Bastiony mroku

Okładka książki Bastiony mroku autora Robert Jordan, Brandon Sanderson, 9788375069440
Okładka książki Bastiony mroku
Brandon SandersonRobert Jordan Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Koło Czasu (tom 13) fantasy, science fiction
1188 str. 19 godz. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Koło Czasu (tom 13)
Data wydania:
2014-04-28
Data 1. wyd. pol.:
2014-04-28
Liczba stron:
1188
Czas czytania
19 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375069440
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bastiony mroku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bastiony mroku



książek na półce przeczytane 1835 napisanych opinii 1003

Oceny książki Bastiony mroku

Średnia ocen
8,2 / 10
353 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bastiony mroku

avatar
75
64

Na półkach:

Bla bla bla, Perrin. Bla bla bla, nudy. P*erdolenie kota w ogon.

Bla bla bla, Perrin. Bla bla bla, nudy. P*erdolenie kota w ogon.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2567
2565

Na półkach: ,

Książkę przeczytałam już dawno, ale oczywiście z zabiegania recenzja jej została na kartce:-) Zaznaczyłam przeczytanie dzisiaj, bo nie wiem kiedy dokładnie to było.
Przed wami wspaniały tom trzynasty mojej ulubionej serii Koła czasu. Lektura jej pochłania przynajmniej tydzień do półtorej z uwagi na swoją grubość i mały ciasno osadzony druk. Tematem przewodnim jest tutaj wędrówka z walkami i dodałabym jeszcze, opisy wspaniałych miejsc. Tutaj postacie są smagani wiatrem, który ma nawet swoisty zapach. To on jakby pokazywał czytelnikowi co niedługo nastąpi. Tutaj każdy ma uczucia, nawet zła osoba. Jedni martwią się za siebie, a inni za innych, którzy mogli być skrzywdzeni przez słowa innych osób. Tutaj pogłoska rozchodziła się z siłą wiatru, więc zanim potrzeba było gdzieś wyruszyć, to z miejsca znajdywali się słudzy z prośbą o towarzyszenie w wędrówce. Przedstawiali się dosyć ciekawie, gdyż uwzględniali to, że posiadają rodzinę, bądź jej brak. Martwi nie bardzo ich interesowali. Uznawali koniec za koniec, bez zbędnego roztrząsania czegoś, co już nie wróci. Akurat tego chciałabym się nauczyć:-) Zastanowiło mnie to, że zanim miało dojść do jakiejś nieprzyjemnej rzeczy, to albo poruszał się wiatr, albo ciało stawało się niespokojne. Te postacie umiały czytać z odruchów swojego ciała, więc pod tym względem byli naprawdę mądrzy. Uczyli się zachowywać normalnie, czyli jak ktoś, kto niczego nie wie. Wiedza zbytnia potrafiła być zgubą nie tylko dla tej osoby, ale i bliskich. Wszystko działo się w mgnieniu oka, zarówno strata jak i świadomość, która powracała z myślą, że ludzie, których znała umarli, a ona żyła. Miała w sobie wciąż ogrom siły, by zamiast załamania zacząć myśleć, co zrobić dalej. Te plany bywały bardzo staranie dopracowane. Nigdy nie kończyły się w jednym punkcie, tylko kilku. To właśnie sprawiało, że każda bitwa mniej lub bardziej krwawa bardzo nas interesowała. Nie dało się przewidzieć wydarzeń, gdyż to postacie przeważnie znały swoje dokładne plany. Ataki były nagłe, gdyż wyczekiwano zawsze momentu tak zwanego uśpienia. Tak zawsze planował we wcześniejszych tomach pan Robert. Jednak pan Brandon dodał tutaj od siebie takiej świeżości i szybkości. Treść jakby została ożywiona przez barwniejsze postacie i ich charyzmę oraz spryt. Może właśnie dlatego pomimo długości czyta się ją zdecydowanie szybciej. Jestem już po lekturze części ostatniej, dlatego już teraz polecam wam czytać od początku serii, gdyż jedni tutaj poumierali, inni się urodzili, a jeszcze inni tutaj dołączyli. Jestem z siebie dumna, że przeczytałam je wszystkie:-)

