Dech zimy

Okładka książki Dech zimy
Robert Jordan Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Koło Czasu (tom 9) fantasy, science fiction
784 str. 13 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Koło Czasu (tom 9)
Tytuł oryginału:
Winter's Heart
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2013-07-29
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Data 1. wydania:
2000-11-01
Liczba stron:
784
Czas czytania
13 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375069426
Tłumacz:
Katarzyna Karłowska, Jan Karłowski
Tagi:
Koło czasu fantasy cykl fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Pomruki Burzy Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,2
Pomruki Burzy Robert Jordan, Bran...
Okładka książki Bastiony mroku Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,2
Bastiony mroku Robert Jordan, Bran...
Okładka książki Koło czasu. Przewodnik po sadze Roberta Jordana Robert Jordan, Teresa Patterson
Ocena 5,9
Koło czasu. Pr... Robert Jordan, Tere...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
421 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
404
184

Na półkach:

W kolejnym tomie cyklu akcja nabiera nieco tempa. Więcej Randa oraz jego wątku "romantycznego", mniej heroicznych wyczynów "dzięki" rekonwalescencji Mata.
Niestety finał książki rozczarowuje, a to, co powinno być epickich rozmiarów potyczką opisane zostało jak potyczka na jakimś pagórku.
Nie zmienia to faktu, że czytelnik nabiera ochoty na przeczytanie kolejnego tomu :).

W kolejnym tomie cyklu akcja nabiera nieco tempa. Więcej Randa oraz jego wątku "romantycznego", mniej heroicznych wyczynów "dzięki" rekonwalescencji Mata.
Niestety finał książki rozczarowuje, a to, co powinno być epickich rozmiarów potyczką opisane zostało jak potyczka na jakimś pagórku.
Nie zmienia to faktu, że czytelnik nabiera ochoty na przeczytanie kolejnego tomu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
107
106

Na półkach:

Zaczynam się trochę gubić w mnogości postaci i wątków,szczególnie te pomniejsze Aes Sedai trochę mi się zlewają. Już nie wiem która czarna, a która nie...
Tom został uratowany przez wątek Mata (uwielbiam tego chłopaka) i Córki Dziewięciu Księżyców i wątek oczyszczania mocy, który był inspirujący i widowiskowy.

Zaczynam się trochę gubić w mnogości postaci i wątków,szczególnie te pomniejsze Aes Sedai trochę mi się zlewają. Już nie wiem która czarna, a która nie...
Tom został uratowany przez wątek Mata (uwielbiam tego chłopaka) i Córki Dziewięciu Księżyców i wątek oczyszczania mocy, który był inspirujący i widowiskowy.

Pokaż mimo to

avatar
767
48

Na półkach:

O światłości! Nareszcie się coś dzieje!!! Jordan dalej się powtarza jakby jego dar pisarski byl skarżony przez Czarnego ale można powiedzieć, że w tym tomie zdarzyło się więcej niż w 4 ostatnich!
Tłumaczenie państwa Karłowskich wciąż miejscami doprowadza do szału...

O światłości! Nareszcie się coś dzieje!!! Jordan dalej się powtarza jakby jego dar pisarski byl skarżony przez Czarnego ale można powiedzieć, że w tym tomie zdarzyło się więcej niż w 4 ostatnich!
Tłumaczenie państwa Karłowskich wciąż miejscami doprowadza do szału...

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
194
116

Na półkach:

Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że nie potrafię sobie przypomnieć, co właściwie się istotnego działo w kilku poprzednich tomach, które przeczytałem kilkanaście dni temu, to powinno świadczyć o tym, ile tam było wartościowych i istotnych treści dla całej historii:)
===========
Wracając do tego tomu, w mojej ocenie był on zdecydowanie ciekawszy niż te trzy, czy cztery ostatnie części, większość prezentowanych wątków poszczególnych postaci było interesujących, co nie oznacza, że nie było tam ponowne mnóstwa bezwartościowego lania wody.
===========
W tej części jednak największy miałem problem z trzecio czy nawet czwartoplanowymi postaciami, które gdzieś się we wcześniejszych książkach pojawiały i w tym zalewie śmieciowych informacji nie byłem sobie w stanie w trakcie czytania tego tomu po prostu przypomnieć, skąd one się wzięły i jakie znacznie miały dla historii. Takich postaci w tym tomie było sporo.
Poza tym standardowo, czyli idiotyczne tłumaczenia rozwoju niektórych wątków fabularnych, czy ich argumentacja. Wszędzie każdy każdego szpieguje, odkryto możliwość "podróżowania" a i tak nikt nic nie wie + cały wór innych bzdur.

Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że nie potrafię sobie przypomnieć, co właściwie się istotnego działo w kilku poprzednich tomach, które przeczytałem kilkanaście dni temu, to powinno świadczyć o tym, ile tam było wartościowych i istotnych treści dla całej historii:)
===========
Wracając do tego tomu, w mojej ocenie był on zdecydowanie ciekawszy niż te trzy, czy cztery...

więcej Pokaż mimo to

avatar
614
12

Na półkach:

Niech ktoś mądry mi wyjaśni...o co kurła chodzi z tymi "łonami"? Właściwie każdy opis fizyczności jakiejś kobiecej postaci zawiera wzmiankę o "łonie", nie o piersiach, nie o tyłku tylko o tym nieszczęsnym "łonie". Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić jak wygląda to "wydatne łono"...że wzdęte???
Ten cykl to jest jakaś pomyłka, materiału jest tu max na 4 tomy.

Niech ktoś mądry mi wyjaśni...o co kurła chodzi z tymi "łonami"? Właściwie każdy opis fizyczności jakiejś kobiecej postaci zawiera wzmiankę o "łonie", nie o piersiach, nie o tyłku tylko o tym nieszczęsnym "łonie". Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić jak wygląda to "wydatne łono"...że wzdęte???
Ten cykl to jest jakaś pomyłka, materiału jest tu max na 4 tomy.

Pokaż mimo to

avatar
169
169

Na półkach:

Mój najmniej lubiany tom. Bez dwóch zdań.
I tak naprawdę nie wiem do końca jaka jest tego przyczyna. To chyba po prostu jedna z tych sytuacji, gdy pewne dzieło nie działa na ciebie, mimo swych obiektywnych zalet. Bo mimo, że jest to kolejny tom, który w zasadzie można by było streścić w kilku zdaniach, to jest jeden ewidentny plus, którego nawet największy przeciwnik tej książki nie może zignorować. Tym plusem jest zakończenie. Jest to zakończenie niesamowicie ważne, mające wpływ na cały świat i wszystko co od tej pory w tym świecie będzie się działo.
Oprócz tego... no cóż nie ma szału. Ponownie postaci chodzą w kółko gadając o pierdołach, ponownie jest tu masa niepotrzebnych powtórzeń i opisów i ponownie mamy tu do czynienia z wątkiem romantycznym, który nie został poprowadzony najlepiej.
Nie jest to dramatycznie zła książka, ale ponownie do pierwszej piątki brakuje jej dużo.
Jeżeli szukacie jakichś informacji przed obejrzeniem serialu, to zapraszam na mój materiał.
Miłego dnia!

Mój najmniej lubiany tom. Bez dwóch zdań.
I tak naprawdę nie wiem do końca jaka jest tego przyczyna. To chyba po prostu jedna z tych sytuacji, gdy pewne dzieło nie działa na ciebie, mimo swych obiektywnych zalet. Bo mimo, że jest to kolejny tom, który w zasadzie można by było streścić w kilku zdaniach, to jest jeden ewidentny plus, którego nawet największy przeciwnik tej...

więcej Pokaż mimo to video - opinia

avatar
27
16

Na półkach:

Czasami myślę, że Jordan to jajcarz i w pewnym momencie chciał sprawdzić ile jeszcze idiotycznych błazeństw w kolejnych tomach cyklu łykną jego hardcorowi fani w postawie czołobitności. Opis stawania się pierwszą siostrą jest tak kiczowaty, że człowiek się autentycznie śmieje, że ktoś to traktuje z zachwytem na twarzy, no i w końcu rozumiemy dlaczego młody mormon Sanderson czytał ten cykl z wypiekami na policzkach, a potem tak ochoczo podjął się kontynuowania dzieła Jordana.
Szczęśliwcami ci, którzy nigdy nie sięgnęli po ten cykl.

Czasami myślę, że Jordan to jajcarz i w pewnym momencie chciał sprawdzić ile jeszcze idiotycznych błazeństw w kolejnych tomach cyklu łykną jego hardcorowi fani w postawie czołobitności. Opis stawania się pierwszą siostrą jest tak kiczowaty, że człowiek się autentycznie śmieje, że ktoś to traktuje z zachwytem na twarzy, no i w końcu rozumiemy dlaczego młody mormon Sanderson...

więcej Pokaż mimo to

avatar
40
28

Na półkach:

