć. Najmocniejsze w tej książce jest to, że odbiera nam wygodę oceniania. Za każdym dłużnikiem stoi historia. Czasem głupie decyzje, czasem brak wiedzy, czasem pech. Najczęściej wszystko naraz. Prawda jest taka, że to nie jest problem „jakichś ludzi”. To jest coś, co może spotkać każdego. I jest jeszcze jedna rzecz. My nie umiemy rozmawiać o pieniądzach. To nadal temat tabu. Udajemy, że problem nie istnieje, zamiast uczyć się podstaw ekonomii i wyciągać wnioski. A brak edukacji finansowej mści się bardzo konkretnie. Nie wszyscy bohaterowie budzą współczucie. Są granice. Dla mnie taką granicą są długi alimentacyjne. Tutaj nie ma miejsca na tłumaczenia. „Dług” to książka niewygodna i bardzo potrzebna. Nie daje łatwego pocieszenia. Zostawia z myślą, że cienka jest granica między „nimi” a „nami”. I to jest jego najwieksza sila.
mamalgosia - awatar mamalgosia
oceniła na722 dni temu
Aglo. Banką po Śląsku Zbigniew Rokita
Aglo. Banką po Śląsku
Zbigniew Rokita
Istnieją książki, które się czyta — i są też takie, które się zamieszkuje. Aglo. Banką po Śląsku autorstwa Zbigniew Rokita należy do tej drugiej kategorii: nie tyle opowiada o miejscu, ile pozwala wejść w jego puls, jego oddech, jego pamięć. To nie jest reportaż w klasycznym sensie. To raczej topografia doświadczenia — rozpisana na głosy, niedopowiedzenia i pęknięcia. Rokita prowadzi czytelnika przez Śląsk nie jak przewodnik, lecz jak ktoś, kto sam wciąż szuka odpowiedzi. „Aglo” staje się tu nie tylko przestrzenią geograficzną, ale stanem świadomości: zawieszeniem między tym, co było, a tym, co dopiero próbuje się nazwać. Najbardziej poruszające w tej książce jest to, że autor nie próbuje niczego „domknąć”. Śląsk nie zostaje wyjaśniony — zostaje odsłonięty. W fragmentach. W języku, który nieustannie balansuje między reporterską precyzją a poetyckim drżeniem. To właśnie język jest tu bohaterem równorzędnym z ludźmi i miejscami: czasem twardy jak węgiel, czasem miękki jak wspomnienie wypowiedziane półgłosem. Czytając, miałem wrażenie, że Rokita pisze o przestrzeni, która istnieje nie tylko na mapie, ale i w ciele — w pamięci pokoleń, w akcentach, w gestach. „Banka po śląsku” to nie tylko metafora zamknięcia czy odrębności, lecz także delikatna bańka pamięci, którą łatwo naruszyć, ale której nie sposób zignorować. To książka o tożsamości, która nie chce być jednoznaczna. O miejscu, które nie zgadza się na uproszczenia. O człowieku, który próbuje opowiedzieć świat, wiedząc, że każda opowieść jest tylko przybliżeniem. Jako czytelnik i jako autor, odnalazłem w tej książce coś szczególnie bliskiego: odwagę pisania „pomiędzy”. Pomiędzy gatunkami, pomiędzy językami, pomiędzy historią a teraźniejszością. To przestrzeń ryzykowna — ale właśnie tam rodzi się literatura, która zostaje z nami na długo. „Aglo” nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Ona trwa — w pytaniach, które zostawia. W ciszy, którą po sobie zostawia. W tym nieuchwytnym poczuciu, że dotknęło się czegoś prawdziwego, choć nie do końca nazwanego.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na104 dni temu

Cytaty z książki Ołowiane dzieci

Więcej

Czasami największą zemstą losu jest, że pozwala, by spełniały się nasze marzenia.

Czasami największą zemstą losu jest, że pozwala, by spełniały się nasze marzenia.

Michał Jędryka Ołowiane dzieci Zobacz więcej

W środku epoki propagandy sukcesu, kiedy na Śląsku dawały się coraz bardziej we znaki rządy lokalnego zamordysty Decembra, ujawnienie społecznych kosztów produkcji zostałoby z pewnością odebrane jako krytyka ustroju, najcięższe polityczne przestępstwo. Prawda była zadekretowana: Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej! I jeszcze, dedykowane malkontentom: w Polsce prowokacja polityczna nie przejdzie.

W środku epoki propagandy sukcesu, kiedy na Śląsku dawały się coraz bardziej we znaki rządy lokalnego zamordysty Decembra, ujawnienie społec...

Rozwiń
Michał Jędryka Ołowiane dzieci Zobacz więcej

(...) jak nie możesz zrobić nic innego, rób przynajmniej to, co możesz.

(...) jak nie możesz zrobić nic innego, rób przynajmniej to, co możesz.

Michał Jędryka Ołowiane dzieci Zobacz więcej
Więcej