Książkę przeczytałam już dawno, ale oczywiście z zabiegania recenzja jej została na kartce:-) Zaznaczyłam przeczytanie dzisiaj, bo nie wiem kiedy dokładnie to było.
Przed wami wspaniały tom trzynasty mojej ulubionej serii Koła czasu. Lektura jej pochłania przynajmniej tydzień do półtorej z uwagi na swoją grubość i mały ciasno osadzony druk. Tematem przewodnim jest tutaj...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
49
46

Na półkach: , ,

Szczerze mówiąc, zlał mi się ten tom z poprzednim. Mega szybko poszło. Wartka, satysfakcjonująca akcja i podsumowanie wielu wątków cieszy. Jednak końcówka zostawia obawę. W dodatku nadchodzi koniec serii. I pewnie zakończenie nie bedzie kolorowe...

Muszę dodać, że duży minus za polski przekład. Tyle błędów, w tym mylenie imion postaci Elayne z Egwene raz po raz, czy pozostawienie słowa po angielsku, to jest porażka. Żaden tom nie miał takiej ilości błędów, które wiadomo przy takim długim tomie mogą się zdarzyć, ale nie w takiej masie i typie.

Szczerze mówiąc, zlał mi się ten tom z poprzednim. Mega szybko poszło. Wartka, satysfakcjonująca akcja i podsumowanie wielu wątków cieszy. Jednak końcówka zostawia obawę. W dodatku nadchodzi koniec serii. I pewnie zakończenie nie bedzie kolorowe...

Muszę dodać, że duży minus za polski przekład. Tyle błędów, w tym mylenie imion postaci Elayne z Egwene raz po raz, czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1886 użytkowników ma tytuł Bastiony mroku na półkach głównych
  • 1 093
  • 776
  • 17
318 użytkowników ma tytuł Bastiony mroku na półkach dodatkowych
  • 192
  • 34
  • 25
  • 22
  • 22
  • 12
  • 11