Kolejny tom "Mody na sukces" w wersji fantasy za mną. Po poprzednim narzekałem na brak Mata, tu jest go w nadmiarze. Jego wątek wlecze się niesamowicie i jest do bólu zawalony opisami strojów. Na koniec oczywiście zaczyna się robić całkiem ciekawie, ale też nasz bohater podejmuje tak dziwną z mojego punktu widzenia decyzję, że nie znajduję dla niej wytłumaczenia. No cóż, pewnie się wyjaśni za dwa tomy. Wątek Elayne ciągnie się w równie ślimaczym tempie i ma jeszcze mniej ciekawych momentów. U Egwene w tym tomie niewiele (a może wręcz nic, nie wiem czy to nie było w poprzednim), za to konkretnie i ciekawie. Po bombie jaką autor zostawił u Perrina na koniec poprzedniego tomu spodziewałem się lepszego rozwinięcia w tym, niestety przyjdzie mi jeszcze poczekać. Wątek Randa początkowo się dłuży, później robi się ciekawie by dojść do kulminacyjnej, naprawdę dobrze opisanej bitwy. Ta zmiana perspektywy, mnogość znaczących postaci w jednej scenie - nie poznaję pana, panie Jordan. Niestety zwieńczenie sceny po Jordanowsku niesatysfakcjonujące. Ktoś tam zginął z dobrych (tym razem nawet go wymieniono z imienia, postęp po bitwie w Polu Emonda), ze złych też ktoś, aczkolwiek kto nie do końca wiadomo, najważniejsi przeżyli, kończymy książkę. Jak zwykle mam mieszane uczucia: z jednej strony znudził mnie ten tom, z drugiej chcę sięgnąć po następny.

Kolejny tom "Mody na sukces" w wersji fantasy za mną. Po poprzednim narzekałem na brak Mata, tu jest go w nadmiarze. Jego wątek wlecze się niesamowicie i jest do bólu zawalony opisami strojów. Na koniec oczywiście zaczyna się robić całkiem ciekawie, ale też nasz bohater podejmuje tak dziwną z mojego punktu widzenia decyzję, że nie znajduję dla niej wytłumaczenia. No cóż,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1079
787

Na półkach:

Kolejna część cyklu (dziewiąta już) jest lepsza od dwóch poprzednich, tylko to nadal nie są szczyty "Wschodzącego cienia". Po prostu gdzieś około dwusetnej strony Jordan przypomniał sobie, że potrafi pisać świetne wątki i motywy i wraz z pojawieniem się Córki Dziewięciu Księżyców (cały ten obszerny wątek prowadzący najpierw do jej spotkania z Matem, a potem do chwili, gdy Mat dowiaduje się kim ona jest jest wyborny) oraz jednoczesnego spotkania trójki oblubienic z Randem (mogło być lepiej, ale nie jest źle) jakość powieści skacze ostro do góry. Tym bardziej szkoda całkowicie zbędnego wątku porwania Faile przez wrażych Shaido i irytującego Perrina łażącego tam i siam z bolącym serduszkiem. Najbardziej jednak szkoda zmarnowanego potencjału akcji kulminacyjnej związanej z oczyszczaniem saidina ze skazy Czarnego. Coś, co jest idee fixe całego cyklu, czyli właśnie szaleństwo przenoszących Moc mężczyzn, zostało potraktowane jak wprawka ósmoklasisty na lekcji języka polskiego. Pierwsza tak naprawdę epicka potyczka sił dobra z całą zgrają Przeklętych wygląda jak bitwa na śnieżki. Beznadziejna robota, nie wiadomo co się dzieje, jakieś urywki, migawki z punktu widzenia poszczególnych Przeklętych, Aes Sedai, czy innych postaci, nie wiadomo, co się dzieje, nie wiadomo, jak Rand i Nynaeve oczyszczają saidina (którego nie były w stanie oczyścić tęgie głowy z Wieku Legend), wszystko nagle się kończy, sprawia wrażenie wersji pociętej, w oczekiwaniu na wersję reżyserską, bogatszą o 60 stron. Doprawdy, tak zmarnować tak epicki potencjał, w tym miejscu w zasadzie straciłem nadzieję, że coś z tego cyklu będzie. Jeżeli, jako czytelnik pozostaję z wrażeniem, że sam bym to lepiej rozwiązał, to coś tu jest nie tak.
Niemniej, te rozczarowania nie zmieniają faktu, że "Dech zimy" przypomniał w niektórych fragmentach doskonałość materii zaprezentowaną np. we "Wschodzącym cieniu". Przede mną "Rozstaje zmierzchu", podobno najgorszy tom cyklu.

Kolejna część cyklu (dziewiąta już) jest lepsza od dwóch poprzednich, tylko to nadal nie są szczyty "Wschodzącego cienia". Po prostu gdzieś około dwusetnej strony Jordan przypomniał sobie, że potrafi pisać świetne wątki i motywy i wraz z pojawieniem się Córki Dziewięciu Księżyców (cały ten obszerny wątek prowadzący najpierw do jej spotkania z Matem, a potem do chwili, gdy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
464
251

Na półkach: , ,

Świetna część, wartka akcja, ciekawie poprowadzona historia. Wszystko się gmatwa jeszcze bardziej.

Świetna część, wartka akcja, ciekawie poprowadzona historia. Wszystko się gmatwa jeszcze bardziej.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dech zimy


Reklama
zgłoś błąd