Inne książki autora

Okładka książki Pamięć światłości Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Pamięć światłości Robert Jordan, Brandon Sanderson
Okładka książki Bastiony mroku Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Bastiony mroku Robert Jordan, Brandon Sanderson
Okładka książki Pomruki Burzy Robert Jordan, Brandon Sanderson
Ocena 8,1
Pomruki Burzy Robert Jordan, Brandon Sanderson
Robert Jordan
Robert Jordan
Amerykański pisarz, znany głównie jako autor cyklu fantasy „Koło czasu” (The Wheel of Time). Ukończył fizykę w Military College of South Carolina. Brał udział w wojnie wietnamskiej, za co otrzymał trzy odznaczenia. Po powrocie do domu pracował jako dziennikarz i krytyk teatralny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rozjemca Brandon Sanderson
Rozjemca
Brandon Sanderson
Odnośnie Brandona Sandersona, miałem wpierw skończyć cykl "Archiwum burzowego światła" czytając ostatni piąty tom, jednak z różnych względów odkładam to na bok i zabieram się za jego wcześniejszej powieści. Zatem przychodzę tym razem z moją opinią o "Rozjemcy", książce fantasy o zwaśnionych królestwach, uprzedzeniach i dawnych urazach.  Sanderson od początku rzuca nas w konflikt między dwoma królestwami, Hallandren, oraz Idris, co ważne dla fabuły, kiedyś tworzyły one jedną społeczność, lecz po tkz. "wielowojniu" uległy podziałowi, który pogłębiło odmienne podejście zarówno do religii jak i władzy.  Fabuła opiera się o dość ciekawy realizm magiczny oparty o Bio Chrome, czyli ideę wciągania obcej duszy i stapiania jej z własną. Ilość zgromadzonych oddechów oprócz powiększania nadnaturalnych zdolności, jest też wyznacznikiem statutu w społeczności Hallandren. Co ważne ideę Bio Chromy całkowicie odrzucają mieszkańcy Idris uważając ją za bluźnierstwo, a jednak na mocy dawnego paktu to król Idris musi wydać jedną ze swoich córek za znienawidzonego króla Hallandren, Susebrona. "Rozjemca " jest wciągającą przygodówką fantasy z mocno rozbudowanymi intrygami na szczeblu politycznym, gdzie zdaje się nikt nie być tym za kogo się podaje.  Na koniec wspomnę że tytułowy Rozjemca nie będzie tutaj główną postacią, a na pierwszym planie brylować będą dwie książkiczki z królestwa Idris, czyli Vivenna i jej młodsza siostra Siri. Jednak bez wątpienia to jeden z Bogów królestwa Hallandren nazywany Darem Pieśni został moim ulubionym bohaterem, głównie za jego powierzchowną prostotę i zgłębioną wnikliwość.  Teraz czas na "Elantris".
Przy_herbatce - awatar Przy_herbatce
ocenił na71 miesiąc temu
Pamięć światłości Robert Jordan
Pamięć światłości
Robert Jordan Brandon Sanderson
Uff... Przeczytane. To było ciekawe kilka miesięcy i choć będę tęsknił za tym światem i bohaterami, drugi raz nie chcę przez to przechodzić. Chyba, że... I tu pierwsze zastrzeżenie. Tłumaczenie niestety woła o pomstę do nieba, przynajmniej w tym wydaniu. Zmiana tłumacza - rozumiem, ale tłumaczenie raz tak a raz inaczej utrwalonych już pojęć irytuje, nie mówiąc już o nieznajomości idiomów (z lękiem czekałem na przepowiedziany "upadek" Berelain, po czym okazało się, że chodziło o "zakochanie"). Poza tym błędy edytorskie - wplatanie angielskich wyrazów (Zabójca nagle staje się Slayerem),podmienianie imion - Elayne na Egwene chociażby, wprowadza niepotrzebną konfuzję. Nie wiem, czy przeczytałem to samo co anglojęzyczny czytelnik. Co do treści. Tu przydałby się porządny esej, którego nie podejmuję się napisać, także tylko tak powierzchownie. Pomysł na fabułę bardzo dobry. Świat napisany z rozmachem. Mnogość wątków z jednej strony daje poczucie złożoności świata, ale jest też pułapką na autora, ponieważ łatwo zapomnieć, pominąć i niedoszlifować (szczególnie, że doszło do zmiany autora). Mam takie odczucie względem wielu wątków i postaci. W pewnym momencie irytująca staje się też idea ta'veren - zbroja fabularna, a jednocześnie deus ex machina na dodatek włączająca się w dziwnych momentach. Mam też poczucie braku symetrii między bohaterami - Perrinowi wszystko spada z nieba, podczas gdy Rand i Mat muszą walczyć o każdy kawałek tracąc przy tym własne kawałki. Ostateczny morał książki - lepszy jest świat, gdzie możesz wybierać między dobrem i złem, niż świat bez zła. Leibnitz by tego lepiej nie napisał. Dokładnie tak. Dużo się myśli ciśnie. Są bohaterowie którzy zaczęli nielubiani, by stać się ulubionymi, i ci którzy zaczęli ulubieni, by powoli stawać się irytujący, choć to często zależy od moich własnych uprzedzeń. Pięknie pokazany upadek agresywnego matriarchatu w postaci Pevary. Najważniejsze jest jednak zakończenie, a to wywołuje gruby niedosyt. "Władca pierścieni" po rozwiązaniu akcji jeszcze ma ze cztery rozdziały. Nie mówię, że tu też powinny być, ale to ucięcie wszystkiego w takim luźnym momencie, bez żadnych widoków na to co przyjdzie to zdecydowanie za mało. Nie brakuje mi dalszego ciągu "Władcy...", tu mi jednak brakuje jeszcze choć jednego rozdziału co dalej z tym światem. Jak sobie autor przynajmniej wstępnie wyobraża losy Mata, Min, Galada, Faile, Aviendhy, Caemlyn. Sanderson, obawiam się nie udźwignął ciężaru sagi - to wszystko mogło pozostawić czytelnika z poczuciem dużo większej satysfakcji. Trochę szkoda. Na trzy miesiące zamknąłem się w tym świecie, a to wiele mówi i choć bywało ciężko i nudno, i irytująco, warto było przez to przejść.
Sharpeace - awatar Sharpeace
ocenił na83 miesiące temu
Ogień przebudzenia Anthony Ryan
Ogień przebudzenia
Anthony Ryan
Fabuła / Zwroty akcji 6/10 Bohaterowie 6/10 Świat przedstawiony 7/10 Narracja / Styl / Humor 5/10 Przesłanie / Problematyka 5/10 Klimat / Subiektywne odczucia 6/10 Autor albo stara się, ale mu nie wychodzi - albo ma talent, ale mu się nie chce... nie jestem pewna które. Tu był taki potencjał. Zarąbisty świat, ciekawa historia, dobre koncepty postaci (jeśli kontynuuję czytanie serii, zrobię to głównie dla Hilemore'a). Nawet przez większość książki naprawdę fajnie i lekko się czytało/słuchało. Problem w tym, że... no we wszystkich szczegółach zasadniczo. Fabuła generalnie fajna, ale czym dalej w las tym więcej "kszoków" - takich idiotyzmów jakie autor sadził w drugiej połowie książki to nawet w "Eragonie" nie było. Nie piszę jakie, żeby nie spojlerować. Postaci fajnie pomyślane, ale już opisy ich zachowania i motywacji... no na papierze mają sens, ale autor nijak nie umie ich opisać. Przez większość czasu czytelnik sam musi sobie dopowiadać - aha, on postanowił zrobić to bo musiał pomyśleć o tym i o tym. Z tej książki dałoby się zrobić dwie tej samej objętości. Dało się poczuć że autor leciał przez wątki byle jak najszybciej, nie poświęcając czasu na porządne połączenie wątków, lub rozbudowanie charakterystyki postaci. No i do tego ilość deus ex machin bolała. Dalej. Świat super, ale znowu nierozbudowany, w sumie o dwóch głównych potęgach wiemy tyle, że są i jakie mają ustroje. Imiona i nazwy potwornie sztampowe. Natomiast jeśli chodzi o strony konfliktu, znowu, autor chciał ale mu nie wyszło - w tym wypadku: chciał (chyba) stworzyć skomplikowany moralnie świat, bez "tych dobrych". Niestety - i nie wiem czy to była pomyłka, czy to autentyczne nienajciekawsze poglądy autora, ale korpo-dystopia której służą główni bohaterowie, prezentowana jest zasadniczo jako "ci dobrzy", kij z tym że, obok bardzo problematycznego systemu polityczno-ekonomicznego (spoko no, nie muszę się zawsze zgadzaĉ z autorem),ta strona jest też aktywnie hiper-imperialistyczna (i w gruncie rzeczy większość problemów wynika z tego imperializmu i eksploatacji - bardzo aktualny temat, którego autor trochę... nie pogłębił?). Ci źli (natywne ludy podbitego kontynentu) są absolutnie źli, koniec kropka, nie dostajemy nawet sugestii "a może my też tu zawiniliśmy...?". Znowu: musimy sobie dopowiadać. Dodatkowo, jedyna znacząca postać która potępia obydwa systemy i chciałaby wprowadzenia autentycznej demokracji jest bez przerwy opisywana jako "radykał zaślepiony swoją ideologią" - który oczywiście powoli ugina się do woli wspaniałej wolnomyślącej bohaterki reprezentującej korpo-wcale-nie-villaina. Mam fashbacki z Atlasa Zbuntowanego :/. A tak serio - to mam wrażenie, że autorowi chodziło o to, że rewolucja której chce typo ma być z zamiaru krwawa, a bohaterka w sumie powoli zaczyna uważać że zarządcy korposu też są niefajni i działa na własną rękę - ale znowu... czytelnik takie rzeczy sam sobie musi podopowiadać.
Annonimowa - awatar Annonimowa
oceniła na68 miesięcy temu
Ziemiomorze. Wydanie rozszerzone ilustrowane Ursula K. Le Guin
Ziemiomorze. Wydanie rozszerzone ilustrowane
Ursula K. Le Guin
Wróciłem po latach do “Ziemiomorza” Ursuli le Guin by sprawdzić, jak dzisiaj odbiorę tę niepodważalnie klasyczną literaturę. Choć nadal trzeba przyznać, że to arcydzieło fantastyki, którego treść do dziś pozostaje aktualna i poczytna, to jednak nie wywołuje już we mnie tak wielkiego wrażenia jak kiedyś. Cykl Ziemiomorza ma też kluczowych kilka wad, o których jeszcze wspomnę poniżej. Walka dobra ze złem, dojrzewanie, tożsamość, równowaga - to motywy, które najczęściej przewijają się w prozie Le Guin. Sam “Czarnoksiężnik z Archipelagu” to pięknie napisana opowieść o dojrzewaniu i dorastaniu właśnie. Autorka jednak nie prezentuje nam wcale sielankowej baśni, droga jest bowiem usnuta cierniami i wieloma błędami, a główny bohater zostaje naznaczony doświadczeniami i musi ponosić konsekwencje swoich czynów w przyszłości. W tomie drugim, “Grobowce Atuanu” mamy do czynienia z walką między mrokiem a światłem jednakże w kontekście wewnętrznej walki o swoją tożsamość - między tym co zostało nam narzucone i wpojone jako słuszne, a tym jak sami pojmujemy siebie i swoją rolę. W końcu tom trzeci “Najdalszy Brzeg” skupia się na motywie nieśmiertelności oraz życia pozagrobowego. To tutaj najbardziej widoczna jest koncepcja zachowania równowagi i balansu w świecie Ziemiomorza - autorka porusza kwestie ludzkiej pogoni za wiecznym życiem i zrozumieniem tajemnicy śmierci, jednocześnie przestrzegając przed tą zachłannością i ignorancją. Wszystko byłoby pięknie, gdyby na tym cykl został zakończony. Niestety kolejne tomy, choć nadal bardzo dobrze napisane i bez wątpienia literacko wartościowe, są już efektem mocnego skrętu światopoglądowego autorki. Świat Ziemiomorza to nagle świat, gdzie zasadniczym źródłem zła i cierpienia są Ci niecni czarodzieje (mężczyźni) ciemiężąc biedne kobiety stanowiące sól tej ziemi. Żeby nie być gołosłownym, dajmy mówić samej autorce: “Poszła więc, rozważając po drodze obojętność mężczyzn wobec konieczności rządzących życiem kobiety: samoświadomości, że ktoś musi czuwać nieopodal śpiącego dziecka, że wolność jednej osoby oznacza brak wolności drugiej - chociaż niekiedy udawało się osiągnąć rodzaj chwiejnej równowagi, przypominającej równowagę ciała idącego naprzód na dwóch nogach, jak ona teraz, przenosząc ciężar z jednej stopy na drugą.” “Co jest nie tak z mężczyznami? [...] Nie wiem, złociutka. Nieraz się nad tym zastanawiałam. Jedyne, co mogę rzec, to że mężczyzna przypomina orzech w skorupie [...] Skorupa jest twarda i mocna, przepełniona jego męskością. Wewnątrz jest tylko on i nic więcej [...] A kobieta, to coś zupełnie innego. Kto wie, gdzie zaczyna się i kończy jej istota? [...] Nikt nie wie, nikt nie potrafi rzec, kim jestem, kim jest kobieta. Kobieta obdarzona mocą. Jej moc jest głębsza niż korzenie drzew, niż korzenie wysp. Starsza niż stworzenie.” Wiele więcej jest podobnych cytatów i niestety to na tej “korekcie” opiera się fabuła trzech ostatnich tomów - mocno obyczajowa, z naciskiem na “naprawę” roli kobiet. Ogólnie warto przeczytać, ale z tym zastrzeżeniem, że to cykl nierówny, który przechodzi w pewnym momencie bardzo dużą - dla mnie negatywną - zmianę sposobu narracji.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Bastiony mroku

Więcej
Robert Jordan Bastiony mroku Zobacz więcej
Robert Jordan Bastiony mroku Zobacz więcej
Robert Jordan Bastiony mroku Zobacz więcej
Więcej